Seks Związek

„Kotku, już cię nie pragnę…”. Wszystko o tym, co zabija namiętność

Seksualnie
Seksualnie
7 czerwca 2016
Fot. iStock / oleg66
 

I żyli długo, i szczęśliwie. Wciąż pożądając się tak samo. Tak się kończy bajka dla grzecznych, dopiero wchodzących w dorosłe życie, dziewczynek. Hahahahaha, to ja może się pośmieję. Bywają namiętności wielkie, miłości wielkie. Bywają związki świetnie i mniej świetne. W zdecydowanej większości nawet największa miłość przeżyje seksualny kryzys.

„Co ona pier**li” myślisz… Dobra, to zaoszczędźmy sobie czasu, okej? Jeśli jesteś w tej grupie, która po 20 latach małżeństwa ma tak samo świetny seks– gratuluję, cieszę się, uśmiecham, jestem szczęśliwa. Nie czytaj tego tekstu.

Jeśli ze swoim partnerem jesteś rok, dwa lata, trzy, pięć – to też nie musi być tekst dla ciebie. Ciesz się i nie czytaj tego tekstu.

Jeśli nic nie zabija namiętności w twoim związku – nie czytaj tego tekstu. Szkoda czasu.

Tekst jest dla ludzi, którzy – choć kochają – podświadomie czują, że nie jest już tak samo. Gorąco, namiętnie, wspaniale. Wykluczamy sprawy biologiczne. Feromony i tak dalej. Są zupełnie inne rzeczy, które zabijają namiętność…. oto one.

Brak adrenaliny i wyzwań

To jest paradoks, ale w zdecydowanej większości pragniemy rzeczy, których nie możemy mieć. Rzeczy, które są trudne, o które musimy się postarać. Zarzuca się to mężczyznom, ale to niesprawiedliwe. Wiele kobiet też tak ma.

Brak starań

Jest różnica między facetem, który przemierzy tysiące kilometrów, żeby z tobą być (kochać się), a facetem, który ściągnie majtki i powie: „no, dawaj mała, wskakuj” (w dużym skrócie). Seks wymaga pracy, jeśli nawet nie seks (kochać się można szybko na pralce) to namiętność. Ona, szczególnie po jakimś czasie, wymaga minimum poświęcenia.

Warto zadać sobie pytanie: co mogę zrobić, żeby ona poczuła się lepiej? On? Co mogę zrobić dla drugiej osoby? Co ona lubi? I JAK lubi.

To się tyczy dwóch stron.

Brak rozmów

To, pewnie, kontrowersyjne co powiem. Ludzie bez dialogu mogą mieć dobry seks raz, może dwa, góra trzy. Może kilka miesięcy. Dłużej nie. A nawet jeśli dobrze się bzykają to wszystko poza tym nie gra – prędzej czy później poczują się nieszczęśliwi.

Brak czasu

Pewnie, można mieć boski seks przez minut. W łazience na stacji benzynowej. Można. Na początku związku. Albo jako urozmaicenie seksu. Jeśli mąż będzie chciał cię przelecieć na stacji benzynowej i to będzie jego jedyna forma współżycia – dostaniesz szału.

Namiętność potrzebuje czasu.   

Brak (samo)akceptacji

Ty pełna pretensji do niego, on do ciebie. Ej, powinnaś schudnąć. Ej, powinnam schudnąć. Ej, źle to robię. Ej, źle to robisz.

Jeśli chcemy mieć dobry seks, musimy puścić kontrolę. Nieważne jak wyglądamy, jak się czujemy. Seks to energia. Zmysłowość, czułość, brak ograniczeń. Po prostu.

Pośpiech

Bywa świetny (na stacji benzynowej). Częściej niszczy. Nie teraz, nie tak, czekaj muszę skończyć projekt, czekaj, czekaj. Czekaj.

Praca

Patrz punkt wyżej. To znaczy: jeśli serio wierzysz, że możesz wrócić do domu styrany, a potem bzykać się pół nocy – to tak.

Po pierwsze: na początku związku

Po drugie: z nową kochanką

Po trzecie: gdy jest młody.

Cała reszta: no średnio i tylko przez chwilę. Serio musisz tyle pracować?

Alkohol

Na początku jest afrodyzjakiem, na dłuższą metę nie działa. Stępia umysł, stępia wszystko.

– On w ogóle nie chce seksu – mówi ona, żona alkoholika

– Bo on chce tylko pić – mówi osoba, która wie cokolwiek o alkoholu.

Więc jeśli on/ona piją zapomnij o prawdziwej bliskości.

