Lifestyle Związek

Miłość wszystko pokona, pożycz mi tylko proszę, dwa tysiące euro. O tych, co bez skrupułów grają na naszych emocjach

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
23 listopada 2016
Fot. iStock/Believe_In_Me
 

Może być dziennikarzem, inżynierem albo biznesmenem. Znajdzie twoje zdjęcie na jakimś portalu społecznościowym, zauroczy go twój uśmiech. Uderzy cię to, jak wiele macie ze sobą wspólnego, jak szybko rozwija się ta znajomość. Dzielą was tysiące kilometrów, bariera językowa, ale oboje macie za sobą trudne życiowe doświadczenia. Może warto kontynuować właśnie tę znajomość? Jest miło, romantycznie… Ale wiesz, nagle jego sprawy się skomplikują, wtedy poprosi cię o pieniądze. Może w tym momencie powiesz: „stop” i zakończysz coś, co właściwie jeszcze się nie zaczęło. A może postąpisz zupełnie inaczej, wierząc, ze skoro twoim znajomym poszczęściło się i znaleźli miłość przez Internet, do ciebie również uśmiechnął się los…

Kpisz? Pytasz, jak można być tak naiwną? Nawet nie wiesz, jak łatwo wykorzystać zranione, samotne, serce. I że ciągle bardziej chcemy ufać innym, niż wierzyć, że nas oszukują.

Magda jest po czterdziestce. Silna, zadbana, kilka lat po rozwodzie. Sama wychowuje nastoletnią córkę, sama wyszła z kryzysu, który przytrafił jej się kiedy po rozstaniu z mężem borykała się z długami. Dzięki pomocy życzliwych osób, własnej pracowitości i determinacji, odzyskała finansową niezależność. Typ dzielny, a jednocześnie wrażliwy.

O tym, co jej się przytrafiło, chce opowiedzieć, bo jak sama mówi, my kobiety, musimy się wspierać, trzymać razem. I nie pozwalać na to, by mężczyźni tacy, jak ci, których poznała ostatnio, bez skrupułów wykorzystywali nasze chwile słabości i osamotnienia.

Miłość nie musi być idealna, wystarczy żeby była prawdziwa

Zaczęło się banalnie, normalnie. Napisał do niej, po angielsku, na Facebooku, pod koniec czerwca. Przedstawił się jako znajomy kuzynki Magdy. Panie nie mają ze sobą stałego kontaktu – kilka ciepłych słów na święta, raz do roku życzenia noworoczne. Przyjęła go do grona znajomych, zaczęli do siebie pisać. Ot, zwykłe, grzecznościowe – „jak ci minął dzień, co u ciebie ciekawego”. Kiedy zaproponował zmianę komunikatora na ten, na którym widnieje numer telefonu, zgodziła się. Przez pierwszy miesiąc rozmawiali o swojej ulubionej muzyce, książkach, podróżach, rodzinie. Dobrze im się rozmawiało, a przede wszystkim – Magda mogła wprawiać się w dawno nieużywanym angielskim. Wiedzieli o sobie coraz więcej. On pracował jako inżynier, był wdowcem, a jego żona zmarła na nowotwór.

Dość szybko dał Magdzie znać, że jest coraz bardziej zaangażowany emocjonalnie. Wysyłał swoje zdjęcia, romantyczne piosenki o miłości, kartki. Na jednej było napisane „ Miłość nie musi być idealna, wystarczy żeby była prawdziwa”. Umiał dotrzeć do kobiety, to trzeba mu przyznać. No i był przystojny. To znaczy, ten facet ze zdjęć był przystojny.

Któregoś wieczora zapytał czy może zadzwonić. Rozmawiali, a ona miała nieodparte wrażenie, że ten jego akcent jest bardziej arabski niż brytyjski. Powiedział, że wybiera się do Malezji w ramach jakiegoś kontraktu, ale zaraz po powrocie chętnie odwiedzi Polskę. Przyjedzie na trzy tygodnie. Odległość nie jest dla niego żadnym problemem. Dużo czytał, jest zauroczony tym krajem, no a Magdą przede wszystkim.

