Rozwód Związek

Panowie, popełniacie w waszych związkach błędy, których kobiety nigdy wam nie wybaczą. I w końcu odejdą

Sziti Mąż
Sziti Mąż
24 kwietnia 2019
Fot. iStock
 

Przeczytałem ostatnio, że więcej kobiet niż mężczyzn wychodzi z propozycją rozwodu. To kobiety podejmują tę decyzję. Dlaczego? Nie, drodzy panowie, nie dlatego, że są zdzirami i znalazły sobie kochanka, choć i tak się zdarza. One odchodzą od nas, bo my jesteśmy beznadziejni. One na początku zaślepione miłością chcą wierzyć, że jesteśmy tymi, których sobie wymarzyły. I tak, na początku się nawet staramy, podoba się nam to wspólne życie, ale jak długo? Miesiąc, pół roku? Rok? Później czas miodowy mija i wychodzą z nas wszystkie najgorsze rzeczy.

Jesteśmy egoistami, którzy uważają, że świat kręci się wokół naszego własnego pępka. Za nic mamy kobietę, której miłość wyznawaliśmy. No jest i co? Coraz częściej z fochem, z pretensjami, z brakiem ochoty na seks. I się dziwicie, co nie? Kto wam żonę podmienił. Przecież taka fajna była. To ja wam powiem, kto ją podmienił – wy sami. Wy sami zmuszacie wasze partnerki do bycia sfrustrowanymi, zmęczonymi, zniechęconymi waszą obecnością. Nie dbacie o związek, o relacje, dbacie tylko o siebie. Oburzasz się? Ale ja mam prawo tak pisać, bo sam tam byłem i to moja żona powiedziała: „Chcę rozwodu”, a ja nie miałem pojęcia, co takiego nagle się stało.

Dziś wiele rzeczy rozumiem, rozmawiam z kobietami i ich słucham. Zebrałem wszystkie ich uwagi dotyczące popełnianych przez nas – facetów, błędów w związku. Czasami to naprawdę banały, ale to one składają się później na katastrofę, jaką jest rozwód. Mam nadzieję, że macie więcej oleju w głowie ode mnie i chcecie wiedzieć, gdzie popełniacie błąd. Jeśli tak – przeczytajcie.

Niedzielenie obowiązków domowych

Ola: „Faceci z góry zakładają, że to my-kobiety chętnie przejmiemy obowiązki domowe, jakby tradycyjny podział ról ze względu na płeć nadal obowiązywał. Kiedy w końcu zrozumiecie, że dom jest naszym wspólnym miejscem, o które razem powinniśmy dbać. Ja wstawiam naczynia do zmywarki, ty je wyciągasz. Ja ścieram kurze, ty odkurzasz. Ja jestem w pracy, ty robisz zakupy i obiad”.

Nie chodzi tylko o seks

Ania: „ Oglądamy film, przytulam się do niego, a on od razu wkłada mi rękę w cycki. Serio? Tak trudno zrozumieć, że chcę po prostu fizycznej bliskości i nie chodzi mi wcale od razu o seks? Facetów nie stać na zwykły miły i czuły gest? Każdy fizyczny kontakt muszą od razu łączyć z seksem?”.

Opieka nad dzieckiem

Edyta: „Od początku angażowałam mojego męża w opiekę nad naszymi dziećmi. Miał je kąpać, przebierać, wychodzić na spacer. Nigdy jednak nie robił tego z własnej inicjatywy, zawsze musiałam się najpierw odezwać, zrobić awanturę, żeby on ruszył szanowny tyłek. Oczekiwał, że skoro jestem kobietą, to cały ciężar opieki nad dziećmi spadnie na mnie. On może je ewentualnie zabrać w weekend na pizzę, albo rower. To było jedną z przyczyn rozwodu, skoro i tak sama wszystko ogarniam, to po co mi jeszcze on grający na nerwach i czekający aż go obsłużę”.

