Lifestyle Związek

Pewnie nie jestem taka, jak sobie mnie wymyśliłeś. Proszę cię tylko o kilka rzeczy. Apel do mężczyzny

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
2 grudnia 2019
Fot. iStock / EpicStockMedia
 

Ja wiem, że kobiety są z Wenus, a mężczyźni z Marsa, że podstawą związku jest dobra komunikacja, że trzeba dbać o siebie nawzajem. Wiem też, że kobiety mają problem z wyrażaniem emocji. Że zdaniem mężczyzn tych emocji jest zdecydowanie za dużo.

Kobiety w wieloletnich związkach bywają smutne. Bezradnie rozkładają ręce myśląc: „Już nic więcej mnie w życiu nie czeka. Żyjemy obok siebie”. I być może facetom to nie przeszkadza. Czasami wykrzyczą w jakieś kłótni: „Ale o co tobie chodzi? Naprawdę ci ze mną źle? No już taki jestem, widocznie nie potrafię inaczej?”. Po takich słowach my – kobiety coraz bardziej zapadamy w siebie, zamykamy się, siadamy obok na kanapie, oglądamy wspólnie film, świetnie się bawimy przy okazji spotkań ze znajomymi, ale w środku powstaje wielka dziura, którą ciężko miłością do was zasklepić.

Dlatego proszę was Panowie:

Bądźcie uważniejsi

Spójrzcie na nas. Co widzicie? Matkę, żonę, kogoś kto zaraz ugotuje obiad, albo odbierze dzieci z przedszkola? Zauważajcie nas. Nie w roli multitasków, które wszystko potrafią zrobić wokół siebie i innych. Nie w roli Zosi-Samosi, która jak nie prosi o pomoc, to jej nie potrzebuje. Nie w roli sprzątaczki, kucharki, domowego nauczyciela i organizatora czasu wolnego. Halo ja tu jestem. Sama ja jedna. Kobieta. Bez dzieci, bez codzienności, bez tego wszystkiego, co wokół. Spójrz na mnie jak na kobietę, którą kochasz nie za coś, ale po prostu. Widzisz mnie? Zauważaj!

Akceptujcie

Tak wiem, nie jesteśmy idealne, rzadko która z nas jest. Miewamy swoje humory, zasypiamy na kanapie przed telewizorem, za długo rozmawiamy z przyjaciółkami przez telefon. Nie dokręcamy kranu, nie lubimy oglądać meczy piłki nożnej.Za dużo albo za mało pracujemy. Nie gotujemy takiej pomidorówki jak twoja mama. Tak. Wiele nie potrafimy. Ale są rzeczy, w których jesteśmy świetne. Z nikim tak się śmiejesz, nie rozmawiasz tak długo. Z nikim innym nie przetańczysz całej nocy. Z nikim też nie zjesz wieczorem zamówionej w tajemnicy przez dziećmi pizzy, czy tony słodyczy, które miały być dla nich. Z nikim nie miałeś takiego dobrego seksu. I pewnie nie jestem taka, jaką mnie sobie wymyśliłeś. Zmieniłam się. Ty też. Akceptuj te zmiany, doceniaj je. A jeśli coś ci przeszkadza, nie radzisz sobie, mów mi o tym.

Rozmawiajcie z nami

Nie wtedy, kiedy my już krzyczymy, kiedy przelewa się czara goryczy, kiedy nagle słyszymy od was rzeczy, o których pojęcia nie miałyśmy. Nie czekajcie, kiedy my zaczniemy. Oboje nie jesteśmy mistrzami komunikacji. Bo albo za mało mówimy, albo zdecydowanie jedno z nas za dużo, albo wolimy skupić się na pierdołach niż na rzeczach ważnych. Tylko tak, jak ty podkreślasz, że ciężko ci się domyśleć, o co mi chodzi, tak i ja się nie domyślę. Że jestem zbyt oschła, skupiona na sobie, na dzieciach. Kiedy nie dostaję takiego sygnału od ciebie, nic nie zmieniam, bo obojgu nam wydaje się, że jest dobrze, jak jest. A jak nie umiesz powiedzieć – napisz. Czasami to dobry wstęp do rozmowy.

