Psychologia Związek

On, co prawda, nazywał to „silną, charyzmatyczną osobowością”, ja określiłabym go jednym słowem: „tyran”

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
1 października 2017
Fot. iStock/KristinaJovanovic
 

Każde z was ma swoje racje. Doskonale wiecie, czego chcecie, a co wam kompletnie nie odpowiada i jasno to komunikujecie. Żadne z was nie chce ustąpić, bo to oznaczałoby porażkę. Zamiast iść razem przez życie, traktujecie się jak sparing-partnerzy, którzy ciągle muszą ze sobą walczyć. Niestety, jeśli planujecie związek, który ma trwać latami, musicie nauczyć się kompromisu.

– Byłam kiedyś w związku z facetem, który zawsze musiał postawić na swoim. On, co prawda, nazywał to „silną, charyzmatyczną osobowością”, ja określiłabym go jednym słowem: „tyran”. W każdej kwestii musiał mieć ostatnie słowo, ponieważ taka była rola mężczyzny. Musiał decydować niemalże o wszystkim. Chociaż byliśmy ze sobą zaledwie rok, ta relacja bardzo odbiła się na mojej psychice – powiedziała mi W., gdy zapytałam ją o sytuację, w której nie potrafiła wypracować kompromisu ze swoim partnerem. Opowiedziała też wiele szczegółów.

Ona, pasjonatka kina, porzuciła swój zwyczaj „piątkowych seansów w gronie znajomych” na rzecz koncertów rockowych. Przecież kino to strata czasu i pieniędzy – ten sam film może obejrzeć na komputerze w domu. Ona, miłośniczka kuchni francuskiej, musiała szybko nauczyć się kuchni polskiej. Taką on lubił najbardziej. – To tylko wierzchołek góry lodowej. Za każdym razem, gdy mnie odwiedzał, wytykał, że jestem strasznie pedantyczna. No i raz (bo tylko jedne, wspólne wakacje zaliczyliśmy) pokłóciliśmy się o to, gdzie mamy wyjechać na urlop. Wiesz, że lubię wylegiwać się na słońcu? On chciał pojechać w góry. Zgodziłam się tylko dlatego, że obiecał mi morze za rok. Na szczęście pogoniłam go i w kolejne wakacje zamęczał już jakąś inną kobietę – opowiada.

Kompromis – każdy o nim słyszał

M. ma już bardzo jasno sprecyzowane poglądy na temat kompromisu w związku. Podobno na tym właśnie polega udana relacja, można o tym poczytać niemal w każdym poradniku. – W teorii dość proste. Schody zaczynają się, gdy próbujemy wcielić w życie. On jest domatorem, ona kocha podróże. Z jednej strony ten związek nie ma szans na przetrwanie. Z drugiej wręcz przeciwnie. Można się fajnie uzupełnić. Czasem organizując randkę – piknik we własnym salonie, czasem pryskając na weekend do Barcelony. Czyli ustępstwo. Wychodzenie poza własną strefę komfortu na chwilę, po to, by uszczęśliwić kogoś, kogo się kocha. Ale nie tylko o „duże” rzeczy chodzi. Ale też o te drobne. Przede wszystkim o nie. Zakup pieczywa żytniego a nie pszennego, jajecznica zamiast owsianki w niedzielne śniadanie czy włożenie czerwonych szpilek zamiast czarnych, kiedy facet zaprasza Cię na kolację. Do włoskiej knajpy a nie do bałkańskiej. Bo wie, że wolisz kuchnię śródziemnomorską – opowiada, gdy pytam, jak jej zdaniem powinna wyglądać relacja, oparta na kompromisie.

– Sztuki kompromisu nauczył mnie dopiero Wojtek. Tak prawdę mówiąc, to trochę mnie „utemperował”, a reszta przyszła sama. Zawsze byłam Zosią Samosią. Nie egoistką, ale rzeczywiście stawiałam swoje potrzeby na piedestale. Nawet szaleńczo zakochana w moim obecnym już mężu nie zawsze potrafiłam ustąpić. Myślałam o nim, ale za każdym razem dążyłam do realizacji moich pomysłów. A on czasem ustępował, czasem nie. Zawsze mądrze, zawsze cierpliwie. Przeciągał linę na swoją połówkę. I pokazał mi, że nie zawsze „moje” jest najważniejsze, a tym bardziej najlepsze dla mnie i dla nas jako pary – mówi K., szczęśliwa matka od 8 lat.

– Kompromis to dla niektórych filozofia budowania relacji. Nie pojmuję tego. Dla mnie związek to z jednej strony emocje i uczucia, z drugiej zdrowy rozsądek i sztuka argumentacji. Pójście na kompromis to w mojej ocenie wybór najlepszego rozwiązania, które pozwoli osiągnąć zamierzony cel. Wspólnie ustalony. To kalkulacja. Zazwyczaj bardzo chłodna. Może dlatego, ze oboje mamy ścisłe umysły? – twierdzi J. i jednocześnie zapewnia, że oboje czują się w związku szczęśliwi i spełnieni. A może po prostu kolejny raz na chłodno ocenili y i minusy bycia razem?

