Związek

Dotknęłam kiedyś miłości… Lubię wtulać się czasem w twoje ramię, tak bezczelnie i bezkarnie znów być na chwilę blisko

Femme fatale
Femme fatale
22 maja 2016
Fot. Unsplash/Malcolm Green / CCO
 

(…)Odkąd cię poznałam, noszę w kieszeni szminkę, to jest bardzo głupie nosić szminkę w kieszeni, gdy ty patrzysz na mnie tak poważnie, jakbyś w moich oczach widział gotycki kościół. A ja nie jestem żadną świątynią, tylko lasem i łąką (…)”*

I niby ukradkiem, bo czuję się winna, że tak bardzo chcę się tobie przypodobać, maluję usta. Rozkwitam. To lato trwa długo, jakby nigdy miało się nie skończyć. I jestem trochę twoją łąką i katedrą też. Ale wtedy ty już nie chcesz, żebym malowała usta, nie szukasz w nich ukojenia, pożądania, w ogóle tych ust nie szukasz. Szminka trochę pogniotła się w kieszeni, tak jak moja kobiecość, która tam upchnęłam.

Nie martw się – mówiłam do niej –  będziesz tam bezpieczna – choć wiedziałam, że kłamię. Wtedy pierwszy raz się okłamałam. Potem jakoś to poszło.

 „(…) Jestem Julią, mam lat 23, dotknęłam kiedyś miłości, miała smak gorzki, jak filiżanka ciemnej kawy, wzmogła rytm serca, rozdrażniła mój żywy organizm, rozkołysała zmysły, odeszła (…)”**

Rodziły się nam dzieci, a ty coraz bardziej odchodziłeś. Ze wspólnej kanapy i wspólnego życia. Co rano siadałam prawie szczęśliwa w kuchni – najpierw z tobą, a potem już sama – tylko z tą kawą, której tak bardzo potrzebowałam i nie znosiłam równocześnie. Nie wiem ile filiżanek już wypiłam, i czy trzy tysiące kaw, to dużo czy mało… i chyba się nie dowiem. Zresztą kto by się tym przejmował, życie potrafi być tak samo zabawne jak złośliwe, jeśli tylko się chce. Wtedy ja chcę bardzo.

Więc jestem twoją Julią następne trzy lata. Może już nie tak niewinną, inną na pewno. Ale nadal przeciągam palce po twoich włosach i smakuje całą sobą każdą linię malującą twoje ciało. Każdy szept, każde spotkanie. Coraz częściej wyglądam daleko, gdy tracę cię z oczu. A ty jeszcze tak często przesuwasz dłonią po mojej szyi i mówisz:

„(…) „przyjdę do ciebie nocą, gdy będziesz spała skulona jak ciepły mruczący kot”. I teraz czekam na ciebie przez te wszystkie wieczory(…)”

Nie przychodzisz.

Gdy wracasz kiedyś na chwilę, jesteś moim chaosem. Moją przystanią we mgle. I choć znam wielu, którzy wszystko chcieliby dać, za ten chaos, za niezaplanowane jutro, za ten taniec na krawędzi. Mówią to, siedząc wygodnie w fotelu i popijając kakao. Oni nie wiedzą, że w chaosie nie da się żyć. I nie da się być w nim ani łąką, ani lasem, ani gotycką katedrą.

Napiłabym się kakao. Owinięta w ciepły koc i ciepłe ramię. Tak nudno, zwyczajnie, oczywiście. Ileż Julia lat 32 dała by dzisiaj za tę rutynę i przewidywalność, której wszyscy tak się boją. Tę pewność, że rano będzie na nią czekała kawa z mlekiem, a wieczorem kochanek pod gwieździstym niebem. Zawsze tak samo – gdzie tak samo znaczy: „gdy jutro się obudzisz, nadal będziesz mieć swoje życie”. Bezpiecznie. Bo chaos w życiu – to nie dzikie przygody, niezaplanowane wycieczkę i seks na tym szekspirowskim balkonie. To  nicość, to taki moment kiedy wciąż czekasz na nieistniejące.

