Macierzyństwo

WWF zaprasza dzieci do grona „Przyjaciół Pandy”! Rusza program edukacji przyrodniczej

Gościnnie w Sessionbordercontroller.info
Gościnnie w Sessionbordercontroller.info
1 września 2017
Fot. Materiały prasowe
 

Edukacja jest kluczem do poznawania i zrozumienia otaczającego nas świata oraz wzbudzenia dla niego szacunku wśród najmłodszych. „Przyjaciele Pandy” to program edukacyjny stworzony przez Fundację WWF Polska uczący dzieci szacunku do przyrody i wspierający uczniów w odkrywaniu jej tajemnic. 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Program edukacyjny „Przyjaciele Pandy” został stworzony z myślą o uczniach szkół podstawowych z klas l-lll oraz nauczycielach, którzy chcą w ciekawy sposób przekazywać wiedzę o świecie. Połączenie treści przyrodniczych, polonistycznych, matematycznych oraz  informatycznych z edukacją plastyczną i zabawami wspierającymi aktywność ruchową dziecka umożliwia zaplanowanie atrakcyjnych i angażujących zajęć dla najmłodszych. Program otwiera nieograniczone możliwości prowadzenia ciekawych zajęć, proponując aktywizujące działania edukacyjne i dostarczając zestawy nietuzinkowych pomocy dydaktycznych.

Poprzez program edukacji przyrodniczej chcemy inspirować i zachęcać najmłodszych do dokonywania właściwych wyborów i dbania o lepszą przyszłość naszej planety – mówi Irka Jazukiewicz, koordynatorka programu edukacji przyrodniczej „Przyjaciele Pandy” w Fundacji WWF Polska – Wierzymy, że przygoda z „Przyjaciółmi Pandy” zmobilizuje dzieci  do zaspokajania swojej ciekawości i samodzielnego doświadczania świata przyrody, co łączy się z naturalną  potrzebą jego ochrony.”

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

 Program „Przyjaciele Pandy” na rok szkolny 2017/18 jest dostępny w trzech blokach: LasWoda oraz Ja i Środowisko. Każdy z nich zawiera wyjątkowe treści, tematycznie zbliżone do omawianego obszaru. Przykładowo, po zrealizowaniu bloku Las dzieci bez problemu będą mogły wskazać cechy charakterystyczne 12 gatunków ptaków występujących w Polsce. Poza tym, na przykładzie liści, nauczą się dodawania czy mnożenia. Z bloku Woda uczniowie dowiedzą się m. in. jakie zwierzęta żyją w Bałtyku i polskich rzekach oraz jakie znaczenie w życiu człowieka, roślin i zwierząt ma powietrze i woda. Blok Ja i Środowisko jest najbardziej obszerny tematycznie. Dzieci poznają dzięki niemu jak funkcjonuje organizm człowieka i jak prawidłowo o niego zadbać. Przy okazji zajęć o wytwarzaniu odpadów, zaczynają podejmować własne działania na rzecz ochrony przyrody w swoim środowisku, jednocześnie rozumiejąc ich sens.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

 Przystępując do programu nauczyciele otrzymują dostęp do platformy internetowej Nauka to Zabawa (zawierającej wciągające quizy) oraz materiały drukowane w postaci książki z instrukcjami dla nauczyciela i atrakcyjnymi kartami pracy. W pakiecie znajduje się również efektowny plakat z zestawem wielorazowych naklejek, cieszący się dużym zainteresowaniem uczniów.

 „Możliwość korzystania przez ucznia z platformy internetowej jest szczególnym atutem programu „Przyjaciele Pandy”. Zachęca ona dzieci do samodzielnego poszukiwania wiedzy oraz zgłębiania zagadnień przyrodniczych. Chcemy, aby dzięki dostępnym technologiom, najmłodsi zafascynowali się różnorodnością przyrody i nauczyli się jej doświadczać również poprzez zabawę.” – dodaje Irka Jazukiewicz.

100% nauczycieli testujących oceniło program „Przyjaciele Pandy” pozytywnie

Ich zdaniem, uczniowie z dużym zaangażowaniem wykonywali zaproponowane zadania, ostatecznie oceniając program na piątkę. Program edukacji przyrodniczej „Przyjaciele Pandy” jest zgodny z aktualnie obowiązującą podstawą programową z edukacji przyrodniczej dla klas
I-III szkół podstawowych.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Jak przystąpić do programu? 

