Psychologia

Świat się nie zawalił. Jest dobrze… wreszcie

ONA PO 40-TCE
ONA PO 40-TCE
30 maja 2017
Fot. iStock / Neustockimages
 

Można napisać… kłamca, oszust, mój oprawca. Ale po co. Przecież kiedyś było fajnie i czułam się szczęśliwa…

… Kiedyś

Nie było kłótni. Parę zdań podniesionym głosem… nic więcej. Tak naprawdę nawet pokłócić się nie potrafiliśmy. Powiedziałeś Zostań! … zawahałam się… No tak, ale po co? Zostań na chwilę, zostań na zawsze, zostań… jesteś mi potrzebna… zostań chce ci wyjaśnić. Zostań… bo czuje litość na widok Twoich wilgotnych oczu… Nic. Tylko Zostań.

Wyszłam. Nikt za mną  nie pobiegł… nie zatrzymał… Słyszałam tylko dźwięk zamykanych za sobą drzwi i ciszę na klatce… stukot moich kroków. Nic więcej…

Stan faktyczny

No cóż, praca, praca, praca – sens życia bez niej jest ciężko. Rozumiem bardziej niż myślisz…. Firma wymaga, wiec nie będziesz mógł zbyt często przyjeżdżać, rozumiem. No i w pracy nawał roboty. Cały dzień zaganiany na… ogarnianiu znajomości na FB, a w zasadzie tych wszystkich… pseudo-koleżanek.

Po pracy trening i przecież padasz ze zmęczenia, aż czasami zapomnisz  zadzwonić… no a przecież trzeba jeszcze na FB albo SMS-em posłać „byłej” tyle ciepłych słów.  Limit się kończy i dla mnie już ich nie starczy. Ale spokojnie, czasami o Mnie napiszesz do jakiejś kobiety, no… że Dobry Mam Charakter….  Czasami, jak już ponaginasz temat i pójdziesz do niej, to  będziesz chciał do mnie zadzwonić. Jakie to miłe! prawda? Pomyślałeś o mnie!… i to w takiej chwili. No naprawdę jestem dla Ciebie Ważna.

Wiesz, piątek też jest trudny, … bo przecież chcesz mieć coś „bliżej”. Więc trzeba się umówić do knajpy ze „świeżym towarem”, wcześniej wysłać emotikona z bzykającymi się pieskami, bo kto wie … może podchwyci temacik.. 🙂 Król życia.

Przyjadę w sobotę… oj fajnie…cieszysz się?… Ja Bardzo. Musisz tylko ogarnąć, żeby byle nie za często, i lepiej nigdzie nie iść na miasto…no nie wiadomo kogo się spotka…a przecież Była mówiła…że do Ciebie nie pasuję. Cóż, Szpilki 10 nie pomogą. No i seks bez starania. Super. Sama słodycz.

Potem ucałujesz mnie w policzek na pożegnanie, pomachasz w oknie, ale wcześniej wypastujesz sobie moimi uczuciami buty. Błysk.

Naprawdę myślisz, że tego właśnie chcę?… Zostań?

Przyjdzie taki dzień, że życie lovestoranta przestanie Cię bawić. Czas mija. Zatrzymasz się i pomyślisz, co w życiu było i jest cenne, ważne i schrzanione. A może nigdy taki dzień nie nadejdzie…

Wstyd

I jeszcze jedno…. czasami jest tak, ze jest jakaś siła, która pcha Cię do zrobienia czegoś głupiego i strasznego, czegoś o czym nigdy nawet bym nie pomyślała… nie zrobiła. I żałujesz i czujesz się podle …i Nie. Bo otwierają ci się oczy, robią się wielkie… a źrenice zawężają. I już nie widzisz człowieka którego kochałaś tak jak widziałaś kiedyś.

…a teraz możesz sobie powiedzieć- „Nienawidzę Jej. Mała Zazdrośnica, przecież nie dałem jej do tego podstaw”.  To nie ma znaczenia.

Dzisiaj

Świat się nie zawalił. Zrobiłabym dokładnie tak samo. …. Tylko czasami słyszę jeszcze w głowie… dźwięk zamykanych drzwi… i moje kroki na pustej klatce….

I jest dobrze… bardzo dobrze… wreszcie.


