Psychologia Związek

Randkowanie po rozwodzie. 11 rad, jak robić to z głową

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
29 listopada 2017
Fot. iStock/Milan_Jovic
 

Nigdy nie przypuszczałaś, że jeszcze przyjdzie ci randkować. Przecież jeszcze jakiś czas temu byłaś szczęśliwą mężatką, która nie musiała się stroić, golić nóg przed wyjściem do kina i analizować, czy wypada do niego zadzwonić czy lepiej czekać na kontakt z jego strony. Jeżeli ostatni raz umówiłaś się na randkę kilkanaście lat temu, nie ma się co dziwić, że jesteś przerażona. Co zrobić, by strach przemienił się w podekscytowanie? 

Denerwujesz się, to zrozumiałe. Jesteś dojrzałą, niezależną kobietą, która wiele już w życiu przeszła, a teraz trzęsiesz się jak nastolatka przed pierwszą randką. Jak się ubrać, żeby wyglądać atrakcyjnie, ale nie wulgarnie? Gdzie się teraz chodzi? Kawiarnia? Kino? O czym rozmawiać, żeby nie wyjść na nudną, zgorzkniałą i zdesperowaną? Kto powinien zapłacić rachunek? Czy godzić się na drinka? No i najważniejsza kwestia – czy tobie, Matce Polce, w ogóle wypada chodzić na randki? Co ludzie powiedzą…

Spokojnie, wszystko jest do ogarnięcia.

Zastanów się, czy jesteś gotowa

Niezależnie od tego, czy od twojego rozwodu minęło osiem miesięcy czy siedem lat, możesz nie być gotowa na randkę. Ogromne znaczenie ma to, w jaki sposób się rozstaliście i jak to doświadczenie wpłynęło na twoje nastawienie do facetów. – Bardzo długo wydawało mi się, że na świecie nie ma już porządnych mężczyzn lub są oni zajęci. Bałam się kogokolwiek dopuścić do siebie. Na pierwszą kawę z nieznajomym, poznanym przez internet umówiła się dopiero 2 lata po rozwodzie – opowiada 34-letnia Kamila. Zastanów się, czy jesteś gotowa, by otworzyć się na nowe znajomości. Jeśli coraz częściej o tym myślisz, spróbuj chociaż. Jeżeli na samą myśl wpadasz w panikę, daj sobie jeszcze trochę czasu.

Oswój strach

To normalne, że się boisz. Jeszcze niedawno tworzyłaś coś z człowiekiem, któremu ufałaś. Masz prawo pochodzić do nowo poznanych mężczyzn z dystansem. Pomyśl sobie, że może dzięki temu unikniesz przykrych rozczarowań. Nie przesadź jednak, bo okazywanie niechęci raczej odstraszy potencjalnych adoratorów. Po prostu pogódź się z tym, że masz pewne obawy.

Przestań się dołować

– Rozwód był dla mnie naprawdę traumatycznym doświadczeniem. Długo uważałam, że ten związek rozpadł się z mojego powodu, bo jestem brzydka, roztyłam się po urodzeniu dziecka, dodatkowo często robiłam awantury. Moja samoocena ciągle jest bardzo niska – mówi Iza. Z takim nastawieniem nie spodziewaj się sukcesów. Wiele kobiet po rozwodzie ma poczucie, że coś z nimi nie tak. Pamiętaj, że wina często leży po obu stronach. Niech to doświadczenie pomoże ci zmienić w sobie to, czego nie lubisz lub co utrudnia ci zbudowanie wartościowej relacji na lata. Naprawdę jeszcze trafisz na fajnego faceta, który cię doceni, bo zasługujesz na szczęście.

Ustal, czego potrzebujesz

Masz ochotę na przygodę? Szukasz partnera do łóżka? A może zależy ci, żeby stworzyć długotrwały związek? Musisz znać odpowiedzi na te pytania, dzięki czemu unikniesz pomyłek i rozczarowań. Zastanów się, jakie cechy powinien mieć facet, z którym umówisz się na randkę.

