Seks

Zbliża się dziwna rewolucja. Seks roboty zastąpią kobiety w agencjach towarzyskich

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
17 września 2016
Fot. iStock
 

Mogłoby się wydawać, że współczesny świat widział już wszystko. A jednak nie, rzeczywistość cały czas zaskakuje! Tym razem zapowiada się seksualna rewolucja w zupełnie nowym wydaniu. Będzie ona na tyle oryginalna, że w swoim pojęciu ominie kobiety a skupi się na seks robotach. 

Seks z robotem w zastępstwie kobiety?

Czy kobiety mogą przestać być potrzebne mężczyznom? Na pewno nie we wszystkich obszarach życia, jednak są już konkretne przymiarki do wprowadzenia nowych, raczej dziwnych zmian. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, panowie udający się do agencji towarzyskiej wpadną w objęcia nie żywych kobiet, ale kobiet — seks robotów.

Wygląda na to, że ten pomysł już chwycił i w Wielkiej Brytanii w ciągu kilkudziesięciu lat mają powstać takie przybytki. Oczywiście roboty mają przypominać jak najbardziej kobiety z wyglądu, tak by mężczyzna miał prawdziwą przyjemność z korzystania z ich usług. Producenci lalek seksualnych twierdzą, że ich produkty wykonane są z wysokiej jakości silikonu i w dotyku są niemal nie do odróżnienia od skóry prawdziwych kobiet.

Wcześniej informowano, że agencje towarzyskie z seks robotami pojawiły się już w Amsterdamie, więc pomysł zostanie przeniesiony dalej. Wbrew pozorom, jeśli to się powiedzie, może mieć również i dobre strony. Jedną z nich może być ograniczenie handlem ludzi z powodu mniejszego popytu na seksualne usługi pań. W dodatku roboty mają być „tańsze i bardziej wydajne niż kobiety”. Seks z robotem ma też w niczym nie krepować mężczyzn, którzy swoje perwersyjne pomysły będą zaspokajać na „neutralnym” gruncie. Być może ten dziwny pomysł zakończy cierpienie wielu kobiet, a przy wykonywaniu „zawodu” pozostaną tylko te, które naprawdę mają na to ochotę. 


źródło: 

 


Seks

Teraz możesz się już odwrócić, wyjść i zacząć się uczyć chodzić po nowych ścieżkach

Anika Zadylak
Anika Zadylak
17 września 2016
Fot. iStock/cscafeine
 

Życie pisze nam wszystkim różne scenariusze. Raz z górki, raz pod górkę, bywa i tak, że wszystkiego się odechciewa. Bo starasz się, walczysz, płaczesz po nocach, pracujesz ponad siły. Wydaje ci się, że robisz wszystko, a nadal tkwisz w bagienku, które wciąga cię coraz bardziej. A potem okazuje się, że wystarczy wziąć głęboki oddech, zamknąć oczy po to, by choć na chwilę przestać się bać i podjąć najważniejszą w życiu decyzję. Decyzję o diametralnej zmianie. Bo jeśli mierzi cię stare życie, męczy, osłabia i nie pozwala oddychać, to zamknij mu przed nosem drzwi. I koniecznie od razu otwórz kolejne! Dla tego co nowe i lepsze. Zrób to, a odkryjesz, że świat jest cholernie zaskakujący. I piękny. I już nigdy, nie będziesz chciał wracać do tego, co było.

W starych, często toksycznych miejscach, trzyma nas najczęściej strach. Jak w myśl powiedzenia, że lepsza stara bieda, niż nowa nieznana. Z takim podejściem to lepiej,  zamiast przeprowadzki czy zmiany pracy, zainwestować w trumnę i czekać na śmierć. To właśnie takie myślenie odbiera szansę, na wszystko, bo jeśli z góry stawiamy siebie na straconej pozycji, to po co w ogóle żyć? Oczywiście, łatwo mówić, gorzej zrobić. Nieprawda! Bo to co nas wykańcza najbardziej, to myślenie i gdybanie. Lęk przed zaczynaniem od nowa, jest oczywisty i zrozumiały.  Ale jeśli to „stare” daje ci w kość tak bardzo, że wszystko widzisz już tylko w czarnych barwach, to co właściwie masz do stracenia? Nic, bo przecież miejsce, w którym utkwiłaś, zabrało ci już wszystko, zwłaszcza poczucie bezpieczeństwa. A bez niego, nie dasz rady postawić nawet jednego kroku.

