Kariera Macierzyństwo Psychologia Związek

Pani perfekcyjna? Idź do diabła, zamiast wpędzać nas w kompleksy

Matka, żona i kłopoty
Matka, żona i kłopoty
4 października 2019
Fot. iStock
 

W świecie perfekcjonistek zwykłe kobiety mają przerąbane. Nie jesteś świetną matką, dobrą żoną, dziewczyną, córką? Poznaj zatem swoje drugie imię: poczucie winy.  

Tak, tak, oczywiście. Wszyscy już wiemy, że to się nie udaje. Nie da się robić wszystkiego doskonale. Powtarzamy to sobie, wiadomo, powstają kolejne, bardzo poprawne teksty w gazetach, o tym, jak to się nie da. Jednak w głowach pań „muszę być lepszą wersją siebie“ zawsze kiełkuje myśl: „A może ja jednak dam radę?“, „A może ze mną będzie inaczej“? A najbardziej przerąbane mają przyjaciółki perfekcjonistek.

SMS od koleżanki ( pierwsza w nocy) : „Możesz zerknąć na ten projekt? Oszaleję ze swoją perfekcją, sama nie pozwalam się sobie położyć. Muszę skończyć“.

Mam ochotę odpisać: „Halooo, tu noc, ludzie śpią, ja chcę spać, co mnie obchodzi twoja obsesja. Ale zwlekam się z łóżka, bo zaczynam się czuć winna. Dlaczego właściwie nie jestem taka nieugięta jak ona? Dlaczego wyłączyłam komputer o 21.00?“.

Spotkanie z przyjaciółką. Pani biegająca, jedząca zdrowo, dwoje dzieci, zaopiekowany mąż. Oesu. Ze spotkania z nią wychodzę z poczuciem własnej wartości wielkości orzeszka. Szaleję po mieszkaniu. Od dziś też jestem Perfekcyjna. Prasuję, gotuję, sprzątam. Biorę się za wychowanie dziecka. No i partnera, oczywiście. Przecież u przyjaciółki wszystko, jak w zegarku.

No i sąsiadka. Czworo dzieci, zaangażowana w życie dzielnicy i naszej wspólnoty mieszkaniowej. Czego ona nie załatwi. Świetnie zorganizowana, dzieci ogarnięte. Jak ona to robi? – jęczę nie mogąc ogarnąć czasem jednego, bardzo miłego dziewięciolatka, dwóch kotów i szczeniaka.

Oszaleć można w otoczeniu pań perfekcyjnych.

Przypominam sobie słowa pewnej psycholog, która powtarzała mi, że perfekcja jest lękiem. Jest prośbą małej dziewczynki o akceptację, strachem, że ktoś zobaczy, że jest taka zwyczajna. Pocieszam się więc: ech, te inne z niskim poczuciem własnej wartości. No już dobra, niech próbują być idealne. Skoro robi im to dobrze.

Zasypiam spokojna. Taka jestem dojrzała, nic nikomu nie musze udowadniać. Srutututu

No i cóż… Dzwoni do mnie przyjaciółka.

„Co robisz?“ „Piszę tekst o perfekcjonizmie“ „Hahahahaha, czyli o sobie?“ „Jak to o mnie? „ „No raczej, przecież ty wciąż chcesz być najlepsza, tylko udajesz taką wyluzowaną?“ Jaaaaa?!!!

A potem myślę, że wszystkie jesteśmy w tej pułapce. Udowadniamy sobie, swoim bliskim, koleżankom, szefom.  Zasługujemy, wciąż chcemy byc lepsze, doskonalsze.

A życie tak sobie mija w tym czasie.

Nam mija.


Kariera Macierzyństwo Psychologia Związek

„Nie chcę mieć więcej dzieci!”. Matki jedynaków – bardziej matki czy jednak egoistki?

Matka, żona i kłopoty
Matka, żona i kłopoty
6 października 2019
 

Mam jedno dziecko. Czuję się czasem w rozkroku między macierzyństwem, a jego brakiem. Bezdzietne mówią: nie narzekaj, już wiesz, co to znaczy być matką, ja nawet tego nie mam. Te, które mają duże rodziny, pytają: to kiedy drugie? Przecież masz męża. Będziesz żałować…

Jesienny poranek, osiedle pod miastem.  Ona Jeden: Na spacerze z psem. Ona Dwa: wychodzi z auta, z fotelika wypina kilkumiesięczne dziecko.

