Zdrowie

Złote mleko – napój idealny na wzmocnienie organizmu i poprawę humoru

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
26 sierpnia 2016
złote mleko
Fot. Instagram / agnieszkamaciag
 

Mleko doskonale sprawdza się i na ciepło, z rozgrzewającym kakao i na zimno do tworzenia owocowych koktajli. Ale poza tymi klasycznymi napojami, popularność zdobywa przepis na coś bardziej orientalnego – złote mleko.

Jeśli jeszcze o nim nie słyszałyście, czas nadrobić zaległości.

Złote mleko – działa na ciało i umysł

Jest to tradycyjny ajurwedyjski napój rozgrzewający, podnoszący odporność, zwalczający infekcje, usuwający śluz, usprawniający stawy, wyciszający przed snem i łagodzący depresję. Sekret tego napoju polega na połączeniu dwóch składników – prawdziwego, swojskiego mleka lub kokosowego oraz kurkumy, cenionej jako skuteczny środek m.in. przeciwzapalny, przeciwbólowy, przeciwwirusowy, przeciwgrzybiczny. Ale to nie wszystkie jej zalety, ponieważ sama kurkumina, będąca jednym z aktywnych składników kurkumy, ma właściwości przeciwnowotworowe i przeciwcukrzycowe.

Możesz zrobić złote mleko na dwa sposoby:

1.Przepis na „klasyczne” złote mleko

Składniki:

• 1/4 szklanki świeżej kurkumy  (nowe opakowanie, by była wieża)
• 1/2 szklanki wody
• Prawdziwe mleko (nie UHT) od krowy, kozy- opcjonalnie roślinne (np. kokosowe, migdałowe, daktylowe, owsiane)

Przygotowanie:

Etap 1 
Kurkumę i wodę podgrzewaj 5-8 minut na średnim ogniu mieszając drewnianą łyżką (nie gotuj), gdy przybierze konsystencję pasty, przełóż do słoiczka i przechowuj w lodówce.
Etap 2
W szklance ciepłego mleka rozpuść 1 łyżeczkę pasty (najlepiej zacząć od ½ łyżeczki), możesz dosłodzić miodem. Opcjonalnie dodaj szczyptę czarnego pieprzu lub szczyptę imbiru.

2.Przepis na złote mleko „kokosowe”

Składniki: kurkuma → mleko kokosowe/ olej kokosowy → pieprz (niewielkie ilości) Przygotowanie: Wszystkie składniki zblenduj ze sobą i napój gotowy jest już do spożycia.

 

źródło: , 


Zdrowie

Dekalog kobiety skrzywdzonej: po pierwsze nie zabijaj… siebie tym żalem

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
26 sierpnia 2016
Fot. iStock/Natalia Moroz
 

Nie dam ci tego cholernego rozwodu. Ty sobie nie wyobrażaj Bóg wie czego, że po tym wszystkim, co przez ciebie przeszłam, po prostu sobie odejdziesz, znikniesz. Że się uwolnisz. Nie myśl, że się tak z tego elegancko wyplączesz, o nie. Nie sądzisz chyba, że po tych latach, kiedy poświęciłam dla ciebie wszystko, kiedy rezygnowałam z siebie, kiedy kochałam bardziej niż mogłeś to sobie wymarzyć, pozwolę ci być tak po prostu szczęśliwym.

Słyszysz? To twoje własne słowa, a może tylko myśli, które kołaczą się w twojej głowie, odkąd mąż albo partner po pięciu albo piętnastu latach związku oświadczył ci: Zakochałem się, odchodzę, cześć.

