Psychologia Związek

Dlaczego on po waszej kłótni smacznie śpi, a ty nie możesz zasnąć i analizujesz sytuację? Neurochirurdzy znają przyczynę

Anna Wójtowicz
Anna Wójtowicz
5 czerwca 2017
Fot. iStock / vgajic
 

Zastanawiałaś się kiedyś, dlaczego po kłótni on spokojnie i smacznie śpi? A ty nie możesz zasnąć, przewracasz się z boku na bok i analizujesz sytuację. Wyjaśnienie tej sytuacji znaleźli neurochirurdzy z Loughborough University. Potwierdzili oni, że mózg kobiety po prostu… za dużo pracuje. I jest to jedna z różnic pomiędzy nami, a mężczyznami. W związku z tym faktem, naukowcy apelują, aby kobiety się porządnie wysypiały i przestrzegały kilku zasad, aby mogły sprawnie funkcjonować. Jesteście ciekawe, ile snu potrzebujemy?

Stojący na czele grupy badawczej profesor Horne twierdzi, że mózg kobiety w odróżnieniu od mózgu mężczyzny jest nastawiony na wielozadaniowość. Dlatego jesteśmy w stanie pracować zawodowo, zajmować się domem i wykonywać jednocześnie kilka innych czynności naraz. Przez to, że musimy działaś na trzy ręce, pamiętać o wszystkim i ogarnąć rodzinę, musimy się porządnie wysypiać. Bez tego stracimy zapał i staniemy się sfrustrowane.

Ile musimy spać? Według naukowców osiem godzin snu to absolutna konieczność. Przez długi czas nasz mózg działa w tzw. systemie awaryjnym, przez co potrafi przejść do działania pod wpływem bodźca i nie może się przestawić na tryb odpoczynku. Dlatego musi minąć jakiś czas, aby mógł się on zupełnie wyłączyć, czyli po prostu wpaść w zdrowy sen. Dlatego panie powinny kłaść się przed północą i przesypiać minimum osiem godzin. Ciężko to sobie wyobrazić, prawda?

Fot. Istock/Geber86

Fot. Istock/Geber86

Jednak uświadommy sobie, drogie panie, że nam się to po prostu należy! Musimy łączyć wiele ról, pamiętać o badaniach, być dobrymi pracownicami i partnerkami, dlatego śpijmy bez wyrzutów sumienia. Nie robimy tego z lenistwa, tylko dla dobra. Swojego, swoich bliskich i naszego otoczenia.

A panowie, jeśli chcą mieć szczęśliwą partnerkę, która za nich pamięta o wszystkim, powinni to uszanować i zadbać o odpowiednie warunki, w których będziemy smacznie spały. Kubek ciepłej herbaty i buziak na dobranoc na pewno wyjdą nam na zdrowie:)


 

Źródło:


Psychologia Związek

7 inspirujących lekcji filozofii Huny, które pomogą ci odzyskać energię i przyciągnąć dobro

Redakcja
Redakcja
5 czerwca 2017
Fot. iStock / sundarananda
Następny

Wierzymy w wiele różnych rzeczy, nie zawsze w to, co nam służy. Sami sobie podcinamy skrzydła, odbieramy chęć działania, zasłaniając się brakiem siły sprawczej. Potrzebujemy na życiowych zakrętach czy w chwilach zwątpienia drogowskazu, jak żyć dalej, lepiej. Huna to zbiór prawd, które praktykowano od wieków na dalekich Hawajach.

Odległość czy pochodzenie nie ma znaczenia, bo Huna to filozofia uniwersalna, która wzmacnia, oferuje w sobie mądrość, dzięki której życie po prostu staje się lepsze i pełniejsze. Huna wspiera, daje z siebie to, co najcenniejsze. Nie tylko przez Hawajczyków, traktowana jest jak wyjątkowy amulet, który niesie jasny przekaz i wielkie możliwości.

Pozwala spojrzeć inaczej. Pozwala dostrzec to, co nieświadomie sobie obieramy.


 

, , 

Psychologia Związek

Koniec z byciem idealną. Czas najwyższy wyrzucić tę chorą perfekcyjność do kosza!

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
5 czerwca 2017
Fot. iStock/Mixmike

Przyjaciółka opowiadała mi ostatnio, w jaką furię wpadła, kiedy rano spiesząc się do pracy zakłada bluzkę, a na niej… plama. Wyobrażacie to sobie, 5 minut do wyjścia, dzieci jęczą, ty jedną ręką pakujesz im kanapki do szkoły, drugą poprawiasz makijaż, a w zębach trzymasz ową nieszczęsną bluzkę, co by wyglądać elegancko, zresztą jak zawsze.

Bo ty, pomimo dwójki, czy trójki dzieci, zawsze wyglądasz nienagannie. But na obcasie, spódnica odprasowana, włosy ułożone. Nie, ty nie malujesz się w aucie stojąc w korku, wstajesz specjalnie 15 minut wcześniej, bo wszystko masz dokładnie zaplanowane. Siedem minut porannej toalety, kawa pięć minut, w tym czasie śniadanie dla dzieci, budzisz je zawsze o tej samej godzinie. Wyliczony czas na ich marudzenie, ubieranie się i upragnione wyjście. I tylko ta cholerna plama na bluzce sprawia, że cały świat wali ci się na łeb, bo tego w planie nie ujęłaś. Nie przewidziałaś, że twój misternie utkany harmonogram runie w gruzach. Bo tak to właśnie widzisz. Masz ochotę usiąść i płakać.

