Związek

To do nich dzwonisz, gdy do mnie milczysz?

Seksualnie
Seksualnie
3 listopada 2016
Fot. iStock / bugphai
 

Myślałaś kiedyś o tym, że to nieprawda z tą zimą? Że wcale nie przychodzi w grudniu, czy z ponurą końcówką listopada. Wcale nie skrada się i  nie zaskakuje wieczorem, czy czarniejszą niż zwykle nocą. Do mnie przyszła w tym roku, już pod koniec lipca. Wraz z każdym twoim słowem. A w zasadzie z jego brakiem. Chłodem potęgującym coraz bardziej skąpymi zdaniami. Martwą ciszą w słuchawce lub zdawkowym „wszystko u mnie ok”. Ale u mnie ku*wa niekoniecznie, wiesz? Gdy zostawiam ci epopeję o tym co ze mną,  o sukcesach i porażkach. O tym, co mnie smuci i co niezmiernie cieszy. O tym, ile udało mi się osiągnąć, choć tylko ty wiedziałeś, ile musiało mnie to kosztować. Tylko tobie się zwierzałam głuchą nocą łkając do słuchawki. A ty pisałeś, że będzie dobrze, że przecież jesteś.  A oboje wiemy, że nigdy cię nie było. Tak bardzo, jak tego przecież nie oczekiwałam. A jeszcze bardziej jednak chciałam. 

Ty oczywiście powiesz, że to nie twoja wina, niczego nie obiecywałeś. Kilka razy nawet wspomniałeś, że musisz się poskładać do kupy. Po rozwodzie, który trwa w nieskończoność, jakbyś w ogóle go nie chciał. Bo gdy piszesz, że zawsze mimo tego, jak cię skrzywdziła, będziesz ją kochał, to rzygać mi się chce. No właśnie przeanalizujmy więc, kim ja w zasadzie byłam i jestem. Bo już nie będę. Koleżanką, którą przyprowadził wspólny znajomy? Zachwycałeś się mną, bezkresem i wymownością mych oczu, mądrością płynąca prosto z zszarganego serca. Doradzałeś, jak zrobić, bym pozbyła się tej garstki kompleksów i stała się jeszcze bardziej zjawiskowa. Obserwowałeś moją przemianę, starania, wypruwanie żył. Wmawiałeś, żebym robiła to dla siebie, że to forma oczyszczenia, taka akceptacja swojego ciała. Nawet czasem dopingowałeś. Raz czy dwa zdawkowo pochwaliłeś wprawiając mnie w ciepłą, lekką euforię. Ten pierwszy raz, gdy kobiecością swoją zwyczajnie i po prostu, naturalnie i tak mało odpowiedzialnie uwierzyłam w coś. W coś, czego nigdy nie było.  W pierwszą bzdurę, że mogę być kimś więcej. Bo dlaczego też, miałabym nie być? Przecież dość szybko awansowałeś mnie, do roli Powierniczki.

Tej, która nawet gdy nie mogła, nawet gdy nie chciała, wysłuchiwała. O tym, jak cię skrzywdziła, jak nadal pogrywa nie fair. O tym, że cała jej rodzina jest nie taka, że tobą pomiatają, że źle i na wyrost oceniają. Słuchałam i chłonęłam każdą sekundę, w której krył się choć skrawek twojego głosu. Myślałam o sobie, że taka jestem szlachetna, bo mnie potrzebujesz, a ja po prostu jestem. Choć samej życie mi się wali, choć tracę grunt pod nogami, a za chwilę nie będę miała gdzie mieszkać. Ty tylko powtarzałeś, że jestem silna, że nic mnie nie złamie. I że nie znasz odważniejszego człowieka. Bardziej mocnej, twardej kobiety. Serio, nigdy nie przyszło ci do głowy, żeby raz rozpatrzeć mnie w tej kategorii? Kobiety, takiej zwyczajnej, bez selekcji na podzespoły. Żeby nie klasyfikować, nadawać mi formy. Przecież się pojawiłam, jak wiele innych kobiet, które zostawały na dłużej. Albo na kilkuletnie „na zawsze”. Albo na noce, których cisze przerywał tylko spazmatyczny oddech . I jęk. Ja miałam zaszczyt, który stał się przekleństwem, zostać Adwokatem i Obrońcą w jednym. Kolejny level, w twojej grze na uczuciach.