Zmień nastawienie do randek

Słyszysz „randka”, myślisz „koszmar”? To duży błąd. Twoje nastawienie ma ogromne znaczenie! – Odkąd zaczęłam traktować randki jako szansę na poznanie ciekawych ludzi zupełnie przestałam się stresować. Najgorsza jest desperacja. To właśnie ona powoduje to zażenowanie na randce – zdradza Kaśka, rozwódka od czterech lat. Podejdź do tego jak do przygody, a wszystko przestanie być takie przerażające.

Zaloguj się na portalu randkowym…

Jeżeli wydaje ci się, że to miejsce dla dziwolągów i zboczeńców, jesteś w błędzie. Istnieje niewielka szansa, że facet podejdzie do ciebie w kawiarni i zapyta, czy zostaniesz jego żoną. Takie rzeczy to tylko na filmach. Zaloguj się na portalu randkowym (najlepiej na takim, który ktoś poleca) i szukaj. Tak, to naprawdę jest takie proste. I nastaw się na to, że zaliczysz kilka śmiesznych i nieudanych spotkań, zanim trafisz na kogoś ciekawego. Mały „rozruch” ci nie zaszkodzi.

…ale nie przesadź z byciem online

Jeżeli zbyt długo z kimś wyłącznie piszemy, podświadomie kreujemy sobie tę osobę. Wyobrażamy sobie, jaki ma głos, jak się zachowuje. Mamy tendencję do tworzenia w głowie Pana Idealnego. Niestety w realnym życiu często wszystko wygląda inaczej. – Pamiętam takie jedno spotkanie. Pisałam z facetem dwa miesiące. Był bardzo oczytany, szarmancki i inteligentny. Wysłał mi swoje zdjęcie i nawet mi się spodobał. Kiedy się spotkaliśmy, chciałam uciec. Owszem, wyglądał tak jak na zdjęciu, ale było ono chyba wykonane 10 lat temu. Poza tym miał taki piskliwy głosik i bardzo nerwowe ruchy. Ciagle przestawiał wszystko na stoliku i wygładzał obrus. Potwornie mnie to denerwowało. Oczywiście nic z tego potem nie wyszło – wspomina Kamila. Jeżeli ktoś naprawdę cię zaintryguje, umów się z nim w miarę szybko.

Miej świadomość, że facet może zniknąć

Chodzisz na randki, bo chcesz kogoś poznać. On zapewne też umawia się na spotkania z innymi kobietami od jakiegoś czasu. Musisz mieć świadomość, że nie jesteś jedyna. Nawet jeśli on bardzo ci się spodobał, ty mogłaś nie zrobić na nim takiego samego wrażenia. Tak, to będzie bolało, ale takie jest życie.

Umawiaj się z kilkoma facetami jednocześnie

– Na początku czułam się jak puszczalska, ale kurczę, przecież mam prawo zrobić rozeznanie. Dzięki temu dotarło do mnie, czego tak naprawdę szukam – opowiada Marta. Jeżeli będziesz chciała szybko znaleźć ukochanego i będziesz dążyła do tego, by pierwsza randka okazała się strzałem w dziesiątkę, możesz wyjść na desperatkę. Nie pokładaj wielkich nadziei w tych spotkaniach. Traktuj je luźno, ale nie przesadź i nie zacznij traktować facetów przedmiotowo.

Pamiętaj o dzieciach…

Przede wszystkim nie sprowadzaj obcych facetów do domu. Możesz przedstawić absztyfikanta swoim dzieciom, jeśli podejrzewasz, że naprawdę będzie z tego coś poważnego.

…ale nie zapominaj o swoim szczęściu

Większość dzieci pragnie, żeby ich rodzice byli szczęśliwi. To, że jesteś matką, wcale nie oznacza, że nie wypada ci umawiać się na randki. Wystarczy, że nie będziesz robić niczego, czego potem musiałabyś się wstydzić. Pamiętaj, masz prawo do szczęścia.

Powodzenia!

