Związek

„Mąż kat, to nie tylko dramat kobiet, których życie potoczyło się mniej bajkowo i zepchnęło w odmęty patologii”

Małgorzata Mueldner
Małgorzata Mueldner
10 lipca 2016
"Mąż kat, to nie tylko dramat kobiet, których życie potoczyło się mniej bajkowo i zepchnęło w odmęty patologii"
Fot. iStock / CSA-Printstock
 

Stała przy furtce swojego pięknego domu z reklamówką w dłoni, zabrała tylko kilka podręcznych rzeczy. Wsiadła do samochodu, była blada, choć na twarzy miała ślad po uderzeniu. Taka ledwo widoczna, czerwona smuga. 

Mąż kat, to nie tylko dramat kobiet, których życie potoczyło się mniej bajkowo i zepchnęło w odmęty patologii. Te, które mieszkają w porządnych domach, jeżdżą dobrymi samochodami i noszą markowe ubrania, cierpią niekiedy jeszcze bardziej.  Żyją w podwójnym strachu przed „nim” i przed ujawnieniem prawdy tak kompletnie niepasującej do życia tak zwanych „wyższych sfer”. Przecież są ludźmi „na poziomie”…

Nikt nic nie widział

Dom jest ciepły, pachnący normalnym życiem – świeżym praniem, obiadem, świętami. Ona projektuje wnętrza, więc dba o wystrój. Zmieniające się pory roku, to nowe zasłony, obrusy, dekoracje stołu. Wszystko w wysokim standardzie, jak przystało na rodzinę prezesa dużej korporacji. Jest pełna pasji, młoda, atrakcyjna zadbana, krzycząca wręcz swoją kobiecością i  tak często wychodzi z domu…

Byli tacy, którzy zastanawiali się, jak ona to robi, jak na wszystko znajduje czas. A mąż? Ależ on tolerancyjny. A ona… powtarzała, że nie jest typem „kury domowej”, że potrzebuje dużo przestrzeni. Ludzie patrzyli na nią i niekiedy plotkowali, że flirtuje, że jest beztroska, rozpieszczona. A ona śmiała się głośniej i pakowała rodzinę na wymarzone wakacje w ciepłych krajach. Więc nic nie zauważyli… A ona grała swoją rolę niezmienni przez lata.

„Dłużej nie wytrzymam”…

… pomyślała i wyszła z domu. Odważyła się na telefon, nie do najbliższej przyjaciółki, sąsiadki…nie. Zadzwoniła do znajomej dziewczyny, chyba nawet nie były wtedy aż tak blisko. To był odruch, z jakiś powodów to przy niej poczuła się bezpiecznie. A może było jej już wszystko jedno.

– Bije mnie od 18 lat – powiedziała spokojnym głosem, kiedy wsiadła do samochodu i dodała: „zawieź mnie, proszę, na policję”.

Najważniejsze są dzieci

– Pojadą i wyprowadzą go w kajdankach, jak zwykłego przestępcę, łajdaka. Dla nich nie ma znaczenia, kim jest, gdzie pracuje – powtarzała nerwowo słowa stojąc na obskurnym korytarzu lokalnego komisariatu.  – Nie powinno mieć dla nich to żadnego znaczenia – odpowiedziała znajoma – dla ciebie też nie – dodała.

– Taki wstyd, wszyscy zobaczą – powtarzała dalej, jak w jakimś dziwnym transie. A w głowie kłębiła się jej jedna myśl: „W domu są synowie”… Odwróciła głowę w kierunku policjanta i zastygła na moment. – Proszę wycofać wszystko, co powiedziałam. Nie mogę zrobić tego dzieciom. Nie mogą zobaczyć ojca w takiej sytuacji. Oni nic nie wiedzą – powiedziała zdecydowanym, opanowanym tonem. – Tak się tylko tak pani wydaje – cierpliwie powiedział policjant dodając: – Pani dzieci już cierpią i być może nigdy nie przestaną. A mąż kiedyś panią zabije.

Stała tam i płakała. – Nie, nie mogę. Nie dam rady – wydusiła.

"Mąż kat, to nie tylko dramat kobiet, których życie potoczyło się mniej bajkowo i zepchnęło w odmęty patologii"

Fot. iStock / Valashko Viachaslau

Niebieska Karta nie ma w sobie odcieni błękitu

Pojechała do znajomej. Miała temperaturę, trzęsła się, ale już nie płakała. „Co będzie dalej”, „Jak on zareaguje” – tłukło się jej po głowie. I co powie synom, są w trudnym wieku, dorastają…

Jak on zareaguje – wiedziała. Wścieknie się, dostanie szału. A później będzie przepraszał, kupi pierścionek – jak zwykle. – Tylko, że teraz wszyscy się dowiedzą, ale to nic, to dobrze, to taka ulga. Mam to w dupie – wyrzucała z siebie setki słów chcąc dodać sobie pewności.

