Związek

„Może nawet mnie nie zauważysz. Ja poznam cię od razu, ale nie odważę się przywitać. Chyba jesteś szczęśliwy w małżeństwie”. Akcja „Miłość to spotkania”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
23 sierpnia 2016
"Może nawet mnie nie zauważysz. Ja poznam cię od razu, ale nie odważę się przywitać. Chyba jesteś szczęśliwy w małżeństwie". Akcja "Miłość to spotkania"
Fot. iStock / milos-kreckovic
 

Kochany M.!

Piszę do ciebie list, pierwszy w życiu, z nadzieją, że pomoże mi on pożegnać się z tobą i przestać żyć złudzeniami. Piszę, bo przeczytałam dziś, że miłość to spotkania , a teraz już wiem w głębi serca, że to chodzi o mnie i o ciebie. Piszę, bo zawaliłam na całej linii, bo z tych spotkań mogło nam wyjść coś pięknego. Piszę, bo chciałabym cofnąć czas.

Tamto lato było zimne i deszczowe. Miałam 16 lat i byłam na wakacjach z rodzicami. Pokłóciłam się z mamą o wełniany sweter i o spódnicę w szkocką kratkę. Usiadłam na pomoście nad jeziorem, łzy złości kapały prosto do wody. Nie wiem skąd się tam wziąłeś. Nigdy o tym nie rozmawialiśmy. Usiadłeś obok, w takim samym wełnianym swetrze jak mój (tylko zielonym). Spojrzałam na ciebie i – ten obraz zostanie mi w pamięci na zawsze – zobaczyłam uśmiechniętą, piegowatą twarz młodego chłopaka z zatroskanym, opiekuńczym spojrzeniem oczu dorosłego mężczyzny. Twarz inną niż wszystkie. – No co ty – powiedziałeś – Takie ładne to jezioro, a ty się złościsz.

I poszliśmy na spacer, gadając o zespole Republika i o liście przebojów radiowej „Trójki”. Do domu wróciłam po trzech godzinach, nieprzytomna ze szczęścia i zakochana po uszy miłością nastoletnią: naiwną i prawdziwą. Następnego dnia wyjechałeś. Myślałam o tobie cały rok. Nie wymieniliśmy się adresami, nie miałam twojego numeru telefonu. Poznałam tylko twoje imię, ale myślałam, byłam prawie pewna, że wiem o Tobie wszystko, co trzeba. Wróciłam do domu, do szkoły, do swoich znajomych, a na twój temat stworzyłam już sobie w głowie romantyczną historię. „ Nie przesadzaj – mówiła moja przyjaciółka – nie wiesz kim on jest, nie znasz go, może okazałby się zwykłym dupkiem.”. Nie chciałam nikogo innego.

W następne lato spotkałam cię nad tamtym jeziorem cztery dni przed końcem wakacji. Znów podszedłeś, a ja udawałam, że ledwo cię poznaję. Kiepsko udawałam, śmiałeś się ze mnie. Spędziliśmy cudowne trzy dni żartując, biegając po lesie i ścigając się kajakami na jeziorze. I było dokładnie jak na filmie z Bridget Jones –romantycznie właśnie dlatego, że nie było tam ani odrobiny romantyzmu. Byłeś dla mnie jak starszy, opiekuńczy brat, jak najlepszy przyjaciel – na początku denerwowało mnie to okropnie.

Aż do momentu, w którym pocałowałeś mnie na pożegnanie ostatniego popołudnia. Pierwszy raz ktoś pocałował mnie w usta. Od tego pocałunku zakręciło mi się w głowie. Na filmie w takich momentach padają słowa miłości, ja powiedziałam tylko: „zadzwonię”. I… nigdy nie zadzwoniłam. Za każdym razem, gdy miałam wystukać te kilka cyfr, serce biło niemiłosiernie szybko, w ustach robiło mi się sucho. Chyba nie byłam w stanie pokonać swojej nieśmiałości.

Rok później, na wakacje pojechałam na obóz językowy, do Anglii. Ale nie zapomniałam o Tobie. Po maturze, razem z przyjaciółką wróciłam nad nasze jezioro. Ciebie tam nie zastałam, a numer telefonu zgubiłam razem z pamiętnikiem, gdzieś w londyńskim metrze.  „Daj już sobie spokój – powiedziała moja przyjaciółka – pogódź się z tym, że nigdy więcej go nie spotkasz”. Uwierzyłam w to „nigdy więcej”.

