Psychologia Związek

Kochaj życie, kochaj siebie i doceń ją zanim zgubisz. 9 rzeczy, które dodają miłości blasku

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
13 kwietnia 2016
Kochaj życie, kochaj siebie i doceń zanim zgubisz. 9 rzeczy, które dodają miłości blasku
Fot. iStock / bedya
 

Największy grzech kochanków, to mieć miłość i ją zmarnować. Największe wyzwanie człowieka, to tę miłość odnaleźć. Najtrudniejsza obietnica małżonków, to pozwolić jej rozwinąć skrzydła. Najśmielsze marzenie zakochanych, to miłości nie zgubić. Ale największą tajemnicą miłości, której wszyscy szukają, to tchnąć w nią  prawdziwe życie i w codzienności dodać jej blasku.

1. Kochaj życie

Bo miłość to po prostu życie! Czasem biegnie do ciebie z wypiekami na twarzy i rozchełstanym szalikiem, po to by za chwilę snuć się miedzy kuchnią i salonem, wolno, dostojnie w powtarzalnym rytmie. Ceń ją i szanuj, ale przede wszystkim – nie marnuj na:
– zawiść i zazdrość
– wieczne niezadowolenie
– zachłanność
– nienawiść
– marzenia, których nie chcesz ziścić
– ludzi, na których ci nie zależy
– rzeczy, które cię niszczą
– złudzenia, którymi łatwiej się karmić
– i plany, których nie będzie ci się chciało zrealizować.

2. Kochaj siebie

Jeśli nie możesz sam ze sobą wytrzymać, dlaczego miałby to robić ktoś inny?! Chcesz siebie dawać ukochanej i najważniejszej osobie? Przecież nie chcesz nikomu wcisnąć bubla, prawda? Spójrz na siebie, zaakceptuj – zobacz jak wiele masz powodów, by lubić siebie, pokochać swoje ciało, umysł, sposób bycia. I za to kocha cię ten ktoś, bo jego serce zabiło szybciej dla ciebie – często nieidealnej, zagubionej, gwałtownej lub szukającej celu, siebie, swojego świata – a przecież zabiło, nie dla Pani Perfekcyjnej, nie dla Superlaski z fantazji, ani nawet dla Dziewczyny-kamelona, która idealnie udaje i ukrywa wszystko, co ją uwiera. Jesteś wspaniałym i wartościowym człowiekiem – a wszystko co chcesz w sobie zmienić, możesz zmieniać każdego dnia. I uwierz będzie ci łatwiej, gdy siebie zaakceptujesz. A może wtedy okaże się, że to już nie jest takie ważne?

3. Zobacz swoją miłość

Naprawdę. Nagą, piękną i wymagającą. I zobacz zupełnie niemetaforycznie. Wasza miłość – to pragnienia – razy dwa, potrzeby – razy dwa, oczekiwania – razy dwa, rozczarowania – razy dwa, uniesienia – też razy dwa. Bo do cholery wszystko tu liczy się podwójnie! Żadne „umieram i pragnę” (o losie, kto to wymyśla?). To WY tworzycie związek, uczucie, przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Tak, nie da się ukryć, że dzieląc z kimś życie – to dwa razy trudniejsze, niż doczłapać się do mety solo. To wszystko jest odrębne jak wy. Różne. Nigdy nie zapominaj o tym, że w miłości nie o kogoś chodzi, to zawsze gra w parach. Jeśli nie widzisz potrzeb swojej drugiej połówki, trudno mówić o parze.

4. Doceń zanim zgubisz

Uciesz się z tego co masz. Doceń to, co dostajesz nie prosząc. I tę kawę rano i ten zapach na poduszce. Zawsze jest coś, co zostawia ci w prezencie miłość. Tylko twoje. Coś w co codziennie rano ubierasz się jak w mgiełkę. Niewidoczne dla innych. Pomyśl dziś rano w tramwaju, właśnie o tym – nie gdy zaczniecie pakować walizki chlipiąc „jaki/a byłem/am głupi(a)”, nie (!) – tylko teraz, gdy patrzysz na mijające się samochody. Uśmiechnąłeś/aś się do siebie?

5. Szanuj i pielęgnuj, żeby rosła

Jak Mały Książę swoją różę. Tę jedyną, taką, o której zawsze się myśli, do której chce się wracać. Nie zabijaj jej podstępem, nieszczerością, brakiem szacunku. Bo bez niego nie da się budować rzeczy trwałych.