Lot z New Castle do Malezji trwał dziesięć godzin. W hotelu, znajomy Magdy kontynuował rozmowę. Uwierzyła mu, sprawiał wrażenie, że rzeczywiście zna się budownictwie. Mówił, że następnego dnia idzie na spotkanie w sprawie tego kontraktu. Udało się. Złożona przez niego oferta wygrała konkurs. Sukces. Ale, nie do końca.

Pojawił się jednak problem. Musi zapłacić sporą kwotę prawnikowi, za zaopiniowanie kontraktu.

Czerwona lampka zapaliła się w głowie nieco skołowanej Magdy. Zaraz, skoro jedzie się na drugi koniec świata, by walczyć o wygraną w takim przetargu, nie powinno się być „finansowo przygotowanym”? Nagle okazuje się, że z 12 000 dolarów,  które ma zapłacić, siedem „zdobył” dzięki znajomym z New Castle.

Dopiero po kilku dniach poprosił wprost o pożyczkę. Magda w odpowiedzi proponowała różne, możliwe rozwiązania. Że można uzyskać kredyt przez Internet. Odpowiadał uparcie, że nie, że nie może i że ona jest jego ostatnią szansą.

Potrzebuje jedynie 2000 euro. Jak najszybciej. Naciskał coraz bardziej, pisał rano i wieczorem. Jest przecież kobietą jego marzeń. On nie boi się silnych kobiet, zapewniał. Razem dadzą sobie radę. Tylko, pomóż mi, teraz, bardzo proszę.

Dla Magdy to był szok. Sama dopiero co „wykaraskała się” z różnych małżeńskich problemów, zobowiązań. Dręczyło ją silne przeczucie, właściwie wiedziała, że coś tu nie gra. Zablefowała. Poprosiła o dokumenty potrzebne do spisania umowy pożyczki, paszport, cokolwiek. Potem o adres prawnika, numer konta. Dostała skan kontraktu, który rzekomo wygrał jej znajomy. Na umowie – nieczytelne podpisy. Sprawdziła wszystkie dane. Adres prawnika numer konta –  wszystkie były malezyjskie. A firma, z którą internetowy znajomy miał podpisać umowę – nie istniała.

Zanim jeszcze zablokowała go we wszystkich komunikatorach, postanowiła napisać do swojej kuzynki, tej od której rzekomo zaczął się ich kontakt. Ta stwierdziła, że mężczyzny nie zna, że to jest jedynie znajomy dalszej koleżanki. I że do niego napisze. Oszust zablokował wiadomości od niej. Magda zakończyła znajomość, ze świadomością, że padła co prawda ofiarą naciągacza, ale jedyne straty jakie poniosła, to te emocjonalne.

Miłość w rytmie granatów

Nie upłynęły dwa tygodnie, kiedy Magda dostała kolejną wiadomość od nieznajomego mężczyzny, tym razem poprzez Skype. Przedstawiał się jako wdowiec, miał 52 lata, był ojcem  dwójki dzieci – chłopców w wieku 13 i 15 lat. Jego żona zmarła na raka. Deja vu.

Zaczęli rozmawiać. Przysłał obszerny list, opisał swoją sytuację życiową. Mówił, że pracuje jako korespondent wojenny i że obecnie przebywa w Syrii. Nazwa pisma, jego nazwisko, wszystko się zgadzało: jest taka gazeta, na jej internetowej witrynie widnieje nazwisko nowego znajomego. Koleżanki Magdy kibicowały tej znajomości. – Pisz – mówiły – przynajmniej twój angielski jeszcze na tym zyska. Może tym razem się uda? Więc pisała. Te rozmowy były zresztą na innym poziomie niż  wiadomości wymienione z inżynierem z Anglii. Znajomość rozwijała się w trakcie kampanii prezydenckiej w USA, rozmawiali o Trumpie, o Hilary Clinton. Wdowiec szukał miłości, stabilizacji, dużo mówił o tym, jak ważna jest dla niego rodzinie.

