Związek

„Pytałam siebie: dlaczego? A odpowiedź okazała się być stara jak świat – inna kobieta”

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
4 sierpnia 2016
Fot. iStock/Abel Mitja Varela
 

Znalazłam w sieci gdzieś na zagranicznych portalach historię kobiety, i pomyślałam, że każda z nas jest częścią takiej historii. Zna ją z autopsji, ze zwierzeń przyjaciółki, z obserwacji sąsiadki, z plotek o znajomej…

I myślę sobie, choć można mi zarzucić generalizację, że my kobiety w większości wszystkie pragniemy jednego – miłości tego mężczyzny, i pewności w tej miłości, tego, że ona zawsze będzie. Chciałybyśmy wierzyć, że teraz to już na zawsze, a później, że ból rozstania w końcu minie…

Przeczytajcie:


Nigdy nie myślisz o tym, że osoba, którą kochasz i ufasz najbardziej na świecie, może sprawić ci ogromny ból, okrutnie zranić.

On nie tylko złamał mi serce… Wyrwał mi je z piersi i podeptał…

Pobraliśmy się 10 lat temu. To był piękny dzień, byli przy nas przyjaciele i rodzina. Dzień pełen miłości i niezwykłych emocji. Mieliśmy plany, całe życie było przed nami, chcieliśmy poznawać świat, realizować marzenia.

Wierzyłam, że będziemy razem aż do śmierci. Nie byłam w stanie nawet myśleć, że coś mogłoby mu się stać, że mogłoby go zabraknąć, nie wyobrażałam sobie życia bez niego oraz tego, że mógłby odejść.

Z wszystkich niepewności w moim życiu jedno wiedziałem na pewno – mamy siebie nawzajem. Byliśmy szczęśliwymi nowożeńcami, i ja w nim szaleńczo zakochana, i on zapewniający o swojej miłości.

Aż po kilku latach usłyszałam, że on nie chce już tego małżeństwa, nie chce, bym była jego żoną… Powiedział, że ma dość, że jest ze mną tylko z poczucia obowiązku i każdego dnia z niechęcią wraca do mnie, do domu…

Powiedział mi to wszystko w hotelu, w którym byliśmy z okazji moich urodzin… Myślałam gorączkowo: „To nie on, to nie moje życie, to nie nasza historia. To nie może tak się skończyć…”.Moje ciało było w szoku, zrobiło mi się niedobrze, nie mogłam złapać oddechu – jak przy ataku paniki i bolało mnie serce… tak naprawdę bolało.

Przecież przysięgaliśmy sobie na dobre i na złe, przecież miłości nie można wyrzucić jak zużytych skarpetek czy koszul?

Pytałam siebie, dlaczego? A odpowiedź okazała się być stara jak świat – inna kobieta. To była koleżanka z pracy, z którą się zaprzyjaźnił. Powoli zaczął z nią spędzać coraz więcej i więcej czasu, nawet popołudnia, nie wracał do domu po pracy… Widziałam, że się od siebie oddalamy. Gdy pytałam, czy mam się martwić, czy coś się dzieje złego, słyszałam pełne agresji „nic”. Mówił, że mam go nie ograniczać, że powinnam mu ufać. I ufałam…

Planowaliśmy przeprowadzkę. Pewnego wieczoru, gdy szliśmy na kolację, usłyszałam, że jego przyjaciółka też się przeprowadza, w to samo miejsce i że to zbieg okoliczności. Nie rozumiał mojego braku entuzjazmu.

Miałam jednak nadzieję, że ten nowy rozdział w naszym życiu pozwoli nam na nowo się do siebie zbliżyć. Zależało mi na szczerej rozmowie, na wyjaśnieniu narastającego napięcia między nami. On takiej rozmowy jednak unikał. Nie chciał rozmawiać, przewrócił moje życie do góry nogami kompletnie nie licząc się z moim zdaniem. Postanowił wyjechać sam, beze mnie…

Zastanawiam się, gdzie podział się mężczyzna, którego pokochałam, z którym się związałam – miły, rozumiejący, współczujący, który był moim kochankiem i przyjacielem. Teraz mam przed sobą egoistycznego faceta, który myśli tylko o sobie.