I już nie tylko słuchałam, ale jak lwica broniłam, twojej urażonej dumy. Radziłam, tłumaczyłam, dzwoniłam gdzie trzeba. Wysyłałam fajne piosenki, zdjęcia dzięki którym mogłeś się choć na chwilę uśmiechnąć. Przestać zatruwać jadem niby byłej, a ciągle obecnej. Tej, która nadal jest w każdym twoim geście, w każdym słowie. Nawet wykrzyczanej do mnie pretensji. Bo przecież ja zniosę wszystko, mi można powiedzieć każde gówno. Wyzbyć się go, ulżyć sobie i iść. Wrócić, jak się znowu czegoś potrzebuje. Zadzwonić, kiedy się chce, nawet po miesiącu i nie rozumieć, dlaczego mam zmieniony głos. Taki smutny i zawiedziony. I złościć i rzucać we mnie słowami o tym, że przecież nie będziesz mnie siłą trzymał. Że droga wolna, że to mój wybór. A ja wracałam, lgnęłam do ciebie, żebrząc i przepraszając, w zasadzie nie wiem za co. Skomlałam, jak te psy ze schroniska, które kochają każdego, kto choć przez chwilę, pogłaszcze je przez ogrodzenie. Aż stałam się Przyjaciółką.

Tą, która uśmiecha się na zawołanie, która cieszy się choć przełyka łzy. Bo jeszcze niedawno, przez słuchawkę, gdy opowiadałam ci, że już nie daję rady, nie zapytałeś. Ja przybiegłabym zostawiając wszystko. Wytłumaczyła przed szefem, znalazła odrzutowiec, żebyś już tylko nie był sam. Żebyś mnie czuł, mógł dotknąć mojej dłoni, w tym najgorszym momencie. Tymczasem, ty słuchasz z wymownym milczeniem, coś tam wzdychasz, coś tam plączesz o tym, że życie takie bywa. Że trzeba je brać za bary, siebie stawiać nieustannie do pionu. Walczyć i śmiać losowi w twarz. Tak jak ta dziewczyna ze zdjęcia, które wrzuciłeś kilka godzin później. Śmiała się prosto w moja opuchniętą od płaczu twarz. Gdy drżącymi dłoniami zbierałam z podłogi swoje rozsypane atomy. I gdy wysyłałeś w świat, bo przecież nie bezpośrednio do mnie,  pozdrowienia. Gdy tańczyłeś do utraty tchu z innymi przyjaciółkami. To do nich dzwonisz, gdy do mnie milczysz?

I ta noc mi przychodzi do głowy, gdzie w porywach łaskawości ten jeden raz postanowiłeś mnie zatrzymać. Nawet przeprosić i przyznać, że nie tak to wszystko powinno wyglądać. Że mam rację, że zasługuję na coś więcej, bo tyle przecież dla ciebie robię. Szkoda tylko, że tyle samo nie znaczę. Bo to tej nocy, przed snem, pierwszy raz odważyłam sobie wyobrazić, jak ogrzewasz moje usta swoimi. Jak ściągasz mnie z parapetu i otulasz kocem. Ale tylko na moment, bo bliskość twojego ciała zabrałaby przecież cały chłód. I wnikasz we mnie i dziękujesz spojrzeniem, że byłam i czekałam. I pozwalasz zasnąć w sobie oplatając mnie ramionami. I sprawiasz, że raz na tyle lat zasypiam spokojnie.