Wystarczy wejść na stronę , zarejestrować się poprzez wypełnienie formularza wybierając 1 z 3 dostępnych bloków i przekazać jednorazową darowiznę w wysokości 200 zł na rzecz całorocznego programu „Przyjaciele Pandy”. W ciągu kilku dni roboczych Fundacja WWF Polska prześle kurierem materiały drukowane, natomiast drogą mailową zostanie przekazany dostęp do wybranego bloku na platformie internetowej. Program jest znakomitą propozycją edukacyjną na rok szkolny 2017/2018, ale ponieważ dostęp do platformy jest uruchamiany na okres 12 miesięcy, do “Przyjaciół Pandy” można dołączyć w każdej chwili.

Program jest finansowany ze środków Fundacji. Wpłacona darowizna służy pokryciu kosztów produkcji, druku oraz dostarczenia materiałów edukacyjnych, które WWF udostępnia w podziękowaniu za darowiznę. Każda kwota darowizny wpłacona ponad kwotę bazową, zostanie przeznaczona na działalność statutową Fundacji, czyli ochronę przyrody i zagrożonych wyginięciem gatunków zwierząt w Polsce i na świecie. Uczniowie, nauczyciele i dyrekcje szkół biorących udział w programie “Przyjaciele Pandy” otrzymają także specjalne dyplomy z podziękowaniem.

Przed zarejestrowaniem się w programie nauczyciele mają możliwość zapoznania się z nim po odwiedzeniu zakładki “”. Znajdą tam różnorodne materiały, między innymi quizy na platformie online, materiały interaktywne, materiały drukowane, karty pracy i instrukcje dla nauczyciela, jak korzystać z materiałów WWF przy realizacji lekcji o tematyce przyrodniczej.

Gorąco zachęcamy szkoły do przyłączenia się do programu, a dzieci z klas I-III zapraszamy do grona Przyjaciół Pandy! Więcej informacji na 


 

Źródło:


Macierzyństwo

Dzika róża – ozdabia ogrody, jest pyszna i chroni zdrowie. Brioszka z konfiturą z owoców dzikiej róży [PRZEPIS]

Gościnnie w Sessionbordercontroller.info
Gościnnie w Sessionbordercontroller.info
1 września 2017
Fot. iStock
 

Najczęściej spotykamy ją w parkach i w prywatnych ogrodach i nie powinniśmy przechodzić obok niej obojętnie. Dzika róża bowiem nie tylko jest piękna, ale również posiada bardzo dużo właściwości zdrowotnych. Z zebranych owoców możemy przygotować na przykład syrop, który idealnie sprawdzi się jako lek na przeziębienie. 

Róże w kuchni

– Niezależnie od rodzaju, owoce dzikiej róży mają delikatny smak – mówi Ewa Wagner, redaktor naczelna miesięcznika „Kuchnia”. – Najczęściej z róży robi się syrop oraz przecier, który możemy wykorzystać do napełniania babeczek, tart i do smarowania naleśników– dodaje.

Owoce dzikiej róży zbiera się od końca sierpnia aż do pierwszych przymrozków. Krzewy sadzone są w parkach jako roślina ozdobna, ale znajdziemy je również na skrajach lasów. Zbierać należy dojrzałe owoce, które przed spożyciem trzeba oczyścić z nasion i przylegających do nich włosków, ponieważ podrażniają przewód pokarmowy. Wystarczy przetrzeć ugotowane owoce przez gęste sito. Tak przygotowaną masę można wykorzystać do przygotowania konfitury i syropu.

Fot. iStock /CasarsaGuru

Fot. iStock /CasarsaGuru

Witaminowy bonus

Właściwości zdrowotne dzikiej róży znali już mieszkańcy starożytnego Rzymu, a dziś wykorzystywane są w medycynie ludowej i zielarstwie. Dzika róża zawiera od 30 do 40 razy więcej witaminy C niż cytrusy, więc spożywanie jej przetworów świetnie wzmacnia odporność. Dzika róża jest też bogata w antyoksydanty, które chronią komórki ciała przed przedwczesnym starzeniem się.