Na podstawie:


Psychologia Związek

8 najważniejszych zasad Mahatma Gandhi. Kierując się nimi, możesz zmienić świat na lepszy

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
30 listopada 2017
Fot. iStock / simarik
 

„Nie wolno ci tracić wiary w ludzkość. Ludzkość jest oceanem; jeśli kilka kropel w oceania jest brudnych, ocean nie staje się brudny. ”

„Różnica między tym, co robimy, a tym, co jesteśmy w stanie zrobić, wystarczyłaby, aby rozwiązać większość problemów na świecie.”

„Gdybym nie miał poczucia humoru, dawno temu popełniłbym samobójstwo”.

Mahatma Gandhi nie potrzebuje długiego wprowadzenia. Mahatma znaczy „wielka dusza” i faktycznie indyjski przywódca taką duszę miał. Jedyne czego pragnął to pokoju, przyjaźni i pojednania. Głównym cele jego życia, jak sam podkreślał, było poszukiwanie prawdy, do której dojść było można między innymi przez naukę na własnych błędach. Dawał ludziom wskazówki, być żyli dobrym i szczęśliwym życiem.

Zmieniaj się

Gandhi wierzył, że jeśli chcemy zobaczyć, jak zmienia się świat wokół nas, powinniśmy zacząć od siebie: „Musisz być zmianą, którą chcesz zobaczyć na świecie” – mówił. Powtarzał, że nasza wielkość nie tkwi w tym, że jesteśmy w stanie zmienić świat, ale w tym, że jesteśmy w stanie zmienić samych siebie.

Jeśli się zmienisz, zmienisz świat. Jeśli zmienisz sposób myślenia, popracujesz nad emocjami i podejmiesz działania, to zobaczysz, jak wszystko wokół ciebie zacznie się zmieniać. Nie tylko dlatego, że oglądasz świat przez nowe okulary twoich myśli i emocji, ale także dlatego, że zmiana wewnętrzna pozwala ci działać w sposób, o jakim wcześniej byś nie pomyślał.

Zacznij zmianę od siebie, bo tylko tak zmienisz świat, jeśli tego nie zrobisz nadal będą tobą targać negatywne myśli, gniew i brak empatii.

Miej kontrolę nad sobą

„Nikt nie może mnie zranić bez mojej zgody” – mówił Gandhi. To, co czujesz i jak reagujesz, zawsze zależy od ciebie. Możesz wybrać własne myśli, reakcje i emocje. Od ciebie zależy, czy zachowasz się odruchowo dając dojść do głosu swoim starym nawykom myślowym.

Kiedy zdasz sobie sprawę, że możesz mieć wpływ na własne uczucia, że od ciebie zależy, co tak naprawdę poczujesz – staniesz się silniejszy.

Przebacz i pozwól temu odejść

„Słabi nigdy nie przebaczą. Przebaczenie jest atrybutem silnych.”

Zwalczanie zła złem nikomu nie pomoże. Nie spędzaj czasu w negatywnym rozmyślaniu o przeszłości. Wyciągnij wnioski ze swoich doświadczeń i idź do przodu

Jeśli nie wybaczasz, pozwalasz przeszłości i innej osobie kontrolować to, jak się czujesz. Przebaczając, uwolnisz się od tych więzów.

Bez działania nigdzie nie dojdziesz

„Jedna uncja praktyki jest warta więcej niż tona kaznodziejstwa”.

Bez podjęcia działań niewiele zrobimy. Możemy czytać, studiować bez końca, poszerzać swoją wiedzę i nawet czuć, że idziesz do przodu, tyle tylko, że posuwasz się żółwim tempem.

Aby dotrzeć tam, gdzie chcesz, musisz ćwiczyć. Okej – zdobyć wiedzę, ale wykorzystać ją w praktyce, w swoim życiu.

Dbaj o tę właśnie chwilę

„Nie chcę przewidywać przyszłości. Zajmuję się dbaniem o teraźniejszość. Bóg nie dał mi żadnej kontroli nad następną chwilą”.

Najlepszym sposobem na przezwyciężenie wewnętrznego oporu, który powstrzymuje nas przed podjęciem działań, jest skupienie się na teraźniejszości i jej akceptacja.