Psychologia

O kobiecości w kilku zdaniach

ONA PO 40-TCE
ONA PO 40-TCE
13 czerwca 2017
 

Kobiecość . Czym jest… Przecież już rodząc się jesteśmy małymi kobietkami. Ledwo potrafimy założyć rajstopy i bluzeczkę, na lewa stronę zazwyczaj – to  już pękamy z radości. Kiedy podbierzemy mamie szminkę…marząc nią nie tylko swoje usta, ale i wszystko wokół… Potem nastaje czas sukienek, najlepiej tych sylwestrowych i ich przymierzania przed lusterkiem.. no i koniecznie szpilki!.

Ostatnio usłyszałam parę tekstów (10 letniej)  córki mojego znajomego…. I przyznaje-ubawiłam się!

Cytuje :

„Tato pokłóciliśmy się z koleżanką, bo zniszczyła koleżance pomadkę – Tato Ja wiem, że tego nie zrozumiesz bo jesteś chłopcem, ale jak dziewczynie zniszczy się pomadkę to jest mega wkurzona!”

„Byłam u chłopaków wieczorem w pokoju – Tato …ale dziewczyny też przyszły!!”

Dialog taty z córką. Jadą windą…. patrzą oboje w lustro …

Córka  …jestem podobna do Ciebie ….
Tata: A kto tak mówi?
Córka : Ja tak mówię… tylko ciekawe po kim jestem taka jasna…
Tata  Chodzi Ci o włosy to po mnie…
Córka : Nie chodzi mi o karnację…
Tata: No to może po dziadku lub po mamie, bo mama ma ciemniejsza karnację trochę…
Córka ścisza ton pochyla i mówi mu na ucho:
Tato mama smaruje się samoopalaczem…. i jest cała żółta … za dużo używa..

Boskie! Prawda?

I tu włączyła mi się retrospekcja… Zaczęłam patrzeć wstecz, przypominać sobie siebie …

Nie zapomnę szpilek mojej mamy- cudne zamszowe , śliwkowe z bardzo wysoka szpilką! Wow ..to było to coś, coś mówiło mi.. kiedyś będą Twoje. Niestety, pomimo cyklicznego przymierzania, moja stopa nigdy nie dorosła do rozmiaru mojej mamy a szpilki poszły w niepamięć. . Pierwszy zawód- prawie miłosny! 😉

Kobiecość.. tak ta pierwsza- pierwszy biustonosz…;) Pamiętam jak dostałam ( 10 lat)  – niestety był za duży, wiec stale go przymierzałam wkładając w niego (oczywiście jak nikt nie widział) małe niedojrzałe jabłuszka..  Przyłapana na tym niecnym procederze i lekko zawstydzona po słowach- Przestań, nic tam nie masz… powiedziałam – Jak to!!! Tu jest całe moje życie!;)

Mając 14 lat poszłam z mama na zakupy…a tam ?!…Tam leżała  piękna krwisto- czerwona szminka…Moje oczy błyszczały z zachwytu. Mama widząc ten błysk w oku z rozczuleniem kupiła mi tenże okaz 😉 Cóż, szminki nigdy nie używałam niestety, czułam się w niej jak „latarniana gwiazda”  i chyba nigdy do mnie nie pasowała, ale Ją miałam! I to było urocze…

Jaki nastoletni podlotek  (13?) przeżyłam pierwszy zawód miłosny…tak- tak! Bawiąc się w podchody wszyscy stwierdzili że M i Ja pasujemy do siebie….. No nie ukrywam.. M …zawsze był pociągający (dosłownie) 😉 …chłopak z łobuzerskim uśmiechem i rozwichrzona czupryną! Tak , to było coś! Koleżanki chwyciły mnie za ręce (chyba żebym nie uciekła), koledzy jego.. i nastąpiła wzajemna deklaracja: Koleżanki spytały – „Chcesz z nim chodzić?”  – Ja nieśmiało odpowiedziałam :”Tak…” To samo zadane pytanie koledze i …wyczekiwana odpowiedz- TAK! No i tak zostaliśmy para…Niestety moja miłość trwała 4 dni…. M na szkolnej przerwie podrzucił mi karteczkę : „ Nie mogę z Tobą chodzić , bo kocham R.G.” Tyle. 😉