Seks na zawołanie

Monika: „Kiedy faceci w końcu zrozumieją, że w naszym przypadku gra wstępna trwa cały dzień. Chcesz seksu, zadbaj, żebym miała na niego siłę, ochotę. Jak cały dzień od rana zapieprzam, bo organizuję śniadanie, dostarczenie dzieci do placówek, później praca, zakupy, jakaś obiadokolacja, a szanowny pan sobie siedzi i czeka i na koniec dnia jest obrażony, jak ja nie mam ochoty na seks. No ku*wa nie mam, bo nie mam siły”.

Rutyna w seksie

Agnieszka: „Najgorsze jest, jak jemu się najpierw wydaje, że jest bogiem seksu, a później skupia się i tak tylko na tym, żeby dojść. Nie stać go na nic nowego. Dotknie cycka, sięgnie niżej, pomaca, pougniata i już, myśli, że gotowe. Nawet jak coś mu sugeruję, to się obraża, że nic mi nie pasuje, że nawet w łóżku mam do niego o coś pretensje. Eh, szkoda gadać normalnie”.

Matkowanie

Kaśka: „Dzisiaj, jak już jestem po rozwodzie, każdej dziewczynie bym powiedziała: „Nim wyjdziesz za mąż, poobserwuj jego mamusię”, dlaczego? Bo to da obraz tego, jak będzie cię traktował. Mamusia skacze wokół niego, wszystko podsuwa pod nos – prędzej czy później z tobą będzie podobnie. Szkoda, że nikt mi tego wcześniej nie powiedział”.

Siedzenie przez telewizorem

Anka: „Kiedy mój mąż zapytał mnie, co jest przyczyną naszego rozwodu, odpowiedziałam mu, że telewizor. Poważnie. Wiem, że to brzmi głupio, ale przez ostatnie lata miałam poczucie, że telewizor jest dla niego ważniejszy ode mnie, do rodziny. Wiecznie tylko słyszeliśmy, że mamy być cicho, bo on coś ogląda, że mamy nie przeszkadzać. Szłam spać, a on siedział przez tym telewizorem, oglądał wszystko, do wiadomości, sport, po seriale i filmy. W pewnym momencie w ogóle nie kładliśmy się razem do łóżka”.

Braki w planach

Ewa: „Przychodził i oznajmiał, że jedzie na jakiś mecz z kolegami, że umówił się z kumplami na weekendowy wypad. Kupił auto kompletnie mnie pomijając, podobnie było z różnymi innymi rzeczami. Czułam się całkowicie pomijana. Rozumiem wolność w związku, ale są rzeczy, o których warto decydować wspólnie, liczyć się z emocjami drugiej strony. U mnie nic takiego nie miało miejsca”.

Brak chęci do zmiany

Marta: „Nie chodziło mi o to, żeby on się zmienił, tylko, żeby nad sobą popracował. Nad swoją nerwowością, wybuchowością, nad tymi zostawianymi wszędzie skarpetkami. Dlaczego faceci nie rozumieją, że warto zmieniać swoje nawyki dla kogoś, uszczęśliwiać tę drugą osobę, dostrzegać, że każda taka zmiana poprawia waszą relację. Jasne, że to działa w obie strony. Jeśli on mi mówił: wkurza mnie, że nigdy nie zamykasz pasty do zębów, nauczyłam się ją zamykać i za każdym razem uśmiechałam się, gdy sobie o tym przypominałam. Szkoda, że on nie postarał się dla mnie choć coś zmienić w swoim zachowaniu”.

Pomijanie twojego zdania

Agata: „Niby pytał mnie o zdanie, ale i tak na końcu robił po swojemu. To stało się niezwykle irytujące, a co więcej, czułam jak podkopuje moje poczucie wartości. Wiesz, wychodzisz z jakąś propozycją, chociażby wakacji, a na koniec dowiadujesz się, że on zarezerwował miejsce zupełnie gdzie indziej. To się sprowadzało naprawdę do błahych rzeczy, bo nawet do jedzenia, wyboru płynu do mycia naczyń. Zawsze musiało być tak, jak on chciał. Nie wytrzymałam tego”.

