Seks Związek

„A jeśli przydarzy się TO?” Czyli najczęstsze pytania na temat seksu analnego

Seksualnie
Seksualnie
14 grudnia 2017
Fot. iStock/oneinchpunch
 

Zawsze chciałaś spróbować, ale bałaś się wpadki. A może seks analny od dawna występuje w twoim repertuarze, ale szukasz wskazówek, żeby było jeszcze lepiej. Niezależnie od tego, czy jesteś analną dziewicą, czy zagorzałą fanką tej wyjątkowo intymnej sztuki, powinnaś czytać dalej. Znajdziesz odpowiedzi na kilka najczęstszych pytań odnośnie seksu analnego. 

Czy to nie jest obrzydliwe?

Jeżeli tak właśnie uważasz, najprawdopodobniej nie jesteś gotowa na seks analny. Dla wielu osób już sama wizja dotykania cudzego odbytu (a często nawet i własnego) jest obrzydliwa. Cóż, w tym wypadku należy mieć świadomość, że może dojść do bliskiego spotkania z kupą. Dopiero gdy zaakceptujesz ten fakt, możesz myśleć poważnie o seksie analnym.

Zawsze boli?

Często boli na początku, ale tylko dlatego, że niewłaściwie się do tego przygotowaliście. Chodzi nie tylko o odpowiednią pozycję (warto spróbować na łyżeczki) czy brak lubrykantu, ale przede wszystkim o relaks i pozytywne nastawienie. Możecie zużyć całe opakowanie żelu intymnego, ale jeśli będziesz zdenerwowana i spięta, będzie bolało.

Jak zacząć?

Przede wszystkim zadbaj o komfort psychiczny i fizyczny. Musisz być zrelaksowana i podniecona. Nie skupiajcie się wyłącznie na odbycie. Niech on pieści twoje piersi i łechtaczkę, potem może zacząć stymulować cię palcem. Gdy przyzwyczaisz się do tego uczucia, dopiero wtedy pomyślcie o penetracji odbytu penisem.

Czy penetracja jest konieczna?

Absolutnie nie. Możecie spędzić kilka upojnych wieczorów na samych pieszczotach, byś przyzwyczaiła się do nowych doznań. Może cię dotykać i całować w tym rejonie.

A może lepiej solo?

To na pewno dobry sposób, żeby przełamać wstyd. Spróbuj najpierw dotykać się sama, najlepiej pod prysznicem, jeśli obawiasz się przykrej niespodzianki.

Co zrobić, żeby seks analny był przyjemniejszy?

Po pierwsze, pamiętaj o lubrykancie. Po drugie, oddychaj. Gdy wstrzymujesz powietrze, automatycznie zaciskasz mięśnie, co spowoduje ból podczas penetracji. Świetnym sposobem na rozluźnienie jest także seks oralny (facetów naprawdę to kręci!). Pomyśl też o podwójnej penetracji. Gdy on wchodzi w ciebie od tylu, ty dodatkowo masturbuj się wibratorem. Jeśli macie wprawę i lubisz seks analny, możecie sięgnąć po różne zabawki, np. korki lub wibratory analne.

A jeśli boję się o własne zdrowie?

Ścianki odbytu są bardzo delikatne, dlatego zawsze warto stosować prezerwatywy, dla ochrony przed różnymi chorobami.

A jeśli stanie się TO?

Kupa – największe tabu. Cóż, jesteście dorośli, więc chyba zdajecie sobie sprawę z tego, że może dojść do kontaktu z kupą? Jest to absolutnie normalne i decydując się na taki rodzaj seksu, lepiej nastawić się na to, że do takiej sytuacji prędzej dojdzie niż nie. Ścianki odbytu mogą po prostu być brudne. Jeżeli bardzo się tym stresujesz, zrób wcześniej lewatywę przy pomocy gruszki. To najskuteczniejszy sposób, żeby pozbyć się resztek kału z ostatniego odcinka przewodu pokarmowego.

Źródło:

 

 


Seks Związek

Gra wstępna. 6 pieszczot, których panowie nie znają, a powinni

Seksualnie
Seksualnie
15 grudnia 2017
Fot. iStock/MilosStankovic
 

Gra wstępna ma dla kobiet ogromne znaczenie. A dla facetów? Różnie. Dla większości z nich chodzi po prostu o to, żeby partnerka jak najszybciej zrobiła się mokra i gotowa na seks. Najczęściej więc w trakcie gry wstępnej brakuje finezji. Byle szybciej i wciąż te same, oklepane pieszczoty – pocałować i pochuchać na szyję, possać piersi, szepnąć do ucha kilka gorących tekstów i można wsadzać. Jeśli działa, to spoko. Ale może warto czasem nieco się wysilić? Zaskoczyć partnerkę? Zrobić coś więcej? Oto krótki poradnik dla facetów bez wyobraźni.

