Zdrowie

10 zalet picia czerwonego wina. Trzecią będziecie zaskoczeni…

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
11 maja 2016
Sprawdź, korzyści dla zdrowia z picia czerwonego wina.
Fot. Pexels / stock.tookapic.com /
 

Czerwone wino to wyjątkowy w smaku trunek, który chętnie jest wypijany przez panie, nie tylko przy okazji kolacji dla dwojga. Spożywany okazjonalnie, pomaga się zrelaksować, umila chwile przy książce lub dobrym filmie, dzięki niemu łatwiej oderwać się od kłopotów czy wprowadzić romantyczny nastrój. Oczywiście, nie można pić dużych ilości czerwonego wina, podobnie jak innych trunków bezkarnie. Wiemy czym jest kac, i żadna z nas nie marzy o porannym bólu głowy.

Wino ma wiele zalet dla zdrowia, dlatego warto je pić częściej, lecz z głową

Amerykańscy naukowcy, którzy przodują w prowadzeniu różnych badań, wykazali, że wino dla ludzkiego organizmu ma wiele cennych zalet, szczególnie dzięki zawartości resweratrolu. Jest to wyjątkowo silny antyoksydant zwalczający wolne rodniki, które wpływają na przedwczesne starzenie się i występowanie wielu chorób. Nikt nie zachęca do popadania w alkoholizm, i picia litra wina każdego dnia. Wystarczy, że panowie pozwolą sobie maksymalnie na dwie lampki wina w ciągu dnia, a panie jedną. Umiarkowane spożycie tego typu alkoholu, ma wiele korzyści.

Za to powinnyśmy pokochać czerwone wino

wino


Fot. Pixabay / /

1. Chroni serce 

Tak,  procyanidiny które zawiera czerwone wino, poprawiają funkcjonowanie układu krwionośnego, uniemożliwiając przekształcenie cholesterolu do bardziej niebezpiecznej dla tętnic formy. Związki fitochemiczne wspomagają produkcję dobrego cholesterolu, a przeciwutleniacze chronią śluzówkę naczyń wieńcowych.

2. Przedłuża młodość

Resweratrol zawarty w czerwonym winie stymuluje gen długowieczności – SIR2,  przyspiesza produkcję białek, które chronią ludzkie ciało przed starzeniem. Czerwone wino zawiera pięć razy więcej resweratrolu niż wino białe.

3. Chroni zęby

Antyoksydanty hamują rozwój bakterii przyczyniających się do powstawania ubytków w zębach, występujących w jamie ustnej. Picie czerwonego wina, po prostu likwiduje te bakterie.

4. Wpływa na poprawę pamięci

Czerwone wino poprawia krążenie krwi, a tym samym odżywienie mózgu, a  resweratrol korzystnie wpływa na pamięć krótkotrwałą.

5. Poprawia trawienie

Zwiększa wydzielanie śliny i produkcję enzymów trawiennych, oraz rozszerza naczynia krwionośne i poprawia ukrwienie, dzięki czemu podczas posiłków popijanych winem, substancje odżywcze szybciej trafiają do krwiobiegu. Kwas cynamonowy wspiera wydzielanie żółci, więc szybciej trawimy tłuszcz.

6. Odsuwa ryzyko udaru

Jego działanie polega na rozrzedzaniu krwi, co przeciwdziała tworzeniu się zakrzepów i gromadzeniu się cholesterolu w tętnicach. Z kolei resweratrol pozwala zapobiegać uszkodzeniom neuronów w mózgu, co chroni mózg.

7. Zapobiega nowotworom

Resweratrol blokuje w komórkach rakowych zdolność wytwarzania kluczowego białka, z którego nowotwory są zbudowane, a apigenina obecna w winie, może powstrzymywać wzrost nowotworów.

8. Chroni przed cukrzycą typu 2

Panie spożywające dużą ilość flawonoidów, maja większe szanse uniknąć cukrzycy. Wino wspiera reakcję organizmu na insulinę, która jest narzędziem regulującym poziom cukru we krwi.