6. Miej na miłość miejsce

W sercu, w głowie i na półce. Pozwól sobie na odrobinę sentymentów. Buduj wspólne wspomnienia – i nie chodzi tylko o wyklejenie ładnego albumu ze zdjęciami, nie każdy tak kolekcjonuje chwile. Zbieraj wasze wspólne chwile we wspomnieniach. I pamiętaj, żeby mieć wspomnienia – trzeba je stworzyć. Wspólny wyjazd, partia gry w chińczyka, spacer z psem, bitwa na śnieżki. Najlepszy filtr foto w twojej galerii nie zbuduje tyle, co prawdziwe uczucia. Pozwól im się zdarzać, prowokuj je. Niech tych dobrych chwil będzie coraz więcej. A wtedy, gdy zrobi się źle, może właśnie taki obrazek doda ci otuchy i przypomni, że warto zawalczyć i spróbować.

7. Zaszalej (z miłości)

Rutynowo zapobiegaj rutynie ;). Nie unikniesz jej w życiu, nie odetniesz się, nie uciekniesz. Ale możesz nad nią zapanować. Niech rutyna będzie sezonowa – niech nie zawłaszcza całego waszego życia. Sezon: „Zawsze razem” rządzi się innymi prawami niż sezon: „Dziecko”. A „zaszalej w miłości”, nie oznacza postaw świat na głowie, udawaj kogoś kim nie jesteś, rób rzeczy, na które nie masz ochoty czy czasu. To zaszalej w miłości – to zostaw w życiu przestrzeń na coś innego. Między tym „zawsze”, „codziennie”, „o 17-tej” i tym „w naszym domu…” – na pewno wygospodarujesz odrobinę miejsca na „pierwszy raz” i „jak nigdy w życiu”. Uwierz mi ;).

8. Myśl i czuj

Empatia. Lubimy to słowo. Chcemy być nią przepełnieni, ale… od chcemy do jesteśmy jest długa droga. Niestety, im bliżej kogoś jesteśmy, tym trudniej czasem się pohamować. Od miłości do nienawiści może dzielić bardzo niewiele – bo i emocje, które przy miłości się rodzą, są najbardziej intensywne. W gniewie, złości czy smutku – trudno pozostać empatycznym i wyrozumiałym. Bariera, która w biurze czy sklepie powstrzymałaby większość ludzi przed wybuchem – nie istnieje. Dlatego tym bardziej, aby kochać szalenie, a nie szaleńczo – warto  otworzyć i serce i umysł. Blisko i bez barier – to znaczy trudniej. Trudność –  bo brak niektórych granic, trudność okiełznania siebie, nie zgubienia drugiej osoby. Czuj za siebie i dla siebie, czuj tę miłość dla was dwojga. To jeden z niewielu przypadków, gdy nie warto szukać skrótu i stosować małych oszustw – nawet wobec siebie.

9. Kochaj się

Bo intymność potrafi umrzeć niepostrzeżenie, wymknąć się i nie chcieć już nigdy wrócić. Zamienić się w mur nie do pokonania. Nie warto oddawać bez walki tak cenny, niepowtarzalny i samoodnawialny skarb. Kochaj się, bez „odbębniania”.

linia 2px

Czy miłość może się zużyć, zmienić w cynizm i wyblaknąć? Tyle razy to widzieliśmy, a może to już nie była miłość? Nie pozwólcie swojej miłości stracić barw, bo w końcu zrobi się całkiem przeźroczysta, aż przestaniecie ją widzieć… a przecież tak niewiele jej potrzeba. Być i pozwolić na to, temu „komuś” obok nas. Taka codzienna recepta na miłość, przepis nie jest trudny do zapamiętania.


Psychologia Związek

Balneokosmetyki, dlaczego robi się o nich głośno? Sprawdzamy, czym zachwycają Polki nowe dermokosmetyki

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
13 kwietnia 2016
balneokosmetyki
Fot. Materiały prasowe
 

Już kilka razy wpadły nam w oko, to w gazecie, to na blogu. Balneokosmetyki. Hmm, wszyscy się zachwycają, więc koniecznie trzeba sprawdzić dlaczego!

Do tego wśród grona zachwyconych znajdujemy choćby Kasię Tusk – Make Life Easier, Jessicę Mercedes – JEMERCED, Deynn czy Styloly. Drążymy 🙂

Dlaczego Balneokosmetyki są takie wyjątkowe  i co wyróżnia je od innych dermokosmetyków?

