Macierzyństwo Związek

Ja czy dziecko? „Chciałbym tylko, żeby ktoś wytłumaczył mojej żonie, że na dziecku świat się nie kończy”

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
22 lipca 2016
Ja czy dziecko?
Fot. iStock / Alija
 

Kiedy pojawia się dziecko, zmieniają się relacje między dwojgiem ludzi. Do tej pory ich całym światem była ich miłość, wspólne życie, plany, codzienność. Nagle pojawia się ktoś, kto staje w pewnym sensie pomiędzy nimi. Od samego początku wiadomo, że już nigdy nic nie będzie tak, jak przedtem. Jak radzą sobie z tą sytuacją pary? Bywa ciężko, zwłaszcza wtedy, gdy jedna ze stron przenosi wszystkie swoje uczucia na nowego członka rodziny, a druga czuje się z tego powodu „odstawiona na boczny tor”. Tymczasem psychologowie podkreślają, że w związku na pierwszym miejscu powinny być relacje między partnerami, a potem dziecko. Bo kiedy ono odejdzie z domu rodzinnego, to tych dwoje zostanie ze sobą na resztę życia, ze wszystkimi żalami, wzajemnymi pretensjami i nierozwiązanymi problemami.

Małgosia ma z mężem dwuletnią córeczkę. Od urodzenia dziecka jej relacje z ojcem małej pogarszają się. Zdecydowana większość konfliktów z partnerem dotyczy czasu, który matka poświęca swojemu dziecku, oraz niezgodności w kwestii metod wychowawczych. Małgosia jest mamą na pełen etat: nie uznaje pomocy osób trzecich (w tym babć), uważa, że tylko ona jest w stanie zaopiekować się córką tak, jak trzeba. Od samego początku na wszelkie ojcowskie inicjatywy reagowała krytycznie. Jeśli źle założył pieluszkę, albo wybrał nie tę kaszkę, traktowała to jako dowód na to, że nie potrafi odpowiednio zająć się dzieckiem. „Nie tak trzymasz, widzisz, zrobisz jej jeszcze krzywdę. Daj, ja to zrobię.” „Sam przecież nie pójdziesz na spacer z małą, ja pójdę z wami”.

– Stopniowo odsuwała mnie od dziecka i od siebie – tłumaczy Jacek, który z wykształcenia jest analitykiem finansowym, ale pracuje w branży IT. – Stworzyła sobie z córką zamknięty świat, do którego nikogo nie wpuszcza. Jest z dzieckiem cały czas: zakupy, spacer, spotkania z innymi dziewczynami (ma swoje, nowe i bardzo wąskie grono znajomych z pobliskiej kawiarni dla mam). Kiedy wracam do domu, chciałbym spędzić trochę czasu z żoną. O córce już nie wspomnę, bo żona jest obok mnie nawet podczas zabawy z małą. Dosłownie patrzy mi na ręce, czy wszystko robię tak jak trzeba. Kiedyś próbowałem dyskutować, tłumaczyć, że tak nie można, że trzeba dać sobie i nam (mnie i dziecku) trochę luzu, że ja też chce budować ze swoim dzieckiem relację i że ta relacja będzie inna niż relacja matki z córką. Przez chwilę walczyła ze sobą, widziałem jaki w to wkłada wysiłek, ale szybko jej przeszło.

Widzę, że Małgosia jest przemęczona. Wieczorami przysypia na kanapie w salonie. Ewidentnie potrzebuje oddechu, czasu dla siebie. Ja też tęsknię za nią. Mówię: zostawmy Basię z którąś z babć, spędźmy razem trochę czasu, chodźmy na spacer tylko we dwoje, bo zapominamy już dlaczego ze sobą jesteśmy. Zadbajmy o nasze małżeństwo. Wtedy słyszę, że jestem nieodpowiedzialnym dupkiem i że jak zdecydowałem się na dziecko, to powinien wiedzieć, że ono i jego potrzeby są teraz najważniejsze. Ja rozumiem – potrzeby dziecka. Ale my też powinniśmy być jeszcze dla siebie ważni, prawda?