A później pojechała do domu..

Podniósł na nią rękę – oczywiście, że to zrobił. Miała jednak Niebieską Kartę, reakcja policji była szybka. Zamknęli go na 24 godziny. Wyszedł i wypowiedział jej wojnę, w której wszystko jest dozwolone.

Jest trudnym przeciwnikiem, prezesem, nieskazitelnym managerem, który przecież niemalże każdego dnia coś negocjuje, przekonuje, że ma rację. Jest w tym dobry. Ona jest kobietą, krzyczy emocjami, robi głupoty, a w tej walce, gdzie po obu stronach stoją najlepsi prawnicy, nie ma już miejsca na błędy. Dobrze jest też manifestować słabość, która powinna zostać wypłakana, ale nie w poduszkę, najlepiej publicznie. Tylko ona nie chce już być słaba, była przez tyle lat… Teraz chce chodzić z głowa prawdziwie podniesioną do góry, bo zrzuciła z siebie ciężar, nie musi już udawać, walczy o siebie.

Cena godności

Straciła najstarszego syna. Nie chce jej znać.  Ona cierpi, bo kiedy jej ubliża wie, że to rozpacz dziecka zamkniętego w ciele młodego mężczyzny. Kiedyś była z synem tak blisko, byli przyjaciółmi, mówił jej o wszystkim. – Może kiedyś do mnie wróci… zrozumie. Boże..,żeby tylko nie był taki jak ojciec – myśli gorączkowo.

Młodszy syn jest inny, zamknięty w sobie. Został przy niej, posmutniał, dorasta zbyt szybko…

Ona stara się poukładać sobie nowe życie,..może trochę się pogubiła, zbyt manifestuje wszystko co „nowe”. Jest po rozwodzie, ale nie uwolniła się od „niego”. W sądzie toczy się sprawa z „jego” powództwa o składanie fałszywych zeznań. Absurd, któremu przyklaskuje prawo. Tak naprawdę wszyscy są zmęczenia, cała pokaleczona rodzina, świadkowie. „On” też cierpi, kocha wypaczoną miłością i nienawidzi jednocześnie. Karze siebie, ją, ale najbardziej dzieci. A znajomi, przyjaciele, jak to w życiu – niektórzy opowiedzieli się po jednej stronie, inni po drugiej. Najwięcej jednak pozostaje za zachowaniem obojętności.

Obojętność jest bezpieczna,  tylko to za jej przyzwoleniem dzieje się wszelkie zło.


Związek

Ta niezwykła para skradnie wasze serca. Dla kochających serc nie ma przeszkód nie do pokonania

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
10 lipca 2016
Fot. Screen z Facebooka / Pasadena Humane Society & SPCA
 

Poznajcie niezwykłą parę: Julię i jej pieska – Waltera.

Dziewczynka i piesek są najlepszymi przyjaciółmi. Ale łączy ich nie tylko wspólna zabawa, emocje i młody wiek. Oboje nie słyszą, więc Julia uczy swojego pupila języka migowego.

Mały Walter jest jednym z pięciu szczeniąt urodzonych dziewięć miesięcy temu. Julia ma 10 lat. Kiedy jej mama zobaczyła fotografię przedstawiającą uroczego kundelka, zwierzątko skradło jej serce. A gdy pierwszy wzięła go na ręce, zauważyła, że zrobił to samo co Julia tuż po urodzeniu: wtulił się w jej szyję w poszukiwaniu zapachu, w charakterystyczny dla niesłyszących – ludzi i zwierząt – sposób.

Dziś Walter jest gwiazdą Internetu, a filmiki uwieczniające jego zabawę z Julią i naukę języka migowego, biją rekordy odsłon.

Obejrzyjcie koniecznie tu urocze video dokumentujące niezwykłą przyjaźń.


Związek

Wybierasz się na wakacje za granicą? 10 potraw tylko dla odważnych

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
10 lipca 2016
Fot. iStock / mariusz_prusaczyk

Podróżując po świecie, chętnie poznajemy nowe rzeczy, podziwiamy widoki, zapamiętujemy zapachy i smaki. Szczególnie chętnie sięgamy po specjały obcych kuchni, co pozwala zdobyć doświadczenia, lepiej wczuć się w klimat danego miejsca. Wybieramy z menu potrawy, które brzmią oryginalnie i kuszą pewną tajemnicą. Ale jadąc w dane miejsce, warto się rozeznać w opiniach o konkretnej kuchni.