Magazyn „Kuchnia” poleca brioszkę z konfiturą z owoców dzikiej róży.

Fot. iStock / letterberry

Fot. iStock / letterberry

Składniki na ciasto

250 g mąki pszennej, 2 jajka i 1 żółtko, 30 g cukru, 15 g świeżych drożdży (lub 1/2 torebki suszonych), szczypta soli, 200 g masła;  konfitura z owoców dzikiej róży, na którą przepis znajdziesz we wrześniowym wydaniu magazynu „Kuchnia”.

Sposób przygotowania

Zagniatamy wszystkie składniki – bez żółtka i masła. W ciasto wciskamy kawałki miękkiego masła, zagniatamy, dodajemy żółtko, znów zagniatamy i odstawiamy na 3 godziny do wyrośnięcia. Następnie zagniatamy jeszcze raz, przykrywamy, wstawiamy na noc do lodówki, aby dojrzało. Następnego dnia z ciasta lepimy wałek, wkładamy do natłuszczonej keksówki, przykrywamy ciepłą, wilgotną ściereczką i odstawiamy na 2 godziny, by podwoił objętość. Wkładamy do piekarnika, nagrzanego do 160 st. C i pieczemy 45 minut. Upieczoną brioszkę podajemy z dżemem z dzikiej róży.


 

Źródło:


Macierzyństwo

Żyć nie umierać? Nauczanie to ostatnia rzecz, jaką się uprawia w szkole. Najważniejsze są papiery

Gościnnie w Sessionbordercontroller.info
Gościnnie w Sessionbordercontroller.info
1 września 2017
Fot. iStock / alexeyrumyantsev

Znam Ilonę od kilku lat. Mieszkamy obok siebie. Ładna brunetka. Cienka jak niteczka. Długie, czarne, gęste włosy są jej wizytówką. Bardzo komunikatywna i zawsze uśmiechnięta. Wygląda młodo. Poznałam ją przy piaskownicy, gdzie nasze córeczki bawiły się razem. Wiadomo, najpierw temat kaszki, zupki, pieluszki. Potem coraz bliżej się poznawałyśmy. Szybciej wracała do pracy, bo macierzyński się jej kończył, a na wychowawczy z mężem nie mogli sobie pozwolić. Za mało zarabiała. Była nauczycielką. No tak. Też bym wróciła na jej miejscu. Kokosów nie zarabia, ale przecież pójdzie do pracy na trzy, cztery godzinki i wraca. Wykupi w żłobku pół abonamentu i po kłopocie.

Gdy z zaprzeczeniem kiwała głową i z uśmiechem jak zwykle serdecznym mówiła: „Kochana szkoła to obóz pracy. Zobaczysz”. Nie rozumiałam. Co ona wygaduje, pomyślałam. Uczy angielskiego, zrobią czytankę, trochę gramatyki, pogadają i po lekcji. Tak do godziny 12 i fajrant. Popołudniu może jeszcze korków udzielać, żeby podreperować budżet. Żyć nie umierać. Zdziwiłam się, gdy mówiła, że to stereotypy. Że dziś jest inaczej. Nauczanie to ostatnia rzecz, jaką się uprawia w szkole. Najważniejsze są papiery.

Wróciła. Córka do żłobka. Ona do pracy. I praktycznie od razu w parze z laptopem. Jakieś rozkłady, programy takie a takie, karty uczniów, orzeczenia, sprawozdania, protokoły rad. Dla uczniów testy diagnozujące, raporty z diagnoz, wnioski i ewaluacje. Spotkania z rodzicami i godziny dodatkowe. Co z tego, że już nieobowiązkowe. Za darmo zaplanowała trzy w tygodniu dla maturzystów, olimpijczyków i mających trudności. Miała wyrzuty sumienia, że i tak za mało. Już w pierwszym tygodniu września układała testy, sprawdziany, zestawy maturalne.