Utrata części własnej autonomii

Decydując się na związek z drugim człowiekiem musimy być gotowi na podejmowanie większości decyzji w porozumieniu z drugim człowiekiem. Poświęcenie i wyrzeczenia powinni być też dobrowolną decyzją obu stron. Nie jest łatwo wypracować takie relacje, w których oboje partnerzy czują się usatysfakcjonowani, docenieni, a jednocześnie nie mają wrażenia, że są wykorzystywani lub ich potrzeby są nieistotne. Dobrze, gdy wspólne podejmowanie decyzji sprawia nam radość. Jeszcze lepiej, gdy za pomocą rozmowy potrafimy do takiego stanowiska, na które żadne z was wcześniej nie wpadło, a wdaje się być najlepszym rozwiązaniem.

Kiedy jednak kompromis jest szkodliwy?

  • Gdy ukrywamy pewne cechy swojej osobowości, rezygnujemy z niektórych znajomości, tłamsimy swoje plany, marzenia i aspiracje, bo nie podobają się one naszemu partnerowi. Można, oczywiście, próbować funkcjonować w ten sposób. Trzeba jednak mieć świadomość, że odbije się to nie tylko na naszej psychice, ale także na związku.
  • Gdy godzisz się na pewne rzeczy ze strachu przed porzuceniem lub pod presją. Gdy partner wymusza swoje racje poprzez okazywanie pogardy i przemoc psychiczną. Ciężko wtedy mówić o wypracowaniu kompromisu. To po prostu zastraszenie. Związek, w którym brakuje szacunku, nigdy nie będzie się opierał na zdrowym kompromisie.
  • Gdy godzimy się robić w łóżku rzeczy, na które nie mamy najmniejszej ochoty. Lub przeciwnie – gdy pomijamy własne potrzeby i nie mówimy o tym, co nas kręci. Znacząca niezgodność seksualna często bywa powodem rozstań. Jest to jednak sfera życia, do której większość z nas przykłada wielką wagę. Jeżeli nie potrafimy osiągnąć w tej kwestii kompromisu, a jedna ze stron odczuwa niezadowolenie i frustrację, lepiej się rozstać.

Na podstawie:


Psychologia Związek

Czy wiesz, jaka jest idealna różnica wieku między partnerami? Możesz się zdziwić

Redakcja
Redakcja
2 października 2017
Fot. iStock/m-gucci
 

Przy wyborze idealnego partnera na życie, wiek nie zawsze jest tym elementem, na który szczególnie zwracamy uwagę. O wiele bardziej interesuje nas wzrost, uśmiech, magia spojrzenia. Intelekt i pasje wybranka również są bardzo ważne, bo przecież fizyczne piękno, to nie wszystko, czym należy się chwalić.

Wiek, nie licząc pokoleniowych przepaści, dla nas nie jest najważniejszy. Fajnie, gdy partner jest odrobinę starszy, bo wydaje się, że taki mężczyzna jest bardziej odpowiedzialny i lepiej od rówieśnika zaopiekuje się kobietą. Oczywiście wyobrażenia i plany swoją drogą, a życie potrafi zaskoczyć.

Jeśli kiedykolwiek dręczyła was myśl, jaka różnica wieku jest najlepsza dla utrzymania szczęśliwego i długotrwałego związku, naukowcy mają już na to odpowiedź.

Mniej, znaczy więcej

Taki wniosek wysnuto na podstawie wywiadów z trzema tysiącami osób. Okazuje się, że im większa różnica wieku, tym większe ryzyko zerwania i rozwodu. A wynika to z powodu trudności we wzajemnym porozumieniu się partnerów, którzy w tej samej chwili znajdują się w innych punktach życia. Gdy istnieje tylko rok różnicy wieku między partnerami, ryzyko rozwodu wynosi jedynie 3%. U par, u których różnica wieku między partnerami wynosi 5 lat, ryzyko rozwodu sięga już 18%. Partnerzy, między którymi jest 10 lat różnicy  mają aż 39% szans na rozstanie, a w przypadku różnicy wynoszącej lat 20, naukowcy uważają, że taka para rozstanie się na 95%.

Im mniejsza różnica wieku, tym większa szansa na wzajemne zrozumienie i podobne potrzeby w tym samym czasie. Nie ma znaczenia, czy ta różnica wynika ze starszeństwa kobiety lub mężczyzny — schemat, że to partner powinien być starszy, nie ma uzasadnienia.

Taki jest efekt pracy naukowców, choć szanse na to, że różnica wieku będzie najważniejszym kryterium dobory partnera, są niewielkie. W dalszym ciągu ważniejsze są wzajemne predyspozycje, uczucie, wspólne plany i marzenia. Gdy zabraknie tego „czegoś” w relacji, nawet wyszukanie partnera starszego o rzeczony rok, nie zagwarantuje szczęścia.