To chwila, w której patrzysz jego oczy i widzisz w nich tak wiele:
– nawet Julia kłamca doskonały, nie może już udawać przed sobą, że on chce tu być,
– nawet gdyby to ona wymyśliła miłość – nie dałaby rady kochać za kogoś,
– nawet zaciskając oczy, najmocniej, jak tylko się da, zasłaniając je ciemną nocą, nie sposób przegapić, że to wszystko jest pomyłką, ty, dzieci, i balkon i kawa. Ale jemu tak trudno przyznać się do błędu. Jakby pewnego dnia obudził się i był w życiu, które tak bardzo nie chciał, jakby to wszystko była pomyłka. Tego nie da się nie widzieć.

Rozglądam się z tego balkonu, a ich – tych którzy chcieli żyć inaczej ale nie mieli odwagi jest wielu. Każdy z nich ma swój balkon i swoją Julię, której nie potrafi puścić. To takie proste przecież, mieć ją tam, daleko, ale mieć…

„(…) Jest cała ziemia samotności i tylko jedna grudka twojego uśmiechu (…)”****

Lubię wtulać się czasem w twoje ramię, gdy śpisz. Ten spokój. Tylko wtedy jesteś  nim przepełniony. A ja mogę tak bezczelnie bezkarnie znów być blisko. Potem zamknąć oczy i pomyśleć, że dziś nie ma, jest wciąż nasze dobre „kiedyś”. Dlatego kiedyś będę musiała całkiem oddać ci twoje ramię, choć chyba zawsze będę za nim tęsknić. I zamienię swój chaos na samotność. Spokojną, przewidywalną, wybraną. Poukładaną, bez tego ciągłe strachu, że kiedyś umrę na tym balkonie czekając i nawet nie będę wiedziała kiedy. Tak trudno jest odmierzać czas, gdy wciąż patrzysz w jeden niezmienny punkt.

(…) Jestem Julią, mam lat tysiąc żyję (…)”**, zaparzam kawę, czasem trochę płaczę. Myślę ostatnio, o tym, co mówiła moja babcia: „dawać i prosić, to za dużo”. Może. Dotknęłam kiedyś miłości… a może byłam zbyt zachłanna, przecież ta miłość miała mi wystarczyć na całe życie…


Fragmenty wierszy autorstwa Haliny Poświatowskiej
*(…)Odkąd cię poznałam…
**
(…) Jestem Julią…
*** (…) Powiedziałeś: „przyjdę do ciebie nocą…
**** (…) Jest cała ziemia samotności


Związek

Co zrobić, gdy twoje życie jest do dupy?

Femme fatale
Femme fatale
27 maja 2016
Co zrobić, gdy twoje życie jest do dupy?
Fot. Unsplash /
 

Co tu zrobić, co tu zrobić? Hmmm. No tak, jeśli naprawdę twoje życie jest do D, pewnie nawet przez sekundę nie pomyślałaś co zrobić, bo i po co, lepiej sobie trochę pojęczeć nad niedolą.

Byłam dziś rano w przedszkolu, odprowadzałam córkę – dzień wiekopomny, wchodzimy do szatni, jesteśmy pierwsze (dlatego, że dziś tylko niedobitki, większość powyjeżdżała), żartujemy z tego (bo wyjście, czyt. ubieranie i tak zajęło sto godzin, czyli godzinę). Nagle zza drzwi sali wychyla swą głowę bulterier – A PANI WIE, ŻE BĘDZIE DZISIAJ TYLKO JEDNO DZIECKO JESZCZE… O KTÓREJ JĄ PANI ODBIERZE??!! – Nosz…. – myślę (tu następuję w moich myślach seria niewybrednych epitetów). – Pewnie koło 16-tej odpowiadam. CMOK, CMOK, CMOK – przeszywa pusty  – korytarz, do tego gratis ostentacyjne westchnięcie. Córka wchodzi do sali, bulterier wywraca oczami – A pani wie, że nie robi mi uprzejmości, tylko pracuje – zupełnie tak jak ja dzisiaj? – nie wytrzymuję i rzucam trochę w kosmos. Efekt zapowietrzenie. No nic, życie tej pani z pewnością jest do dupy.

Więc ze specjalną dedykacją dla pani B. i wszystkich, których życie niewątpliwie jest do D lub tych, którzy tak uważają. Garść praktycznych porad.