Budzę się niestety w lodowatej przestrzeni, w której cię nie ma. Bo już wszystko czego chciałeś, dawno wziąłeś. Resztę zostawiasz. Tę resztę mnie już nie do użytku. Może wspólny znajomy przyprowadzi mnie jeszcze gdzieś kiedyś.

Niby taką samą, a już zupełnie inną. Bo przecież ty nie obiecywałeś, ja nie oczekiwałam. A ch*jowy stan zawdzięczam sobie. Bo głupio pomyślałam, że kiedyś, że w końcu stanę obok ciebie. Zdejmiesz ze mnie te wszystkie szarfy, które mi podarowałeś przez cały ten „nasz” czas. Kochany, nigdy nie mój. Te obroże, które mi zmieniałeś, nazywając co chwilę inaczej. Te złudne obrączki, gdzie ostatnią, przed najważniejszą miała być ta o przyjaźni. Takie zakończenie do albumu o tym, jak rodziła się nasza miłość. Ta sama, którą zgasiłeś już na starcie. Dobrze wiedząc po co mnie zaczepiłeś wtedy ten pierwszy raz. Bo każdy egoista, każdy pieprzony samolub, taki jak ty robi coś z myślą o sobie. Widzi tylko swoje bolączki, tylko swoje straty odczuwa. Od silniejszych bierze tyle, ile mu potrzeba. Dlatego od początku stawia mur, choć burzy go, gdy potrzebuje otuchy. Gdy trzeba mu życzliwości, oparcia, przytakiwania głową. Gdy chce usłyszeć zapewnienia, że jest mądry i dobry, tylko z byłą, nadal teraźniejszą, jest coś nie tak. I gdy już się tym nakarmi, nabierze sił, urodzi na nowo, tryumfuje. A ty stoisz w jego cieniu, odepchnięta, wyciśnięta z emocji, otępiała z bólu. I myślisz już tylko o jednym. Że tak samo, jak on jest podły, tak ty jesteś, zwyczajnie głupia.

I ostatni raz czytasz te jego od niechcenia napisane kilka zdań. Gdzie koncertowo, odwraca role. Gdzie obojętnością mówi o wolnej woli, o braku przymusu. Gdzie zdawkowo wspomina, o tym jak się pozbierał, jak bryluje na salonach, jak udaje mu się w życiu. I że nie wie, o co ci znowu chodzi, ale życzy wszystkiego dobrego. I myślisz, że jest oskarowym aktorem. Gratulujesz mu w duchu. Bo na bycie perfidnym, nie każdego stać.

Za to naiwność, mój drogi, jest w cenie. I możesz ją kupić, tylko jeden raz. Ty już zmarnowałeś swoją szansę. A ja to nareszcie zauważyłam.


Związek

Boisz się zasnąć, bo wiesz, że zniknę nad ranem. A ja ci odpowiem, że robię to tylko dlatego, żebyś znowu zatęsknił…

Seksualnie
Seksualnie
10 listopada 2016
Fot. iStock / Redrockschool
 

Kochanie…

Chciałam ci o tym napisać, bo czasem się boję, że nie masz świadomości, jak bardzo na ciebie czekam. Te kilka wieczorów w miesiącu, gdy każda minuta zbliżająca nas do spotkania, jest słodsza od poprzedniej. Gdy od rana wiem, każdym mrugnięciem powiek, że za kilka godzin tu będziesz. Twój zapach, przez który szaleją moje zmysły, rozniesie się po całym mieszkaniu. Jak zawsze nie powiesz nic, tylko przygasisz światła. Podejdziesz do okna parapetu, mocno chwycisz mnie za uda i do siebie przyciągniesz. I jeszcze nim zdążysz mieć swoje dłonie na każdym fragmencie mojego ciała, już przesiąkam twoim zapachem. Wyrównasz nasze oddechy kładąc swoje usta na moich. I od tego momentu wszystko przestanie istnieć. Jakby świat się zatrzymał i tylko w naszych żyłach słychać szum krwi. Wzburzonej do granic gorącym pożądaniem. I pragnieniem, żeby ta noc trwała wiecznie.