Wakacje u dziadka na wsi… Pamiętam jak oberwałam od miejscowej pseudo- koleżanki…tak „za darmo” w sumie. Bo byłam „ta „z miasta’ i wszystkie wiejskie chłopaki to właśnie ze mną chcieli chodzić  na czereśnie, łazić po drzewach i uprawiać biegi przełajowe po polach.. Hmmm  Cóż – nie spodobawszy się lokalnej płci żeńskiej zostałam potraktowana patykiem. No porażka..? Nieee…..Skruszona wróciłam do domu z pręgami na ramionach i wtedy..?….wtedy wkroczył mój brat 😉 Obrońca! Wymierzył niechlubną sprawiedliwość mocno karcąc wiejskie dziewczę . A Ja?….no tak , poczułam że to jest to! Facet, który w razie złego zbiegu okoliczności przywali komuś w pysk w mojej obronie! Piękne J

Były tez porażki kobiecego ego…Na tychże wakacjach zjeżdżało się „męskie towarzystwo” – koledzy brata z wielkomiejskich środowisk… Trzymaliśmy sztamę, lubili mnie, a ja puszyłam się jak paw kiedy mówili- „z niej to będzie laska!, ależ będzie miała długie nogi …” No , nie ukrywam żyłam z tym przez wiele lat mojego dzieciństwa i patrzyłam jak rosną…..no niestety nie urosły …ehhh 😉

Kobiecość budowana od podstaw…od pierwszych lat życia. A przykładów można by przytaczać jeszcze wiele. Jak ważna dla małej dziewczynki jest postawa ojca, brata…wzorce matek… My to wiemy ! patrząc na małe kobietki powoli budujące swoją tożsamość. Tożsamość często poddaną wielu próbom w życiu dorosłym. I to tez jest ważne, nawet istotne….

Ale Kobiecość …to nie wykładnia, to samopoczucie, samoświadomość, oczekiwania i realizacja. Jakie jesteśmy? Różne. I chyba dlatego świat jest piękniejszy, niejednolity.. I chyba ważne jest, żeby nie zatracić w sobie tego uroku…małej dziewczynki z warkoczykami ;), czasami chłopczycy i tej małej gwiazdy przed lusterkiem w za dużej sylwestrowej kiecce i szpilkach do nieba… 😉

Czego sobie i Wam życzę! 😉

 


Psychologia

Halo Mars? Tu Wenus. Chcę pogadać.”(…) jestem fiutem…. wybacz!”

ONA PO 40-TCE
ONA PO 40-TCE
2 maja 2017
Fot. iStock/MStudioImages

Mężczyzna może być Przyjacielem…wierzcie mi…nie tylko kochankiem, partnerem ale i przyjacielem… Bo my kobiety, ze swoją analizą i syntezą potrafimy czasami zapędzić się w kozi róg. Nasze półkule są chyba nazbyt rozwinięte niż te mężczyzn i czasami warto posłuchać zdania mężczyzny, żeby pewne rzeczy zacząć postrzegać, nie analizować…

Problem w tym, że takich, co potrafią rozmawiać, jest niewielu… Bo niestety czasami z mężczyznami łączy nas coś więcej niż komunikacja…. i  że nie wszyscy potrafią analizować męskie ego, nie wszyscy chcą albo potrafią o tym rozmawiać…

Miałam to szczęście. Tak szczęście….

Wiele lat temu, kiedy moje małżeństwo popadało w ruinę, mąż zdradzał perfidnie, a ja trwale wierzyłam we wszystko tylko nie zdradę (jakaż byłam niedojrzała..) pojawił się On. Nazwijmy go On…bo mężczyzna, który był mega atrakcyjny i otwarty został moim terapeutą, kumplem, przyjacielem… To nie był problem relacji damsko-męskiej, czyli rzucanie się w wir przyjemności kobiety zdradzonej i zszarganej przez męża, teraz już byłego, ale rozmowa…. szczera…i męski punkt widzenia…

Lubiliśmy się, ba! Nawet wpadliśmy sobie w oko, tyle że On był żonaty, ja jeszcze mężatką, ale nieszczęśliwie nadal zakochaną, na dodatek sponiewieraną przez męża. Bo tak jest najczęściej moje drogie, że kiedy mężczyzna zdradza żonę i ma coś na sumieniu, to najczęściej obarcza całą winą za wszystkie nieszczęścia tego świata swoją żonę. I piszę to z całą premedytacja, bo ile przypadków tyle potwierdzeń tej teorii. Jesteśmy wtedy złe, winne, wręcz obrzydliwie wredne…. To takie leczenie własnego ego mężów, którzy leczą swoje sumienie naszym kosztem. Zgadzacie się? Doświadczyłyście tego?