Co noc wiję się z bólu próbując sobie wyobrazić życie bez niego, a kiedy zasypiam mam przed oczami jego twarz. Nieustannie zastanawiam się, kiedy coś zaczęło się między nami psuć, kiedy go zaniedbałam, kiedy on poczuł się w naszym małżeństwie nieszczęśliwy? Co mogłam zrobić, jak temu zapobiec?

Staram się myśli odciągnąć od tego wszystkiego mają nadzieję, że z czasem ból, który w sobie noszę osłabnie. Ale na razie nic takiego się nie dzieje… Wszystko ci przywołuje wspomnienia powoduje we mnie ogromne cierpienie…

Nigdy nie rozumiałam, co znaczy, że ktoś został „złamany” lub „zniszczony”, dziś jestem osobą, która tego doświadczyła, która została zniszczona przez drugiego człowieka, który mówił, że kocha. Jednego dzisiaj się boję, że już nigdy nie będę w stanie nikomu zaufać, ani przeżyć miłości ponownie.

Na razie tonę w moim żalu… Opłakuję jego i naszą miłość, miłość, która trzymała mnie w ciepłym i bezpiecznym kokonie ponad dziesięć lat… Staram się go pamiętać, jako mojego największego kibica, przyjaciela, który obdarzał mnie pocałunkami i trzymał w ramionach. Gdzie dzisiaj jest ten człowiek? Nie wiem…


 

Ile z was przepełniona była takimi uczuciami? Ile z was nie mogło podnieść się z bólu po stracie, ile razy próbowałyście znaleźć odpowiedź: „co ze mną jest nie tak?”. Ale czytając komentarze, które pojawiają się pod naszymi tekstami wiem, i wiele kobiet wiedzieć powinno, że można w końcu wstać, można dumnie podnieść głowę i żyć lepszym życiem, niż to, które mieliśmy przy boku faceta, który nas porzucił.

 

Historia znalezione na:


Związek

7 błędów, które mogą zniszczyć każdy związek

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
5 sierpnia 2016
Fot. iStock/lorenzoantonucci
 

„Co poszło nie tak?” – zastanawiasz się, kiedy sypie się twój związek, kiedy wiesz, że balansujecie już na granicy wspólnej wytrzymałości. Niemal każdy związek przeżywa kryzys – mniejszy bądź większy, który prowadzi do rozstania, ale bywa, że wzmacnia związek, że pokonując go stajemy się silniejsi i bardziej pewni siebie nawzajem.

Warto jednak pytać, co takiego dzieje się w związku, że stacza się on po równi pochyłej. Wydaje nam się, że jesteśmy wyjątkowi, bo tylko my mamy TEN problem? A tymczasem powody, które niszczą związek, są wspólne dla wielu par. Warto zdać sobie z nich sprawę i zacząć w porę nad nimi pracować.

Błędy w związku, które mogą mieć katastrofalne skutki

Finansowa nieodpowiedzialność

Niby pieniądze rzecz nabyta, niby one szczęścia nie dają, ale… mogą je nam zabrać. To finanse są częstym konfliktem w związku. Bo jedno z was ma lekką rękę do wydawania pieniędzy, a drugie chce mieć poczucie finansowego bezpieczeństwa i każdy większy wydatek przemyśleć i przekalkulować. Znam pary, które nie mają wspólnego konta, każdy wydaje, to co zarobił w efekcie nie wiedząc, ile mają wspólnie pieniędzy. I powiem wam – żaden z tych związków nie można nazwać szczęśliwym. Planujcie wspólnie wydatki z poszanowaniem potrzeb partnera czy partnerki, wydawajcie wspólnie zarobione przez was pieniądze. To pozwoli uniknąć wiele frustracji w waszym związku.