9. Wzmaga libido

Antyoksydanty korzystnie wpływają na naczynia krwionośne, rozszerzając je i polepszając dopływ krwi. W dodatku,  może minimalizować ryzyko powstawania zaburzeń produkcji spermy u mężczyzn, co jest ważne dla par starających się o potomstwo.

10. Wzmacnia wzrok

Naukowcy z Islandii wykazali, że osoby pijące umiarkowane ilości czerwonego wina, mają aż o 32 proc. większą szansę na uniknięcie wystąpienia katarakty, niż abstynenci.

 

linia 2px
Oczywiście, zalety czerwonego wina, nie powinny powodować, że będzie ono nadużywane. Mimo tego, jak wiele dobroczynnego działania wykazuje wino, to jednak nadal jest alkohol, który w nadmiarze powoduje poważne konsekwencje zdrowotne.


Zdrowie

Anita Lipnicka: „Kochałam, szalałam, płakałam… To wszystko człowieka zmienia”

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
11 maja 2016
Fot. Materiały promocyjne Anity Lipnickiej
 

„…Wszystko człowieka zmienia. Choć wewnątrz pozostaję taka sama. Jak woda w rzece, która czasem się podnosi, czasem opada, drąży nowe koryta, zmienia bieg i przyjmuje nowe oblicze, – w istocie jednak to ta sama rzeka… „ . O tym, jak oswoić zmiany i czy warto dziś roztrząsać czym jest kobiecość, a czym męskość rozmawiamy z cudowną Anitą Lipnicką.

Anna Frydrychewicz: Życie jest zmianą, zaskakuje i sprawia, że raz mamy go dość, a raz chcemy go jeszcze więcej. Jak osiągnąć równowagę?

Anita Lipnicka: Nie da się! Chyba, że jest się mistrzem ZEN, albo żyje się w oderwaniu od rzeczywistości. Życie jest ciągłym balansowaniem na linie, nie sposób uniknąć zawahań, przeciążeń, upadków czasami… Naturalnym stanem rzeczy nie jest constans tylko sinusoida. Gdy jesteśmy w dole, nic nie układa się po naszej myśli,  wszystko idzie jak po przysłowiowej grudzie, warto pamiętać, że ta faza przejściowa nie będzie trwać wiecznie. Natomiast gdy szybujemy wysoko, unosimy się na fali sukcesu, czy przysłowiowego szczęścia, należy mieć tę świadomość, że to też raczej wiecznie nie potrwa i że mimo wszystko przydałby się jakiś spadochron, na wypadek nagłej zmiany pogody….

Fot. Materiały promocyjne Anity Lipnickiej

Nie każdy ma taki spadochron…

Moja filozofia jest taka, by nie robić w życiu niczego wbrew sobie – to się zazwyczaj sprawdza, choć czasem prowadzi nas do celu okrężną, trudniejszą drogą. Istotne jest też, by żyć czujnie i wykorzystywać szanse, które los nam podsuwa. Szczęściu trzeba trochę pomóc i nie bać się zmian, bo one nas rozwijają, pchają sprawy do przodu. Chociaż bywa też, że bierność jest jedynym właściwym rozwiązaniem. Czasem nie da się nic zrobić. Należy wtedy czekać….

Muzyka, chęć artystycznego spełnienia czy drugi człowiek? Co najlepiej motywuje do zmian, do walki o siebie?

Nie wyobrażam sobie funkcjonowania w oderwaniu od tych dwóch elementów na dłuższą metę. Istotne jest dla mnie równoczesne spełnianie się na wszystkich obszarach życia. Ważny jest związek, rodzina, macierzyństwo, jednak wypełnianie tych ról nie wystarczy do pełni szczęścia. Ja muszę też pracować zawodowo, tworzyć, grać muzykę po to, by pozostać z kontakcie z samą sobą i czerpać z tego siłę poczucie własnej wartości. Wtedy dopiero jestem w stanie być pełnowartościową partnerką, przyjaciółką, mamą…

Fot. Materiały promocyjne Anity Lipnickiej


Pomówmy więc o byciu mamą… Czego można nauczyć córkę o kobiecości?