Brak inicjatywy

Monika: „Mój mąż był bierny. Nie miał zdania na żaden temat, na wszystko zawsze się zgadzał. Ktoś by pomyślał: idealnie, czego się czepiasz. Tylko ja miałam poczucie, że ze wszystkim jestem sama, że nie otrzymuję od niego żadnego wsparcia, że nic go nie interesuje, że mnie obciąża odpowiedzialnością za wszystkie decyzje dotyczące naszej rodziny. Tak się nie da zbudować zdrowej i dobrej relacji”.

Dbanie tylko o siebie

Olga: „Czy tak trudno jest robiąc sobie herbatę, spytać czy ja też nie mam ochoty. Albo kanapki do pracy? Mój były mąż dbał tylko o siebie. Czasami po jakieś awanturze pytał, czy też napiję się wina. Ale za chwilę zapominał zupełnie o moim istnieniu. Potrafił nawet pranie wstawić tylko ze swoimi rzeczami, oczywiście później tłumacząc, że nie chciał mi zniszczyć ubrań. Serio? A ja jakoś jego piorę i się nie niszczą. Był skrajnym egoistą skupionym tylko na sobie. Nie chciał niczego zmieniać, tak mu było wygodnie. Najpierw odpuściłam, później odeszłam. Po rozwodzie czułam, jakbym zrzuciła z pleców stukilogramowy kamień”.


Rozwód Związek

Stary, czasami najlepsze, co możesz zrobić dla kobiety twojego życia, to pozwolić jej odejść

Sziti Mąż
Sziti Mąż
9 lipca 2019
Fot. iStock
 

Stary, czy wiesz, że czasami najlepszym, co mógłbyś zrobić dla niej, to pozwolić jej odejść? Tak, nie przesłyszałeś się. Nie musisz czytać jeszcze raz pierwszego zdania dopatrując się złośliwego chochlika, który zmienił jego sens.

Widzę facetów, którzy nie pozwalają odejść kobietom ich życia, choć zbyt późno zrozumieli, że nimi były. Sam tak robiłem. Przepraszałem, chciałem rozmawiać, przynosiłem kwiaty, obiecywałem, że się zmienię, żeby dała mi jeszcze jedną szansę. I dawała. Wierzyła mi. Tylko ja kolejny i kolejny raz ją zawodziłem. Bo kiedy znowu poczułem się pewnie w naszym związku, kiedy minął lęk przed tym, że jej „odejdę” stanie się realne, odpuszczałem. Wracałem do utartych nawyków, do tego, na co ona zwracała mi uwagę, a ja zupełnie ignorowałem. Przecież jest dobrze – myślałem, już znowu jest dobrze, ponownie jesteśmy w tym samym rytmie, w tej znajomej i bezpiecznej codzienności.

Ale nie. Żona odchodziła ode mnie cztery lata. Przez cztery lata dawała mi szanse na to, bym zrozumiał, jak wiele mogę stracić i jak bardzo potrafię zranić. A ja trzymałem ją kurczowo przy sobie, mamiłem obietnicami, zapewniałem o poprawie, powtarzałem, że już wszystko rozumiem. Bywało, że i ją atakowałem. Mówiłem, że ona też nie jest święta, że mi też czasami w tym związku brakuje czegoś. Wiesz, na czym polegała różnica? Że ona moim słowo wychodziła naprzeciw, analizowała je, myślała, rozmawiała, a na końcu zmieniała się dla mnie. Najgorszą rzecz, jaką dzisiaj w sobie czuję, to to, że wpędzałem ją w poczucie winy, próbując zrzucić na jej barki odpowiedzialność za to, że między nami nie układa się najlepiej.