Bądźmy dla was ważne

Tak, wiem, że dbacie o nas. Pracujecie, pomagacie sprzątać, zajmujecie się dziećmi. Działamy razem jak dobrze naoliwiona maszyna. Ja to, ty tamto, bez zbędnych słów wchodzimy w swoje obowiązku. Rozumiem, że tym dla ciebie jest miłość. Rozwieszone pranie, naczynia wyciągnięte ze zmywarki to wyrażanie tego, jak mnie kochasz. Ale ja nie chcę być ważna jak pranie, czy brudne naczynia. Chcę być ważna jako kobieta. Więc może zamiast brać się za sprzątnie łazienki, usiądziesz wieczorem i mnie przytulisz bez słowa. Nie musisz od razu silić się na wielkie rozmowy, czy udowadniać swojej miłości seksem. Wystarczy, gdy powiesz: „Jak dobrze, że cię mam”. Czy to tak dużo? Wyrwanie rutynie kilku minut tylko dla nas, dla mnie. Sms, telefon, gest. My naprawdę nie oczekujemy bukietów i nowej biżuterii (choć oczywiście czasami byłoby miło;))

Zrozumcie nas czasami

Nie przewracajcie oczami, kiedy płaczemy oglądając po raz setny „Dirty dancing”. My nie przewracamy, gdy denerwujecie się podczas meczu. Pozwólcie nam na nasz słabości, na objadanie się czekoladą, a potem wypłakiwanie się wam w rękaw, że nie możemy schudnąć. Pozwalajcie na wybory dla was niezrozumiałe, na marzenia abstrakcyjne. Zrozumcie, że niczego nie robimy przeciwko wam. Czasami nasze własne zdanie, podważanie waszego, czy uwagi do was kierowane odbieracie jak atak, który wcale nim nie jest. Zrozumcie, że was nie krytykujemy, ale czasami oczekujemy więcej, chcemy byście spojrzeli na siebie naszymi oczami.

Nigdy nie mówcie do nas…

Że jesteśmy złymi matkami. Bo tych słów nigdy usłyszeć nie chcemy, bo taka krytyka tylko boli, a nie motywuje do zmian. Bo tylko my wiemy, jak bardzo staramy się być idealne, jak perfekcyjne w roli matki. I uwierz, mamy świadomość własnych słabości. „Jesteś kiepską matką” zawsze obudzi w nas agresję. „A ty jakim ojcem jesteś?”. Bycie rodzicem to nie rywalizacja o to, kto jest lepszy. To wsparcie, jakie musimy dawać sobie nawzajem, więc może wyrzucać, że słaba ze mnie matka, może spytasz, czy w czymś mi pomóc?

Nie starajcie się być „bardziej”

Bardziej zorganizowani, bardziej poważni, bardziej dowcipni, bardzie porządni, bardziej męscy, bardziej ojcowscy. Wiem, to trudne, ale nie bądźmy w czymś „bardziej” od siebie nawzajem. Nie rywalizujmy ze sobą, nie udowadniajmy, że ja mogę lepiej, a ty tylko gorzej. Nie budujmy swojego poczucia wartości kopiąc się nawzajem. To trudne. Ale odpuszczenie, nie porównywanie, nie przekrzykiwanie się: „ Bo ty tego nie, a ja tamto właśnie tak”, życie z świadomością, że ktoś zwyczajnie bywa w czymś lepszy, jest zdecydowani łatwiejsze. Nie buduje napięcia i frustracji.

I tyle. Tylko czy aż?


Lifestyle Związek

Powodzenie potrzebne od zaraz? Ależ proszę – kup sobie feromony!

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
3 grudnia 2019
Fot. iStock / shironosov
 

Koniec z tym. Zamówiłam sobie feromony. Moje życie teraz się zmieni” – oznajmiła koleżanka.  „Zamówiłaś sobie, co?”, powtarzam. FEROMONY. Ogłuchłaś?

Nie, nie ogłuchłam. Przytkało mnie. Inna koleżanka opowiada, że feromony (buteleczka jak na zwykłe perfumy), stoją u jej brata w łazience. Pryska się przed każdą ważną randką.

W wyszukiwarkę wpisuję hasło: „feromony”. Prawie 54 tysiące wyświetleń. Pierwsze pozycje to reklama sklepów i portali, które oferują seksapil w butelce. „Odzyskaj pewność siebie” „Afrodyzjaki – niebezpieczne uwodzenie” „Skuteczność 100 proc”.  Ludzie na forach opisują, jak to niesamowicie działa – odzyskujesz pewność siebie, ludzie bardziej się tobą interesują, słuchają cię….