Raz zachorowała na grypę: gorączka, bóle stawów – cierpiała. Wziąłem zwolnienie, żeby zająć się nią i małą. To był najcięższy tydzień w naszym dotychczasowym wspólnym życiu. Starałem się robić wszystko tak, jak mi mówiła, żeby nie wywoływać konfliktów: sytuacja i tak była napięta ze względu na jej samopoczucie. Pod koniec tygodnia już prawie ze sobą nie rozmawialiśmy. Wstawała do dziecka, poprawiała wszystko po mnie.

Próbowałem reagować na różne sposoby: Raz postawiłem ją przed faktem dokonanym. W dzień rocznicy ślubu poprosiłem moją mamę, żeby została z dzieckiem w domu, zamówiłem stolik w restauracji. Skończyło się na płaczu i awanturze, że ona jest matką i nikt jej nie zapytał o zdanie, że nikt się już z nią nie liczy. Małą zabraliśmy ze sobą, ale wieczór nie był zbyt udany.

Chciałem zorganizować wieczór w domu, kolację, jej ulubiony film. Położyła małą spać, usiedliśmy… I nie było o czym rozmawiać. Przeraziłem się.

Czekam aż to się uspokoi, minie. Bo chyba musi minąć? Córka będzie przecież coraz starsza, nie będzie już wymagała aż takiej uwagi ze strony Małgosi. Może wtedy żona przypomni sobie o nas? Na chwilę obecną, rozmawiamy właściwie tylko o tym, jak one spędziły dzień. Widzę, że mówienie o Basi, o jej nowych dokonaniach, o nowych słowach, których się nauczyła sprawia Małgosi radość. Ja też jestem dumny z mojego dziecka. Ale jednocześnie zaczynam czuć, że z powodu małej tracę żonę. Nie chcę, żeby to źle zabrzmiało. Cieszę się bardzo, że mamy Basię. Chciałbym tylko, żeby ktoś wytłumaczył mojej żonie, że hmmm… na dziecku świat się nie kończy?


Macierzyństwo Związek

5 pomysłów na lekkie przekąski, gdy dopada cię wieczorny głód

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
22 lipca 2016
przekąski
Fot. iStock / Choreograph
 

Wieczór, czas odpoczynku, myśli skupiają się na książce lub filmie, który akurat leci w telewizji. Aż tu nagle do głowy wpada myśl – coś bym zjadła! Ale godzina późna, a otwarte chipsy w szafce nie zachęcają do nocnego podjadania. Smaczne, ale kaloryczne produkty nie pomogą w zachowaniu figury, a ich zbyt częste podjadanie prowadzi do utrwalenia złych przyzwyczajeń.

Co warto mieć zawsze pod ręką, na wypadek napadu wieczornego głodu?

Jeśli wypicie szklanki wody cię nie satysfakcjonuje, spróbuj zaspokoić głód tymi lekkimi przekąskami:

1. Chipsy warzywne i owocowe

Wystarczy w wolnej chwili w ciągu dnia pokroić na cienkie plastry ulubione warzywa (cukinia, kalarepka, marchewka) lub owoce (jabłka, banany), i wrzucić na ok. 2 godziny do  piekarnika. Po upieczeniu w temperaturze ok 120 stopni, zyskujemy smaczny i zdrowy zamiennik dla chipsów pozbawionych składników odżywczych i smażonych w głębokim tłuszczu.

 Fot. Pixabay / szjeno09190 / CC0 Public Domain


Fot. Pixabay / /

2. Kanapka z pełnoziarnistego pieczywa

Z dodatkiem świeżej sałaty, pomidor, cebulki czy ogórka, a do tego plaster pieczonego mięsa np. z piersi kurczaka. To świetny pomysł na zdrowe pozbycie się głodu i nie obciążenie żołądka przed snem.