Dlaczego? Jeśli w tym momencie martwisz się o następną chwilę, to nic nie da, i tak nie masz nad nią kontroli. Gdy to zrozumiesz, zaczniesz działać, bo będziesz wiedzieć, że negatywne wyobrażanie sobie przyszłości nie ma żadnej mocy sprawczej.

Pamiętaj – każdy jest człowiekiem

„Uważam się za prostą osobę, która może błądzić jak każdy inny śmiertelnik. Jestem jednak przekonany, że mam wystarczająco pokory, aby wyznać swoje błędy i odtworzyć moje kroki ”

„Nierozsądnie jest być zbyt pewnym własnej mądrości. Należy pamiętać, że najsilniejsi mogą stać się słabymi, a najmądrzejsi mogą się mylić”.

Kiedy zaczynasz tworzyć mity na temat ludzi, pozbawiasz się nadziei na zmianę. Dlatego ważne jest, aby pamiętać, że każdy jest po prostu człowiekiem.

I myślę, że ważne, by pamiętać, że każdy z nas może popełnić błąd.

Trwaj

„Najpierw cię ignorują, potem śmieją się z ciebie, potem walczą z tobą, potem wygrywasz.”

Bądź wytrwały. Są tacy, którzy będą cię krytykować i sabotować twoje decyzje. Dlatego znajdź to, co naprawdę chcesz robić, bo tak dotrzesz do wewnętrznej motywacji, która pozwoli ci iść do przodu.

Sukces lub zwycięstwo rzadko przychodzą tak szybko, jak byśmy chcieli. Być może dzieje się tak dlatego, że zbyt szybko się poddajemy. Świat pełen rozwiązań, magicznych pigułek, reklama nieustannie obiecuje nam, że możemy stracić dużo wagi lub zarobić mnóstwo pieniędzy w zaledwie 30 dni. A nam brakuje cierpliwośći.

Zobacz dobro w ludziach i pomagaj

„Człowiek staje się wielki dokładnie w takim stopniu, w jakim pracuje dla dobra bliźnich”.

„Przypuszczam, że przywództwo oznaczało kiedyś użycie siły, ale dzisiaj jest dogadywaniem się z ludźmi. ”

W ludziach zawsze jest coś dobrego, ale też coś negatywnego. My możemy wybrać na czym chcemy się skupić. Kiedy widzimy dobro w ludziach, łatwiej jest pomagać innym, a ci, którym pomagasz stają się bardziej skłonni do pomagania kolejnym. W ten sposób razem tworzymy spiralę pozytywnych zmian.


 

źródło:


Psychologia Związek

Dlaczego nie dam nam jeszcze jednej szansy. List do męża

Listy do redakcji
Listy do redakcji
29 listopada 2017
Fot. iStock/kieferpix

Mogłabym, prawda? Przecież jesteśmy małżeństwem. Umawialiśmy się, a nawet przysięgaliśmy sobie „na dobre i na złe”. Dziś czuję się z tej obietnicy zwolniona. Nie walczę o nasze małżeństwo. Nie zależy mi na nim, zrezygnowałam. Oburzasz się? Nie rozumiesz, jak tak można? Jesteś zdziwiony, prawda? To nie stało się z dnia na dzień, Pozwól mi wytłumaczyć sobie, ostatni raz. Bez osądzania, bez żalu, bez gniewu. Same fakty.

Nie, nie musimy do siebie „wrócić”.  Idziemy już innymi ścieżkami, drogami, które prowadzą w zupełnie innych kierunkach. Z mojej drogi nie ma powrotu, czuję się na niej pewnie i – pierwszy raz od dawna – czuję, że mam wpływ na moje życie. W każdym z nas czas, który razem spędziliśmy, zapisał się inaczej. Inaczej to w sobie „przetrawiliśmy”, inne rzeczy pamiętamy, inne są dla nas ważne.  Ty stwierdziłeś, że jednak chcesz być ze mną, ja zrozumiałam, że jednak nie chcę. I że mogę nie chcieć.