I tak zrobiła moja przyjaciółka. Usiadła i zaczęła płakać. Jedna plama, na jednej bluzce obudziła w niej tyle emocji, że ona dźwignąć tego nie była w stanie. A kiedy dzieci spytały zaskoczone, bo nigdy mamy płaczącej nie widziały: „co się stało”, a ona odpowiedziała, że ma plamę na bluzce, to zdała sobie sprawę z absurdu całej sytuacji.

Wiecie, co zrobiła? Zadzwoniła do pracy, wzięła wolne na żądanie, dzieciom pozwoliła zostać w domu i… Nie, wcale nie pojechała kupić nowej pralki, zaczęła analizować, jakim cudem plama na bluzce mogła położyć jej życie na łopatki?

Każda z nas ma taką plamę w swoim życiu. Każda, która próbowała udowodnić światu, że jest idealna, że wszystkiemu podoła, że nic nie jest w stanie jej złamać, bo zawsze z uśmiechem i lekkością przyjmie wszystko i rozwiąże każdy problem. Cóż… A później nasz świat się zawalał przez auto, które nagle w drodze do pracy, czy po dzieci odmówiło posłuszeństwa, przez złamany obcas czy paznokieć zawsze w nieodpowiednim momencie, przez chorobę dziecka, która okazywała się zwykłym przeziębieniem, przez zmęczenie, którego nasz organizm już nie był w stanie wytrzymać, przez nie taką minę szefa, przez krytyczne słowo mamy czy partnera.

Dążąc uparcie do ideału, którego nikt od nas nie wymagał, musiałyśmy mieć pełną kontrolę nad naszym życiem. Nic nie mogło wytrącić nas z równowagi, bo przecież w swojej perfekcji byłyśmy w stanie przewidzieć wszystkie scenariusze. Do granic możliwości napinałyśmy mięśnie karku, prostowałyśmy kręgosłup, przyklejałyśmy uśmiech, aby tylko bańka, którą stworzyłyśmy, nie pękła.

Obserwuję masę takich kobiet. Rozmawiają bardzo mocno gestykulując, nigdy nie patrzą w oczy, nerwowo poprawiają okulary lub włosy. Ale zawsze „odpowiednio” ubrane, nigdy w dresach nie wpadną do szkoły, nie pokażą się nigdzie bez makijażu. Dzieci delikatnie instruują, aby się nie brudziły, a w torebce zawsze noszą mokre chusteczki, którymi mogą im buzie wytrzeć. Gdy ktoś obok mówi: „daj spokój brudne dziecko, to szczęśliwe dziecko”, śmieją się nerwowo, a kiedy tylko nikt nie patrzy trą im buzie, co by czyste były. Uwięzione w natręctwach, w sztywności karku i włosach misternie ułożonych. Nie usiądą na trawie, nie pośmieją się serdecznie. Modlą się w duchu, żeby nikt nie odkrył, jak bardzo się boją, że ktoś odkryje, że nie są idealne, że zdarza im się krzyknąć na dziecko, gdy nikogo nie ma w pobliżu, że płaczą ze zmęczenia sprzątając wieczorem po kolacji. Że marzą, by zasnąć w ubraniu na kanapie zaraz po powrocie z pracy. Ale na żaden luz nie dają sobie przyzwolenia.

Kochane Perfekcyjne Kobiety, które obawiacie się zobaczyć plamę na swojej bluzce, chciałam wam dzisiaj powiedzieć: dajcie sobie święty spokój, przestańcie, nikt od was nie wymaga, żebyście były zawsze i wszędzie i w dodatku bardziej! To wy same sobie to robicie.

Bo perfekcyjność:

– odbiera okazję do zabawy – bo jak się bawić, kiedy człowiek trzyma się sztywno wyznaczonych sobie ram i nie chce poza niej wyjść?

– marnuje życiowe szanse – bo nie dajemy sobie prawa ich dostrzegać, w naszym idealnym świecie nie ma prawa nic się zmienić, wszystko musi być tak, jak z góry sobie zaplanowałyśmy, więc jak dostrzec szansę patrząc tylko na wprost nie rozglądając się na boki?

– nie rozwija – bo jak rozwijać się żyjąc w bańce, gdzie nie dajemy sobie prawa do błędu, do ryzyka, do poniesienia porażki?

– sprawia, że żyjemy w wiecznym strachu – bo tak bardzo boimy się, że ktoś odkryje, że nie jesteśmy idealne, że powinie się nam noga, że ten obcas złamie się nam na oczach wszystkich…

– czyni nas nieszczęśliwymi – bo pomyśl, czy dzisiaj jesteś szczęśliwa spiesząc się do pracy, z zaciśniętymi zębami rozmawiając z szefem, uśmiechając się, kiedy mąż mówi, że nie zdąży odebrać dzieci, bo przecież ty zawsze zdążysz, ty zawsze wszystko zrobisz, ty każdemu udowodnisz, że nie ma dla ciebie rzeczy niemożliwych… No chyba, że nagle, zupełnie nieoczekiwanie pojawi się plama na twojej bluzce i nagle zrozumiesz, że nie chcesz tak żyć, że bycie idealną nie jest fajne i że dzisiaj chcesz dzień wolny od swojej perfekcyjności, a może i całe wakacje luzu.

A ja z całego serca życzę ci tej plamy na bluzce i w końcu szczerego uśmiechu, który sprawi, że ty i wszyscy wokół będą szczęśliwsi.


Zobacz także

„Rzuciłam wyzwanie śmierci, powiedziałam: Nie oddam ci go! I, co gorsze, uwierzyłam, że jestem w stanie go uzdrowić. Wierzyłam w to do samego końca”

13 głupich błędów, które popełniamy po rozstaniu

Autostradą przez życie. Co wybierasz – prostą drogę, czy kręte ścieżki?