Fot. Pixabay / tookapic / CC0 Public Domain

Fot. Pixabay / /

3. Popcorn

Mimo,  że kojarzy się on głównie ze słoną, tłustawą przekąską, wcale nie musi taki być! Nie kupuj gotowca ze sklepu, sama upraż garść kukurydzy w garnku, odpuszczając dodawanie do niego masła i soli. Dzięki temu nie tylko stanie się on mniej kaloryczny i lekki, ale ma dużo błonnika, witaminy z grupy B i przeciwutleniaczy.

 Fot. Pixabay / Galdini / CC0 Public Domain


Fot. Pixabay / /

4. Jogurt grecki / serek wiejski z owocami

Jogurt naturalny ma dużo wapnia, witamin z grupy B i żywych kultur bakterii, które przyspieszają perystaltykę jelit, ułatwiając odchudzanie. Jogurt grecki obniża pH układu pokarmowego i ułatwia wchłanianie się wapnia i żelaza, uniemożliwia także namnażanie chorobotwórczych bakterii. Gdy dorzucisz do nich owoce, wartość odżywcza jogurtów wzrośnie, bez większego zagrożenia dla figury.

Fot. Pixabay / LeFox / CC0 Public Domain

Fot. Pixabay / /

5. Orzechy

Mit dotyczący ich szkodliwej dla ciała kaloryczności został już obalony. Po ponownych badaniach ustalono, że orzechy włoskie i migdały zawierają cenne witaminy, minerały i antyoksydanty. A tłuszcz w nich zawarty chroni serce przed chorobami. Jeśli przykładasz wielka wagę do liczenia kalorii, wybierz pistacje, ponieważ niesolone są najmniej kaloryczne z orzechów (garść ma około 160 kalorii).

Fot. Pixabay / Mupfel80 / CC0 Public Domain

Fot. Pixabay / /


źrodło: , 


Macierzyństwo Związek

9 życiowych lekcji, które warto opanować przed 40-tką

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
22 lipca 2016
9 życiowych lekcji, które warto opanować przed 40-tką
Fot. iStock / Sjale

Zbliżasz się do 40-tki i przyznasz, że dla wielu kobiet ten wiek niesie w sobie jakiś przełom, taka magiczna liczba, po której przekroczeniu będziemy kobietami dojrzałymi i  świadomymi. Przynajmniej w teorii, bo w praktyce jak jest przekonujemy się na własnej skórze.

No ale dobra. Możemy sobie wyrzucać, że czegoś nie zrobiłyśmy, że starałyśmy się za mało, wierzyć, że jeszcze wszystko co najlepsze przed nami. Ale możemy też wyciągnąć lekcje z tego, co już się wydarzyło i dzięki temu iść do przodu, rozwijać się i chwytać z życia to, co najlepsze.

Czego uczymy się jeszcze przed 40-tką?

Wszystko jest w porządku, a jeśli nie, to na pewno nie jest koniec świata

Już wiesz, że nie zawsze jest miło i przyjemnie, że napotykamy po drodze wiele trudności, kłopotów i doświadczamy porażek. Ale z drugiej strony – masz świadomość, że przecież to mija. Każdy problem da się rozwiązać, każdą kłodę obejść lub przeskoczyć. Ile razy myślałaś, że świat się zawali? I co? Nie zawalił się, a ty świetnie sobie poradziłaś!

Znajdź to co kochasz i tego się trzymaj

Nadal szukasz? To usiądź spokojnie. Nie zapisuj się na kolejne kursy, warsztaty, studia, ten czas lepiej zainwestuj w słuchanie się w siebie. Ile rzeczy próbowałaś, w ilu miejscach byłaś, gdzie ci najlepiej? Nawet jeśli tego nie powiedziałyśmy na głos, to gdzieś z tyłu głowy już wiemy, czego chcemy, co chcemy robić. Otwórz się na to.