„Kilka lat temu straciłam kogoś bardzo mi bliskiego. Kogoś, kogo kochałam każdym zmysłem, gestem i spojrzeniem. Nagle, w środku nocy, patrzyłam jak na moich rękach gaśnie czyjeś życie. Zostałam sama, z równie ciężko chorym dzieckiem. Tkwiłam w tym miejscu, bo trzymały mnie wspomnienia. Niestety, tyle samo pięknych, co okrutnych i tragicznych. Bałam się, że jeśli się stąd wyprowadzę, to sobie nie poradzę, że coś bezpowrotnie stracę. Nie zauważałam kompletnie tego, że gasłam z dnia na dzień, karmiąc się wspomnieniami, które już nigdy nie nabiorą żywych kształtów. Nie widziałam tego, że żyłam na krawędzi między tym co teraz, a tym co było. Wmówiłam sobie, że lepiej w tym tkwić, nie ruszać, nie zmieniać, nie rozgrzebywać. Pozwalać na ciągłe cierpienie, wspominanie, na walkę z brakiem snu. Łudzić się, że przemalowanie ścian i przestawienie mebli, cokolwiek zmieni. Gdy znajomi zaczęli się niepokoić, że zamiast lepiej, wyglądam i czuję się coraz gorzej, zaczęłam się nad tym  zastanawiać. Tym bardziej, że zdarzały się problemy w pracy i w życiu osobistym, bo zaczynało mi być wszystko jedno, na nic nie miałam ochoty i sił. Coraz częściej robiłam wszystko, żeby wracać tu, jak najrzadziej. Jak najmniej przebywać, nocować i… żyć.

Zatrzymałam się w końcu, wyłączyłam telefon, zostałam chwilę sama ze sobą. I zdałam sobie sprawę, że nowe wcale nie musi być złe. W najgorszym przypadku, będzie takie samo. A co, jeśli okaże się, że jest lepiej? Oczywiście, nie było to proste. Milion wymówek chociażby przy szukaniu nowego lokum. Byleby tylko odwlec, jeszcze choć na chwilę twardo ustalony termin wyprowadzki. Broniłam się rękami i nogami, jak przed  egzekucją! Teraz się z tego śmieję i nie dowierzam, że aż tyle czasu zajęło mi zrozumienie, że przeszłość już nie wróci. A to co jutro, pojutrze, za rok i kolejne 30 lat, zależy tylko ode mnie. I ta ulga, gdy odkrywasz, że za ścianami, które przez tyle lat wyciągały ze mnie energię i sprawiały, że z dnia na dzień stawałam się coraz bardziej niewidzialna, jest świat. I, że jeśli kiedyś nauczyłam się chodzić starymi ścieżkami, to nauczę się też przemierzać te nowe. I jedyne czego dziś żałuję, to fakt, że zwlekałam z tym zbyt długo”.

Przywiązujemy się do przedmiotów, ludzi i miejsc. Przywiązujemy się też niestety, do duchów ze starego życia, bo pożegnania są bolesne. Zwłaszcza gdy pakujesz kolejny karton, kolejny album ze zdjęciami, ściągasz ze ścian obrazy. Gdy przypominasz sobie dobre momenty i uśmiechasz do siebie, aż szklą ci się oczy. Gdy stoisz po środku prawie już pustego mieszkania, a do serca mocno przytulasz klucze. Na gołych ścianach wyobraźnia wyświetla film z lat kiedy tu byłeś. Echo odbija głosy, urywki dawnych dialogów, a ty przełykasz łzy i zaczynasz się wycofywać. Czekasz tylko na koniec projekcji, żeby dokładnie przeczytać  napis ” The End”. Teraz możesz się już odwrócić, wyjść i zacząć się uczyć chodzić po nowych ścieżkach.

A gdy otwierasz kolejne drzwi, to choć nadal się jeszcze trochę boisz, zachwyt zagłusza wszystko. Bo siedząc na parapecie wśród jeszcze nierozpakowanych pudeł ze wzruszeniem odkrywasz, że oddychasz. Oddychasz jak nigdy przedtem!  I nieważne, że idzie jesień. Bo ty, za oknem widzisz życie. Swoje nowe życie.