Pamiętam ten pierwszy hotel, do którego pojechaliśmy. Kilka dni wcześniej był jeden drink i kilka tak nieistotnych słów.  A potem klub, gdzie tańczyłam, a ty patrzyłeś tak, jakbyś chciał mnie  na wyłączność. W ogóle o tym nie rozmawialiśmy, śmialiśmy się. Niby przypadkiem wplatałeś na chwilę swoje palce, pomiędzy moje. A twoje oczy pożerały moje usta. Tak jakbyśmy się na starcie temu poddali, temu co nadal takie nieetyczne, a najbardziej pożądane. Seks bez zobowiązań. Doznanie, które nie ogranicza w żaden sposób, ale daje wszystko i ponad wszystko. Ale wtedy o tym nie mówiliśmy, tylko wsiedliśmy do wspólnej taksówki. I raz tylko, dotknąłeś mojej twarzy. Jest w tobie tyle pociągająco męskiego taktu. Poczucia tego, że na pierwszym miejscu jestem kobietą, a nie przedmiotem do wdmuchania. Od pierwszego spojrzenia do ostatniego jęku. I gdy szliśmy po schodach i już wtedy nasze dłonie nie chciały nas słuchać. I gdy przycisnąłeś mnie do drzwi pokoju, gdy tylko do niego wpadliśmy. I czułam całą sobą, bez cienia wątpliwości, że tego po prostu chcę. Świadomie i pewnie. Mokra z podniecenia, czująca każdym zmysłem. I pragnąca każdego twojego dotyku, jak jeszcze nigdy dotąd.

I to pamiętam, jak zaskoczyłeś mnie delikatnością i obłędną dokładnością. Gdzie twoje wargi były od stóp, aż po mój język. Jak celebrowałeś pieszcząc mnie do granic postradania zmysłów każdą sekundę. Każdy jej ułamek, przed tym, jak zaczęłam prosić, żebyś we mnie był. A ty cały czas patrzyłeś mi w oczy i szeptałeś, że mam piękne ciało. I,  że jestem najbardziej zmysłową kobietą, jaka istnieje. I czułam cię coraz głębiej i słyszałam wyraźniej, jak bije ci serce i jak powtarzasz, że pachnę orgazmem. I tak było, od pierwszego muśnięcia twoich rąk. Potrafisz być kochankiem, przy którym czuję się piękna i pociągająca. Najlepsza. I jedyna. Bo nie zostawiasz mnie za swoimi plecami, ze skrawkiem obcej pościeli. Tylko przytulasz, okrywasz czule i gładzisz po plecach. I mówisz, że mam taką gładką skórę, taką delikatną. I pytasz, czy było mi dobrze, a ja jeszcze wciąż cię czuję w środku. I nie mogę mówić, bo nadal nie wróciłam. Z przepięknej podróży w jaką mnie zabrałeś. I nadal nic sobie nie tłumaczyliśmy, nawet wtedy gdy zabrałeś mnie na śniadanie. I śmiejąc się wycierałeś piankę z kawy, którą miałam na nosie. I mówiłeś, że czasem jestem jak mała dziewczynka, którą trzeba się zaopiekować. I ja się, na tę twoja troskę godziłam. Nawet nie pytana. I bez względu, na wszystko.