Jego synowie mieli przebywać w Londynie, pod opieką znajomego. Opowiadał, że oprócz domu w Arizonie, w Stanach, ma także dom we Frankfurcie na Menem, odziedziczył go po matce. Swoje życie wiązał z Europą, tu chciał „znaleźć” odpowiednią kobietę. Wysyłał nawet zdjęcia swoich dzieci. Magdzie chłopcy wydawali się na nich jacyś młodsi, ale może to po prostu były stare zdjęcia.

Czy go widziała, choć raz, „on line”? Tak, zadzwonił przez Skype, dwa razy. Za pierwszym nie udało im się nawiązać połączenia. Za drugim, nie było nic słychać, ale widziała go przez chwilę. Jakieś biurko, komputer, on ubrany w moro. Zakłócenia. Wiadomo, wojna.

Tak to się toczyło. Powiedział jej, że go zauroczyła, że chłopcy marzą o siostrze. Zaproponował podróż po USA. On pomoże, załatwi wizę, ma przecież kontakty. Wszystko się ułoży. Za pięć tygodni kończy kontrakt i przyleci do Londynu, a z Londynu do Polski. Czy Magda mogłaby zorganizować ich spotkanie? On pokryje wszystkie koszty.

Dobrze, pomyślała Magda. Ale idą święta, on dawno nie widział się z synami. Może chciałby zabrać ich ze sobą? Okres grudniowy to przecież czas rodzinny. Najpierw odpisał, że przyleci sam, a potem że z chłopcami. 4- 5 dni, to chyba wystarczająco na pierwsze spotkanie.

Potem jednak nastąpiły niespodziewane komplikacje. Uprzedził ją, że przez chwilę nie będzie się odzywał, że wjeżdża w bardzo niebezpieczną strefę,  będzie w Aleppo, chroniony przez obstawę wojsk amerykańskich, musi relacjonować wydarzenia.

Po tych kilku dniach ciszy, pewnego listopadowego wieczora, odezwał się. Wyznał, że ma bardzo ciężki ma dzień. Jego syn, John, trafił do szpitala. Chyba w tym właśnie momencie Magda poczuła, jaki będzie finał tej historii. Podobno młody stracił przytomność, ma bardzo słabe wyniki, potrzebna będzie transfuzja krwi.

Zdenerwowała się. Zaczęła zadawać pytania, na które on nie znał odpowiedzi. Jaki jest poziom hemoglobiny syna, czy może ktoś mu coś dosypał podczas jakiejś imprezy? Czy to może być związane z jakimiś problemami zdrowotnymi? On, w szoku. Nic nie wie, dowie się od opiekuna dzieci, syn leży w prywatnym szpitalu. Magda jest konkretna. Prosi o dokumentację medyczną. Będzie mogła pomóc, tu, w Polsce, chce szczegółów.  On jest wzruszony, dziękuje. Po godzinie przysyła kolejną wiadomość. Pojawił się problem, Martin, opiekun jego dzieci, potrzebuje 560 funtów, żeby wpłacić je w szpitalu. On, w oblężonym Aleppo, nie ma szans wysłać tej kwoty. Prosi o pomoc.

Magdzie ciemnieje przed oczami. Gra va bank. Nie ma problemu, ma znajomą w Londynie, ona podjedzie, dowie się o stan zdrowia chłopca. Ewentualnie przekaże pieniądze. Wystarczy by podał adres.

W tym momencie wdowiec, razem z synami, strojem moro i korespondencją wojenną znika z życia Magdy. Ten „romans” trwał od czerwca do polowy listopada.

Mężczyzna pojawił się jednak jeszcze jako „wyśledzony” przez znajomą Magdy posiadacz zablokowanego konta na jednym z polskich portali randkowych. Najwyraźniej złamał jego regulamin.