Już mnie zaczynają drażnić te wszystkie zmowy o tym czym jest dzisiaj kobiecość, czym męskość… Co to znaczy być „prawdziwą” kobietą, kim jest „prawdziwy” mężczyzna? Ważne jest aby być w porządku człowiekiem. Czy kobieta, która nie chce mieć dzieci to „nieprawdziwa” kobieta? Czy mężczyzna, który lubi malować paznokcie i trzymać w wazonie kwiaty, to „nieprawdziwy” facet? Jedyna rzecz, którą chciałabym aby moja córka zabrała ze sobą w przyszłość, to przekonanie, że warto być uwrażliwionym na innych, stąpać odważnie swoją ścieżkę ale w taki sposób, by nie deptać innym po stopach.

Być dobrym po prostu?

Być dobrym dla siebie i dla tych, których spotykamy po drodze. W zasadzie to są bardzo proste rzeczy. Nie ma w tym żadnej filozofii. Wszystkie zasady przyzwoitości zostały już dawno temu wymyślone i są dosyć uniwersalne, bez względu na to jak zmieniają się czasy. Chciałabym, by moja córka była przyzwoitym oraz spełnionym w sobie człowiekiem. Kto tam wie co w jej czasach będzie męskie a co kobiece? To są kwestie zmienne i raczej drugorzędne.

Fot. Materiały promocyjne Anity Lipnickiej

Matka i córka mają ze sobą jakieś szczególne, magiczne porozumienie?

Mogę tylko mówić o własnym doświadczeniu. Jako córka z wiekiem odnajduję co raz więcej cech wspólnych z własną mamą, których wcześniej nie widziałam. Nasza relacja przybierała na przestrzeni lat przeróżne postacie – od totalnej symbiozy, po skrajną oziębłość, wyobcowanie…To chyba jest zjawisko naturalne. Jednak zawsze odczuwałam, odczuwam jej nastroje, i mam wrażenie że ona też inaczej funkcjonuje w zależności od tego, czy mi się w danej chwili układa, czy  zapadam się w czarną otchłań.

Kiedy byłam w ciąży z moją córeczką, pamiętam, że wizualizowałam ją sobie jako taką mini mnie, i że jak się urodzi, wreszcie będę miała na świecie istotę, z którą będę się mogła porozumieć bez słów, bez wysiłku. A tu proszę!  Na świat przyszła odrębna jednostka, ze swoim osobistym zestawem cech charakteru, z obcym mi temperamentem i upodobaniami! Wtedy przekonałam się jak zwodnicze mogą być przekonania o tej mitycznej więzi matką a córką. To są więzy krwi, ale poza tym także żywa relacja dwojga ludzi, która jak każda ewoluuje, zmienia się, dojrzewa. Z pewnością oddałabym życie za moje dziecko w sytuacji gdyby zaistniała taka potrzeba, to jest jakaś atawistyczna instynktowna siła, coś poza naszą świadomością, odzwierzęce dziedzictwo, które dopóki w sobie czujemy, decyduje o przetrwaniu naszego gatunku.

Fot. Materiały promocyjne Anity Lipnickiej


Wróćmy jeszcze na chwilę do tych zmian… Anita Lipnicka, śpiewająca „Zbieram dowody istnienia, czegoś więcej  niż rzeczy w biegu i czasu w locie” bardzo różni się od tej Anity, która śpiewała „Moje oczy są nadal zielone”?

Trudno mi wysnuwać jakieś konkretne podsumowania… Z pewnością życie dało mi zwyczajnie w kość przez te wszystkie lata. Doświadczyłam śmierci bliskich, narodzin własnego dziecka, choroby psychicznej w rodzinie, własnych kłopotów ze zdrowiem, przeżyłam kilka wypadków….

Kochałam?

Kochałam, szalałam, płakałam… To wszystko człowieka zmienia. Choć wewnątrz pozostaję taka sama. Jak woda w rzece, która czasem się podnosi, czasem opada, drąży nowe koryta, zmienia bieg i przyjmuje nowe oblicze,- w istocie jednak to ta sama rzeka…


Którędy ona teraz popłynie? Dokąd Panią zaprowadzi zawodowo, a gdzie życiowo?