Balneokosmetyki, to stosunkowo nowa marka na polskim rynku. Oferta jest szeroka: twarz, włosy, ciało – do wyboru do koloru, ale łączy je coś niezwykłego. To nie są po prostu kolejne ładnie pachnące kremy! Swoja tajemnice i skuteczność, te dermokosmetyki opierają na zastosowaniu bardzo nietypowego i dobrego składnika.  Leczniczej wodzie siarczkowej (mającej ponad 2 miliony lat !).

Kochamy naturalne kosmetyki, już nikogo nie trzeba do nich przekonywać, ale nadal z naturalnym dobrem kojarzymy głównie rośliny. Pozwólcie się zaskoczyć i sprawdźcie naturalną moc w kosmetykach uzdrowiskowych! Teraz jest sposób na to, by działanie uzdrowiska przenieść do swojej miejskiej łazienki.

„Woda życia”

To właśnie dzięki niej Balneokosmetyki skutecznie mogą poratować skórę z niejednym problemem. „Woda życia”, czyli uzdrowiskowa woda siarczkowa ma bowiem zbawienny wpływ na naszą skórę. O ile kąpiele w takiej wodzie nie są na co dzień dostępne dla większości Polek, to dermotkosmetyki tak (znajdziecie je w dobrych aptekach i w Hotelach Malinowych – a jeśli się tam wybierzecie, to skorzystajcie koniecznie z kąpieli i całego SPA)! Nowoczesna formuła kosmetyków sprawia, że oprócz wody siarczkowej znajdziemy w tych produktach  naturalne składniki. Są wolne od rakotwórczych parabenów!

Dla jakiej skóry?

Każdej! Ale szczęgolnie pomocne bywają dla osób ze skórą problemową. Woda siarczkowa szczeólnie dobrze wpływa na urodę, gdy borykamy się z:

– wągrami
– trądzikiem
– nadmiernym błyszczeniem skóry
– łupieżem
– łuszczycą
– a nawet cellulitem!

Gama produktów jest bardzo szeroka, a wśród nich również sporo tych dedykowanych dla wszystkich kobiet, do codziennej pielęgnacji – dla zdrowia i urody. Poznajcie kilka Balneo-hitów.

Zestaw „3 kroki do doskonałej skóry”

To zestaw kosmetyków przeciw niedoskonałościom, dedykowany posiadaczką sery tłustej i mieszanej ze skłonnością do wykwitów trądzikowych i zaskórników.

Zestaw składa się z:
Biosiarczkowego żelu głęboko oczyszczającego do mycia twarzy 2w1,
Biosiarczkowej maski oczyszczająco-wygładzającej  do twarzy, szyi i dekoltu
Biosiarczkowego kremu do twarzy usuwającego niedoskonałości skóry.

Trio doskonałe, żeby kompleksowo zadbać o skórę twarzy. Aby skóra zyskała najwięcej dobrego, należy stosować kosmetyki regularnie – dać jej czas na odzyskanie równowagi. Pamiętajcie także o zasadach dobrej pielęgnacji i zachowajcie odpowiednią kolejność (oczyszczanie – maska – krem).

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Jakie efekty dają te dermokosmetyki?

To co nas najbardziej interesuje, czyli jak za pielęgnację odwdzięczy się nasza skóra? Stosowanie tego zestawu daje bardzo wyraźne zmiany kobietom ze skórą tłustą czy mieszaną. Widoczne i szybkie. A konkretnie:

  • dokładne i głębokie oczyszczenie skóry z wszelkich zanieczyszczeń
  • usunięcie nadmiaru tłuszczu z powierzchni skóry i wyregulowanie pracy gruczołów łojowych, zmniejszając wydzielanie sebum
  • odblokowanie i zwężenie porów, ochrona przed powstawaniem zaskórników
  • zapewnienie optymalnego wygładzenia i nawilżenia skóry, dzięki granulkom jojoba
  • skuteczne zwalczenie wykwitów trądzikowych i zapobiegnięcie powstawaniu blizn i przebarwień potrądzikowych
  • widoczna poprawa kolorytu skóry i jej ujednolicenie

Seria EKO-logiczna

Ten zapach leśnych malin jest tak cudowny, że w zasadzie już nie trzeba nikogo do tych kosmetyków przekonywać ;). Ale nie samą przyjemność oferują te kosmetyki.

Jak na Balneokosmetyk przystało, w składzie znajdziemy najsilniejszą na świecie wodę siarczkową oraz inne składniki aktywne – oczywiście nieco inne, w przypadku każdego z kosmetyków.

Malinowy peeling do ciała

EKO Formuła 0% parabenów, sles, silikonów, sztucznych barwników, ftalanów, olejów mineralnych i pochodnych ropy naftowej. Fajny, bo pachnący i naturalny. Jako drobinki zostały zastosowane suszone pestki malin. Swoim wyglądem przypomina sorbet – uwaga (!) zapach i wygląd sprawiają, że przez głowę przebiega myśl o jego zjedzeniu ;).

