Związek

Cztery słowa, które potrafią zrujnować każdy związek

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
29 maja 2016
Cztery słowa, które potrafią zrujnować każdy związek
Fot. Flickr / Matteo Paciotti /
 

Do znudzenia możemy powtarzać, że komunikacja ważna jak miłość. Ale powiedzmy sobie szczerze, jak wytrwać w długoletnim związku, kiedy nie umiemy wyrażać własnych potrzeb, kiedy nie umiemy rozmawiać i rozwiązywać konfliktów.

Wiadomo, jednym rozmowa o uczucia przychodzi łatwiej, innym gorzej, ale w końcu w wszystko da się zrobić. Trzeba tylko chęci z obu stron, a nie zacietrzewiania się, strzelania fochów i obrażania, gdy słyszymy coś, czego nigdy usłyszeć byśmy nie chcieli, a co niestety często okazuje się prawdą na nasz własny temat. Cóż, nikt nie chce słyszeć przykrych słów, a to przecież słowa mają największą moc, nimi potrafimy najbardziej zranić.

Słowa często wywołują agresję, reakcję obronną u drugiej osoby. Często możemy w ogóle nie zdawać sobie sprawy, jak jedno słowo może zmienić nasz przekaz, jak może zostać odebrane. „Przecież nic złego nie miałem na myśli” – słyszymy, gdy tymczasem my czujemy zupełnie odwrotnie.

Może dowiedzieć się, jak niektóre słowa zmieniają sens tego co mówimy, jak mogą być rozumiane opacznie i na jakie je zamienić. Przecież dla miłości jesteśmy w stanie zrobić wszystko, to może warto spróbować i zacząć od zrozumienia, że już cztery słowa używane zbyt często i w różnych konfiguracjach potrafią zniszczyć związek.

Cztery słowa, które potrafią zrujnować każdy związek

→ powinieneś/powinnaś

Jak często mówicie:

„Powinnaś pójść do pracy”

„Powinieneś zająć się dziećmi”

„Powinieneś zadzwonić do rodziców”

„Powinieneś pójść na siłownię/zadbać o siebie”?

Niby banał, prawda? Więc dlaczego na taki komunikat wiele osób się wkurza? Bo kiedy używamy słowa „powinnaś/powinieneś” automatycznie niesiemy przekaz, że my wiemy lepiej, co druga osoba nomen omen powinna zrobić. Pokazujemy swoją wyższość, wyższość swoich racji. A przecież nie lubimy, gdy ktoś narzuca nam swoje zdanie i myśli, że wie lepiej od nas co dla nas jest dobre.

Gdyby tak „powinieneś” zamienić na: „Gdybyś mógł, chciałabym, żebyś….”, „Nie wydaje ci się, że dobrze by było gdybyś…” – to zupełnie zmienia wydźwięk tego, co mówimy i daje możliwość ewentualnej dyskusji. Spróbujcie.

→ Ty

We wszystkich swoich odmianach owo „ty”, „ciebie”, „twoja” jest jak dźgający drugą osobę palec:

„To wszystko twoja wina”

„Nic ciebie nie obchodzi”

„Ty zawsze wszystko psujesz”

„To wszystko przez ciebie”

„Nic dla ciebie się nie liczy”.

Tym słowem ranimy najczęściej używając go we wszystkich możliwych konfiguracjach. Lubimy tę drugą osobę oskarżać o nasz nastrój, nasze emocje nie dając jej jakiejkolwiek możliwości obrony. A zobaczcie, gdyby tylko zamienić te zwroty na: „Czuję się niekochana”, „Kiedy tak mówisz/robisz, czuję się…”? Może zaprzestanie nadużywania słowa „ty” uratowałoby niejeden związek.

→ musisz

Podobne do powinieneś/powinnaś, bo tak samo stawia osobę, która to mówi wyżej od odbiorcy, bo trudno tu mówić o rozmówcy:

„Musisz koniecznie z nim porozmawiać”

„Musisz zacząć o siebie dbać”

„Musisz w końcu zacząć myśleć o mnie”

„Musisz koniecznie to zrobić”.