Tak się złożyło, że od września tego roku przeprowadzam się z córką do Anglii, zostawiam swoje stare życie za sobą – przyszła pora na kolejne zmiany! Wiec chciałabym, aby wszystko się dobrze poukładało, aby te plany osobiste powypalały jak wesołe noworoczne fajerwerki, ha, ha! Natomiast zawodowo jestem przed premierą nowego singla i jesienną dużą trasą podsumowującą w jakiś sposób 22 lata mojej działalności scenicznej i zarazem zapowiadającej „nowy początek” w moich poczynaniach fonograficznych. Więc marzeń do spełnienia się nazbierało!

linia 2px

 

Fot. Materiały promocyjne Anity Lipnickiej

Fot. Materiały promocyjne Anity Lipnickiej

Anita Lipnicka – piosenkarka, autorka muzyki i tekstów. Początkowo związana była z legendarną grupą Varius Manx, następnie rozpoczęła działalność solową, wydając płyty: Wszystko się może zdarzyć (1996), To, co naprawdę (1998) i Moje oczy są zielone (2000). wydala W 2002 roku Anita całkowicie zawiesiła działalność solową i nawiązała współpracę z Johnem Porterem. Jej owocem są albumy: Nieprzyzwoite piosenki (2003), Inside story (2005) i Goodbye (2008). 13 listopada 2009 odbyła się premiera pierwszego od 9 lat solowego albumu Anity Lipnickiej – Hard Land of Wonder. W 2012 roku wokalistka wzięła udział w projekcie „” realizowanym przez Muzeum Powstania Warszawkiego. Lipnicka, wspólnie z Johnem Porterem, napisała piosenkę „Jeśli nie wrócę”. Tego samego roku, nagrała partie wokalne dla tytułowej bohaterki animowanego „Merida Waleczna”. 2 października 2013 ukazała się polskojęzyczna płyta artystki Vena Amoris. Jesienią 2016 roku planowana jest jubileuszowa trasa koncertowa artystki.


Zdrowie

Jak zrobić z mężczyzny idiotę za pomocą 5 zdań

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
11 maja 2016
Jak zrobić z mężczyzny idiotę za pomocą 5 zdań
Fot. Unsplash /

Mam znajomą, która regularnie narzeka na swojego męża. Że niezdolny, że nieporadny życiowo, że jak ona czegoś nie zrobi, to na niego nie ma co liczyć. Dramat po prostu. Historia jak każda inna, gdyby nie to, że ten mąż, odkąd go znam nigdy nieporadny życiowo nie był. Ustaliliśmy to już dawno w gronie wspólnych przyjaciół. Coś się więc musiało po ślubie zepsuć (bo przecież wiadomo, że jak ma się zepsuć, to z reguły po ślubie ;)). Ale jak to: tak nagle zapomnieć jak zadbać o ukochaną, o rodzinę i o inne, ważne sprawy? Zgłupieć tak od tej obrączki, czy co? – Wcale nie ma w tym nic dziwnego – powiedział mi pewien kolega. – Nikt tak łatwo nie zrobi z faceta idioty jak jego żona i matka…

A jak? A no powtarzając do znudzenia te same błędy w obsłudze drugiego człowieka. Zastanówcie się przez chwilę nad potęgą słów:

„No już go tak nie denerwuj”

Ulubione zdanie naszych mam i teściowych. Relikt patriarchatu i czasów, kiedy o nerwy mężczyzny trzeba było dbać w domu w pierwszej kolejności. Pana domu nie drażni się przecież głupimi pytaniami, błahymi pytaniami i pytaniami, na które możesz sobie sama odpowiedzieć. Nie czepiaj się tak, nie zwracaj mu uwagi, przecież zmęczony wrócił z pracy (niektóre z nas pójdą dalej, mówiąc: „ciesz się, że wrócił do domu, a nie poszedł z kolegami na piwo…:)). Coś cię drażni? Przemilcz, każda z nas tak miała. Najlepiej na palach i na baczność.