Poznałam K. Był dobry, zabawny, mądry, ale nie był tobą. Pomyślałam, że coś jest ze mną nie tak, że muszę natychmiast przestać porównywać każdego poznanego faceta do Ciebie, bo odbieram sobie szansę na miłość, na szczęście. Zagłuszyłam Cię w sobie. Albo raczej, oszukiwałam się, że nie istniejesz.

Na drugim roku studiów szłam na zajęcia prze dziedziniec uniwersytetu. Podniosłam wzrok i zobaczyłam cię w tłumie, zamarłam. Szedłeś w grupie znajomych śmiejąc się głośno, we flanelowej koszuli w kartkę, byłeś najwyższy, jasne włosy przeczesywałeś palcami, jak zawsze. Schowałam się w bramie, uciekłam.

Emocje, uczucia buzowały we mnie przez następne kilka dni. Sprawdziłam. Studiowałeś polonistykę na mojej uczelni. Jak to możliwe, że nie wpadliśmy na siebie wcześniej?

Kilka miesięcy później nasze spotkanie było już nieuniknione. Zawołałeś mnie z daleka, a ja znowu udałam, że cię nie poznaję. Tym razem cię to nie rozbawiło. Wziąłeś mnie za rękę i wyciągnąłeś z tego chaosu. Poszliśmy nad Wisłę i przegadaliśmy kolejne trzy godziny, zapominając o wszystkim. Ani razu nie zapytałeś dlaczego nie zadzwoniłam. Do domu wróciłam z głową i sercem pełnymi ciebie. Przez jeden, cudowny tydzień zbliżaliśmy się do siebie na nowo.

Dobrze wiem, co powinnam wtedy zrobić. Powinnam sięgnąć po nasze szczęście. Ale widzisz – to cała ja. Wydarzyła się katastrofa: kolejny raz zdezerterowałam od tej miłości. Wybrałam jego, faceta, który nigdy w życiu nie sprawił, żeby moje serce zabiło szybciej. Faceta, który nie był Tobą.

Wybrałam to, co wydawało mi się bezpieczne. Myślę, wiem to, czuję – złamałam ci serce. Sobie złamałam życie.

Świadomość przyszła zbyt późno, wtedy kiedy byłam już żoną. Wyszłam za mąż za mężczyznę, do którego nie czułam nic prócz sympatii, zobowiązania. Nie potrafię tego zrozumieć, nie umiem Ci wytłumaczyć dlaczego uciekłam.

Dwa lata temu odeszłam od niego. Nie zgadniesz dokąd pojechałam na pierwszy, samotny urlop. Ciebie tam nie było. Ale byłeś na Facebooku, uśmiechnięty, szczęśliwy, z nią: śliczną, delikatną blondynką. Zabolało. Dlaczego? Przecież nie mam już do tego uczucia, ani do zazdrości żadnego prawa. To ja Cię zostawiłam. Przez chwilę poczułam się jak wariatka, obsesyjnie próbująca odzyskać dawnego kochanka.

Od naszej pierwszej rozmowy minęło już prawie 15 lat. Spacer nad Wisłą był naszą ostatnim spotkaniem. Następnego raczej nie będzie.

No, chyba, że przypadkiem, bo mieszkasz przecież teraz w tym samym mieście co ja. Będziesz szedł za rękę z żoną, zerkając na nią opiekuńczym, dobrze znanym mi spojrzeniem, może nawet mnie nie zauważysz. Ja poznam cię od razu, ale nie odważę się przywitać. Chyba jesteś szczęśliwy w małżeństwie.

Kochany M., przez ostatni rok tak bardzo chciałam mieć znów 16 lat i płakać nad tamtym naszym jeziorem z powodu „gryzącego swetra”. Tak bardzo pragnęłam cofnąć czas i spotkać cię tam znowu. Ale to się nie wydarzy, więc pora przestać bać się życia i miłości.

Życzę Ci, by nigdy Ci jej nie brakowało

A.

linia 2px

Akcja „Miłość to spotkania” ♥

Zadanie konkursowe: Prześlij do nas historię twojego wyjątkowego spotkania z drugim człowiekiem. Spotkania, które na zawsze zapadło w twojej pamięci i wpisuje się w hasło naszej akcji, że miłość to spotkania. To dzięki spotkaniom z drugim człowiekiem odkrywamy najpiękniejsze emocje i uczucia, doświadczamy silnych wzruszeń i wyciągamy lekcję na całe życie.