Głęboko lecz delikatnie złuszcza martwy naskórek, co przyspiesza proces regeneracji skóry, poprawia mikrokrążenie. Efekt – piękna, świeżą i bardziej jędrna skóra ciała. Pamiętaj, aby peelingi stosować 1-2 razy w tygodniu, wtedy uzyskasz najlepszy efekt.

Malinowe masło do ciała

Składniki aktywne: woda siarczkowa, masło Shea, wyciągiem z alg, oleje: arganowy,avocado i macadamia. Długotrwale i głęboko nawilża skórę. Ma miłą aksamitną konsystencję i dobrze się wchłania. Wygładza i uelastycznia, a zawarte w nim naturalne oleje głęboko wnikają w skórę.

Malinowe masełko

Czyli wersja mini, idealna do noszenia w torebce (Tak! ktoś o tym pomyślał – kochamy!).

Malinowy krem do rąk – bardzo dobrze pielęgnuje dłonie, nawet gdy śpisz 😉 – obietnica producenta  ( – sieć znanych w całej Polsce obiektów ****Medical SPA) – dotrzymana! Dlaczego taki dobry? Tajemnica kryje się w składzie. Woda siarczkowa z oraz aż 20% czystego masła Shea, oleju avocado, mocznika, D-pantenolu i 100% sok owocowy. To naprawdę zmiękcza i wygładza. Przekonywać nikogo nie będziemy, najlepiej wypróbować na własnej skórze! A cena miła dla portfela – 29 zł.

 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

 

Pełną ofertę kosmetyków tej marki znajdziecie w aptekach lub na stronie internetowej producenta: . Jest w czym wybierać (są nawet lakiery do paznokci). Sprawdźcie same!  Teraz zamawiając kosmetyki przez internet można skorzystać z wiosennej promocji:

Odbierz  DARMOWĄ DOSTAWĘ na hasło : SPRING w sklepie internetowym . Więcej produktów zobacz na stronie i wybierz kosmetyk dla siebie:

Fot. Materiały prasowe


Psychologia Związek

„Mam dwie kreski na teście, pakuj walizki, kochany! Mężczyźni? Nie bądźmy sentymentalni”

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
12 kwietnia 2016
Fot. iStock / evgenyatamanenko

Poznajcie Dorotę. Dorota kocha swoją córeczkę, bardzo lubi swoją pracę i świetnie sprawdza się w roli dekoratorki wnętrz swojego nowego mieszkania. W planowaniu jest wręcz niezrównana. Nie znosi za to życiowych niespodzianek i obsesyjnie nienawidzi Maćka. Nie, nic jej nie zrobił. Po prostu ją kocha. I dziecko, rzecz dla niego oczywista, też kocha. A to nie tak miało przecież być.

Bo Maciek miał być jedynie przejściowym etapem, drogą do celu. Maciek miał jej tylko dać dziecko. A potem – niech sobie wraca skąd przyszedł. Uczucia? Miną, odejdą, rozmyją się jakoś. Nie bądźmy sentymentalni, to kobiety cierpią miesiącami z powodu miłosnych zawodów. Mężczyźni? Zaraz znajdują nowy obiekt uczuć (o ile w ogóle mają uczucia). Albo sobie ten chwilowy smutek jakoś zrekompensują. I już.

Drobna brunetka pozna wysokiego blondyna, cel – nieokreślony

Poznali się przez Internet. Nie, nie uznała tego za ryzykowne. Zawsze miała intuicję do facetów – tak uważała. I tym razem również, nie pomyliła się.

Na pierwsze spotkanie Maciek przyniósł drobne, maleńkie niezapominajki. Żeby go nie zapomniała, nawet jak jej się nie spodoba. I żeby się nie zniechęciła do dalszych poszukiwań. Bo z nieznajomym można też po prostu wypić fajną kawę. Więc pomyślnie przeszedł test na poczucie humoru, poziom inteligencji i nawet zaliczył sprawdzian z aparycji. Wysoki – to dobrze, blondyn tak jak jej tata, to jeszcze lepiej: duża szansa, że ich dziecko też będzie miało jasne włosy. Można było spokojnie umówić się na następne spotkanie. Tym bardziej, że Dorota Maćkowi spodobała się bardzo. Drobna, kobieca, a jednocześnie silna i konkretna. W jego wieku nie szuka się już przelotnych romansów, o nie. On szukał kobiety na resztę życia.