Potem było jeszcze mnóstwo innych, raniących, ciężkich, kapiących nienawiścią i rozgoryczeniem słów. Raniących dla ciebie, bo on już nie słuchał. Odszedł daleko, wyślizgnął się z tej relacji, odciął emocje, nie wpuścił do swojego życia wyrzutów sumienia. Jego nie poruszą słowa, które ciebie wciąż szarpią na strzępy. On już decyzję podjął i Bóg jeden wie, czy w ogóle kiedykowiek coś tam w środku poczuł, jakieś ukłucie czy niepewność. Bóg jeden wie, czy pożałował, że zostawia cię samą, cierpiącą, że zawiódł na całej linii. A te twoje wykrzykniki, nieporadnie odbiły się od jego nowego życia jak od gładkiej tafli lodu i uderzyły w ciebie ze zdwojoną siłą i zabolały jeszcze bardziej niż jego kłamstwa. Te słowa to był dla ciebie prawie atak samobójczy, który podstępnie, na chwilkę tylko przyniósł zdradliwie fałszywe uczucie ulgi.

Dekalog kobiety skrzywdzonej

Po pierwsze: Nie zabijaj

Siebie, tą nienawiścią, która trawi cię od środka i przeszkadza sobie to życie na nowo stworzyć, bez niego. Nie czujesz jak niszczą cię uczucia, które w sobie podsycasz rozpamiętując krzywdę, powtarzając uparcie: „Jak on mógł? Przecież ja dla niego tyle…”. Koniec z emocjami, które sprawiają, że nie jesteś sobą.

Po drugie: Szanuj siebie samą

Nie błagaj o uczucie, które wygasło. Nie obiecuj, że dasz z siebie jeszcze więcej, byle do ciebie wrócił. Nie zasługujesz na to, by żebrać o miłość. Tej już nie ma, pogódz się z tym.

Po trzecie: Bądź silna

Dla siebie, nie dla dzieci.  Jeszcze przez chwilę tylko będziesz taka krucha,  roztrzęsiona, połamana na małe kawałki. Jeszcze moment tylko potrwa, aż podniesiesz się z tego żalu i bezradności. Ale to nastąpi, obiecuję.

Po czwarte: Dzieci są twoje, ale są też jego

Tak, wiem. To ty je urodziłaś, to spędzałas z nimi nieporównywalnie więcej czasu niż on. To je również zostawił, odchodząc od ciebie. Ale nigdy, przenigdy nie graj dziećmi. One nie są twoim orężem, a to nie jest walka.

Po piąte: To naturalne, że wciąż to czujesz

Kochałaś naprawdę, więc nadal kochasz, nieważne kim on się okazał, ani jak bardzo przez niego cierpisz. Te uczucia nie trwały chwilę, nosiłaś je w sobie i pielęgnowałaś latami. Był twoją myślą, częścią twojego świata. Teraz odszedł i zostawił ten twój świat niekompletny. Ale to puste miejsce się w końcu zabliźni. 

Po szóste: Jesteś tak samo wspaniała, jak wtedy, gdy cię kochał

Rozstania się zdarzają, miłość się kończy. Nie obwiniaj się za to, że jego uczucia okazały się niestałe, za to, że gdy pojawiła się „ta druga”, nie miał w sobie dość siły i uczucia, by o was zawalczyć.

Po siódme: Nie myśl o NIEJ

Nie staraj się nawet sobie JEJ wyobrazić, nie wyszukuj JEJ zdjęć, nie pytaj, w czym jest lepsza. Nie jest. I nigdy nie będzie.

Po ósme: Wybaczaj sobie

Będziesz teraz zmiała chwile słabości, przeżyjesz może dni pełne łez. To nic złego, tak musi być. Zrozum to, co sie z tobą dzieje, zaakceptuj i pozwól sobie na te emocje. Ale daj im też odejść, gdy przyjdzie na to pora. Puść je wolno.

Po dziewiąte: Zamknij ten etap

Kiedy poczujesz, że złość i żal odchodzą, nie podsycaj ich w sobie na nowo. To znak, że za chwilę obudzisz się i poczujesz, że nie już tak bardzo nie boli.

Po dziesiąte: Pamiętaj, jeszcze będziesz szczęśliwa

Nie zamykaj się tylko na innych, nie wrzucaj wszystkich mężczyzn do jednego worka z napisem „zły człowiek”. Nie planuj zemsty. Miłość znów przyjdzie, albo nie, ale to nie wpłynie na to kim jesteś.

Od Ciebie tylko zależy, kiedy nastąpi nowy początek. Los dał ci nową, białą kartę.