Pozwól sobie czuć się źle

Nie mylić z: Zalewaj jadem każdą formę życia. 

Tak, masz prawo uważać, że twoje życie jest dupy najbardziej, że wygrywasz tę konkurencje jeszcze przed startem, że świat jest zły, bo musisz, gdy inni grillują uśmiechać się do obcych bachorów – jeśli pracujesz w przedszkolu. Masz prawo nie mieć siły, mieć żal. Masz prawo się złościć. Do wszystkich emocji masz prawo. ALE… jeśli to stan stały – pora coś zmienić. No bo skoro wszystko jest takie beznadziejne, po co w tym tkwić?

Każda matka wie, że miejsce „ojojane” mniej boli. Więc zrób sobie swoje prywatne „ojojoj”, a potem otrzyj łzy, naklej plasterek. Narzekanie bywa potrzebne, to naturalny etap w procesie podnoszenia się po upadku. To często impuls, żeby powiedzieć sobie: DOŚĆ, nie chce tak dłużej!

Weź na siebie odpowiedzialność

Nie mylić z: Obwiniaj się. 

Czasami jedno wydarzenie sprawia, że przenosimy poczucie beznadziei na całe nasze życie. Skonfrontuj się z tym. Weź odpowiedzialność za swoje niepowodzenie, złą decyzję, porażkę. Owszem, dużo łatwiej jest powiedzieć – po prostu moje życie jest do dupy, taka karma – i popłakać trochę nad rozlanym mlekiem, ale to niczego zmieni, nie pchnie cię nawet o centymetr do przodu. Nie chcesz chyba tam zostać na zawsze.

Nawet, gdy sprawy są poważne, gdy cierpisz z powodu straty miłości czy bliskiej osoby – to ważny etap. Na pewno masz wobec siebie jakieś wyrzuty – staw im czoła. To może być telefon, z którym zwlekałaś, rozmowa, której nie zdążyłaś odbyć. Nie obwiniaj się za to. Tak mogło być inaczej, codziennie może być inaczej – ale czasu nie da się zawrócić. Są rzeczy, na które już nie mamy wpływu – i to jest przeszłość. Możesz za to wyciągnąć z tego doświadczenia bardzo cenną lekcję i nawet tej nieobecnej już osobie wiele „wynagrodzić” zmieniając się na lepsze.

Twoje życie jest do bani? Nie pozwól na to nigdy więcej! Nie zakopuj tych emocji.

Rób coś dla siebie

Nie mylić z: Zapomnij o całym świecie. 

Żeby złagodzić nieco cios od losu – pozwól sobie na hojność wobec siebie. Tak, zrób dla siebie coś miłego i dobrego. Jeżeli twoje życie jest do D – czyli nikt nie dba o ciebie, nie robi ci niespodzianek, nie interesuje się twoimi potrzebami, czy nie sprawia ci przyjemności (no bo skoro twoje życie naprawdę jest do dupy, chyba tak jest?) – zrób to sama. Co stoi na przeszkodzie by pomóc sobie samemu, odczarować nieco szarość dnia? To nawet całkiem logiczne, nikt nie zna twoich potrzeb lepiej niż ty. Do dzieła.

Czerp z tego siłę

Nie mylić z: Machnij ręką na wszystko.

Z perspektywy czasu, zazwyczaj dochodzimy do wniosku, że nawet te najgorsze doświadczenia coś wniosły do naszego życia. Wzmocniły, dały lekcję i siłę do zmian. Nierzadko były impulsem. Jednym ten etap przychodzi łatwiej innym trudniej, różnimy się – to zrozumiałe. Niektórzy potrzebują więcej czasu na przystanku „smutek” czy „poczucie beznadziei” – inni dostają natychmiastowy impuls do ucieczki z tego miejsca.

Ale czasem, dopiero gdy rozejrzysz się wokół, zobaczysz co dzieję się na świecie, mówisz sobie”halo, stara, nie jest tak źle, przecież możesz zrobić to i to”.

Miej swoje złe dni, złap doła – ale zakop go w cholerę, podnieś się z kolan. Po prostu pozwól, by twój smutek czy złość mogły się naturalnie skończyć, wynieść wysoko w niebo. Nie podsycaj ich w nieskończoność.