Nigdy nie padło słowo układ. Raz tylko, gdy czułam twój ciepły oddech na mojej szyi, usłyszałam, czy możesz czasem zatęsknić. I nawet nie musiałam odpowiadać, bo i tak wiedziałeś, że się zgadzam. I potrafimy czasem milczeć do siebie i spotkać się nagle, przypadkiem wiedzionym przez los. I jeszcze bardziej ucieszyć. I albo wyjść razem zostawiając tych, z którymi przyszliśmy. Albo po prostu ja tańczę, ty nie możesz oderwać wzroku. I  nakręcamy się aż do ostateczności. I wychodzę nagle sama, a ty za mną nie idziesz. Bo oboje wiemy, że za kilka dni, będzie smakowało jeszcze bardziej. Teraz każde wróci do swojego łóżka i wyświetli obraz z ostatniego nie do końca wspólnego wieczoru. Ty myślisz o tym, w czym dziś śpię a ja przypominam sobie twój zapach. I wytrzymujesz trzy dni, gdy znowu dzwonisz lub piszesz. Jeden krótki SMS, banalne pytanie. Jeden wyraz, który uwalnia lawinę uczuć. Gdy pytasz, czy tęsknię, oddychając szybciej odpisuję, że tak samo ja ty. I godzinę później, tonę w twoich ramionach. Pozwalam ci zedrzeć z siebie ubranie i posadzić na kuchennym blacie. I zakryć dłonią usta, żeby stłumić mój krzyk. W tym geście jest tyle płomiennego seksu, gdy przygryzam ci palce i słyszę, jak coraz głośniej oddychasz. I łapiesz mnie za kark, mocniej niż zwykle i przygryzasz moje usta. I znowu czuję się niezwykłym zjawiskiem, które ty na nowo odkryłeś. Nie ma niczego piękniejszego dla kobiety. Nie istnieje lepsze uczucie. I ja to mam, dzięki tobie, Kochanie.

I ktoś nam zarzuci, że to tylko złudzenia, że się nimi karmimy, że oszukujemy. Nawet gdyby tak było, to dla chwil, na których wspomnienie wilgotnieje i jeszcze bardziej chcę żyć, mogę zostawić wszystko. Nawet uczucie, które przecież i tak przychodzi niepytane, nie wiadomo skąd i kiedy. A jeśli nas ominie lub porozstawia przy innych adresach, to i tak nic nie tracimy. Od zawsze chcieliśmy siebie tylko czasami. Bo ja nie wyobrażam sobie innych rąk, a ty innego zapachu. Ale oboje nie wyobrażamy sobie wspólnego zawsze. Czasem tak mają, ludzie po przejściach. Trochę zawiedzeni, trochę niepewni. Trafiają na siebie tak jak my i nadal mijają. Od czasu do czasu tylko tęsknota puka jednocześnie do ich drzwi. I przez kilka momentów świat przestaje istnieć, telefony tracą dźwięk, milczy dzwonek domofonu. A może tylko my już tego nie dostrzegamy. Bo wtedy mamy siebie. Nie ma nikogo i niczego poza nami. I wspólnym oddechem. I szeptem, że boisz się zasnąć, bo wiesz, że zniknę nad ranem. A ja ci odpowiem, że robię to tylko dlatego, żebyś znowu zatęsknił.


Związek

Strefy erogenne? Czyli całuj miły, całuj… tu! [ 18+ ]

Seksualnie
Seksualnie
10 października 2016
Strefy erogenne? Czyli całuj miły, całuj... tu!
Fot. iStock / South_agency

Uwaga! Artykuł zawiera treści tylko dla dorosłych.

Kiedy odprowadzał ją do domu – milczeli, rozmowa nie była im potrzebna. Pachniał tak intensywnie – choć dałaby głowę, że jest jedyną osobą, która czuje ten zapach, czuje to napięcie.

Nie potrzebował zaproszenia, gdy wysunęła klucz do zamka. Klucze upadły z łoskotem na podłogę przez chwile zagłuszając jej przyspieszony oddech. Serce waliło jej w piersi, puls czuła w głowie, piersiach i na koniuszkach palców. Czuła jak rośnie, gdy przyparł ją do ściany. Gdy on zsuwał się coraz niżej, błądziła niepewnie dłońmi po jego karku.