Magda mówi, że mężczyźni, który wyłudzają pieniądze w Internecie, działają według tego samego schematu: wyszukują zdjęcia na portalu, patrzą, czy osoba, którą się interesują jest samodzielna, samowystarczalna. „Badają” jej zarobki. Posługują się kradzionymi zdjęciami, fałszują dokumenty. I nagminnie szukają okazji, by wykorzystać je finansowo. No i oczywiście, każdy z nich ma za sobą rzekomo, życiową tragedię. Najczęściej śmierć ukochanej żony.

Magda nie dziwi się kobietom, które padają ofiarami oszustów matrymonialnych. Wie, że przychodzą w życiu takie momenty, kiedy bardzo trudno nam stawić czoła codziennej samotności. Kiedy książka i telewizja wieczorem nie wystarczają. Wtedy pojawia się ktoś, gdzieś, kto potrafi dać nadzieję, sprawić, że przestajemy działać i myśleć racjonalnie. Ale coraz trudniej uwierzyć, że ten mężczyzna po drugiej stronie ekranu, jest prawdziwy.

 

 


Lifestyle Związek

Dołącz do naszej nowej akcji: „List do męża”. Wypełnijmy przedświąteczny czas miłością

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
23 listopada 2016
Rozwiązanie akcji "List do męża"
Fot. iStock/Stefan Nikolic
 

Pamiętam te jego oczy. Od razu zrobiły na mnie piorunujące wrażenie. Dziwne, bo nigdy wcześniej na nie nie zwracałam uwagi. Uśmiechnął się i wyszedł. Ot, takie przypadkowe spotkanie – tak wtedy myślałam, choć te oczy na długo utkwiły mi w pamięci. Na tyle długo, że kiedy zobaczyłam je po raz kolejny, wiedziałam, że to nie może być przypadek.

Gdy jakiś czas później pierwszy raz złapał mnie za rękę, poczułam tak mocno, że to on będzie ojcem moich dzieci. Dzisiaj mamy dwóch synów, za sobą kilka chudych, a ostatnio same tłuste lata małżeństwa.

I kiedy myślę o nim, jest we mnie nadal tyle niewypowiedzianych słów, tyle pięknych uczuć i emocji, które chciałabym, żeby kiedyś usłyszał. Bo chciałabym mu podziękować za to, że jest, za to jaki jest. Za to, że dzięki niemu staję się lepszym człowiekiem i że on zmienia się dla nas. Za nasze dzieci, które czerpią z nas obojga garściami. Za wspólne pasje, za łzy ze śmiechu i za dystans do świata i siebie, ale też do nas.

Może taki list do męża, pełen szczerości i miłości okaże się najpiękniejszym prezentem na te Święta?

Zapraszamy Was na chwile wzruszeń, na chwilę refleksji i wglądu głęboko w swoje uczucia. Czasami zapominamy, jak wiele mamy tuż obok i jak rzadko o tym mówimy.

Rozpoczynamy akcję „List do męża”. Wypełnijmy ten przedświąteczny czas miłością i pięknymi opowieściami. Przesyłajcie do nas listy, które chciałybyście napisać do swoich mężów, partnerów, by przypomnieć im, ale też sobie, jak bardzo kochacie.

Najpiękniejsze z nich opublikujemy.


 

AKCJA „LIST DO MĘŻA”

ZADANIE KONKURSOWE: Napisz list do swojego męża partnera o tym, jak bardzo go kochasz i wyślij na adres [email protected] dołaczając oświadczenie:

Oświadczam, że jestem autorem nadesłanej pracy konkursowej oraz wyrażam zgodę na jej publikację przez portal Sessionbordercontroller.info.
Wyrażam zgodę na wykorzystanie i przetwarzanie przez Organizatora swoich danych osobowych uzyskanych w związku z organizacją Konkursu, wyłącznie na potrzeby organizowanego Konkursu, zgodnie z przepisami Ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2002 r., Nr 101, poz. 926 z późn. zm.).