List przesyłajcie na adres [email protected] z dopiskiem „Miłość to spotkania”.

Prosimy o dołączenie w treści wiadomości poniższego oświadczenia:
Oświadczam, że jestem autorem nadesłanej pracy konkursowej oraz wyrażam zgodę na jej publikację przez portal Sessionbordercontroller.info.
Wyrażam zgodę na wykorzystanie i przetwarzanie przez Organizatora swoich danych osobowych uzyskanych w związku z organizacją Konkursu, wyłącznie na potrzeby organizowanego Konkursu, zgodnie z przepisami Ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2002 r., Nr 101, poz. 926 z późn. zm.).

Wyłonimy 10 lauretów naszej akcji, którzy otrzymają następujące nagrody:

Nagrody:

3 x zestaw od marki: 

1) zestaw Xera Calm A.D baume, Xera Calm A.D  Olejek + woda termalna

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

2) zestaw kosmetyków z linii PhysioLift (emulsja na dzień, balsam na noc oraz preparat pod oczy)

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

3) zestaw Triacneal Expert, żel Cleanance do mycia, płyn micelarny Cleanane

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

AVENE NOWE LOGO 2016

1 x voucher o wartości 1.000 PLN do zrealizowania na poczet rezerwacji domu wakacyjnego z oferty *

f6e076_ec56b491f4584131a954dfc9ce8e4670

domz basensem głowne

Za najciekawszą i najpiękniej opowiedzianą historię spotkania: 1 x voucher r o wartości 1.000 PLN do zrealizowania na poczet rezerwacji domu wakacyjnego z oferty do końca 2017 roku.

Od marki Gynauxil 3 x zestaw składający się z: Kobieta, Witamina D3, Elektrolity, Magnez

Gynauxil

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

3 x zestaw PROVAG składający się ze skórzanej kosmetyczki, żelu, emulsji i ręcznika do higieny intymnej

PR_08012016_bwizualizacja_provag_ręcznik

logo O bag 2016 (1)

Fot. Materiały prasowe

Czas trwania akcji od 15 sierpnia 2016 roku do 15 września 2016 roku.

REGULAMIN AKCJI znajdziecie TUTAJ.


*Voucher o wartości 1.000 PLN do zrealizowania na poczet rezerwacji domu wakacyjnego z oferty NOVASOL do końca 2017 roku.

Szczegóły: Nagroda może zostać zrealizowana w ramach jednej rezerwacji, z terminem wyjazdu, którego koniec przypada najpóźniej na dzień 31.12.2017. Nagroda nie obejmuje nie wliczonych w cenę najmu kosztów dodatkowych oraz dojazdu na miejsce i nie podlega wymianie na ekwiwalent pieniężny.


Związek

Wprowadź więcej pozytywnej energii do swojego domu, dzięki tym roślinom

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
23 sierpnia 2016
Fot. iStock / Kerstin Waurick
 

Rośliny od bardzo dawna zdobią nasze domy i cieszą oczy wyjątkowymi barwami i kształtami zarówno kwiatów, jak i liści. Ale mają one nie tylko wyżej wymienione znaczenie, ponieważ znakomicie wpływają na nasz nastrój, dodają harmonii w pomieszczeniu, a wiele z nich doskonale radzi sobie z oczyszczaniem powietrza z zanieczyszczeń. 

Bywa, że kwiaty doniczkowe pojawiają się w domu jako prezent, lub przypadkowy wybór, o którym kupujący nie ma większego pojęcia. W efekcie złej pielęgnacji lub niewłaściwego miejsca, w którym roślina stoi, zamiast cieszyć oko, marnieje, by na końcu wyschnąć i wylądować na śmietniku. Zamiast łapać pierwszą lepszą doniczkę w kwiaciarni, wybierz dla siebie jedną z roślin, która dzięki wyjątkowym właściwościom, zmotywuje cię do opieki nad nimi.

Poznaj rośliny, które dodadzą energii w twoim domu

1. JAŚMIN (JASMINUM)

Jest świętym kwiatem (a właściwie krzewem) Persji, w której przypisywano mu wielkie znaczenie przywoływaniu proroczych snów. Jaśminowy zapach pobudza erotycznie więc już w starożytności znany był jako afrodyzjak, oraz reduktor napięcia i stresu. Ta roślina stymuluje energię i poprawia samoocenę, z powodzeniem można ją uprawiać w ogrodzie, ponieważ przetrzymuje mrozy do 30 stopni.

