Związek

5 powodów, dla których ludzie o wysokim IQ mają większy problem, żeby się zakochać

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
13 grudnia 2016
Fot. iStock /BraunS
 

Do zakochania jeden krok… Ponoć, bo są osoby, na które wcale nie spada miłość jak grom z jasnego nieba. Czym można sobie to tłumaczyć? Brakiem odpowiedniego kandydata, nadmiernymi wymaganiami czy może … wysokim ilorazem inteligencji? Bo okazuje się, że to właśnie ludzie inteligentni w miłości mają odrobinę bardziej pod górkę.

Jeśli czujesz się źle w związkach i nie do końca masz świadomość, co idzie nie tak, jak powinno, sprawdź, czy wysokie IQ ci w tym nie przeszkadza. Intelekt jest rzeczywiście odpowiedzialny za życie uczuciowe, ale w sposób bardziej skomplikowany, niż mogłoby się to wydawać.

Dlaczego wysokie IQ może przeszkadzać w znalezieniu miłości? Jest 5 powodów

1. Niezależność ponad wszystko 

Dla osób cechujących się ponadprzeciętnym IQ, niezależność to rzecz, o którą są w stanie walczyć niczym o niepodległość kraju. Potrzebują oni miłości, ale nie ograniczeń, które może nakładać na nich bycie z kimś w związku. To może się jednak udać, gdy ich partnerzy zrozumieją i uszanują ich potrzebę prywatnego czasu i posiadania własnej przestrzeni. To pomoże stworzyć silną i trwałą relację.

2. Nie spieszą się ze stawianiem następnego kroku 

Osoby z wysokim IQ częściej analizują sytuację w jakiej się znajdują, więc są bardziej ostrożni we wchodzeniu w kolejne etapy realizacji. Chętniej zastanawiają się nad wcześniejszymi relacjami, w których byli, szukają popełnionych błędów, aby dowiedzieć się więcej o sobie i rozwijać bardziej świadomie następny związek. Ta cecha sprawia, że ​​mogą oni wydawać się zdystansowanymi i chłodnymi ludźmi, jednak zwyczajnie nie spieszą się, by nie popełniać tych samych błędów.

3. Analizują, analizują, analizują…

Bynajmniej z nudów! Wysoki iloraz inteligencji powoduje dominację myślenia analitycznego, zastanawianie się nad ami i minusami danej sytuacji. Ta cecha akurat nie pomaga w miłości, ponieważ to uczucie trudno jest racjonalizować. Emocje i chłodna analiza nie idą ze sobą w parze.

4. Cechują się szczególną ostrożnością 

Trudno im uwierzyć w założenia miłości od pierwszego wejrzenia, tym bardziej, im mocniej zostali dotychczas zranieni. Nadmierna ostrożność nie jest wyrachowaniem, ale zwykłą obawą przed kolejnym zranieniem.

5. Odkładają życie uczuciowe na później

Świadomie odkładają miłość na później, by najpierw osiągnąć satysfakcję w materii, na której zależy im najbardziej np. w pracy. Zazwyczaj przysięgę małżeńską składają nieco później niż rówieśnicy, ale to nie zawsze jest minusem. Takie podejście może zadziałać na ich korzyść, ponieważ działają tak, by ich związek był szczęśliwy i spełniony.


źródło: 


Związek

Dla wygody lekarza kobieta w ciąży może cierpieć. Nie będziemy „rodzić po ludzku”. Minister zdrowia wycofuje standardy opieki okołoporodowej

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
13 grudnia 2016
Fot. iStock/Camrocker
 

Pomyślałam: „O co znowu chodzi”, kiedy wyszło na jaw, że Ministerstwo Zdrowia wycofuje się z wprowadzonych prawem standardów opieki okołoporodowej. Po pierwszym oburzeniu przyszła jednak refleksja: „A może niepotrzebnie panikujemy, przecież personelowi szpitala powinno zależeć na zdrowiu pacjentki i jej nowo narodzonego dziecka”. Tak, wiem – naiwność to moje drugie imię.

I niby temat mnie nie dotyczy, bo dwójkę dzieci urodziłam w dobrych warunkach, więcej nie zamierzam, porody wspominam właściwie z uśmiechem na twarzy i mogłabym spytać: komu przeszkadza, że kobieta podczas porodu sobie pochodzi, napije się wody, że będzie chciała skorzystać z prysznica, czy że przeć zechce w najwygodniejszej dla niej pozycji? Standardy opieki okołoporodowej w kilku przypadkach nie są nawet związane z jakimikolwiek kosztami, tylko dobrą wolą personelu.

W połowie tego roku NIK po dwuletnim sprawdzaniu oddziałów położniczych przedstawił raport o wynikach kontroli na oddziałach położniczych. Okazało się, że pomimo prowadzonych od ponad 20 lat działań mających na celu wprowadzenie standardów opieki okołoporodowej, nadal występuje w szpitalach wiele zaniedbań. Brak odpowiedniej wiedzy wśród personelu, bardzo często brak intymności przy porodzie – łóżka w salach porodowych w niektórych oddziałach bywają oddzielone jedynie parawanem i ustawione są na wprost drzwi wejściowych na salę. Kobiety z noworodkami bywa, że w skrajnych przypadkach umieszczane są na salach 7-osobowych, sale dwuosobowe nie wszędzie są normą, nie mówiąc o ich wyposażeniu, które zapewni odpowiednią pielęgnację noworodka.