Co słyszycie? Czy nie przypadkiem – jestem lepsza/lepszy od ciebie? Warto pamiętać, że „musisz” to także przejaw braku szacunku, to zaszyfrowana informacja: „i właściwie guzik obchodzi mnie twoje zdanie na ten temat”. Może warto z tego słowa zrezygnować w związku i zamienić na: „Chciałabym cię prosić…”, „Ważne dla mnie jest, gdybyś mógł/mogła…”. Ciekawe, czy potrafilibyście zliczyć ilu konfliktów uniknęlibyście wykreślając „musisz”.

→ oczekiwać

Tego słowa nie używamy wprost, mówimy:

„Liczyłam na to, że będziesz pamiętał”

„Wierzyłam, że nigdy tego nie zrobisz”

„Miałam nadzieję, że w końcu się domyślisz”

Ktoś kiedyś powiedział, że pokój zaczyna się tam, gdzie kończą się oczekiwania. My sobie w głowie takie oczekiwania budujemy, a później wyrzucamy je w oskarżycielskim tonie: „jesteś inny niż się spodziewałam”, „zawiodłeś mnie”. Dlaczego tak łatwo przychodzi nam oskarżanie innych o własne emocje, dlaczego o nich właśnie nie chcemy mówić, czy nie lepiej byłoby powiedzieć: „Kiedy to zrobiłeś, poczułam, że…”, „Czuję się…, dlatego, że ty tak się zachowałeś”. Tak niewiele, a tak wiele zmienia.

Naprawdę dobierajmy ostrożnie słowa, nie rańmy nimi, a wręcz przeciwnie – budujmy wzajemne zrozumienie, szacunek. Nauczymy się rozmawiać, a nie tylko oskarżać, wystawiać oceny i nie dawać żadnego pola do dyskusji. Zobaczcie, cztery słowa – warto od nich zacząć.


Związek

„Miej marzenia, nigdy się nie poddawaj”. Film obowiązkowy przed poniedziałkiem. Dla smutnych i nie tylko

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
29 maja 2016
Fot. Screen z Youtube / Dorota G
 

Obejrzyj zanim:

– powiesz, że życie jest do d…

– uznasz, że twoich problemów nigdy nie uda się rozwiązać

– zanim znów się na kogoś wściekniesz i uznasz, że jest kretynem, i nie ma racji

– zanim wściekniesz się na siebie

– zanim się załamiesz, że jutro znów poniedziałek

Nie, nie po to, żeby zobaczyć, że inni mają gorzej. Nie po to, żeby czuć się źle, że marudzisz. Po to, żeby zobaczyć, że nie ma sytuacji bez wyjścia. Inspiracja, a nie wyrzut:).


Związek

Kosmetyki mineralne krok po kroku

Gościnnie w Sessionbordercontroller.info
Gościnnie w Sessionbordercontroller.info
29 maja 2016
Fot. Pixabay / Kaboompics /

Od kilku lat kosmetyki mineralne cieszą się wśród Polek coraz większą popularnością. Zwłaszcza wśród tych z nas, dla których skóra alergiczna lub wrażliwa stanowi poważny problem przy wyborze tradycyjnych podkładów, pudrów czy korektorów.

Kosmetyki mineralne są w 100% naturalne, co sprawia, że są idealnym wyborem praktycznie dla każdego rodzaju skóry.

Oprócz składu, od tradycyjnych kosmetyków odróżnia je również sposób aplikacji, który początkowo może powodować pewne trudności.

W czym tkwi kłopot związany z nakładaniem tego typu kosmetyków? Jak szybko sobie z nim poradzić i osiągnąć wprawę, dzięki której mineralny podkład czy cień będziesz odtąd nakładała z dziecinną łatwością? Zapraszamy do lektury kilku praktycznych porad.