Obramowanie ust

Większość z facetów ogranicza się do klasycznego całowania (co oczywiście też jest bardzo przyjemne!), ponieważ nie wiedzą, jak wrażliwa jest skóra wokół ust. Wystarczy delikatnie musnąć palcami skórę wokół warg, by poczuć mrowienie i łaskotanie. Jeśli zrobicie to językiem, kobieta oszaleje z rozkoszy. To niezwykle uczucie pojawia się w wyniku subtelnego podrażnienia nerwu policzkowego.

Piersi

No dobrze, większość z was ich nie pomija, ale z reguły robicie to źle. Gryzienie, szarpanie i intensywne ssanie jest fajne wtedy, gdy akcja rozkręci się już na dobre, a kobieta jest mocno podniecona. Nie ma co skupiać się na samych sutkach. Niektóre kobiety lubią być dotykane także w okolicach żeber – z boku i pod piersiami.

Sekretne miejsce na szyi

Każdy facet wie, że całowanie po szyi jest podniecające. Aby jednak kobieta odleciała, trzeba znać pewien sekretny punkt w tym obszarze. Chodzi o miejsce, w którym szyja styka się z obojczykiem. W tym „dołeczku” skóra jest bardzo cienka, dlatego doznania są silniejsze.

Skóra między klatka piersiową, a biodrami

W tej okolicy przebiera nerw, który sięga aż do łechtaczki. Jeżeli zaczniesz całować ją w tym miejscu, odruchowo zaciśnie mięśnie dna miednicy. Próbuj, a zobaczysz ten grymas rozkoszy na twarzy.

Dołeczki na plecach

To jedno z najczulszych miejsc na ciele kobiety, choć mało kto o tym wie. Pieszczenie tej partii można połączyć z masażem pleców. Zacznij od łopatek i schodź coraz niżej. Masuj i całuj dołeczki na plecach, a potem zajmij się jej pośladkami.

Uda

Mowa o wewnętrznej partii ud. Czasami naprawdę lepiej lizać i kąsać skórę w tym miejscu, niż rzucać się z językiem na łechtaczkę, by jak najszybciej podniecić kobietę.

A jeśli naprawdę chcesz ją dzisiaj zaskoczyć, zaproponuj, żeby tobą sterowała. Od początku do końca. Na początku na pewno będzie trochę spięta, ale zapewniam, że będziecie wspominać ten wieczór bardzo długo.

Źródło:


Seks Związek

Moje najgorsze seksualne eksperymenty. Czyli po cholerę mi ten korek analny z lisim ogonem?

Seksualnie
Seksualnie
13 grudnia 2017
Fot. iStock/VikaValter

Miałam to szczęście, że trafiłam w swoim życiu na faceta, który na punkcie seksu ma podobnego fioła co ja. A że jesteśmy razem już naprawdę długo, potrafimy szczerze rozmawiać o różnych fantazjach i potrzebach. Oboje lubimy eksperymentować, więc zdarza nam się wpadać na różne mniej lub bardziej mądre pomysły. Te pierwsze zajmują szczególne miejsce w mojej pamięci, bo (choć okazały się totalną porażką) znacznie nas do siebie zbliżyły. 

Bo miało być sprośnie

Pamiętam ten moment. Siedziałam na służbowym spotkaniu, a on wysłał mi link do sklepu internetowego. Otwieram cichaczem i widzę korek analny z lisim ogonem. Matko kochana… No kupujemy, a jakże! To był pierwszy raz, kiedy zamówiliśmy coś przez internet, zamiast kupić w stacjonarnym sex-shopie. Lisi ogon wyobrażałam sobie (tak z resztą wyglądał na zdjęciu) jak kitę. Taką gęstą i imponującą. Tymczasem oczom moim ukazał się wyliniały ogon wiewiórki (kto widział to zwierzę z bliska, ten wie, o czym mowa), która w dodatku cierpi na niedowład tej części ciała. Jednym słowem – porażka. Coś tam generalnie wisiało, ale raczej seksowne to to nie było. Jednakże gadżet przywdziałam i z dumą pojawiłam się w drzwiach sypialni. Mina faceta bezcenna. Po pół godzinie śmiechu, powiedział jedynie: „Dobra, będzie już tego cyrku”. Z seksu tego wieczoru nici i od tamtej pory zdarza mu się czasem przy przekomarzaniu nazwać mnie lisicą.