Poznałem kiedyś faceta. Banalna sytuacja, spotkaliśmy się w pociągu. Siedzieliśmy sami w przedziale. Słyszałem, jak rozmawia z żoną o dzieciach, co robią, gdzie są, jak im minął dzień. Kiedy skończył, miał posępną minę. Zapytałem, czy wszystko w porządku. Wylało się z niego. Opowiedział, jak spieprzył życie sobie i swojej rodzinie. To miały być najpierw niewinne żarty, flirty, które zaczęły przekształcać się w coś więcej. W nocne rozmowy na czatach, w wysłanie zdjęć, w kompulsywne pragnienie uwagi i adoracji innych kobiet. W seks częściej wirtualny niż ten rzeczywisty, choć też się zdarzył dwa razy.

Żona wiedziała, choć nie miała pojęcia o wszystkim. Domyślała się, czuła szóstym zmysłem, że dzieje się coś złego. Rozmawiała z nim, pytała, czasami znajdowała strzępki rozmów w jego telefonie, wiadomości na mailu. Mówiła mu, że ją rani, że ją to boli, że dla niej tłumaczenie, że to nic nie znaczy, niczego nie zmienia. Że jak ktoś kocha, to nie może sprawiać, by ta druga osoba cierpiała. Płakał. Wielki chłop w pociągu płakał. „Za każdym razem dawała mi szansę, a ja za każdym razem ją marnowałem”. Trzymał ją przy sobie ze wszystkich sił. Podobnie jak ja zapewniał, że ją kocha, że ona jest tą jedyną na świecie, że on wie, że robi źle, że już nigdy więcej, że teraz już będzie inaczej. Że przyjdzie do niej i powie jej, kiedy będzie czuł, że zbacza na zły kurs. Ale nie przychodził. Był tak arogancki w swoim postępowaniu, że szukał możliwości ukrycia kłamstw. Miał zawsze gotowe odpowiedzi i żal do niej, że bywa nieobecna, że oddala się czasami do niego. Zawsze jednak wracała, była obok, chciała wierzyć i zaufać, powtarzała, że nie można żyć w związku bez zaufania. „Manipulowałem, oszukiwałem, kombinowałem, by ukryć przed nią te wszystkie rzeczy, jakie robiłem, ale ona znała mnie bardziej chyba niż ja siebie”. Pewnego wieczoru powiedziała mu, że kolejnego razu, kolejnej odkrytej rozmowy, w pół zerwanej z obcą kobietą, nie przeżyje.

Ale on i tak to zrobił. Płakał, błagał, przepraszał. Tylko tym razem było inaczej. Postawiła ścianę, odcięła się. A on się bał, ale miał nadzieję, że znowu mu się uda.

Odeszła. Na koniec powiedziała: „pozwól mi odejść, proszę cię”. Wiesz, płakałem w tym pociągu razem z nim. Dwóch dorosłych facetów, którym głos w gardle dławiły łzy. Jak absurdalna musiała być to dla kogoś sytuacja.

A później opowiedziałem mu o sobie. O tym, ile zrozumiałem, ile dowiedziałem się o sobie, o mojej byłej żonie, o kobietach i związkach, dowiedziałem się, bo chciałem dokładnie wiedzieć, gdzie leżał mój błąd i czy aby na pewno był on moim błędem.

Dowiedziałem się jednego: czasami trzeba pozwolić kobiecie odejść:

– żeby ona zaznała w końcu spokoju, by mogła odetchnąć pełną piersią i w końcu pomyślała tylko o sobie, a nie o tym, jak dalej ma ciebie kochać

– żeby zmieniła perspektywę, by mogła przyjrzeć się także tobie z pewnej odległości, poukładać swoje emocje i myśli

– żebyś ty zrozumiał, jak wiele straciłeś i podjął decyzję, czy stać cię na walkę, nie o was, ale w pierwszej kolejności o siebie, by ona zobaczyła cię takim, jakim byłeś na samym początku, gdy powierzyła swoje życie twojemu

– żebyś pobył sam ze swoją pychą i dumą unuraną w pokorze, żebyś cierpiał tak, jak ona cierpiała przez te wszystkie lata, by dotarł do ciebie ogrom jej straty, do której się przyczyniłeś

– żebyś zdecydował, czy chcesz walczyć

– żebyś w samotności dokonał wyborów, żebyś poczuł się sam jak palec i odpowiedział sam przed sobą szczerze na pytania, które powinieneś zadać sobie już dawno: czy na pewno chcesz z nią być, czego ty chcesz, kim ty dzisiaj jesteś i w jakim miejscu naprawdę chcesz być za dwa lata.