Poza jedzeniem kuszącym kolorami i zapachem, zawsze może na nasz stół trafić coś, co przyspieszy bicie naszego serca, a żołądek wykręci na drugą stronę. Przecież wiele narodów ma takie potrawy, o konsumpcji których nikomu spoza kraju czy regionu by się nie śniło. A wtedy potrawy z jądra byka czy smażonych chrząszczy stają się czymś bardziej znośnym w porównaniu to naprawdę ekstremalnych potraw.

10 potraw tylko dla odważnych/bardzo wygłodniałych

1. Balut z Filipin

Poza Filipinami cieszy się niezwykłą popularnością w Kambodży, Laosie i Wietnamie. Można spotkać ten przysmak na wielu straganach, a jest nim nie do końca rozwinięty płód kaczy lub kurzy, który po ugotowaniu i posoleniu zjada się bezpośrednio ze skorupki.

2. Casu marzu z Włoch

Kochamy włoskie jedzenie, ale ten rodzaj przysmaku może nie przypaść nam do gustu. Casu marzu to ser, który jest dumą Sardynii. Jego specyfika polega na tym, że jest po brzegi wypełniony larwami. Dopóki larwy żyją, ser nadaje się do spożycia, gdy padną, nikt nie powinien go ruszać. Dzięki sokom trawiennym larw, ser staje się niezwykle delikatny. Oczywiście ser zjada się wraz z larwowym dodatkiem, choć można je starać się z niego wydłubać. Casu marzu kroi się, rozsmarowuje na płaskim, tradycyjnym chlebie pane carasau i podaje z mocnym, czerwonym winem.

3. Zupa z nietoperza (Batsoup) z Tajlandii

Danie powstaje z owocożernego nietoperza, gotowanego wraz z futerkiem w mleku kokosowym i przyprawach przez kilka godzin. Ponoć bywa zdradliwa, ponieważ nietoperze przenoszą różne chorobotwórcze drobnoustroje.

4. Islandzki hakarl

Jeżeli Anthony Bourdain twierdzi, że jest to najgorsza potrawa, jaką jadł, tak musi być! Hakarl to nic innego, jak nadpsute mięso z rekina. Rekin po złapaniu, zakopywany jest pod ziemią na okres od 2 do 6 miesięcy. Gdy mięso się rozłoży, zostaje wykopane, pokrojone na kawałki i jedzone. Hakarl ma silny zapach amoniaku i bardzo intensywny smak.

5. Zupa z ptasich gniazd, chiński rarytas

To zupa z gniazd rybitw. Gniazda powstają z jadalnych wodorostów, sklejonych ze sobą ikrą rybią i własną śliną. Ta oryginalna zupa smakuje jak zupa rybna, a jej cena jest bardzo wysoka – nawet do 1000 $.

6. Sannakji, śmiertelnie niebezpieczna

To ryzykowny koreański przysmak.  Małe, żywe ośmiornice są krojone i polewane olejem sezamowym. Zjada się je jeszcze wijące, przyklejające się do podniebienia. Jeśli przyssawki przyczepią się do przełyku, mogą powodować uduszenie.

7. Azjatyckie oko tuńczyka

Oko tuńczyka to kolejny oryginalny przysmak serwowany w azjatyckich barach, szczególnie lubiany w Japonii. Można go przyrządzać na różne sposoby, np. jako wkładkę do zupy, dość dużych gabarytów.

8. Szwedzki kiszony śledź (surströmming)

Ponoć jego zapach ma taką moc, że lepiej spożywać go na otwartej przestrzeni. Śledzie fermentuje się przez miesiąc do dwóch w beczce, a przez następne sześć – dwanaście miesięcy w zamkniętej puszce. Odór zgniłej ryby jest bowiem odrzucający.

9. Pieczona świnka morska

Świnki morskie zazwyczaj piecze się i podaje w całości w Peru. Chude mięso z dużą zawartością protein, traktowane jest jako zdrowy rarytas.

10. Smalahove, norweska tradycja

Dla smakoszy owczego mięsa, specyficzna część ciała, głowa- jak widać, nic się nie marnuje. Smalahove to tradycyjny przysmak spożywany w okolicy Bożego Narodzenia, spożywany w całej Norwegii. Ponoć posiada interesujące walory smakowe i warto się przemóc do jego konsumpcji.

źródło: , , ,


Zobacz także

Jeśli spotkasz dobrego faceta zaraz po zakończeniu toksycznego związku, to pewnie nie wykorzystasz tej szansy na szczęście. Wiesz dlaczego?

Jak ja głupio kochałam… najgłupiej na świecie. Gdzie trzeba się znaleźć, żeby otworzyć oczy szeroko?

Nie wiesz jak pozbyć się natrętnego faceta? Zamień się w ważkę