Ograniczenia

Nasze. Wstyd. Smutek. Żal. Tęsknota za eks. Jeśli żyjesz w innym świecie, nie możesz mieć prawdziwego: „ tu i teraz”. Wiesz to?


Seks Związek

Kobiety nie milczą w seksie. Nie jesteśmy z kamienia

Seksualnie
Seksualnie
25 sierpnia 2016
Czego wstydzą się duże dziewczynki
Fot. Pexels / Valeria Boltneva /
 

Leżę w wannie i spotykam się znów ze sobą. Sekundę po tym jak wyszedłeś ze mnie i westchnąłeś z zadowoleniem. Jestem dobra, wiem. Bardzo dobra. Nie ma dla mnie ograniczeń, gdy czegoś chcesz. Dziwka wyuzdana – lubisz mówić do mnie. Samotna dziwka. Ale dziś jest inaczej.

Mam z tego tylko to, że czuję bliskość na chwilę, w tym jak łapiesz mnie za włosy i przyciągasz do siebie. Gdy całujesz choć coraz rzadziej. Gdy pozwalasz mi przytulić głowę do twojego ramienia, gdy leżymy po. Tak się przyklejam jak bezdomny trochę. W sumie jestem bezdomna, bo od dawna nie mieszkam w swoim ciele. Jestem nigdzie.

Myślę o tobie coraz rzadziej gdy to robię. Wiem najlepiej jak sprawić sobie rozkosz, lata praktyk kochany. Wiesz, że już trzy lata minęły? Trzy lata, podczas których, na palcach u jednej ręki sprawiłeś, że miałam orgazm. A przecież to takie proste, gdy jestem podniecona. Pochylasz się, całujesz, a ja unoszę się nad ziemią jak ty każdej naszej wspólnej nocy. Czy nie widzisz pewnej niesprawiedliwości, że ty zawsze a ja nigdy? Kiedyś patrzyłam na to z zaciekawieniem. Czy otrząśniesz się? Nakarmisz swoimi orgazmami? Poczujesz sytość, która wylewa się z mojego gardła i zauważysz, że milczę. Kobiety tak nie milczą w seksie. Nie jestem z kamienia.

Milczą natomiast na temat swojej przyjemności. Jak ja. Przestałam mówić, gdy z obrzydzeniem oznajmiłeś, że nie lubisz „tego” zapachu. Że tylko zniewieściali faceci udają, że ich to kręci. Jakież to kłamstwo drogi. Wygodne jak to, że każda kobieta ma to na pstryknięcie palcem. Przez długi czas wmawiałeś mi, że jest ze mną coś nie tak. Wiem, wiem, byłeś z wieloma, które zawsze i wszędzie, a ja taka wybrakowana, dziwna, chora jakaś. Żeby dopraszać się o stymulację. Gdy poprosiłam pewnej nocy, gdy tak leżałeś z wywalonym brzuchem do góry oblizując usta z zadowoleniem, abyś pochylił się nade mną, skwitowałeś to jednym zdaniem „Mogłaś powiedzieć wcześniej. „Po” facet do niczego się nie nadaje”.

Zaczęłam więc prosić wcześniej, a nawet bardzo wcześnie, aby tylko zdążyć z prośbą na czas. Zrobiłeś to raz od niechcenia, z wykrzywioną w grymasie twarzą tak, że nie mogłam dojść, choć tak bardzo chciałam pokazać ci jakie to przyjemne, gdy kobiecie jest dobrze. Za mocno, za szybko, byle jak. W końcu jęknęłam wyuczonym dźwiękiem, który powtarzam od lat i opadłeś na poduszkę dumny jak paw. Poszłam do łazienki i dokończyłam za ciebie.

Zawsze tak robię. Albo też gdy ty idziesz się umyć a ja leżę i czekam na swoją kolejkę. Spieszę się wtedy, podążam za szumem prysznica, abyś nie wszedł i nie zobaczył swojej porażki. Twoja kobieta, która chwilę po zadawala się sobą. To byłby tylko dowód na moją wadliwość. „Jak one jęczały” – mówiłeś nie raz. Ta to, tamta siamto. Ja się tylko zastanawiam, czy nie grały jak ja? Samotne dziwki, które proszą o to, co im się należy i nigdy tego nie dostają.

I wierzyłabym, że to jest mi pisane. Ja niby kobieta, ale jednak nie kobieta. Gdyby nie to spotkanie. Nie planowałam tego, ale byłam głodna. Jestem głodna od lat. Pewnie to dostrzegł, to proste dla faceta, który rozumie kobietę. Pogłaskałam go po ramieniu, gdy nalał mi kieliszek wina. Dalej nie poznawałam siebie. A może wracałam do siebie właśnie? Jakbym znała to miejsce choć wiele się w nim zmieniło. Było mi tak dobrze kochany. Tak dobrze. To smutne, wiem.