NAGRODY:

5 autorów najpiękniejszych listów nagrodzimy świątecznymi zestawami kosmetyków „Dla niego” i „Dla niej” marki Eveline.

5 x zestaw „Dla niej” składający się z:

SKIN ACTION BOOSTER Serum – koncentrat 12% bioaktywna witamina C

P_piel_sab_serum

 

SKIN ACTION BOOSTER – Lekki hydro-krem intensywnie nawilżający 30+

P_piel_sab_krem 30

Oils of Nature – LUKSUSOWY SUCHY OLEJEK + SERUM ODMŁADZAJĄCE DO TWARZY I CIAŁA

P_piel_OILS-OF-NATURE_suchy-olejek_serum_odmladzajace

 5x zestaw „Dla niego” składający się z:

MEN X-TREME  – MULTIFUNKCYJNY KREM EKSTRAMALNIE NAWILŻAJĄCY

P_piel_mxt_krem nawilzajacy_200 ml

MEN X-TREME – NAWILŻAJĄCY ŻEL PO GOLENIU

P_piel_mxt_zel po goleniu

MEN X-TREME – ŻEL POD OCZY ROLL-ON

P_piel_mxt_roll-on

 

Konkurs potrwa od 23.11.2016 do 07.12.2016 roku, a wyniki ogłosimy do 17. 12. 2016 roku.

Regulamin konkursu znajdziesz TUTAJ.


Lifestyle Związek

Zimowa pielęgnacja ciała i włosów może być łatwa i bardzo przyjemna, dzięki kosmetykom Phenomé

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
23 listopada 2016
Fot. iStock / mihailomilovanovic

Zima jest czasem wyjątkowo niesprzyjającym kondycji skóry twarzy, ciała czy włosów. Dłonie chowamy w ciepłych rękawiczkach, głowy otulamy czapkami, a twarz nadal pozostaje odsłonięta i narażona na niesprzyjającą aurę. 

Zima traktuje naszą skórę z najwyższą surowością. Szczególnie szkodzi minusowa temperatura oraz przechodzenie z ogrzanych pomieszczeń na mróz, co przy wrażliwej skórze może prowadzić do pękania naczynek i powstawania tzw. pajączków. Mroźne powietrze i centralne ogrzewanie w pomieszczeniach bardzo wysuszają skórę, z powodu zbyt małej wilgotności powietrza. Skóra w efekcie może być wysuszona, podrażniona, a nawet się łuszczyć, co nie dodaje jej uroku.

Organiczne kosmetyki świetnie wpływają na stan skóry 

Poszukując najlepszego rozwiązania dla zimowej pielęgnacji skóry, dobrze jest sięgnąć po organiczne kosmetyki. Zostały one oparte na naturalnych, organicznych składnikach, niewprowadzających przez skórę żadnych szkodliwych substancji. Zdecydowanie nie znajdziemy tu barwników syntetycznych czy składników pochodzenia zwierzęcego, parabenów, silikonów, SLS, lanoliny, filtrów chemicznych. To bardzo ważne dla delikatnej, ale zarazem skutecznej, codziennej pielęgnacji. Sięgając po tego rodzaju produkty, warto zwrócić uwagę na te, które proponuje polska marka kosmetyczna Phenomé. Jej kosmetyki, oparte na naturalnych ekstraktach i wyciągach oraz wodach roślinnych, dostarczają skórze dawkę potrzebnych witamin, minerałów, lepiej wspierając regenerację komórek. To ważne, gdyż składniki roślinne łatwiej przenikają w głąb komórek skóry, niż inne rodzaje substancji stosowanych w kosmetyce.
W zależności od potrzeb skóry twarzy, ciała czy włosów zimową porą, najlepiej przysłużą się ich kondycji, dedykowane kosmetyki organiczne.