Zdrowie

Jesteśmy po to, żeby oswoić śmierć i pozbawić tego, co w niej przeraża najbardziej. Samotności

Anika Zadylak
Anika Zadylak
26 sierpnia 2016
Fot. iStock/sdominick
 Jest takie miejsce, gdzie wszystko inne przestaje mieć znaczenie. Gdzie przejmującą ciszę, przerywa jedynie szloch i łzy pożegnania.  Gdzie nieuleczalnie chorzy, zasypiają ten ostatni raz. Mój ciężko chory syn powiedział o nim, że jest niesamowicie potrzebne – Bo ja mamo wiem, że odejdę przy tobie, że nie puścisz mojej dłoni. Ale są ludzie, którzy bardzo potrzebują tam trafić, żeby nie odchodzić w najstraszniejszy sposób. Czyli, nie umierać samemu. To miejsce, to Hospicjum, w którym każdego dnia, spotykasz śmierć. I paradoksalnie, uczysz  się prawdziwie żyć. I dzielić ból, z cierpiącym człowiekiem. 

– To nie jest jakaś misja, czy bohaterski wyczyn. Trafiłem tu z wolontariatu, kilka lat temu i zostałem.  I codziennie, coraz mocniej dociera do mnie, jak ważny jest spokój i obecność drugiego człowieka, w tych najgorszych, ostatnich chwilach. A nie każdy chory, ma  możliwość odejść , otoczony najlepszą opieką i miłością. Tak to prawda, tu się nie da tak na chłodno, bez emocji, uczuć. Poznajesz tych ludzi, rozmawiasz z nimi, czytasz im książki, podajesz szklankę z wodą. I mówisz, żeby się nie bali, gdy ich serce zwalnia bieg. Choć sam bywasz przerażony, bo jedyne o czym jesteś w stanie myśleć w takich chwilach, to żeby już nie cierpieli. Choroba z którą zmagali się całe życie, odebrała im wszystko. A ty możesz im dać cząstkę siebie, zabrać lęk i po prostu być z nimi, do samego końca. To najważniejsze. I bywają momenty, że wracasz do domu, siadasz na krześle i chowasz twarz w dłoniach. I płaczesz, bo to że pomagasz, nie oznacza, że się z tym godzisz, że zawsze rozumiesz, że akceptujesz.

Szczególnie, gdy umierają bardzo młodzi ludzie. Gdy patrzysz, w gasnące oczy dwudziestolatka i wiesz, że on już nigdy więcej nie pójdzie na spacer, że nigdy więcej się nie zakocha. Gdy słyszysz jak pyta, czy to już, i czy nie będzie bolało. I czy ktoś tam na niego czeka, po drugiej stronie, bo tak bardzo boi się ciemności i zimna.  A ciebie miażdży bezsilność i świadomość,  że brutalna rzeczywistość, za kilka chwil wywiezie go, w czarnym, plastikowym worku.  I nie wiem, co boli bardziej.  Jego śmierć, czy ta straszna myśl, że łózko w którym spędził swoje ostatnie dni, nie będzie długo puste.

To ciężka praca, ale nie wyobrażam sobie, żeby tu nie być. To niezwykłe miejsce, choć ludzie określają je „przerażające”.  A nie jest takie, jeśli oswoisz śmierć i zrozumiesz, że dotknie każdego, ciebie też. I, że rozmową albo wspólnym milczeniem, sprawiasz, że komuś jest lżej. A czasem i śmiesznie. Tak, potrafimy się tutaj również śmiać, żartować, ogrywać na wzajem w szachy. I plotkować, o nieskończenie długich nogach, nowej pielęgniarki. Mam w sobie tyle pięknych wspomnień, budujących dialogów, ważnych słów, które zostaną ze mną na zawsze. I obrazów pełnych twarzy, mieszkających tu bohaterów. Nie mógłbym inaczej nazwać człowieka, którego nowotwór wymęczył do granic możliwości, i który resztkami sił, podnosi się i podchodzi do okna. I dziękuje, za jeszcze jeden dzień. Nieważne, że zimny czy deszczowy, że znowu boli tak, że nawet morfina nie jest w stanie pomóc. On dziękuje, że dostał jeszcze kilka godzin, że może jeszcze raz, zobaczyć kawałek nieba, uśmiechnąć się do kogoś, zjeść obiad. To takie głupie, nieistotne sprawy, na codzień nie zwracamy na nie uwagi, nie zauważy ich. Są dla nas takie oczywiste, zwyczajne i wręcz banalne. A dla nich, to spełnione marzenie. To największe i najważniejsze. Marzenie o życiu, o jeszcze choć kilku oddechach, jeszcze jednym wschodzie słońca. Ty je po protu masz, bez większego wysiłku, a  oni choć zmęczeni i bez sił, muszą o nie żebrać, targować się z Bogiem, o każde kilka minut.