Fot. iStock/Fotomontaż: Oczekiwania kontra rzeczywistość

Fot. iStock/Fotomontaż: Oczekiwania kontra rzeczywistość

Bo miało być sexy

Jeżeli na opakowaniu jakiegoś seksownego wdzianka czytacie, że rozmiar jest uniwersalny, to znaczy, że absolutnie uniwersalny nie jest i nadaje się tylko dla filigranowych kobiet, noszących XS. Serio. Raz jeden dałam się na to nabrać i żałuję. No bo na logikę – kobieta nosząca rozmiar S nie może wyglądać dobrze w czymś, co ma też pasować na kobietę z nadwagą. Po prostu. Ja noszę rozmiar M, ale w UNIWERSALNYM stroju pielęgniarki, który zamówiłam, wyglądałam, jakbym wcisnęła się w przebranie dla lalki barbie. Już od samego oddychania sukienunia podwijała mi się pod same cycki. Nie wiem, może tak miało być. W komplecie były też białe pończochy z czerwonym krzyżykiem (również uniwersalny rozmiar, a jakże). Tak mi się wżynały w uda, że obawiałam się martwicy. Czy to oznacza, że zrezygnowałam z tej stylizacji? A skąd! No dobra, pończochy zdjęłam. Sytuację ratował dołączony czepek, ale niestety nie miał żadnej gumki czy czegoś tam, żeby go założyć. Umocowałam go na 6 wsuwek do włosów. Powiem tak – było fajnie do momentu, gdy facet chwycił mnie za włosy. Wdzianko samo w sobie ponoć się panu podobało. Trudno żeby nie, skoro mi się biust wylewał i tyłek miałam na wierzchu.

Bo miało być wulgarnie

Wpadłam kiedyś na genialny pomysł, żeby zaszaleć w łóżku. Lubię dominujących facetów, ale tym razem chciałam być naprawdę sponiewierana. Głównie słowami. Generalnie jak już się przełamie pierwszy wstyd, to idzie całkiem nieźle. Czasem aż za dobrze. Z łatwością przyszło mu nazywanie mnie „s*ką” czy „dziwką”, więc i mi udzielił się ten nastrój. Kiedy dość głośno ryknął na mnie: „Kim jesteś?”, a jak po raz setny tego wieczoru odpowiedziałam „s*ką”, rozległ się dźwięk wiertarki, centralnie na wysokości zadka mojego kochanka. Śmiem twierdzić, że sąsiedzi przybijali do ściany makatkę. Wszystko super, jeśli się nie mieszka w bloku. Całą akcję chętnie powtórzę, ale jak już sobie wybudujemy chatkę w Bieszczadach.

Bo miało być zmysłowo

Naoglądał się człowiek Greya i kupił maskę. Taką sztywną, ozdobną, na same oczy, wiązaną z tyłu głowy, z wielkim piórem u góry. Taka burleska czy coś. Miało być zmysłowo i tajemniczo. Nie wiem, naprawdę nie wiem, czy ja mam coś z anatomią twarzy, czy źle ta maska była skrojona. Może i na nosie się trzymała, ale dziury na oczy były trochę za nisko. W rezultacie miałam przymknięte powieki, bo rzęsy (wymalowane i sztywne) zaczepiały mi o ten plastik. Istny koszmar. Odhaczone, teraz maska leży gdzieś na dnie szuflady.

Bo miało być na co popatrzeć

Nie żebym tylko ja robiła z siebie w łóżku kretynkę. Kiedyś mi się zamarzyło, żeby mój facet założył męskie stringi i paradował tak po mieszkaniu, a że nigdy mi nie odmawiał, poprosił jedynie, żebym sama wybrała i kupiła odpowiednie majtaski. I tak oto stał się posiadaczem swoich pierwszych stringów – czarnych, welurowych z paseczkami z tyłu. Rzekłabym – bardzo skąpych. I teraz tak, moje drogie. Warto pamiętać, że czarny wyszczupla. Ja zapomniałam. Choć na co dzień nie narzekam na jego przyrodzenie, muszę przyznać, że nie wyglądał jak z reklamy majtek Calvina Kleina. No i niestety nie ma też figury adonisa. Połączenie jednego z drugim… Jeżeli wasz facet nie dorabia w weekendy jako chippendales, nie kupujcie mu stringów. Jak to mówią – raz zobaczone, już się nieodzobaczy. A to mi tak utkwiło w pamięci, że z rozpędu razem z tymi męskimi stringami powyrzucałam mu nawet wszystkie slipy.

W najbliższych planach mamy jeszcze zakup wibrującej nakładki, przedłużającej penisa. Na baterie, więc trochę się lękam. Zobaczymy…


www.biceps-ua.com/bcaa.html

http://cialis-viagra.com.ua

купить гейнер в украине