Phenomé 24-HOUR moisturizing system 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Aksamitny krem ​​do codziennej pielęgnacji cery normalnej i wrażliwej, opracowany na bazie ekologicznych wód roślinnych, organicznych olejów oraz naturalnych ekstraktów. Stanowi doskonały nawadniający system dopasowujący się do indywidualnych potrzeb skóry. Stopniowo uwalnia substancje nawilżające, pomagając zachować optymalny poziom wilgotności przez 24 godziny oraz chroniąc naskórek przed utratą wody. Jako źródło czynników odżywczych, łagodzących i przeciwutleniających poprawia kondycję i wygląd skóry, zabezpieczają przed procesem starzenia się. Drobne linie i nierówności zostają wygładzone, skóra zachwyca elastycznością, sprężystością oraz promiennym wyglądem. 

Swoją skuteczność, krem zawdzięcza zawartości składników mi.in. takich jak wody roślinne: aloesowa, różana, które dostarczają skórze niezbędnych witamin i minerałów, czy olejek z róży damasceńskiej odświeżający, nawilżający, zmiękczający, regenerujący, poprawiający napięcie skóry. Działanie uzupełniają także oleje: ze słodkich migdałów, makadamia, jojoba, które nawilżają, odżywiają, zmiękczają, wygładzają naskórek, tworzą film ochronny. Dzięki temu skóra staje się optymalnie i długotrwale nawilżona, odprężona, elastyczna, wygładzona i miękka w dotyku.

Wieczór sprzyja relaksowi i trosce o ciało

Poza delikatną pielęgnacją skóry twarzy czas i uwagę warto poświęcić skórze całego ciała. Nie licząc codziennego wcierania balsamów nawilżających w ciało, dobre efekty przynosi 2-3 razy w tygodniu, użycie organicznego olejku do masażu. Ten zabieg pozwoli na odrobinę relaksu, luksusu i troski o skórę jednocześnie.

Umożliwi to:

Pheomé RELAXING massage oil 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Wyjątkowy preparat o aksamitnej konsystencji przeznaczony do luksusowego masażu, odprężającego ciało i zmysły. Przynosi ulgę zestresowanej, napiętej skórze. Bogaty w specjalnie wyselekcjonowane, organiczne oleje „ekstra virgin”, doskonale nawilża i zmiękcza naskórek, dostarcza substancje odmładzające i regenerujące. Masaż przy użyciu olejku pobudza mikrokrążenie, dotlenia komórki skóry, zapewniając zdrowy wygląd i koloryt. Po zakończeniu masażu skóra odzyskuje sprężystość, staje się jedwabiście gładka, otulona delikatnym filmem ochronnym. Rytuał masażu uprzyjemnia urzekający aromat olejku, zbudowany wokół różanej nuty. 

W składzie olejku znajdują się m.in. oleje winogronowy, czyli aktywny antyoksydant, zapobiegający starzeniu się skóry oraz jojobaolej ze słodkich migdałów, olej z oliwek, olej makadamia, olej arganowy. Naturalna kompozycja zapachowa, zbudowana wokół aksamitnej nuty różanej, wspaniale odpręża umysł i ciało. Dzięki masażowi z użyciem olejku, skóra staje się dotleniona, odprężona, cudownie gładka i miękka. Optymalnie nawilżona i zabezpieczona delikatnym filmem ochronnym, znakomicie sobie poradzi z wyzwaniami zimy.

Nie zapominajmy o włosach

Podobnie jak skóra twarzy, włosy również cierpią podczas zimy. Styczność z wahaniami temperatur, przegrzewanie głów w czapkach wysusza je, powoduje ocieranie i mechaniczne niszczenie struktury włosów. Poza regularnym myciem dobrze jest pamiętać o ich głębokim nawilżaniu i odżywaniu, by przywrócić im dobrą kondycję.

Bardzo dobrze w tej materii sprawdzi się:

REGENERATING hair mask / Głęboko regenerująca maska do włosów 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Doskonały preparat, szczególnie rekomendowany do włosów suchych i zniszczonych. Pomaga zapewnić trwałą ochronę powierzchni włosa na całej jego długości. Opracowany na bazie naturalnych ekstraktów, organicznych olejów oraz ekologicznych wód roślinnych, wnika pomiędzy łuski włosa, odbudowując jego strukturę i zapewniając mu doskonałe nawilżenie, wzmocnienie i wygładzenie. Włosy odzyskują miękkość, witalność oraz połysk, stają się zdrowsze, podatne na układanie i stylizację. 