2. ROZMARYN (ROSMARINUS OFFICINALIS)

Pozwala w takcie trwania złego nastroju, załagodzić niepokój. Rozmaryn postrzegany był jako odstraszacz złej energii i duchów. Hodowany w donicy przed frontowymi drzwiami, broni dom przed złem z zewnątrz. Poza tym trzymany na kuchennym parapecie jest znakomitą przyprawą np. do mięs, o m.in. właściwościach antydepresyjnych, poruszający energię drzemiącą w organizmie, poprawiającą krążenie krwi.

3. LILIA (LILIUM)

Pomaga oczyścić otoczenie z wszelkich duchowych, emocjonalnych i fizycznych problemów. Dobrze rośnie w zacienionych miejscach, jest idealna do sypialni, wspierając ciszę i spokój snu.

 Fot. Pixabay / / CC0 Public Domain


Fot. Pixabay / CC0 Public Domain

4. SZAŁWIA (SALVIA OFFICINALIS)

Szałwii przypisywano możliwości otwierania wyższych stanów świadomości i komunikacji duchowej. Spalanie tej rośliny było praktykowane z powodu właściwości oczyszczających umysł. Szałwia daje poczucie dobrej energii w domu i działa bakteriobójczo.

Fot. iStock / Stieglitz

Fot. iStock / Stieglitz

5. BLUSZCZ (HEDERA HELIX)

Jest to jedna z najlepszych roślin doniczkowych filtrujących powietrze, usuwająca szkodliwe toksyny z przestrzeni. W folklorze bluszcz umieszczano często w korytarzach prowadzących na zewnątrz domu, jako bramę do szczęścia i zdrowia.

6. ALOES (ALOE VERA)

Jej liście i łodyga zawiera substancję, która pomaga leczyć choroby skóry, szczególnie skórę poparzoną. Energia aloesu odsuwa pecha i negatywne wibracje w domu.

Fot. iStock / Neustockimages

Fot. iStock / Neustockimages

7. BAZYLIA (OCYMUM BASILIUM)

Bazylia jest rośliną, która przyciąga pozytywne wibracje do otoczenia. Jest to jedna z rzadkich roślin, które wytwarzają tlen przez 20 godzin dziennie, usuwając jednocześnie toksyny. Nadaje się nie tylko do gotowania, ale dzięki delikatnym i pachnącym listkom nie tylko do gotowania, ale do łagodzenia podrażnień i wzmacniania siły duchowej.

8. ORCHIDEA (ORCHIDACAEA)

Storczyki uwalniają tlen podczas nocy, regulując w sypialni i równoważąc energię podczas snu. W czasach starożytnych Chin storczyk traktowany był jako nośnik dobrej energii seksualnej. Jego pozytywna energia zwiększa rozmach romansu i miłości, usuwając negatywne emocje z pomieszczenia.

Fot. iStock / nurulanga

Fot. iStock / nurulanga

9. OREGANO (ORIGANUM VULGARE)

Jego zapach pobudza szczęście, pokój, miłość, duchowego oczyszczenia. Zaparzany jako herbata, pomaga złagodzić wiele dolegliwości. Jest rośliną kojarzoną ze wzmocnieniem energii rodziny, usuwającą złą energię i niosący dobrą energię do swojej przestrzeni, w której rośnie. Najlepszym miejscem dla niego jest słoneczny parapet w kuchni.

10. LAWENDA (LAVANDULA VERA)

Jego kwiatom, traktowanym jako święte, przypisywano wiele magicznych właściwości, w tym ułatwianie wypoczynku. Roślina ta aktywuje energię stabilności w życiu, usuwa toksyny z domu, pomaga przy bólach głowy, bezsenności, depresji i innych dolegliwościach. Kilka kawałków liści i kwiatów dodanych do kąpieli pobudza jasność umysłu. Energia lawendy przynosi uzdrowienie i ochronę.

Fot. iStock / Peter Burnett

Fot. iStock / Peter Burnett

11. RÓŻA (ROSA)

Róża jest symbolem miłości na całym świecie. Energia tego świętego kwiatu ma moc uzdrawiania i wspierania miłości, rozpraszania toksyn i negatywnych emocji zarówno z domu, jak i życia.

Fot. Pixabay / castleguard / CC0 Public Domain

Fot. Pixabay / /

12. EPIPREMNUM ZŁOCISTE (EPIPREMNUM AURERUM)

Według Feng Shui jego energia powoduje przyciąganie bogactwa i szczęścia, ze względu na kształt jej liści przypominających monety. Roślina ta zwiększa poziom tlenu w domu, najlepiej jest mieć ją w pobliżu sprzętów takich jak komputery, telewizory, czy routery WiFi, ponieważ pomaga załagodzić stres i niepokój w domu.