Odłóż na bok złość, frustrację i rozpacz, prawo do rozpaczy miała tylko ona, ty okazałeś się dupkiem tak pewnym jej miłości, że zgubiła cię własna pycha i egoizm. Teraz jej pozwól na ten egoizm. Nie błagaj o wybaczenie, nie żebrz o jej uwagę. Stań twardo na nogach i zdecyduj, w którą stronę chcesz iść. Jeśli chcesz z nią być, jesteś o tym przekonany, pracuj nad sobą, by już nigdy nie iść tuż za nią, ale z całą swoją mocą wyjść jej naprzeciw.

Stary z pociągu, tego ci właśnie życzę i trzymam mocno kciuki.


Rozwód Związek

Słuchajcie, panowie. Wiecie, czego kobiety naprawdę potrzebują? Nie? To ja wam powiem

Sziti Mąż
Sziti Mąż
9 marca 2019
Fot. iStock/AleksandarNakic

„Czego chcą kobiety?”. My – faceci, dawno temu przestaliśmy sobie zadawać to pytanie, bo szczerze mówiąc, żaden z nas nie wierzy, że istnieje jakaś uniwersalna odpowiedź. Ja też byłem takim ignorantem. Na tak postawione pytanie, najczęściej odpowiadałem: „Skąd mam wiedzieć, skoro one same nie mają pojęcia, czego chcą”. Wychodziłem z założenia, że niech same się określą, a wtedy my się dostosujemy. Tę taktykę stosowałem przez wszystkie lata mojego małżeństwa, które ostatecznie się rozpadło. Dlaczego? Bo byłem takim bęcwałem, który jak większość facetów, nie zadał sobie najmniejszego trudu, by zrozumieć swoją żonę i dostrzec, czego jej potrzeba.

Skoro się nie skarży, to znaczy, że wszystko jest ok. Myślicie tak, no nie? Możecie trwać w tym przekonaniu dalej i czekać, aż żona odejdzie do innego lub odejdzie w ogóle, bo z wami nie da się wytrzymać – tak było ze mną. Albo wysilić się trochę, dostrzec szczegóły, wskazówki, które dosadnie mówią; „Tego chcę”. Zdziwieni? Ja też byłem, kiedy znajome i mniej znajome kobiety, zaczęły mi uzmysławiać, czego chcą kobiety. Lepiej, żebyście wy też to wiedzieli, może wasze małżeństwa będą lepsze od mojego, w którym to ja okazałem się dupkiem.

Uwaga: na tej liście nie znajdziesz pierścionków z brylantami ani luksusowych wakacji.

Szacunek

Przez to, co robisz, mówisz, jak się do niej zwracasz okaż swojej kobiecie szacunek. Szanuj jej opinie, pracę przyjaciół, zainteresowania, ciało i umysł. Nie musisz zgadzać się ze wszystkim, co ona sądzi, ale na litość boską nie umniejszaj jej zdania. Bądź dla niej takim, jakbyś chciał, żeby ona była dla ciebie. Wiem, że to banał, ale kobiety mi powtarzały: bądź uczciwy, uczciwy, uprzejmy i troskliwy. To wszystko

Seks

My – faceci, nie mamy monopolu na seks. Wydaje wam się, że to wy bardziej chcecie niż ona? To nieprawda, trzeba się tylko trochę bardziej wykazać, zaangażować. Masaż? Dobre jedzenie? Długa gra wstępna? Właśnie o tym mówią kobiety i tego chcą.