Brak zainteresowań

Miłość potrafi być ślepa i zamknąć nam oczy na wszystko co wokół nas. Skupiamy się na osobie, którą kochamy, ona staje się naszym pępkiem świata. Uwieszamy się na niej, albo ona na nas. I ktoś może mówić: „O jak cudownie, wy zawsze wszędzie razem”. Ale będąc non stop razem, zamykając się na siebie samych nie rozwijamy się, więc przestajemy z czasem być atrakcyjni dla naszego partnera. Nie dbając o swoje zainteresowanie, pasje, a skupiając się tylko na związku odczuwamy niepokój, niepewność, bo oprócz tej relacji nie mamy nic więcej. Z czasem dusimy się. Dlatego warto dać sobie trochę oddechu, zrobić coś osobno, by móc do siebie wracać.

Współzależność

Kiedy jedno z nas podporządkowuje sobie drugie, umniejsza naszą wartość, sprawia, że czujemy się mniej pewni siebie. To wszystko odbywa się za woalką opiekuńczości, ale w efekcie prowadzi do zachwiania naszego poczucia integralności i tożsamości. Chodzi tu o zależność finansową, o brak decyzyjności w związku, o zdecydowaną dominację partnera.

Dbanie przede wszystkim o siebie

We wszystkim trzeba znaleźć odpowiedni balans, także w związku. Z jednej strony mówimy o współzależności, a z drugiej o egoizmie w związku. Bywa, że w pewnym momencie jedno z nas ma poczucie ograniczenia, wówczas zaczyna żyć życiem singla. Wyjeżdża, umawia się ze znajomymi bez uprzedzania nas, bez włączania nas w swoje plany. To obraża uczucia drugiej osoby, to też brak szacunku dla waszej miłości. Związek to jednak dwoje kochających się ludzi skłonnych do kompromisu.

Depresyjny nastrój i negatywne emocje

Oczywiście, że związek oparty jest na empatii, na zrozumieniu. Ten kto kocha wspiera nas w każdym momencie, niezależenie od naszego nastroju. Jednak warto pamiętać, że ciągłe utyskiwanie, narzekanie, depresyjny nastrój nie wpływa korzystnie na partnera, zwłaszcza, gdy my nic w swoim nastawieniu do życia, ludzi, związku nie zmieniamy, tylko tkwimy w naszych negatywnych emocjach. Bez względu na to, jak bardzo partner nas kocha, nie jest on w stanie udźwignąć naszej ciągłej niepewności, poczucia braku własnej wartości, kiedy my nie próbujemy tych uczuć przełamać, pracujemy nad tym, żeby zrozumieć ich źródło, a w efekcie się ich pozbyć lub ograniczyć.

Nadmierna krytyka

Oczywiście, że krytyka bywa konstruktywna i od takiej nikt mądry uchylać się nie będzie. Czasami jednak przychodzi w związku taki czas, kiedy skupiamy się tylko na tym, co nasz partner robi źle, albo czego nie robi w ogóle. Żądamy, oczekujemy i wyrażamy swoje niezadowolenie, kiedy znów coś zostało zrobione nie po naszej myśli. Posłuchaj siebie, czy nie jesteś taką partnerką, która teraz już tylko się czepia? Warto to przerwać nim będzie za późno, nim ta wszechobecna krytyka się na dobre w naszym związku zakorzeni. Szukaj pozytywów i dostrzegaj starania, choćby te najmniejsze.