Najpierw pędzel

Do nakładania kosmetyków mineralnych poleca się dwa rodzaje pędzli: flat top oraz kabuki. Oba sprawdzają się doskonale, ale różnice w ich budowie pozwalają na osiągnięcie odmiennych efektów. Zbite i gęste włosie ściętego na płasko flat topa daje mocniejsze krycie niż mniej zwarte, bardziej puszyste włosie zaokrąglonego pędzla kabuki. Marta Popiela-Molek z firmy Earthnicity Minerals kobietom z cerą wrażliwą i alergiczną poleca zwłaszcza drugi rodzaj pędzla. – Wykonany z syntetycznego włosia pędzel kabuki jest niezwykle miękki, delikatny, przez co idealnie nadaje się do cer z różnego typu problemami.
Pamiętaj, aby przed nałożeniem podkładu mineralnego odczekać, aż kosmetyki, które nałożyłaś wcześniej, całkowicie się wchłoną. W tym momencie, jeśli masz skórę ze skłonnością do przetłuszczania się lub jeśli lubisz być pewna matowego efektu przez cały dzień, możesz pokusić się o nałożenie cienkiej warstwy transparentnego pudru.

Żelazne reguły

Tradycyjna metoda aplikacji kosmetyków mineralnych polega na strzepywaniu do wieczka odrobiny produktu, który następnie nabieramy pędzlem i rozprowadzamy po twarzy. Jeśli sięgasz po kosmetyki mineralne po raz pierwszy, sposób ich nakładania z pewnością nie będzie dla Ciebie oczywisty. Jednak już po kilku pierwszych próbach stanie się jasne, że tak naprawdę jest to bajecznie proste zadanie. Warunkiem jest pamiętanie o kilku żelaznych regułach.
Po pierwsze – jeśli potrzebujesz delikatnego krycia, które ma jedynie wyrównać koloryt twarzy, powinnaś omiatać ją pędzlem z minimalną ilością produktu, za pomocą kolistych ruchów. Jeśli jednak oczekujesz mocniejszego krycia – zapewnisz je sobie poprzez uprzednie „stemplowanie” twarzy. Tak nałożony produkt pozostawi więcej pigmentu, a efekt będzie trwalszy. – Jeśli istnieje taka potrzeba, możemy następnie delikatnie rozetrzeć podkład ruchami kolistymi – tłumaczy Marta Popiela-Molek – Podobnie jest z zakrywaniem niedoskonałości. Używamy do tego oczywiście mniejszego, bardziej precyzyjnego pędzelka, ale sposób aplikacji pozostaje ten sam. Jeśli zakrywamy niedoskonałość o wypukłym kształcie, powinnyśmy pamiętać o tym, że lepiej będzie wklepać produkt pędzelkiem, niż go rozcierać. Daje to pewność, że krycie będzie odpowiednie, i że nie podważy ewentualnych suchych skórek.

 Fot. Pixabay / marcoreyesgt / CC0 Public Domain

Fot. Pixabay / /

Trening czyni mistrza!

W przypadku dużych niedoskonałości, a także wtedy, kiedy oczekujesz od podkładu mineralnego pełnego krycia, przyda Ci się znajomość aplikacji produktów „na mokro”. W tym przypadku postępujemy dokładnie tak samo, jak w przypadku metody tradycyjnej, jednak uprzednio zwilżamy pędzel za pomocą wody, hydrolatu lub wody termalnej. Aby nie przesadzić z ilością, dobrze jest zaopatrzyć się w buteleczkę z atomizerem i stopniowo spryskiwać pędzel, aż do otrzymania odpowiedniego poziomu wilgotności włosia. Oczywiście, trening czyni mistrza! Po kilku próbach będziesz już dokładnie wiedziała, w jakim stopniu musisz zwilżyć pędzel, aby otrzymać oczekiwane krycie. Przy tej metodzie pamiętać trzeba, że przez chwilę po nałożeniu kolor podkładu może wydawać się nieco ciemniejszy, jednak efekt ten po chwili znika i pigment wraca do swojego pierwotnego odcienia.

W razie potrzeby wskazane jest także wykończenie oraz zabezpieczenie makijażu, np. przy pomocy pudru matującego, który nie tylko zmatowi cerę i utrwali makijaż na długie godziny, ale także zmniejszy widoczność zmarszczek oraz rozjaśni cerę.



Zobacz także

Jestem ofiarą

Jestem zakładnikiem swoich emocji. Emocji, które powodują, że wiem kim jestem… Jestem ofiarą

On nagle się od ciebie oddalił, a ty czujesz, że coś jest nie tak. Co możesz zrobić?

Jak uzyskać trochę przestrzeni w związku

https://xn--80adrlof.net/shop/town-kiev/dlya-poliva/veernye-dozhdevateli/