Romans

Chcą czuć, zresztą podobne jak my, pożądane, a najgorsze, co im robimy, to sprowadzamy do żony, matki, kogoś, kto jest zawsze, z kim rozmawia się o dzieciach i rachunkach.. One chcą, by traktować je jak swoje dziewczyny, nawet jeśli już od lat są naszymi żonami. Kurde, to takie proste i oczywiste, czemu tak trudno nam na to wpaść?

Czas

Stary, nie wystarczy, że dasz jej kwiaty, kupisz wino albo biżuterię. Kobiety od tego wszystkiego najbardziej wolą czas – wspólne wyjście do kina, wyjazd, obejrzenie razem serialu na Netflixie. Ale nie tylko to. Czas to także twoja pomoc w domowych rzeczach. Jak odkurzysz, wstawisz pranie, umyjesz podłogę, przed jej powrotem do domu – uwierz… czeka cię niezła nagroda.

Rozmowa

Dobra, my nie lubimy gadać, mówienie o tych wszystkich emocjach, wrażeniach, doświadczeniach, jest nie dla nas. Jest jednak dla kobiet, które kochamy. I choćby się waliło i paliło, usiądź i z nią porozmawiaj, wysłuchaj. Powiedz, że ją kochasz, że jest wspaniała, wyjątkowa. Nie przesadzaj, bo nie uwierzy, ale po prostu zwróć swój tyłek w jej stronę i porozmawiaj.

Zaangażowanie

To nie jest, wg kobiet, tak, że musimy lubić wszystko to, co one, robić to samo, itp. Im chodzi o nasze zainteresowanie, o wykazanie, że ciekawi nas ich pasja, nowe hobby. Dla każdej kobiety ważne jest, czy pamiętasz, jaką lubi kawę, co najbardziej zjeść, co poprawia jej nastrój i na jaki film, z jakim aktorem, najchętniej by poszła. Jeśli zaczniesz zwracać uwagę na takie szczegóły, ona będzie czuła się kochana i zaopiekowana.

Humor i dystans

Często w moim małżeństwie byłem napuszonym dupkiem. Bez problemu przychodziło mi żartowanie z innych, także z mojej żony, ale żeby dowcipkować na mój temat? Co to, to nie. Nigdy w życiu, miałem swoją dumę. I gdzie ona mnie zaprowadziła? Do życia w pojedynkę, które wcale nie jest takie fajne, jakby wam się wydawało. Dystans, chłopie, dystans. Miej go przede wszystkim do siebie, to czyni się atrakcyjnym w jej oczach, a tobie daje wyjątkowe poczucie humoru. Naucz się śmiać z siebie, rozśmieszaj ją, kiedy tylko najdzie cię ochota.

Inspiracja

„Najgorsze jak on siada w tych kapciach na kanapie i gapi się w telewizor”. To mówią kobiety po kilkunastu latach małżeństwa. Widok męża, który nie ma pasji, niczego nie wymaga od siebie, stwierdza, że realizacja w pracy mu wystarczy, dla kobiety jest dla kobiety nie do przełknięcia. To wtedy – tak uważają, zaczyna się koniec związku, nawet jeśli ona nie odchodzi, to oddala się o całe mile. Dlatego bądź dla niej wyzwaniem, inspiracją. Zaskakuj ją, sprawiaj, żeby ona chciała stawać się lepsza dla ciebie, tak jak ty dla niej. Tylko tak unikniecie nudy i rutyny, która zabija związek.

Brzmi skomplikowanie? Wątpię, chyba, że któryś z was chce to tak wiedzieć, wówczas nic nie poradzę, a wy pogódźcie się już dziś z tym, że ona kiedyś odejdzie, jeśli wam nie będzie się chciało starać o ten związek, tę wyjątkową relacje.


anabolik-store.com.ua/kursy-i-terapiia/clomed_clomiphene_20_tab_po_50_mg.html

http://steroid-eu.com

Анаполон Ультра