Tak, to tutaj nauczyłem się żyć. Za każdym razem, gdy znowu kogoś „odprowadzam”, towarzyszę w ostatniej podróży, żyje jeszcze bardziej. Żyje za tych ludzi, bo tylko tak potrafię im podziękować. Za niezwykłe lekcje pokory i szacunku, za to, że nauczyli mnie dostrzegać to co ważne i być wdzięcznym, za to co mam.

Wczoraj w nocy, odeszła taka młoda dziewczyna, bardzo się lubiliśmy. Miała w sobie radość, którą powalała, zadziwiała i szokowała, bo nie wstawała już nawet, od miesiąca. Wszyscy tu zdawaliśmy sobie sprawę, jak cierpiała i z jaką przejmującą godnością to znosiła, bez cienia pretensji czy żalu. Gdy rozmawialiśmy ostatni raz, wspomniała, że zawsze chciała pojechać w Bieszczady i wdrapać się, na którąś z gór. I, że tak jej szkoda, że już nie zdąży.

Za tydzień mam urlop, już kupiłem bilety, zgadnij gdzie. I gdy usiądę zmęczony wędrówką, gdzieś na Połoninie, wyciągnę z plecaka list, który do mnie napisała. I przyciskając go mocno do serca, powiem – Dziękuje Asiu, że mnie tu zabrałaś. I głośno przeczytam ostatnie zdanie, jakie po sobie zostawiła – ” Powietrze w płucach uświadamia ci, że nie ma piękniejszego uczucia, bo dzięki niemu, wiesz że żyjesz. Dlatego życzę ci, nieskończonej liczby oddechów. ”

Kilka miesięcy temu, byłam w podobnym miejscu, w hospicjum dla dzieci. Ale dopiero po rozmowie, z moim dzisiejszym bohaterem zrozumiałam, co miał na myśli, wspominając, że ma w sobie tyle ważnych słów, które zostaną z nim na zawsze. Ja też takie mam. Fragment rozmowy, z umierającym dziesięciolatkiem :

” Bo ja tutaj umrę.  Ale niech się pani nie smuci. Tu się dobrze odchodzi. Jest spokój i cisza, i wszyscy o nas dbają. O to, żebyśmy nic złego nie czuli. Pytałem tatę, jak to jest kiedy się umiera, bo zawsze myślałem, że wtedy ludzie krzyczą, ze strachu. A to, nie prawda.  Bo gdy Grzesiu umierał, to nikt nie słyszał, taki był cichutki. I tata mi powiedział, że wtedy zaświeci ogromny księżyc i otworzy się okno. I będę mógł na niego polecieć. Bo śmierć to taka podróż i ja po prostu wyjadę. Tylko już nigdy, nie wrócę ”

Hospicja, to miejsca, dzięki którym, łatwiej znieść nawet ją –  śmierć.  A pracujący tam ludzie, zabierają to, co w niej najgorsze. Samotność.

 


Zobacz także

Banalnie proste koktajle, które oczyszczą twój organizm po świątecznym przejedzeniu

Na Ukrainie wzrosła liczba chorych na odrę. Wiesz, jak rozpoznać tę chorobę?

Zgięcia boczne kręgosłupa

pillsbank.org/en/products/levitra-generic

виагра для женщин

сиалис стоимость