Maska zawiera wyjątkowe składniki aktywne, m.in. takie jak proteiny z pszenicy, które znakomicie odżywiają, nawilżają, przywracają włosom ich naturalną strukturę, masło shea, optymalnie nawilżające oraz zmiękczające włosy, o właściwościach naprawczych i łagodzących. Wykorzystane w recepturze maski organiczne oleje: jojoba, migdałowy, kokosowy — doskonale odżywiają, nawilżają, zmiękczają i wygładzają łuskę włosa. Dzięki temu włosy stają się optymalnie zregenerowane i odzyskują naturalną witalność. Są mocniejsze, elastyczne, lśniące oraz podatne na układanie.

Stopy równie ważne

Bardzo często zapominamy o zimowej pielęgnacji stóp. Latem jest nam łatwiej, ponieważ stopy wystawiamy na widok publiczny w sandałach, więc dbamy o nie intensywniej. Zimą natomiast chowamy w grube skarpety i buty, gdzie może i jest ciepło, ale również wilgotno. Pozbawione dostępu do świeżego powietrza, pocą się mocniej, niż zwykle, a naskórek ulega pogrubieniu a często i podrażnieniu.

Stopy potrzebują pielęgnacji przez cały rok, a zimą szczególnie posłuży ich urodzie:

Phenomé WARMING foot therapy

Niezwykle delikatny i aksamitny krem ​​przeznaczony do codziennej pielęgnacji. Opracowany na bazie ekologicznych wód roślinnych oraz organicznych olejów i ekstraktów, eliminuje dyskomfort i przynosi natychmiastową ulgę stopom. Delikatnie rozgrzewa i pobudza mikrokrążenie, sprzyjając dotlenieniu skóry. Nawilża i wygładza naskórek, w szczególności nadmiernie przesuszony i popękany. Działa przeciwzapalnie i antybakteryjnie, przeciwdziała stanom zapalnym. Stopy odzyskują lekkość i świeżość, pozostają odprężone i ukojone ciepłym aromatem oraz zabezpieczone niewyczuwalnym filmem ochronnym. 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Swoje działanie zawdzięcza zawartości składników aktywnych, takich jak olej z imbiru, rozgrzewający i pobudzający mikrokrążenie w skórze, działający przeciwzapalnie, olejek z mandarynki , który pobudza mikrokrążenie, działa antyseptycznie, odświeżająco i tonująco. Zastosowanie wyciągu z liści tymianku o działaniu przeciwbakteryjnym, przeciwzapalnym i ściągającym, łagodzi podrażnienia, tonizuje, odświeża. Naturalna kompozycja zapachowa o delikatnej nucie mandarynki, podkreślonej słodyczą pomarańczy i egzotyczną mocą imbiru, odpręża i koi, eliminuje napięcie, przywraca wewnętrzną siłę i równowagę.

Dzięki temu krem zapewni rozgrzane i odprężone stopy, optymalnie nawilżone i zregenerowane. Dodatkowo zabezpieczy przed stanami zapalnymi oraz negatywnym wpływem czynników zewnętrznych na skórę.

Kosmetyki marki Phenomé znakomicie odżywiają skórę twarzy, ciała i stóp nie tylko zimą. Miło jest podarować sobie odrobinę luksusu i z przyjemnością zadbać o siebie podczas każdej pory roku.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe


Wpis powstał we współpracy z marką Phenomé


Zobacz także

Sny często nas ostrzegają! Kilka wskazówek jak je interpretować

Mój list do męża, który uratował nasze małżeństwo

Jedyny w Polsce maraton jogi na stoku!

medicaments-24.com/viagra-sildenafil/

подробнее biceps-ua.com

GHRP 6