Nie zawsze w sposób prawidłowy jest spełniane prawo „skóra do skóry”, kiedy nowo narodzone dziecko może przebywać zaraz po porodzie jak najdłużej przy mamie. NIK poinformował również, iż zdarza się, że kobiety nie otrzymują wsparcia laktacyjnego po porodzie, a noworodki w szpitalu dokarmiane są mlekiem modyfikowanym.

A wydawałoby się, że właściwie problem porodów, podczas których kobiety traktowane są przedmiotowo, gdzie nie słucha się ich potrzeb, tylko traktuje jak kolejny punkt w statystykach są przypadkami marginalnymi. Naprawdę wiele dobrego zostało zrobione, by kobiety mogły poród przeżywać jako niezwykłe wydarzenie w swoim i w dziecka życiu. Nikt nikomu nie chciał robić na złość, wręcz przeciwnie – dążono do tego, by poród odbywał się z pełnym szacunkiem dla rodzącej kobiety, byśmy trafiając pod opiekę lekarzy i położnych wiedziały, że zrobią oni wszystko, by narodziny dziecka nie stały się dla nas traumą przykucia do łóżka i wrzasków położnych, żeby już i teraz przeć i najlepiej się zamknąć i nie krzyczeć.

Fundacja od wielu lat walczy o to, by kobiety podczas porodu traktować z szacunkiem, a także edukuje kobiety, byśmy były świadome swoich praw. Dziś Fundacja jest oburzona wprowadzonymi zmianami do ustawy, o których nikt nie raczył ich poinformować. – Braliśmy udział w pracach nad rozporządzeniem, zapraszano nas, patrzono prosto w oczy – mówi prezes Fundacji Joanna Pietrusiewicz dodając: – A mydląc nam oczy dokonano zapisu, który zwalania szpitale i lekarzy od stosowania standardów opieki okołoporodowej. Zrobiono to tylko i wyłącznie w porozumieniu z Naczelną Izbą Lekarską, co pokazuje o czyje interesy dba Ministerstwo Zdrowia, bo z pewnością nie o dobro w tym przypadku pacjentek – kobiet rodzących. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego zapis o standardach przeszkadzał ministrowi zdrowia Konstantemu Radziwiłłowi. Uważam, że wprowadzenie zmian było przede wszystkim w interesie Naczelnej Izby Lekarskiej, zwłaszcza, że w Polsce obowiązują cztery standardy opieki, z czego trzy dotyczą opieki okołoporodowej i mówią o ogólnych prawach człowieka. Nie ma w tych zapisach nic, co sprawiałoby ogromną trudność, wymagałoby ogromnych nakładów, by sprostać tym standardom. Ja osobiście chciałabym, żeby tych praw nie musieć regulować ustawą, ale jak widać z wcześniejszych doniesień inaczej się nie dało. Dzisiaj przygotowujemy petycję do pani premier czekając na stanowisko rządu i mając nadzieję, że nie ugnie się on pod naciskiem Naczelnej Izby Lekarskiej i Ministerstwa Zdrowia, że będzie mieć na względzie, że po raz kolejny chodzi o łamanie praw kobiet.

Karolina Piotrowska pomysłodawczyni akcji, dzięki której kilka lat temu kobiety odważyły się głośno mówić o traumatycznych przeżycia podczas porodu związanych z opiekę szpitalną, mówi, że ją samą dziwi fakt wycofania się ministerstwa zdrowia ze standardów opieki. – Może to kolejny przejaw patriarchatu, który usilnie chce kobietom wpoić dzisiejszy rząd? Ale musimy pamiętać, że prawa kobiet rodzących nie są jedynie prawami kobiet. Uruchomiłyśmy akcję „Urodziła mnie kobieta” chcąc pokazać, że opieka okołoporodowa dotyczy nas wszystkich. Były głosy, że wycofanie standardów opieki okołoporodowej to ukłon ministra w stronę lekarzy, środowiska, z którego wyszedł, ale to są tylko przypuszczenia, oczywiście brak w tej kwestii oficjalnego stanowiska. Jedno jest pewne – kobiety straciły podstawę prawną do tego, by ubiegać się o spełnienie ich podstawowych praw przy porodzie. Ponownie to, w jaki sposób zostaną potraktowane, zależeć będzie tylko i wyłącznie od „widzimisię” lekarza, którego wycofanie standardów opieki okołoporodowej chronić będzie przed ewentualnymi skargami pacjentek – tłumaczy Karolina Piotrowska dodając, że jako psycholog także dzisiaj spotyka się z kobietami, które walczą z traumą poporodową. – To nie są pojedyncze przypadki, to się nadal zdarza pomimo standardów. Kiedy zaczynałyśmy akcję społeczną „Lepszy poród”, naszą misją było przede wszystkim uświadomienie kobietom, że mają one swoje prawa także podczas porodu, że poród może być taki, jaki chcemy. A w tej chwili zostałyśmy sprowadzone do rangi pacjentek, które znowu muszą być karne, pokorne i nie mają nic do powiedzenia. Bo okazuje się nagle, że nie mamy prawa, żeby ubiegać się o to, co nasze.