Pierwszy pocałunek sprawił jej ból, gdy wdzierał się ustami pod jej bieliznę. Poczuła, jak jego zarost trze o uda, jak drży. Drżą oboje.

Z każdym uderzeniem serca chciała błagać go, żeby w nią wszedł. Nie robiła tego, wygięła tylko plecy, jakby chciała zatrzymać miedzy udami falę gorąca, która na nią spłynęła. Oboje wiedzieli, że może z nią zrobić, co zechce. Droczył się z nią, grał, a ona uginała się pod jego palcami jak kotka. Przez chwilę wstydziła się wydać z siebie jakikolwiek dźwięk, na to też jej nie pozwolił.  Boże, jak on całował…

Wiedział, dokładnie wiedział, gdzie prowadzić swoje usta i palce… Czuła się, jakby po raz pierwszy poznawała swoje ciało naprawdę. A przecież nie raz już kochała. Bo są tacy kochankowie, bo są takie miejsca…

Strefy erogenne kobiety

Wybierz, gdzie chcesz pocałować… (KLIK) ♥

strefyerogennekobiety1 strefyerogennekobiety2
strefyerogennekobiety3 strefyerogennekobiety4

USZY

W tej okolicy jest całkiem sporo zakończeń nerwowych, i to właśnie dzięki nim – tak lubimy pocałunki „w uszko”. Owszem, świadome swojego ciała kobiety powiedzą: to nie wszystko kochanie, uszy, szyja, brzuch nie wystarczą, żeby zaciągnąć nas do łóżka. Oj nie, musicie się bardziej postarać – co nie znaczy, że macie o tych miejscach całkowicie zapominać!!! Całować! Pieścić!

SZYJA I KARK

Nic tak nie rozluźnia, jak masowanie i całowanie karku. Szyja kobiety to seksualna autostrada do nieba. Jeśli jesteś wytrawnym kochankiem, szybko poczujesz efekty swojej pracy w tej okolicy, drżenia, gęsią skórkę, wyginanie szyi. Jeśli nie – trzymaj się od niej z daleka, końskie podgryzanie, jak testowanie jabłek na straganie… NIE, nie, nie. Lepiej zajmij się głaskaniem. To nie crossfit!

PIERSI

Czasem lubimy, czasem nie – to sprawa bardzo indywidualna. Najbardziej unerwione są brodawki – czyli po waszemu sutki (a nawet sam ich czubeczek). Pamiętajcie tylko o jednym, to nam ma sprawiać przyjemność (!), stres ball zakupicie tanio na aukcjach internetowych.

Jeśli nadal macie pewien kłopot ze zrozumieniem, co może kobiecie przeszkadzać w „tarmoszeniu” piersi – wykonajcie taki zabieg na własnych jądrach. Powodzenia.

POŚLADKI

Klapsy? Hmm, najpierw o to zapytajcie. Ale zdecydowanie ta okolica wymaga twardszej ręki. Pieszczoty pośladków powinny być zdecydowane. To dlatego, że pupa zbudowana jest tkanki mięśniowej i tłuszczowej. Trudniej o silniejsze doznania. Proponujemy również sprawdzić łaskotki w tej okolicy.

OKOLICE INTYMNE

Tu miejsc do pieszczot jest od wyboru do koloru. Nieśmiertelna łechtaczka – tak, Panie i  Panowie – nie bójcie się tego słowa, a tym bardziej pieszczot. Jeśli marzy się wam miłość francuska, pamiętajcie, że my kobiety potrzebujemy czasu, uzbrójcie się w cierpliwość – warto! Dopieszczona kobieta na skraju orgazmu, to jak prezent od losu. Jeśli zadbacie o nas, będziecie długo wspominać ten seks, oj długo (kto wie, może nawet na łożu śmierci).