 

źródło: 


Psychologia Związek

Nigdy nie wychodź za mąż za faceta, który ma jedną (lub kilka) z tych cech. Obrażalskim mówimy: nie

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
1 października 2017
Fot. istock/DariaZu

Bez względu na filozofię życiową i osobiste przekonania, małżeństwo to przedsięwzięcie o tyle poważne, że dość trudno się z niego wyplątać. Zdarza się, że wychodzisz za mąż za ideał, który po kilku miesiącach dorzuca ci tyle drewna do domowego ogniska, że zaczyna się prawdziwe „piekiełko”. Warto starannie przemyśleć krok, który wiąże nas z drugą osobą tak mocno, również pod względem prawnym.

Niech ci nie przyjdzie do głowy poślubić mężczyzny, którego charakteryzuje:

1. „Wąska” mentalność:

Idea spędzenia całego życia z facetem, który nie potrafi się otworzyć – na innych, na nowe, na rzeczywistość, na świat, brzmi jak koszmar. Nie chcesz chyba być do końca swoich dni z kimś, kto powstrzymuje cię od robienia wszystkich normalnych rzeczy, ponieważ nie ma do ciebie zaufania i się boi.

2. Nienawiść do zwierząt

Nie dlatego, że jest alergikiem, ale dlatego, że uważa je za coś gorszego, niegodnego miłości, zainteresowania, ciepła. Taki facet w ogóle nie ma empatii – uwierz mi – również w stosunku do ludzi.

3. Lekceważenie zasad waszej relacji

Nie interesuje go to, że uważasz, że nie powinien czegoś robić. Nie słucha twoich próśb. To nie tylko brak szacunku do ciebie, ale również całkowite ignorowanie reguł związku, na których powinna opierać się każda relacja.

4. Łamanie obietnic

Można wybaczyć mały błąd, zapominalstwo, a nawet raz złamaną obietnicę. Ale jeśli na mężczyznę po prostu nie możesz liczyć już teraz, szaleństwem byłoby się spodziewać, że to się zmieni po ślubie.

5. Brak troski o związek

To trochę tak, jakby jedna z dwóch osób była „bardziej” w tej relacji niż druga. To i tak się rozpadnie, bo w relacji chodzi o dawanie, przyjmowanie i dzielenie się. Więc jeśli jesteś tą, która dba o związek, podczas gdy on śpi spokojnie i nic sobie z tego nie robi, oznacza to po prostu, że twój ukochany ma cię w nosie.

6. Brak autorefleksji

Facet, który ciągle uważa, że ​​wszystko, co robi, jest całkowicie słuszne, a jego decyzje nigdy nie powinny być kwestionowane, ma problemy z trzeźwą oceną rzeczywistości. Każdy człowiek powinien zdawać sobie sprawę z tego, że zdarza mu się popełniać błędy i każdy powinien być gotowy na zmiany.

7. Czepialstwo

Bez sensownego powodu, o byle co, z częstotliwością, która nie daje ci spokoju. Wyobraź sobie całe życie z kimś, kto wiecznie ma do ciebie o coś pretensję.

8. Brak umiejętności rozmowy

On może być świetny w monologach – mówieniu o sobie, opowiadaniu historii. Ale gdy ty zaczynasz mówić, „wyłącza się”, jakby to nie miało dla niego znaczenia. Te nawyki nie tylko wykazują brak umiejętności konwersacji, ale także pokazują, kto tu jest lepszy, ważniejszy i warty uwagi. Tak, on.

9. Łatwość w mijaniu się z prawdą

Kłamstwa, które mają wpływ na twój związek to poważna sprawa. Dobre relacje między partnerami opierają się na wzajemnym zaufaniu.

10. Obrażalstwo i agresja

W najmniej spodziewanym momencie, o byle co. Miłość to nie przemoc ani fizyczna, ani emocjonalna. Uciekaj od faceta, który na najdrobniejszy konflikt reaguje agresją lub „strzela fochem”.  I nie myśl, że go zmienisz. Najgorszy błąd, jaki możesz popełnić, to poślubić faceta, który nie potrafi kontrolować gniewu.

Kiedy czytasz to na spokojnie, wydaje ci się, że przecież wiesz, że to takie oczywiste… Tymczasem miłość, życie, często prowadzi nas do wyborów, o które nigdy byśmu siebie nie podejrzewały.


Na podstawie:

 


Zobacz także

Ludzie zostają w smutnych, nieudanych relacjach, bo nie chcą skrzywdzić partnera – twierdzą naukowcy

Trzy słowa w związku, które są zdecydowanie ważniejsze od „kocham cię”

Seks z eks? Czemu nie? Podobno pomaga ostatecznie zakończyć związek

купить левитру

аналоги виагры отзывы

injectable steroids portland