Brak komunikacji

Zawsze powtarzam, że rozmowa ważna jak miłość. Jeśli ze sobą nie rozmawiamy, nie mówimy o swoich uczuciach, potrzebach, czy pretensjach to jak budować trwały i mocny związek. Kiedy wszystko zamiatamy pod dywan, to nie ma mocnych, w końcu ktoś się o tę górę brudów potknie i przewróci – pytanie, czy będzie chciał wstać z naszą pomocą. Rozmawiajmy ze sobą, choć to bywa trudne, bolesne, choć boimy się reakcji drugiej strony. Ale tylko tak możemy zostać wobec siebie uczciwi, możemy być otwarci na siebie nawzajem.


Związek

Elektryczność i czekolada – zadziwiający sposób na smaczną i mniej tłustą słodką przekąskę

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
4 sierpnia 2016
czekolada
Fot. iStock / Eva Katalin Kondoros

Kochamy czekoladę. Bez wahania sięgamy po nią dla przyjemności, gdy nachodzi nas ochota na słodkie co nieco, chcemy się pocieszyć, czy ukoić skołatane nerwy przy wieczornej lekturze. Słodka przekąska, która dodaje energii oraz pozytywnie wpływa na nasze zdrowie, o ile nie jest to tłusty produkt czekoladopodobny, ale z jak największą ilością prawdziwego kakao.

Czekolada mleczna, z nadzieniem, bakaliami czy gorzka? Obojętnie, byle nie za bardzo kaloryczna!

Niestety, od nadmiernego zamiłowania do tego rodzaju słodkości, rosną boczki. Częste podjadanie nie służy sylwetce, a z kolei konieczność odstawienia jej na półkę, oznacza wielką tęsknotę za jej smakiem. Teraz, nawet jeśli musisz liczyć uważnie kalorie, być może masz szansę pozwolić sobie na większą ilość bezkarnie zjadanego, czekoladowego dobra.

20% mniej tłuszczu w czekoladzie!

I w dodatku smaczniejszej niż te do tej pory dostępne na sklepowych pólkach. czy to jest możliwe? Owszem, naukowcy z Temple University odkryli, że wystarczy poddać płynną czekoladę oddziaływaniu pola elektrycznego.

Ale po kolei! Kłopot z produkcją czekolady polega na tym, że nasiona kakaowca mieli się, więc powstaje płynna masa, której najważniejszymi składnikami są masło kakaowe i proszek kakaowy. I tu pojawia się kłopot — płynna masa składa się z małych, cząsteczek kakao, które wpadają na siebie pomiędzy cząsteczkami tłuszczów. To ile przypada jednych na drugie, powoduje, że masa jest mniej lub bardziej lepka. Gdy zabraknie cząsteczek tłuszczów pomiędzy cząsteczkami kakao, te ostatnie przestaną ”się poruszać” i zapychają rurki oraz pojemniki, którymi płynie czekolada w trakcie produkcji.

Aby pozbyć się problemu, dr Tao z Temple University zbudował maszynę, w której płynna czekolada przepływała przez rurkę poddaną oddziaływaniu pola elektrycznego. Dzięki temu cząsteczki kakao zmieniały kształt z okrągłych, na elipsoidalny oraz łączyły się w uporządkowane szeregi. To sprawiało, że cała masa stała się mniej lepka, dzięki czemu można używać o wiele mniej tłuszczu podczas produkcji, nawet od 10 do 20 procent! Koniec końców mniej tłuszczu gwarantuje lepiej wyczuwalny smak kakao. Tym sposobem czekolada jest nie tylko mniej kaloryczna, ale i smaczniejsza.

Pomysł został opatentowany, więc jest szansa na masową produkcję. Skusiłybyście się na takie słodkie cudo?


 

źródło: ,


Zobacz także

Miłość nie jest iluzją, nie jest nadzieją na to, że będzie lepiej. Czy wiesz, czym jest naprawdę?

Trzy (z pozoru) proste rzeczy, które czynią wasze małżeństwo wyjątkowym

10 rzeczy na temat miłości, które powinien wiedzieć każdy, kto kocha. Psychologia miłości

www.buysteroids.in.ua

супер левитра отзывы пациентов

https://pharmacy24.com.ua/