Seks

Mówcie nastolatkom, że są wspaniałe i wyjątkowe, bo… nie są szczęśliwe!

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
17 września 2016
Fot. iStock/ASIFE

Ach, mieć znowu te naście lat, całe życie przed sobą, pierwsze miłości, śmiałe idee i odważne marzenia… Chociaż, jak pokazują badania przeprowadzone w Wielkiej Brytanii, okres dojrzewania wygląda teraz zupełnie inaczej –  to czas, gdy dorastające dziewczyny czują się coraz bardziej nieszczęśliwe, ścigają się z wykreowanymi w mediach „ideałami” kobiecej urody i próbują odnaleźć swoje miejsce (i uznanie innych) na portalach społecznościowych.

Wszystko na pokaz

Nowy raport Children Society przeprowadzony wśród brytyjskich nastolatków między 10. a 15. rokiem życia pokazał, że ponad jedna trzecia dziewcząt jest niezadowolona z własnego wyglądu, a 25% czuje się nieszczęśliwa z powodu z całego swojego życia. Ankietowane nastolatki mówiły o tym, że czują się brzydkie, bezwartościowe, a także są pod presją mediów społecznościowych i tego, by wyglądać idealnie, niczym celebryci i gwiazdy na okładkach lub w telewizji. W porównaniu z badaniami z ubiegłych lat liczba nieszczęśliwych nastolatek wzrosła o kilka procent.

Niby nic nowego – kompleksy, przejmowanie się swoim wyglądem, porównywanie z innymi od zawsze towarzyszyły nastolatkom. Buzujące hormony i wpływ wywierany przez rówieśników też nie są nowością, ale! Ale kiedyś nie było powszechnego dostępu do Internetu, Facebooków, Instagramów, Snapchatów i innych portali, w których od ilości „lajków” zależy nasze dobre samopoczucie. Nie było mody na selfie, intymne zwierzenia w sieci i dokumentowanie każdej minuty własnego życia. Nie było programów typu Photoshop, które z przeciętnej urody kobiety mogą w kilka kliknięć zrobić sex bombę – co najwyżej kamerowano prezenterki telewizyjne przez pończochę i robiono im profesjonalny makijaż.

Pokolenie PR

Dzisiejsze pokolenie nastolatków można by określić jako „pokolenie PR”, bo nieustannie muszą się lansować, kreować i dążyć do tego, co modne i w mediach pokazane. Muszą, bo to podpowiada im wewnętrzna potrzeba przynależności i akceptacji ze strony innych osób, rówieśników – niewielu w tym wieku potrafi się od tego oderwać i po prostu być sobą. Liczą się „lajki”, „szery”, liczba znajomych na „fejsie” i odpowiednio zrobione selfie.  Często nastolatki nie potrafią odróżnić zdjęć z reklam, billboardów i obrazków z ekranu od rzeczywistości i faktycznego wyglądu gwiazdek i celebrytów. Nie rozumieją, że mają do czynienia z produktem, nad którym pracował cały zespół ludzi, z grafikami komputerowymi włącznie. Chcą być takie same, idealnie szczupłe, piękne i bez skazy,  a gdy nie udaje im się tego osiągnąć (bo przecież udać się nie może), czują się sfrustrowane, smutne, a ich samoocena dramatycznie spada.

Jak pomóc nastolatkom?

To, jak oceniają siebie nastolatki w dużej mierze zależy od nas- dorosłych kobiet, ich matek, ciotek, babć, sąsiadek, znajomych. Od tego, w jaki sposób odnosimy się do dorastających dziewcząt i ich problemów, do samych siebie i swojej wizualności, jaką wagę przykładamy do tego, co przekazują i pokazują mass media. Jest kilka rzeczy, które możemy zrobić, by nastolatkom pomóc:

  • Chwalić za charakter

Mówcie nastolatkom, że są mądre, odważne, ambitne i wyjątkowe. Podkreślajcie ich wytrwałość, życzliwość, poczucie humoru, błyskotliwość. Doceniajcie ich indywidualne cechy charakteru. Przecież najważniejsze jest to, czego gołym okiem nie widać.