Leżę teraz w wannie. Moja samotność dziś jest inna. Wiem, że jestem nie na swoim miejscu, ale na pewno jestem kobietą. Piękną, wyjątkową, dającą rozkosz i taką, której się ona należy. Mogę drżeć przy dotyku, mogę krzyczeć, mogę czuć jedność ciał, którą czujesz tylko wtedy, gdy jesteście w tym razem. Nigdy nie byliśmy razem kochanie. Jesteś potwornym egoistą. Seks z natury nie jest egoistyczny. To wymiana. Najpiękniejsza. Odpowiedź ciała, nie cisza.

Współczuję ci, bo nigdy tego nie doświadczysz. Będziesz zawsze na powierzchni, nigdy głębiej. Będziesz karmił się własnym jękiem, ale nie usłyszysz nigdy kobiety. Prawdziwej kobiety. Zanurzam rękę w pianie i myślę o nim. Spotkanie z samą sobą ma już inny wymiar. Odejdę za chwilę, to pewne. Dobranoc, kochany.


Seks Związek

„To tylko seks”. Serio?! O tym, w co gramy w łóżku i jak seks służy nam do osiągania celów

Seksualnie
Seksualnie
24 maja 2016
W co gramy w łóżku
Fot. iStock / AleksandarNakic

Pogrywamy ze sobą w codziennym życiu. O tym się pisze i mówi się wciąż. Niewiele z nas wie, co to znaczy prawdziwe porozumienie bez przemocy, rozmowy o faktach, a nie o emocjach. A nawet jeśli wiemy i tak czasem lądujemy na planecie „manipulacja”. Bo to są tak silne mechanizmy w nas, że trudno zmienić je tylko dzięki wiedzy. Choć wiedza to już na pewno bardzo dużo, bo możemy – po fakcie – zobaczyć, kiedy manipulowaliśmy.

Wciąż za mało pisze się o tym, że w relacjach męsko-damskich, a nawet (bardzo często) w relacjach seksualnych też ze sobą gramy. Tylko tutaj nie ma nawet świadomości. Dla większości z nas seks to seks. Bzykamy się, kochamy, dziękuję, do widzenia. Co tu w ogóle analizować? Otóż nie, w łóżku też stosujemy różne gry. Po co to robimy?

Z różnych powodów. Na przykład dlatego, że nie potrafimy być blisko. Gry seksualne to unikanie prawdziwej intymności. Chronią nas też przed spontanicznością, świadomością siebie, otwartością wobec drugiej osoby, wzięciem odpowiedzialności za siebie i swoje wybory.

Ten lęk jest lękiem przed przeżywaniem miłości. Poddanie się miłości, otwarcie  niesie ze sobą ryzyko zranienia.  To właśnie brak wiary w miłość jest podstawowym powodem gier seksualnych. Nie wierzę, że ktoś będzie mnie kochał po prostu – gram, bo dzięki temu jest szansa na odrobinę akceptacji, poczucie bycia kochanym.

Ktoś fajnie powiedział – nasze gry seksualne są niczym innym tylko walką ze sobą. A poniżej te najpopularniejsze. Zobacz, czy nie stosujesz którejś z nich:)

„Ale nie myśl, że się po tym w tobie zakocham”

Jest ona i on. Prowadzą grę erotyczną, flirt, który ma doprowadzić do seksualnego zbliżenia. Gdy cel jest zrealizowany (idą do łóżka) zaczynają bagatelizować to, co się między nimi zdarzyło. On mówi: „To był tylko seks” albo „Nie przywiązujmy się do tego”, ona: „Luz, to nic takiego”. Czytaj. Nie myśl sobie, że jestem jak inne kobiety, że zaraz będę czegoś oczekiwać”.

Odrzucają się wzajemnie, żeby mieć kontrolę. Ponieważ każde z nich chce tę kontrolę mieć, żadne nie okazuje prawdziwych uczuć. On nie przyznaje, że liczy na coś więcej, ona nie mówi, że nie pasuje jej to, że on to bagatelizuje.

Zobacz, do czego mnie zmusiłaś/ zmusiłeś…

Mistrzyniami są w tym kobiety. „Nie chciałam, ale mnie zbałamuciłeś”. „Tak mnie uwodziłeś. Twoja wina”. Często robią to kochanki. Nie chciałam być nie w porządku do innej kobiety, ale po prostu nie potrafiłam się oprzeć.  Ponosisz za to odpowiedzialność. Albo: „Nie chciałam uprawiać seksu bez zabezpieczenia, ale zrobiłeś to, więc teraz jestem w ciąży.