źródło: 

 


Związek

Najczęściej popełniane błędy podczas malowania paznokci

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
23 sierpnia 2016
Najczęściej popełniane błędy podczas malowania paznokci
Fot. iStock / svetikd

Zadbane dłonie idą w parze z eleganckimi, pomalowanymi na kolor paznokciami. Nauka manicure w domu wymaga trochę cierpliwości i ćwiczeń, bo tylko nieliczne z nas radzą sobie od razu z wykonaniem perfekcyjnego zdobienia paznokci. Nawet gdy zabieramy się za to pierwszy raz za pomocą delikatnego lakieru, po prostu musimy umieć go równo nałożyć. Bez wychodzenia na skórki, powstawania nierówności i uzyskania jednolitego koloru.  

Nawet perfekcyjny manicure może szybko stać się z paznokciami z koszmarów. Bywa, że po 2-3 dniach lakier zaczyna odpryskiwać z paznokci. To zdecydowanie nie cieszy, gdy poświęcasz na przygotowanie i malowanie paznokci część wieczoru. Niezależnie od tego, czy malujesz paznokcie na co dzień, czy od święta, sprawdź co robisz źle, że lakier z nich odpryskuje z prędkością światła.

Lista grzechów podczas robienia manicure, czyli najczęściej popełniane błędy podczas malowania paznokci

1. Nie myjesz rąk i nie odtłuszczasz płytki paznokcia

Mycie rąk to nie tylko zabieg higieniczny, ale po części odtłuszczający płytkę paznokci. Aby pozbyć się naturalnej tłustej powłoczki z płytki, należy użyć wacika zamoczonego w zmywaczu lub płynie odtłuszczającym. Lakier będzie trzymał się dłużnej.

2. Nie nakładasz bazy

Baza pełni funkcję odżywczą i wzmacniającą paznokcie, a także wypełnia nierówności i chroni płytkę przed przebarwieniami od lakieru. Dzięki jej zastosowaniu lakier lepiej się trzyma.

3. Nie polerujesz płytek 

Polerowanie pozwala pozbyć się nierówności, które utrudniają nałożenie gładkiej, jednolitej warstwy na płytkę i utrudniają bazie przylgnięcie do paznokcia.

4. Źle opiłowujesz paznokcie

Nie chodzi konkretnie o ich kształt, ale sposób piłowania. Jeśli robisz to metalowym pilnikiem, w dodatku w różnym kierunku, pracujesz sobie a osłabienie i poszarpanie krawędzi płytek. Mogą się kruszyć, łamać a wraz z nimi odchodzić lakier.

5. Zostawiasz niezadbane skórki

Wyglądają one wyjątkowo koszmarne i psują każdy manicure. Poza tym nieodsunięte i niezmiękczone skórki będą się zadzierać, odsłaniając nierówności lakieru na płytce. Fatalny efekt.

6. Nakładasz dużo lakieru

Lepiej poprawić kolor drugi raz, niż za jednym zamachem nałożyć grubą warstwę, która będzie schła opornie. To nie wygląda dobrze, tym bardziej że lakier wcale przez to nie będzie trwalszy, natomiast szybciej powstaną na nim wgniecenia i ślady od silnego nacisku.  Trudno, by duża ilość specyfiku skutecznie i szybko zaschła. Nabieraj na pędzel tyle lakieru, by w trzech pociągnięciach rozprowadzić go na płytce.

7. Dmuchasz, chuchasz, moczysz w wodzie

Czyli próbujesz na swojskie sposoby przyspieszyć czas schnięcia lakieru. Zamiast tego spodziewaj się raczej śladów na lakierze, powstawania bąbelków, a nawet jego rozmazania, jeśli np. wkładasz świeżo pomalowane paznokcie sporą ilością lakieru do wody.

8. Nie używasz utwardzacza

Dzięki niemu lakier – także nałożone na niego ozdoby- utrzymają się na płytce paznokcia dłużej.


źródło: 


Zobacz także

Kobiety wolą altruistów

Jak „małe rzeczy” mogą wzmocnić lub zniszczyć związek

Jak wygląda prawdziwa miłość? Właśnie tak…

viagra en pharmacie

Дека-Дураболин купить

Тестостерона Пропионат купить