  • Ostrożnie dobierać słowa

W okresie dojrzewania nawet niewinnie rzucony żart może być źródłem dramatu, dlatego uważajcie na wszelkie słowa krytyki, zwłaszcza tej dotyczącej wyglądu. Ciało nastolatki bardzo się zmienia, nie zawsze jest ona na to gotowa, dlatego nie róbcie wielkiego halo z jej nieco większych bioder, dodatkowych kilogramów tu i ówdzie lub pojawiającego się biustu.

  • Pokazywać, że dobrym się JEST, a nie się wygląda

Od dziecka wpaja się nam, że wredne siostry Kopciuszka musiały być brzydkie, a zła czarownica miała kurzajki i straszyła swoim wyglądem, ale dajcie odczuć nastolatkom, że dobro nie jest zależne od tego, jak się wygląda. Nie trzeba być miss świata, by być dobrym, życzliwym i sympatycznym człowiekiem.

  • Promować dobre nawyki

Dieta – oczywiście! Pod warunkiem, że będzie to oznaczać mądre wybory, umiar i rozsądek w każdą stronę. Odpada głodowanie, samoumęczanie się restrykcyjnym menu i traktowanie jedzenia jak wroga. To, co jemy, ma służyć naszemu zdrowiu i dobremu samopoczuciu. Podobnie z aktywnością ruchową – nie chodzi o to,  by „katować się” sportem  za każdą zjedzoną kostkę czekolady, ale by czerpać z tego radość, a przy okazji korzyści dla naszej kondycji fizycznej i psychicznej.

  • Pomóc w odróżnieniu fikcji od prawdy

Mówić wprost o tym, że okładki gazet to nie lustro – nie ma tam całej prawdy, najczęściej widzimy jej upiększoną, zmodyfikowaną siostrę. Gwiazdy przed wyjściem na czerwony dywan spędzają godziny na przygotowaniach, a selfie zamieszczone przez nich w Internecie to zapewne setne, starannie wybrane ujęcie. Na wysyłany przez media przekaz należy patrzeć przez palce, mieć świadomość stosowanych tricków i ingerencji specjalistów.

  • Rozmawiać o sprawach małych i dużych

Nie tylko pytaniem „jak w szkole?” nastolatek żyje! Rozmawiajcie o wszystkim i o niczym – ulubionym serialu, imprezie u koleżanki, przystojnym wokaliście, najnowszych trendach w modzie, marzeniach dotyczących przyszłości, planach i aspiracjach. Bądźcie otwarci na konwersację, słuchajcie uważnie i cierpliwie, powstrzymajcie się od przesłuchiwania i zadawania miliona pytań. Zacznijcie od prostych małych tematów, a te wielkie i ważne pojawią się same.

  • Dbać o granicę on/off-line

To nie jest łatwe zadanie, ale jeśli znajdziecie sposób by odciągnąć nastolatkę od jej smartfonu, komputera albo tabletu, to macie sukces w kieszeni! Zaproponujcie rozsądne zasady i ustalcie granice, włączcie dziewczyny w jakieś wspólne aktywności, pomóżcie w znalezieniu i realizowaniu pasji. Niech odnajdzie radość w świecie bez wi-fi i a.

  • Być najlepszym przykładem

Skończcie w wiecznym byciem na diecie, powtarzaniem, jakie jesteście grube, brzydkie i beznadziejne. Wasze córki/ wnuczki/siostrzenice/ uczennice to słyszą! A potem powielają ten zmarnowany, pozbawiony wiary w siebie schemat. Przykład idzie z góry, więc pokażcie im, że siła kobiet leży w ich wnętrzu i jest większa, niż wszystkim się wydaje 🙂


Zobacz także

Kilku zaprzyjaźnionych mężczyzn zdradziło mi, na co zwracają uwagę, idąc z kobietą pierwszy raz do łóżka

Seksu chłopaki, seksu Wam życzymy! I sobie też!

Seksu chłopaki, seksu Wam życzymy! I sobie też!

5 nieoczywistych zachowań, które podkręcą twój seksapil i libido. Przestań udawać, zacznij przyciągać facetów

левитра цена в украине аналог

оксандролон