Ja obserwuję i ta teoria niestety potwierdza się w życiu …. Niestety. Niestety mężczyźni mimo siły wojownika, zdobywcy mają słaby potencjał ,jeżeli chodzi o prawdę w postaci, „ok, zwaliłem wybacz, zakochałem się… wybacz. Czy codzienność mnie przygniata – jestem fiutem….wybacz!”

Nie, oni zrobią z ciebie potwora, lalkę, niedobra matkę, złą żonę i takie tam. Po co? Żeby rodzina pomyślała: no tak, nieszczęśnik, bidula, musiał!

Ale do rzeczy o przyjaciela vel On. Po co nam on i jakie korzyści takiej znajomości płyną (nie mylić z seksem, chociaż nie wykluczam- wasz wybór).

Otóż….

Męski świat widzenia jest tak różny niż nasz. My kobiety, tak idealizujemy, czasami potrafimy irracjonalnie usprawiedliwiać „swoich oprawców” , że aż przechodzimy w tym same siebie.

Nie, nie obrażam tu nas – kobiet, piszę bardziej o sobie i o tym, co taka relacja mi dała.

Mój rozwód był dawno… uuu… baaardzo dawno temu , ale pamiętam jak się miotałam i wymyślałam teorie, teorie spisku, nawet byłam lepsza od Wołoszańskiego. Naprawdę. Usprawiedliwiałam, widziałam świat, że to faktycznie ja ponoszę winę. Nieprawda.

Moje drogie, te przed rozwodem i po rozwodzie…jeżeli w waszym otoczeniu jest mężczyzna, taki w miarę kumaty, niekoniecznie to ma być kochanek, a raczej nawet nie! Ale kumpel, który obiektywnie popatrzy na wasze życie , bez emocji typu: chciałbym cię wyrwać – pogadajcie z nim od serca! Serio!

Ja nigdy nie zapomnę tych naszych rozmów z ON. Zawsze przedstawiał mi świat, jak go widzi facet. Byłam oburzona! Oj bardzo! I co? No właśnie…właśnie to ON miał rację. Nie ja. Wsłuchiwałam się w tedy w jego słowa, nie chciałam wierzyć, ale po fakcie niejednokrotnie moje teoria miały się nijak do rzeczywistości. Więc cóż, dogłębniej zaczęłam je brać do siebie i wyszło mi na dobre.

Drugi – taki ON, kiedy „spadałam w dół”, zawsze pociągał mnie za warkoczyki i pionizował męskim punktem widzenia.

Trzeci – w końcu nauczyłam się prowadzić dialog z mężczyzna okazując emocje – bo nie musiałam udawać, starać się. Byłam sobą i nikim innym, i uwierzyłam, że jest to możliwe..

Czwarty – przy zdradzie męża to ON nie pozwolił, żebym poczuła się bezwartościowa, nijaka, żeby moja samoocena spadła poniżej poziomu ziemi. Bo niestety tak mamy, prawda?

ON – przyjaciel w trudnych chwilach, momentach. Życzę wam, żebyście takiego przy sobie miały – pełen empatii do was, bez oczekiwań, bez podtekstów..

Mnie taka relacja pozwoliła zbudować samą siebie od nowa, dała siłę. I chociaż przyjaciółek miałam wiele i wielkie serce dla nich za wsparcie, to czasami trudne słowa z ust mężczyzny lepiej stawiają na nogi. Nie ma w tym „cukru”. Nie raz usłyszałam po moim monologu: „Maleńka, jaka ty jesteś naiwna, przecież jest tak i tak…”. I powiem wam, że  bolało, no bo jak to?! Ja nie mam racji?! A jednak..

I słowa z męskich ust: ”Popatrz na siebie, możesz wszystko!”. Ja wiem – banał, ale z ust mężczyzny brzmi to inaczej.

On istnieje. Jest. Często rozmawialiśmy, spotykaliśmy się wiele lat, nadal mamy ze sobą kontakt. Wiemy co u siebie. Nie, nie jesteśmy i nie byliśmy parą. Ale Jesteśmy.

I teraz, kiedy nie widzieliśmy się 6 lat, potrzebuję znowu rozmowy, znowu męskiego punktu widzenia. Więc zaplotę warkoczyki, spotkam się z nim, a on po moim monologu mocno je pociągnie do góry pionizując. 😉

Dziękuję

Halo tu Wenus. Chcę pogadać.

Dla M 😉


асфальтирование цена