Osoba, która to mówi gra ofiarę– porwały mnie instynkty, nie miałam na to wpływu, teraz ty weź za to odpowiedzialność.

Nic nie pamiętam, byłem pijany/ byłam pijana

Podobne do „zobacz, do czego mnie zmusiłaś”. Przykład ona mówi: jestem w ciąży, on: ale jak to, nie pamiętam, nie byłem trzeźwy.

Powód: niechęć do wzięcia odpowiedzialności za swoje decyzje, wchodzenie w rolę ofiary. No sorry, ktoś inny jest temu winny. Nie ja przecież.

„Wciąż mnie pociągasz”

Gra, którą kochają mężczyźni w stałych związkach. Mężczyźni (ale w sumie kobiety też) udają niesłabnące zainteresowanie drugą osobą. „Tak, wciąż cię pragnę”, „pożądam” mówią– choć każde ich zachowanie pokazuje, że jest inaczej.

On jej nie dotyka, potrafi spać oddzielnie, ona mówi: „coś jest nie tak, nie ma między nami już chemii”. On: „Ależ skąd. Jest” (choć przecież doskonale wie, że nie ma).

Dlaczego to robią? To na ogół lęk przed konfrontacją z własnymi, trudnymi uczuciami. Ktoś mnie nie pociąga, to minęło. Wolę powiedzieć: „nic się nie zmieniło” niż skonfrontować z trudnymi emocjami. I być może je zmienić.

„Seks nie jest ważny”

Druga strona punktu powyżej. Nie jest między nami w seksie dobrze. Nie skonfrontuję się z tym jednak, wolę zbagatelizować rolę seksu. „O co ci w ogóle chodzi?! Czego oczekujesz?! Dlaczego koncentrujesz się na sferze fizycznej?! Przecież to tylko dodatek do życia”.

To odciąga uwagę od tego co w relacji nie gra. Skoro seks nie jest taki ważny, to może ja się czepiam?– myśli ona (on). Nie, jest ważny, po prostu ktoś tobą manipuluje.

„Nie starasz się”

Z namiętnością używane przez żony, które mają problem z libido. „To twoja wina” grzmią. To samo zresztą robią mężczyźni. No cóż, nie jestem nam dobrze w łóżku, bo się nie starasz (mówi prześladowca). Ofiara idealnie wchodzi w swoją rolę. Zamiast powiedzieć: okej, porozmawiamy o tym, co nam nie pasuje, mówi  myśli): Tak, powinnam starać się bardziej.

I stara się. I nie wie, że nie o staranie chodzi tylko o przerzucenie odpowiedzialności poczucie władzy. Ja uważam, że się nie starasz, zmieniaj się więc.

„Gdybym nie miał żony/ nie miała męża”

Przystojny szef (żonaty) doprowadza swoją asystentkę (koleżankę) do czerwoności. Ach te gesty, flirty, spojrzenia. Gdy już widzi, że efekt został osiągnięty (ona jest gotowa posunąć się dalej), on mówi: „Jesteś wspaniała, gdybym tylko nie miał żony”.

Hmm, a wcześniej gdy ja uwodziłeś, nie miałeś żony?

W grze chodzi o poczucie akceptacji i wyjątkowości. Druga osoba jest tylko i wyłącznie narzędziem  do osiągania celu. Ten sam zabieg można zastosować po seksie( no byłbym z tobą, ale wiesz, mam żonę).

W tej grze doskonałe są też mężatki. Uwodzą innego mężczyznę, a w ostatnim momencie mówią. „Ups, nie wiedziałeś, mam męża”. Chciałoby się rzecz: to po kiego uwodziłaś?

„Pójdę z tobą do łóżka, ale….”

W tym przodują z pozoru niewinne dziewczęta. Ale też często kobiety w długich związkach. Pójdę do łóżka, ale. a.) jeśli mi coś kupisz, b.) jeśli odpowiednio o mnie zadbasz, c.) jeśli wyznasz swoje uczucia. d.) jeśli się ze mną ożenisz.

Czyli seks nie jest przyjemnością samą w sobie. Jest narzędziem, środkiem do osiągania celu.

Kto stosuje najczęściej? Córki matek, które mówiły: musisz się szanować, mężczyznom chodzi tylko o jedno, chodź do łóżka tylko z właściwym mężczyzną.

Na podstawie książki Erica Berne’a „Seks i kochanie”