„Nie mów mu o tym”

Po co mu mówić, niech żyje w nieświadomości. Panu domu nie zaprząta się głowy różnymi życiowymi problemami typu: „sąsiad z dołu zaparkował dziś na moim miejscu i musiałam kawał drogi targać te ciężkie zakupy”. Jejku, no. Co z tego? Radź sobie, takie jest życie. Młody ma problemy w szkole? Niech ojcu nie mówi, bo ojciec nie ma cierpliwości. Skąd ma w sumie ją mieć, jak ma wyćwiczyć te nerwy, skoro wszelkie życiowe problemy odsuwa się od niego byle dalej, wmawiając, że „dom i dzieci to domena kobiety?”

„Daj, ja to zrobię”

W domyśle: lepiej, szybciej, dokładniej. I jeszcze z miną męczennicy. Zaciśniesz zęby, że cholera, chłop nie potrafi nawet odkurzyć, ale wyrwiesz mu ten odkurzacz z ręki, albo ostentacyjnie „poprawisz” po nim. Okna umył. No przecież źle, w dwóch miejscach widzisz smugi. Co z tego, że minimalne. Dziwisz się, że za trzecim razem on już nie chce nawet próbować ci dorównać? Ty też byś nie chciała. Pieluchy też lepiej niech nie zakłada. Jeszcze odwrotnie założy, a w ogóle zrobi przy tym kompletny chaos w twoim idealnym świecie. Twoim i TWOJEGO dziecka.

„Ja ci pomogę”

Znam taką, co po nocy rysowała swojemu chłopakowi szkice na zajęcia z architektury, kiedy on smacznie chrapał na lewym boku. – To z miłości – mawiała, a on jej rysunki przedstawiał wykładowcom jako swoje przez całe dwa semestry. Potem ona uczyła się z nim do egzaminów, a on cudem je zdawał. I nie był wcale niezdolny, po prostu umiejętnie wykorzystywał okazję. Po skończeniu studiów rynek pracy zweryfikował jego wiedzę, a on zweryfikował swoje uczucia. I odszedł do innej, takiej, która mogła dać mu jeszcze więcej. W końcu miał już całkiem niezłą praktykę w wykorzystywaniu kobiecej słabości.

Dobrze, żeby twój partner czuł się „zaopiekowany”, pewnie. Ale zawsze pod warunkiem, że odwdzięczy ci się tym samym. Tego w miłości uczymy się od siebie wzajemnie, tego powinnaś wymagać.

„Jaki ty jesteś mądry”

A ja taka, no… zdecydowanie mniej. Niektórym paniom się wydaje, że to takie motywujące, te zachwyty nad wyrażonym pełnymi zdaniami komentarzami (a nie tylko emotikonem) pod jakimś postem. – Jej… ja tak nie potrafię – mówisz, patrząc z podziwem na twojego pana, restartującego dekoder telewizji kablowej. No, naprawdę, chcesz mu wmawiać, że wciśnięcie guzika to sprawnościowy i intelektualny Mont Everest?! Po co? Żeby trwał w samozachwycie i poczuciu, że czego nie zrobi, to będzie cudowne, a w ogóle, to gdyby nie on, zginęłabyś w tym wrogim, pełnym niebezpieczeństw świecie?…

Kochana koleżanko, gdy następnym razem zaśpiewasz: „Gdzie ci mężczyźni”, zastanów się, czy właśnie nie zamieniasz jednego z nich w nieporadnego, fajtłapowatego faceta ;). Bo cóż jest w tych mężczyznach takiego, żeby nie można było ich traktować na równi z kobietami i wymagać od nich także, po równo?…


Zobacz także

Ta choroba zabiła Patricka Swayze, Steva Jobsa i Annę Przybylską. Długo nie daje objawów

Młodość – czy można ją zachować przez całe życie? Zobacz co nam ją odbiera, a co daje

Od pasa w dół jesteśmy przezroczyste…

Тестостерона Пропионат купить

выставочный ковролин

anabolik-store.com.ua