Nie, nie muszę ci już wybaczać, bo dawno wybaczyłam. Nieważne, ile kwiatów przyniesiesz, ile maili i SMS-ów wyślesz, ile prezentów zostawisz pod drzwiami, to już nic nie zmieni.  Nie mam do ciebie żalu, uwierz mi wreszcie. Ale czuję, że wymuszasz na mnie zmianę decyzji, a tak nie może być.

Nie, nie musimy do siebie wracać, ze względu na „stare dobre czasy”. To było tak dawno. Zaraz po tych „starych, dobrych czasach”, przyszły te nowe, złe, pełne smutku, gorzkich słów i twoich tajemnic. Twoich uczuć, „przeniesionych” na inną kobietę. Mojej samotności, chęci bycia dla ciebie „piękniejszą, mądrzejszą, lepszą, bardziej atrakcyjną”. Żebyś znowu wybrał mnie. O nie, zdecydowanie, przeszłość została za nami, a ja bardzo długo uczyłam się ją oddzielać grubą kreską. Teraz czuję spokój i nie chcę tego zmieniać. Jest mi dobrze. Jestem szcześliwa bez ciebie.

Nie, nie musisz do mnie wracać dlatego, że kobieta, do której odszedłeś, rzuciła cię. Nie czuj się w obowiązku sprawdzać i przekonywać się, że byłam w twoim życiu jedynym, naprawdę stałym punktem. Wiesz, i tak miałabym wrażenie, że wróciłeś do mnie tylko na chwilę, zanim nie spotkasz kogoś lepszego. Tak to już z tobą jest.

Nie musimy do siebie wracać tylko dlatego, że „nasi rodzice tego pragną”, bo to nie jest ich życie, ani ich związek, to nie ich zawiedzione zaufanie, to nie ich złamane serca. Żadne z nich nie zrozumie tego, co przeżyliśmy.

Nie musimy do siebie wracać tylko dlatego, że czujesz się samotny. Ja też mam momenty, w których brakuje mi kogoś. KOGOŚ, ale nie CIEBIE, rozumiesz? Nie tęsknię za TWOIMI dłońmi, za TWOJĄ bliskością. Tęsknię za relacją z drugim, fajnym człowiekiem, któremu będę umiała zaufać.

Nie musimy do siebie wracać, żeby udowodnić sobie, że potrafimy się sprawdzić. Jasne, mam znajomych, którzy „przetrwali kryzys”, twierdzą, że teraz ich związek jest jeszcze mocniejszy, lepszy. Ale to nie ja, wiesz? I z całą pewnością nie Ty. Ty chcesz wrócić, bo ci wstyd przed przyjaciółmi, przed rodziną. A ja nie chcę fikcji.

Powiedziałeś półżartem, że jesteśmy jak „żuraw i czapla”. Kiedy ty nie chciałeś, kiedy patrzyłeś beznamiętnie jak rozpadał nam się związek, ja próbowałam łatać w nim dziury wszystkim sposobami. Teraz to ty próbujesz mnie na siłę zatrzymać, a ja zdecydowałam, że już nie chcę wrócić. Łudzisz się, że uda ci się mnie „przekonać”. Bo skoro wcześniej byłam gotowa zrobić dla ciebie wszystko, teraz nie możesz zrozumieć, że to już nie wróci. Jak to możliwe, że mogę już cię nie chcieć, nie pragnąć, nie kochać? Możliwe. Miłość również miewa daty przydatności. Psuje się szybciej niż myślisz, gdy ją wystawisz na ciężką próbę. Uwolniłam się od poczucia, że powinnam dać ci kolejną szansę. Życzę ci jak najlepiej, ale od moich emocji trzymaj się już z daleka.

Twoja była żona


Zobacz także

Najważniejsze w kłótni jest to, by… się pogodzić! Oto kilka sposobów na szybkie osiągnięcie zgody

Najbardziej toksyczny mechanizm obronny w twoim związku

8 sygnałów, że dla partnera nie jesteś priorytetem

Płacz, ale walcz ! Ot, samo życie. Nobody is perfect. Nawet kochanka

Трансформатор тока

biceps-ua.com

http://steroidspricer.com