PS: A jak ocenić czy naprawdę jest do dupy czy tylko chronicznie marudzisz? No cóż, eksperymentalnie przyjmijmy, że skoro ciągle marudzisz – musi być do D.

PS2: Na zapowietrzenie nic nie poradzę, fachowca trzeba, najlepiej pana ze spółdzielni od kaloryferów.


Tekst zainspirowany lekturą: .


Związek

Czego wstydzą się duże dziewczynki? Tylko niedojrzałych chłopców…

Femme fatale
Femme fatale
1 maja 2016
Czego wstydzą się duże dziewczynki
Fot. Pexels / Valeria Boltneva /

Podobno dobry seks zaczyna się po 30-tce. Trochę racji w  tym jest, bo niektórzy znajdują go po 20-tce, po 40-tce albo wcale. „Duże” dziewczynki jednak wiedzą jak i gdzie szukać… i przede wszystkim z kim.

Rozmawiałam niedawno z koleżanką – Wiesz, ostatnio chciałam ściąć włosy. Potrzebuję jakiejś zmiany, gdy wszystko wokół się wali. Przez chwilę pomyślałam, że pójdę na całość. Z bardzo długich do pasa zetnę „na chłopaka” – tak jak kiedyś. Ale od razu przypomniałam sobie, że wtedy, gdy takie nosiłam byłam szczęśliwa, pewna siebie, młoda… a teraz? Jezu, a jeśli jeszcze kiedyś będę uprawiać seks, to czym ja się zasłonię? – zamarłam. To było jak ukłucie w sercu. Jak to możliwe, że ze stanu pełnej kobiecości nagle lądujemy na przystanku z napisem – może ktoś mnie zechce, jeśli się tylko zasłonię?

Czego wstydzą się duże dziewczynki? Tylko niedojrzałych chłopców… takich, którzy:

– zamiast prawdziwej kobiety tu i teraz, wolą marzenie o niej i plakat na ścianie

Żadna nie jest dość doskonała. Takie zabawki. Nie wymarzone – tylko te, które dostało się w gratisie, na urodziny, ale nigdy nie cieszyły… Panowie, w d**pie mamy wasze próby połechtania na chwilę ego, przy was żadna kobieta nie rozkwitnie. To mężczyzna, jego wzrok, dotyk, tempo oddechu jest najlepszym wyzwoleniem dla kobiecej seksualności. Narzekacie na to, że jest za zimna i za nudna? A może to przy was nie sposób z siebie coś wykrzesać?

– nie traktują jej ciała jak świątyni

My „duże dziewczynki” pławimy się w swojej kobiecości, jesteśmy jak boginie dla siebie i dla was – ale jeśli tego nie chcecie… no cóż, wasza strata. Nasze ciała i łóżkowe umiejętności trzeba umieć dopieścić. Nie potraficie tego? Wracajcie na „bazarek”.

– zamawiają najbardziej ostre danie w mieście, choć zwykłe „pieprzenie” jest dla nich za ostre

Cóż, tu chyba najbardziej wymowne będzie milczenie. Jęczą i stękają, gdy dostają to co najlepsze, ale spełnienie życzenia kochanki powoduje wypieki i histeryczną ucieczkę…

– zamiast do łóżka, przychodzą na wystawę psów

Naprawdę jesteś w stanie uciekać z krzykiem, bo nagle zauważasz, że rozmazał się jej makijaż, jej uda w rajstopach wyglądały lepiej, a nago nie jest już takim ideałem. Bo nagle okazuje się, że jej fryzura intymna lub jej brak to nie twój „styl”. Błagam. Naprawdę podczas seksu, potrafisz wypunktować takie szczegóły? Jak się tam u licha w ogóle znalazłeś?! Chyba nie jest za dobrze, skoro siedzi na tobie naga kobieta, która przed chwilą była dla ciebie szczytem Mont Blanc do zdobycia, a ty k**wa myślisz o tym, że ma za dużo tuszu na rzęsach?

Słodki (chciało by się krzyknąć Boże)… Zapytaj jeszcze „to twoja pierś..?” – nie k**wa wydra, wszędzie ja zabieram… ;).