Nie, w ogóle w to nie wierzę, ale….

Na stronie focus.pl znalazłam badania z pierwszych w Polsce Ogólnopolskich Badań Skuteczności Feromonów. W badaniu wzięło udział prawie 1000 osób, które feromony stosowało. Aż 98,48 proc. z nich twierdziło, że to działa,  tylko 1,52 proc nie odczuło żadnych zmian.

Badania dotyczyły różnych aspektów życia człowieka – bliskości w stałym związku, wpływu na jakość seksu, jego częstotliwości, podniecenie seksualne, ale też w ogóle relacjami z innymi ludźmi, bycia w centrum, skutecznego wpływania na innych.

I choć u każdego poprawiały inną sferę życia i w różnym stopniu, wyniki są bardzo wysokie.

Świat zwariował czy wszyscy powinniśmy teraz pędzić do sklepu po magiczne buteleczki?


Dokładne badania na stronie 


Lifestyle Związek

5 rzeczy, które maluszek powinien znaleźć pod choinką

Redakcja
Redakcja
2 grudnia 2019
Fot. Materiały prasowe

Grudzień to czas kiedy wszyscy myślimy już o świętach: pieczemy pierniki, robimy porządki, wysyłamy kartki i oczywiście… szukamy prezentów. To ostatnie bywa prawdziwym wyzwaniem. Zwłaszcza jeżeli szukamy czegoś dla maluszków i ich rodziców. Wybrać zabawki, czy raczej coś praktycznego? A może zrobić jakiś zestaw? W co zapakować gotowy prezent? I jak przy tym wszystkim nie zbankrutować ; ) ?

Zadanie nie jest łatwe ale jak zawsze damy radę. Co zatem można kupić? Można obrać dwie strategie – wybrać prezenty, których nigdy za wiele lub takie, których rodzice mogli jeszcze nie kupić. W oparciu o to powstała lista 5 produktów. Każdy z nich może spokojnie trafić pod choinkę. 

Pełne radości zaki

Od czasów słynnych misiów (tych niezbyt rozgarniętych i tych z klapniętym uszkiem) wiadomo, że dzieci kochają maskotki. Dzisiaj dodatkowo nie musimy ograniczać się do niedźwiadków. W sklepach znajdziemy zowe zabawki we wszystkich możliwych i niemożliwych kształtach 😀

Jednocześnie wiele z nich ma w swoim wnętrzu ukryte liczne niespodzianki, które zainteresują maluszka. Od klasycznych i sprawdzonych jak piszczący brzuszek po bardziej zaawansowane jak uspokajający moduł wibracyjny czy melodyjki.

Ważne jest to, że naprawdę fajne zaki można kupić już za kilkanaście złotych. Mogą stanowić samodzielny prezent lub dodatek do „dania głównego”. Można przygotować również zowy zestaw złożony z kilku zabawek.

Fot. Materiały prasowe

Pluszaki bywają tak słodkie, że aż chce się je schrupać. | Fot. Słonik z wibracją i grzechotką, www.sensillo.pl

Ciepłe i zawsze potrzebne kocyki

Ok ale dzieci czasami są dosłownie zasypane „misiami”. W takim wypadku można postawić na coś  co zawsze się przyda. Idealnym prezentem tego typu są kocyki. Po pierwsze w naszym klimacie to prezent całoroczny. Po drugie przy małym dziecku warto mieć w zapasie więcej niż jeden kocyk. Po trzecie dobry kocyk kupimy już za dwadzieścia-kilka złotych. Jedyny problem to naprawdę ogromy wybór : )

A może zestaw 2w1: Ciepły kocyk i sympatyczny zak? Fot. Kocyk bąbelkowy Hey!Hello! i edukacyjny słonik Sensillo, www.sensillo.pl

A może zestaw 2w1: Ciepły kocyk i sympatyczny zak? ”  Fot. Kocyk bąbelkowy Hey!Hello! i edukacyjny słonik Sensillo, www.sensillo.pl

Gotowe na zimę śpiworki do wózka

Zimą jak sama nazwa wskazuje jest zimno ; ) Idąc tym tropem dochodzimy do kolejnego niezłego pomysłu na prezent – śpiworków do wózka. Mając taki wynalazek rodzic nie musi upodabniać już maluszka do bałwanka gdy wybiera się na zimowy spacer. Większość tego typu śpiworków jest kilkuwarstwowa i wodoodporna. Niska temperatura i zmienna pogoda in niestraszne : ) Producenci zwykle stosują wypełnienie polarowe lub wełniane więc wnętrze jest naprawdę przytulne.