Chcesz chronić prawa kobiet, chcesz by kobiety rodziły godnie „po ludzku”? Podpisz petycję i podaj dalej! Ta sprawa dotyczy nas wszystkich!


Związek

Sprawdź, jak rozkwita twój związek. Dwanaście ważnych pytań dla kochających

Karolina Krause
Karolina Krause
13 grudnia 2016
Skala rozkwitu związku
Fot. iStokc/mediaphotos

Zimą także można rozkwitać! A to, co kwitnie najbardziej o tej porze roku, to wasza wzajemna relacja! Naukowcy z Miami, specjalizujący się w Psychologii Pozytywnej, stworzyli niedawno nową skalę, dzięki której można ocenić poziom zdrowia związku. Ma ona pomóc w znalezieniu i naprawie tych aspektów związku, które wciąż nieco kuleją w waszej relacji. Spróbujcie wspólnie odpowiedzieć, na tych kilka pytań i zobaczcie, do jakich wniosków mogą was doprowadzić.

Ustosunkuj się do poniższych 12. stwierdzeń, przypisując im liczbę w skali od 1 do 5, gdzie 5 oznacza „całkowicie się zgadzam” lub „zawsze”, a 1 „nie zgadzam się” lub „nigdy”:

1. Odnoszę więcej sukcesów w moich ważnych życiowych celach, dzięki pomocy ze strony mojego partnera.

2. Szukamy takich aktywności, które pomagają nam rozwijać się jako para.

3. Mój partner pomógł mi rozwinąć się w taki sposób, w jaki sama nigdy bym nie potrafiła.

4. Czuję, że warto jest się podzielić moimi najbardziej osobistymi przemyśleniami z moim partnerem.

5. Przy podejmowaniu ważnych decyzji, myślę o tym, co byłoby lepsze dla naszego związku.

Skala rozkwitu związku

Fot. iStock/wildpixel

Fot. iStock/wildpixel

6. Naturalnie i z łatwością przychodzi mi robić rzeczy, które umacniają nasz związek.

7. Dzięki rozmowie z moim partnerem potrafię zobaczyć rzeczy w inny sposób.

8. Widzę sens w świętowaniu sukcesów mojego partnera.

9. Szczerze pracuję nad poprawieniem naszej wzajemnej relacji.

10. Mój partner okazuje zainteresowanie sprawami, które są dla mnie ważne.

11. Robimy rzeczy, które mają głębokie znaczenie dla nas, jako pary.

12. Potrafię znaleźć czas na rozmowę ze swoim partnerem, kiedy on tego potrzebuje.

Skala Rozkwitu Związku

Wyniki uzyskane w teście dzielone są na 4 kategorie – 4 gałęzie rozkwitu waszego związku:

Dążenie do tych samych celów – pozycje: 1, 6, 10

Rozwój osobisty – pozycje: 2, 3, 7

Znaczenie relacji– pozycje: 5, 9, 11

Dawanie – pozycje: 4, 8, 12

Sumując punkty przypisane każdej z wymienionej pozycji, uzyskacie wynik świadczący o etapie, na którym znajduje się wasza relacja w danej kategorii. Na te same pytania powinien także odpowiedzieć twój partner. Dzięki temu przekonacie się, na ile wasze odpowiedzi są ze sobą zgodne. Może się bowiem okazać, że jedna strona daje z siebie więcej w tej relacji, niż druga, co już powinno doprowadzić was do pewnych wniosków.

Czy ty i twój partner uzyskaliście wysoki wynik na w skali dążenia do tych samych celów, ale za to niski na skali rozwoju osobistego? Może to oznaczać, że poświęcacie zbyt dużo energii na własny związek, a zbyt mało na to by realizować w życiu własne marzenia. Niski wynik na skali znaczenia, to prawdopodobnie efekt, tych wszystkich momentów, kiedy wydawało ci się, że wasza relacja jest nieco zbyt „płytka”.

Warto wówczas zastanowić się nad tym, czy moglibyście od czasu do czasu porozmawiać, o tym czego oczekujecie od waszego związku i w którym kierunku chcielibyście iść.


Źródło: 

 


Zobacz także

Rusz dupę i przestań się zastanawiać, jak twoja żona czy mąż cię unieszczęśliwia i ogranicza. Zrób coś w końcu dla siebie

Unikaj jak ognia facetów, którzy boją się TYCH czterech słów. Odpuść sobie od razu i nie angażuj się

Do byłych partnerów nie mam żalu. Nie straciłam wiary, że prawdziwa miłość istnieje. Dzięki chłopaki za dobre lekcje, teraz wy idźcie odrobić swoje