Jesteś chłopczykiem, który wybiera sobie w sklepie samochodzik, którym nigdy i tak się nie przejedzie! Panu już podziękujemy!

– udają lowelasów, a są zwykłymi cieciami swoich spodni

Jedyne co potrafią, to spuść psa – a niech się wyhasa… Nie, nie. Obiecują rzeczy, o których nawet wstyd im śnić. Finezja „misjonarska” i te niewypowiedziane, niby niezauważalne próby powrotu na bezpieczny teren. Milczący. Nie bawiący się seksem ani chwilą. Jest jedna misja – wytrzymać do końca (swojego rzecz jasna). Zwykli jedynie mówić „Dzień dobry” – więcej nie potrafią.

– myślą, że „mamy szczęście”, że na nas spojrzeli

Nie kochani, oj nie. Jeśli szukacie kobiety, która będzie dwa razy dziennie dziękować bogu/losowi, że byliście łaskawi ją przelecieć… nie liczcie na nic więcej niż ciepły rosół i czyste skarpety.

PS: kupcie jej dobrą książkę, żeby się podczas seksu za bardzo nie nudziła.

Wstydzimy się was… i za was. Jesteście nieskończonym, samoodnawialnym źródłem naszych kompleksów.

„Bossszz, już nigdy nie pokaże się nikomu nago”, „myślałam, że zapadnę się pod ziemię”, „umarłam ze wstydu 3 razy w ciągu 15 sekund” – mówimy my. Tylko dlaczego u licha? Dlaczego panowie „krzywe zęby”,”miękka rurka”  i „o jejku, wiesz bo jest zimno…”nie umierają ze wstydu, a następnego dnia jeszcze unoszą się 3 cm ponad chodnikami, bo „coś” wyrwali?

Panowie, na seks z nami trzeba sobie zasłużyć, bo „duże dziewczynki”:

– nie muszą chować się pod kołdrą

– nie muszą czekać na wasze instrukcje

– wiedzą, że seks to podróż (czasem z biletem w jedną stronę)

– nie muszą być zawsze miłe

– wiedzą czego, gdzie i jak chcą. A jeśli nie wiedzą, z chęcią pozwolą sobie to pokazać

– kochają swoje ciało i wiedzą, że wy też powinniście je wielbić (bez względu na rozmiar i preferencje. Nie twoja liga? Po co zawracasz głowę?)

– nie muszą być zachowawcze, nudne, rutynowe. Są odkrywcami, pod warunkiem, że mają co odkrywać…

– poznały swoje ciała (same) i wiedzą jak was po nich oprowadzić

– tak jak celebrują swoją cielesność, celebrują waszą. Nie chichoczemy na widok penisa (no może czasem) – może nawet często więcej o nim wiedzą i chcąwiedzieć niż wy. Lubią sprawdzać, poznawać. Wiedzą, że wasza męskość, to nie kijek do bilarda

– chcą was rozpalać. Seks to najlepsza gra we dwoje

– wiedzą, że to nie plac budowy – a „ostro” nie znaczy naparzania jak szybciej młotkiem. Mają wysublimowany gust – warto się od nich uczyć…

Często młodsi mężczyźni ucztują w seksie ze starszymi od siebie kobietami, bo żadna dziewczynka nie może zabrać ich tam gdzie prawdziwa dojrzała i pewna siebie kobiecość (bez względu na wiek). I odwrotnie, wiecie dlaczego ci starsi w chwilach „kryzysu” szukają młodej zwierzyny? A nie przyszło wam nigdy do głowy, że taką najłatwiej jest upolować i można ją  zadowolić czymkolwiek? I zupełnie nie chodzi o kwestię ciała – dziś niejedna czterdziestka ma lepsze ciało niż większość maturzystek… A więc miłe panie, taki mały apel:

Kobiecość w seksie rozkwita, gdy tylko jej pozwolicie. A chłopców przez których zaczynacie się jej wstydzić… no cóż. Pieprzcie ich. Po prostu. I jeśli macie ochotę – zetnijcie te cholerne włosy, dosyć chowania się za samą sobą – jesteście dużymi dziewczynkami!


http://monaliza.kiev.ua

інтернет магазин килимів

https://220km.net/category/akkumulyator_dlya_avtomobilya_hyundai_i30/