Nie rzucajcie się na nas, jak pies na kiełbasę. Tu trzeba wyczuć partnerkę, pozwiedzać, poeksperymentować. Przygotujcie zabawę w ciepło – zimno (polecamy lód i ciepły napój przy łóżku, dla lepszego efektu opaska na oczy ukochanej, nie musi widzieć, jak posiorbujecie w trakcie herbatkę ;).

WEWNĘTRZNE NARZĄDY PŁCIOWE

Sprawa jest jasna. Wskazówki? Dajcie się kobiecie poprawić, wybrać pozycję. Tak abyś miał szansę znaleźć TO miejsce!

WEWNĘTRZNA STRONA UD I TYLNA CZĘŚĆ KOLAN

Bardzo wrażliwe na dotyk i pieszczoty. Również tu znajduje się sporo zakończeń nerwowych.

POD KOLANAMI

Pobudzanie kobiet pieszczotami pod kolankiem wcale nie jest takie trudne, jak się wydaje. Mamy tam całkiem sporo zakończeń nerwowych, dzięki czemu pocałunki i dotyk są ogromnie przyjemne. Mamy też łaskotki – a przecież lubimy się śmiać w łóżku!

STOPY

Zapomniane i niedocenione. Choć tak często o nich zapominamy, są bardzo wrażliwe. Kto  by pomyślał, prawda? Przetestujcie w domu!

Strefy erogenne mężczyzny

 strefyerogennemezczyzny1a  strefyerogennemezczyzny2
strefyerogennemezczyzny3a  strefyerogennemezczyzny4

TWARZ

Całuj, miła, całuj! Powieki, skronie. Masuj, pieść i dotykaj. To szczególne miejsca na męskiej twarzy.

USTA

Odpowiednie pocałunki szybko podniecają mężczyzn. Każdy lubi trochę inaczej – sama musisz poeksperymentować i sprawdzić, gdzie kryje się w twoim mężczyźnie guzik „na baczność”. Podgryzanie, francuskie pocałunki, czy inne pieszczoty. Warto wypróbować wszystko. Efekty zobaczysz – lub poczujesz ;).

RAMIONA I KARK

– Chodź, wymasuję ci plecy… kto choć raz tak nie rozpoczął gry wstępnej? Nie widzę, lasu rąk. No właśnie. I bardzo dobrze, bo ramiona i kark naszych panów, to klucz do ich rozluźnienia, dobrego nastroju i chrapki na więcej… A wszystko dzięki tzw.mięśniom kapturowym (dziękujemy mięśnie 😉 !).

SZYJA

Och tak! A raczej Oh!yes. Lecz nie cała męska szyja spragniona jest kobiecych pocałunków.  Najsilniejsze doznania to pieszczoty w okolicy jabłka Adama oraz skóry pod żuchwą. Panowie to kochają. To silna strefa erogenna. Brodacze – sporo tracicie panowie!

USZY

Nie tylko dotyk odgrywa tutaj gorącą rolę, smaczku dodają również wrażenia dźwiękowe. Kto by pomyślał, że z mężczyzny taki muzyk.

POŚLADKI

Może nie zabrzmi to wyjątkowo smacznie, ale pośladki w okolicy odbytu mają u panów sporo zakończeń nerwowych – dlatego ta okolica to fabryka silnych bodźców naszych kochanków. Działa bardzo szybko.

GENITALIA

Tu następuje prawdziwa eksplozja przyjemności! U mężczyzn genitalia dostarczają największej (choć nie jedynej) przyjemności seksualnej, tu skupione są punkty erogenne naszych rycerzy. Miłe pannie – nie oszczędzajcie ich!

Bo są takie miejsca, oj są, które warto całować…

Bawcie się dobrze!


Na postawie: Sens &seks, portalzdrowiaseksualnego.pl

 


кожаные кошельки

стать суррогатной матерью цена

дипломная работа