Cena też jest przystępna. Wysokiej jakości śpiworek, wyprodukowany w Polsce (sic!) kupimy nawet za 70-80 złotych. Spokojnie może zatem funkcjonować jako samodzielny prezent.

Zanim kupicie zwrócicie uwagę na dwie kwestie – czy ma otwory na pasy 5-punktowe (takie są stosowane w wózkach) oraz czy można go rozpiąć od góry do dołu (bo inaczej dziecka nie wsadzimy 😛 ).

Śpiworki sprawdzą się znakomicie w wózkach gondolach i spacerowych. Fot. Śpiworek do wózka Sensillo, www.sensillo.pl

Śpiworki sprawdzą się znakomicie w wózkach gondolach i spacerowych. | Fot. Śpiworek do wózka Sensillo, www.sensillo.pl

Leżaczki – mobilne miejsce relaksu i zabawy

Jeżeli bariera 100 złotych nam nie straszna to możemy pokusić się np. o zakup leżaczka niemowlęcego. Będzie to o tyle świetny prezent, że mama czy tata może mieć dziecko zawsze przy sobie. Maluszek w leżaczku może i spać, i się bawić. Dlatego wybierając zwróćmy uwagę na regulację oparcia. Jednocześnie leżaczki z reguły są lekkie i bardzo kompaktowo się składają (chyba, że celujemy w jakiś wymyślny „kombajn”). Ceny przyzwoitych leżaczków zaczynają się od około 100 PLN.

Swoją drogą jeżeli mieścimy się w założonym budżecie to możemy dokupić dodatkową porcję zowych zabawek do zawieszenia na pałąku.

Leżaczek z daszkiem sprawdza się gdy rodzic musi popracować, a maluszek chce odpocząć. Zamiast przyciemniać światło wystarczy rozsunąć daszek. Fot. leżaczek Aqua, www.caretero.pl

Leżaczek z daszkiem sprawdza się gdy rodzic musi popracować, a maluszek chce odpocząć. Zamiast przyciemniać światło wystarczy rozsunąć daszek. | Fot. leżaczek Aqua, www.caretero.pl

Jeździki-pchacze = nauka przez zabawę

Trochę dużo tych „praktycznych” prezentów w naszym zestawieniu. Czas to zmienić i przyjrzeć się jakiejś konkretnej zabawce 😀 Co powiecie na jeździki?  Te małe pojazdy przeznaczone są dla nieco starszych dzieci – zwykle od roku wzwyż. Służą oczywiście dobrej zabawie ale wspierają też rozwój fizyczny. Obecnie jeździki najczęściej są dwufunkcyjne. Maluszek początkowo siedzi na siodełku i odpycha się nóżkami. Kiedy złapie już o co chodzi z tym całym chodzeniem może, trzymając się uchwytu, pchać zabawkę przed sobą. W ten prosty sposób nauka chodzenia staje się przyjemniejsza. Jak wyglądają ceny? Od kilkudziesięciu do nawet kilkuset PLN. Wszystko zależy od dostępnych funkcji, marki, jakości materiałów i wykonania.

Podstawowe funkcje jeździka często uzupełniane są o elementy interaktywne. Fot. Jeździk-pchacz Cart, www.toyz.pl

Podstawowe funkcje jeździka często uzupełniane są o elementy interaktywne. | Fot. Jeździk-pchacz Cart, www.toyz.pl


Artykuł powstał we współpracy z firmą


Zobacz także

Ćwiczenie wzmacniające mięśnie brzucha

Jak toksyczna relacja rodziców odbija się na dzieciach

FEMESTAGE

KAMPANIA FEMESTAGE EVA MINGE JESIEŃ-ZIMA 2016/2017

www.farm-pump-ua.com/

buy steroids Canada

levitra generique