Romans to nie miłość

To już też wiesz. Romans jest warunkowy, zależny od nastroju. Wcale nie musi oznaczać wielkiej miłości. Bo ta jest bezwarunkowa i jest w stanie przetrwać wszystkie burze, sprawia, że dwoje ludzi jest ze sobą mimo trudności i różnych niepowodzeń.

Nigdy nie jest za późno, aby żyć życiem, z którego będziesz dumna

Dojrzewamy do zmian, do tego by zadbać o siebie, pomyśleć o swoich potrzebach i zacząć się realizować. Mamy w końcu odwagę na te zmiany, bo wiemy, że świat się nie zawali, gdy postanowimy pójść własną, wyznaczoną przez siebie drogą.

Czasami wygrywasz, czasami tracisz

Takie życie. Nie zawsze twoje jest na wierzchu i nie zawsze odniesiesz sukces. Masz świadomość, że pomimo tego, że odnosisz zwycięstwa, może przyjść czas, kiedy będzie o nie trudniej. Ale to nie powoduje, że stajesz w miejscu, że się załamujesz. Ta świadomość pozwala ci mimo gorszych notowań iść dalej. Bo wiesz, że po stracie, przyjdzie wygrana. Z pokorą przyjmujesz to, co się spotyka.

Nie chodzi o to, co masz. Chodzi o to, co z tym zrobisz

Masz obwisłe cycki – okej, co z tym zrobisz. Masz kiepsko płatną pracę – co z tym zrobisz? Już wiesz, że nie wystarczy usiąść i mówić, co jest nie tak, narzekać i wyliczać rzeczy, które cię unieszczęśliwiają. Wręcz przeciwnie, niech te rzeczy sprawiają, że zaczynasz działać, robić coś z nimi. Niech to co masz, a czego mieć nie chcesz będzie motorem twojego rozwoju.

Szczęście nie jest dziełem przypadku

Nie czekasz na wygraną w totka, na cud, który miałby się zdarzyć. Wiesz, że twoje szczęście zależy tylko i wyłącznie od ciebie. Od twoich decyzji, wyborów, ale też odwagi i ciekawości świata. Szczęście musimy sami sobie wypracować nierzadko wkładając w to wiele wysiłku. Ty już wiesz, jak pracować na własne szczęście.

Przeszłość minęła, więc trzeba ją puścić

Z wiekiem nabywamy cudowną umiejętność życia tym ci tu i teraz i patrzenia w najbliższą przyszłość. Łatwiej nam puścić, to co się wydarzyło. Pozwolić przepłynąć przez siebie złym emocjom i ich nie zatrzymywać, nie analizować, bo to już się stało, nic nie zmienimy. Najlepsze co możemy zrobić, to wyciągnąć wnioski i iść do przodu.

Życie jest krótkie i może skończyć się w mgnieniu oka

Dlatego już przestajesz czekać aż coś się wydarzy, aż ktoś ci pomoże. Bierzesz życie w swoje ręce i sterujesz nim najlepiej, jak potrafisz. Nawet nie wiesz, kiedy w swoje życie wcielasz zasadę, że każdy dzień jest ważny, każdy może przynieść coś nowego, trzeba mieć tylko szeroko otwarte oczy i korzystać z okazji.

Usłyszałam ostatnio, że przez pierwsze 40 lat swojego życia zbieramy doświadczenie – chodzimy do szkoły, a po 40-tce uczymy się korzystać z tego wszystkiego, czego się nauczyliśmy i żyć pełnią życia. Moja mama mi powtarza, że dla kobiety prawdziwe życie zaczyna się po 40-tce. I chyba coś w tym jest.


Zobacz także

Bądź odważnym rodzicem. Dzieci potrzebują samodzielności

11 rzeczy, które możesz (i powinieneś) kontrolować w swoim związku

Seksizm po polsku: w świecie, gdzie naleśniki i wiertarki reklamuje się wypiętym tyłkiem, oburzamy się 9-latką bez stanika. Serio? Niczego się nie uczymy?

левитра цена в украине аналог

дапоксетин купить украина

steroid-eu.com/anabol-200-tab-5-mg.html