Znajomość rozwijała się szybko, w ciągu dwóch miesięcy Dorota i Maciek bardzo się do siebie zbliżyli. Tak bardzo, że Maciek zdążył się zakochać, a Dorota upewnić, że dobrze wybrała.

Miłość? O, nie. Kochała tylko raz i to dawno temu, nie będziemy teraz tego rozgrzebywać, roztrząsać. Maćka lubiła, nawet bardzo. Imponował jej wiedzą, zaradnością, uważała, że w innych okolicznościach mogłaby się z nim nawet związać na… dłużej. Ale wszystkie te jego pozytywne cechy oceniała zawsze pod względem „genetycznej przydatności” jak to określała, sama przed sobą. Trudno więc tu mówić o jakimś spontanicznym przypływie głębszych uczuć.

Maciek wyczuwał ten dystans, ale chciał wierzyć w to, że Dorota taka po prostu jest. Nie powiedziała nigdy „kocham”, to prawda. Na przyszłość zawsze można jednak wpłynąć… Przecież sama zaproponowała, żeby się do niej wprowadził. Musi „coś” dla niej znaczyć, nie jest chwilową zabawką. Był pewien, że zna jej plany, marzenia, że oboje chcą tego samego: rodziny. Pomylił się niewiele: ona chciała rodziny. Tylko definiowała ją trochę inaczej. W jej pojęciu rodzina to ona i dziecko. Dla niego nie ma tam miejsca.

Mam dwie kreski na teście, pakuj walizki, kochany!

W ten ciepły, czerwcowy piątek spakowaną walizkę wręczyła mu już prawie w progu mieszkania. – Przemyślałam wszystko, jednak nie pasujemy do siebie. Nie bylibyśmy szczęśliwi, we dwoje – oznajmił mu jej chłodny ton głosu. Próbował, walczył. Dopytywał o swoje błędy, obiecywał, że zrobi wszystko, by było inaczej. Nie rozumiał. Jeszcze kilka godzin wcześniej rozstawali się ciepłym słowem, dotykiem, pocałunkiem, który teraz już nie miał dla niej znaczenia. W końcu odszedł. Z miłości.

O ciąży dowiedział się przypadkiem, przez wspólnych znajomych. – To nie twoje dziecko – powiedziała tym samym zimnym, stanowczym tonem, którym argumentowała, że muszą się rozstać. Nie uwierzył. Zmieniła numer telefonu, zaplanowała przeprowadzkę, do której nie doszło. Ciąża okazała się zagrożona. Ze strachu przed utratą dziecka pozwoliła mu się sobą zaopiekować. Dotrwali tak do końca ciąży. Kiedy urodziła się Zosia, Dorota postanowiła definitywnie odsunąć od siebie Maćka. Nie był już potrzebny. Ze szpitala do domu wróciła taksówką, nie informując go o niczym.

To chyba wtedy, kiedy stał pod drzwiami jej mieszkania dzwoniąc do znajomego, który właśnie się rozwiódł i pytając co może zrobić, by widywać własne dziecko, dotarło do niego, że Dorota go wykorzystała. Że cały ten związek od początku był farsą. Ale czy przestał mieć nadzieję, na wspólną przyszłość? Nie.

Od dziewięciu miesięcy Maciek walczy o swoją rodzinę. Wynajął prawnika, chce przeprowadzić test na ojcostwo. Dorota ciągle przekłada terminy spotkań, nie zawsze oddzwania. Ale powoli się „łamie”.

Maćka w tej walce o dziecko wspierają najbardziej koledzy z pracy. Ci, którzy sami są ojcami. Bo inni mówią: „Daj spokój, nie jesteś jej potrzebny, zarabia wystarczająco by utrzymać siebie i dziecko”. Ale Maciek uważa, że pieniądze to nie wszystko, co mógłby swojej córce dać. Jest jeszcze spacer i chmury na niebie, które mają różne kształty. I wycieczka do zoo, kiedyś, jak Zosia będzie starsza. I słowo „tata”, którego chciałby ją nauczyć. Boi się, że Dorota tego nie zrobi.


Zobacz także

Jak złowić klienta przed gwiazdką na 4 sposoby. Czyli „niewinna” manipulacja sprzedawców

Test dla par - czy masz zbyt wygórowane oczekiwania wobec partnera?

Czy masz zbyt wygórowane oczekiwania wobec swojego partnera? Rozwiąż nasz test

Wspólne życie, wspólna kasa. 5 powodów, dlaczego warto mieć wspólne konto

левитра купить в аптеке