Sąsiadkami są od kilku lat, spotykają się rzadko. Co je łączy? Ta od psa ma syna, jedynaka w wieku najstarszego dziecka wychodzącej z auta. Uff. Kiedyś, te dziewięć lat temu, snuły  się wspólnie po osiedlu z wózkami, rozmawiając o szczepieniach, kupach, pieluchach, zupkach, czy bóg jeden wie o czym, bo ta od psa dawno zapomniała.

Stan na dziś. Ona Dwa ma  czwórkę dzieci, nie pracuje, ostatnio kupili z mężem segment. Ona Jeden została przy dziecku jednym.

Rozmowa toczy się gładko, lekko, tematy niewinne. „O, jaką masz śliczną córeczkę, jak ma na imię?”, „A wy macie nowego pieska widzę”. I tak, proszę państwa, zwyczajna poranna scena mogłaby zmierzać  do finału, bez żadnej myśli przewodniej. Ale nie, mowy nie ma! Ona Dwa zaczyna dopytywać: „No, a wy dlaczego drugie dziecko nie?”, „No kiedy?”, „Będziesz żałować”. Ona Jeden lawiruje. Po co lawiruje? Bóg raczy jeden wiedzieć, przecież sama nie pyta Drugiej, dlaczego tamta ma czwórkę, jak to się stało i czy często myśli, że odpoczęłaby sobie w szpitalu psychiatrycznym.

Ale Ona Jeden ma szczerze tego dość. Dlatego głośno, być może w imieniu innych kobiet w podobnej sytuacji, odpowie na zadawane najczęściej pytania. Jednocześnie serdecznie prosi, by powiesić sobie to szczere wyznanie na lodówce i nie zadawać tych pytań więcej.

„Nie będziesz żałować?”

Ależ oczywiście, być może będę. Ale wezmę wtedy psa ze schroniska. Albo będę opiekować się dziećmi w inny sposób.

„Jeszcze możecie się postarać”

Ale w łóżku czy u lekarza? Nie, dziękuję. Powoli przekraczam wiek, w którym chcę się o cokolwiek starać. O dziecko również. Nie zabraniam nikomu mieć dzieci przed czterdziestką, po czterdziestce. Ja sama mam jednak inne plany na ten miły czas.

„Twój syn potrzebuje rodzeństwa”

A znasz mojego syna, że wiesz czego potrzebuje? Akurat on jest ostatnią osobą, która potrzebuje rodzeństwa, o czym mówi głośno. Nawet jeśli, załóżmy, nie wie, że potrzebuje rodzeństwa, ja nie jestem akurat  od spełniania jego pragnień w tej materii. On potrzebuje rodzeństwa, ja nie potrzebuje dziecka. Czyja potrzeba jest ważniejsza?

„Och, jak do twarzy ci z dziewczynką, widzę jak na nią patrzysz”

Patrzę, bo uwielbiam dziewczynki i zawsze chciałam mieć córkę. Nie mam. Nie jedyna to rzecz, której bardzo chciałam, a nie mam. Dojrzałość uczy pokory – nie zawsze mamy to, o czym marzyliśmy. Jestem za to matką wspaniałego chłopca.

„Przecież macie szczęśliwe małżeństwo“

No mamy.  Ale nie zawsze mieliśmy. Szczęśliwe małżeństwo, to dla nas wolność bez pieluch, gdy mamy czas dla siebie. Chciałabym, żeby to trwało.I co to w ogóle za argument, by mieć dzieci? Dla mnie tak samo absurdalny jak to, żeby zabraniać samotnym kobietom  in vitro. Dzieci powinny mieć osoby, które tego pragną.

„Uwierz, fajna rodzina, to dużo dzieci“

A rodzina z jedynakiem czy bez dzieci, to niefajna rodzina, tak? Rozumiem, że ktoś tak myśli. Przysięgam jednak z całego serca, można mieć jedno dziecko i mieć szczęśliwą rodzinę! Zresztą ja mam jeszcze koty i psa. Uważam więc, że jest nas piątka. Sporo, prawda?


http://xn--e1agzba9f.com

Купить Левитра 40 мг