Dziś jest Internet i dużo książek, ksero, ma łatwiej niż poprzednie pokolenia. Starała się o dofinansowanie projektu międzynarodowego, chciała jechać z uczniami do Norwegii. Dyrekcja się ucieszyła, ale nie zrobiła nic. Tylko wymagała. Gdy Ilona zdobyła pieniądze nawet jej nikt nie podziękował. Jeszcze pretensje były że samolot za drogi, a kupiłaby szybciutko bilety, gdyby rodzice się zdeklarowali w terminie. Po powrocie okazało się, że dyrekcja zmniejszyła jej dodatek motywacyjny. Myślałam, że padnę jak się dowiedziałam, jakie to pieniądze. Pracuję w korporacji. Zarabiam nieźle. Premie zaczynają się od liczby czterocyfrowej. A jej dali obniżkę ze 100 zł brutto na 70. Poryczała się. Nie z powodu pieniędzy, bo kwota śmieszna, ale o brak docenienia tego, bo by wyjechać, musiała mocno logistycznie się nakombinować. Mi by się nie chciało. W firmie mam mnóstwo obowiązków, wykonuję je na czas i profesjonalnie, ale dostaję za to satysfakcjonujące wynagrodzenie.

Ilona wieczorem z reguły nie ma czasu na plotki, siłownię, masaż. Zawsze czymś zajęta. Czymś z pracy. Kiedyś po coś wpadłam i mnie wciągnęła, bym zobaczyła jaki śmieszny filmik na Youtube znalazła. Myślałam, że szuka dla rozrywki, a ona szukała dla uczniów, by lekcja była bardziej interesująca. Obejrzała go z 10 razy, zapisując wszystkie frazy. Zrobiła już ćwiczenia do tego i chciała opracować jakiś ustny zestaw maturalny na podstawie filmiku. Dla innej grupy chciała jeszcze opracować piosenkę Beyonce.

Pytam się, po co to robi. A ona, żeby zajęcia uatrakcyjnić, bo młodzież znudzona i wymagająca. Poza tym wykorzysta to jeszcze, a i lekcja będzie fajniejsza. „Ja lubię uczyć, serio. Lubię widzieć ich postęp, jak się językowo otwierają. Jak widzę, ile umieją na maturze, choć w pierwszej klasie nie chcieli nic mówić po angielsku.” Rozejrzałam się, na biurku posortowane materiały. Tu 1a, 2c, 3b itp. I tak prawie codziennie.

Bywają lżejsze dni, ale z reguły każdy wieczór wygląda podobnie. Zawsze z pasją coś przygotowuje. Fragment filmu, grę, reakcje językowe, prezentacje. To dla uczniów. Dla szkoły zaś dokumenty. Pokazała mi teczkę z wyjazdu do Norwegii. Pokaźny segregator, wszystko podzielone, poukładane, opisane.

Regulaminy, zgony rodziców, plany, ksera dokumentów, sprawozdania, harmonogramy. Takie segregatory u mnie w firmie mamy na zakończenie sporego projektu. Wiem, ile pracy to kosztuje. Wiem też, ile zarabiam, a ile Ilona. Ona w pracy jest tak naprawdę cały czas. Nawet robiąc zakupy w Biedronce, obserwowana przez uczniów lub rodziców, jest nauczycielem. Takich produktów jak podpaski, wino, wódka na osiedlu nie kupuje. Zawsze spotka podopiecznych, a ci patrzą co ma w koszyku. Mimo to pracy zmienić nie chce. Wpływ na młodych ludzi daje jej satysfakcję. Uczy się od nich, ma z nimi świetny kontakt. Uwielbiają ją.

W pokoju ma na ścianie laurki od dorosłych już uczniów, wierszyki, kilka zdjęć z wycieczek. Mówi, że woli je od kwiatów. Cieszy się, gdy absolwenci odwiedzają stare mury Alma Mater, gdy ją pamiętają, dziękują za odpytywanie, bo dziś pracują w firmach, gdzie bez angielskiego ani rusz. Ilona ma pasję i powołanie. Miewa chwile zwątpienia. Boli ją chłód dyrekcji, czasami nierealne wymagania rodziców, chamskie odzywki uczniów, bo takie też mają miejsce. Idealnie nie jest. Jednak jestem pewna, że ona ma powołanie. Dzięki Ilonie zmieniłam zdanie o nauczycielach. Społeczeństwo nazywa ich złośliwie darmozjadami i nierobami. Pomstuje za wolne wakacje czy ferie zimowe.

Ja, obserwując Ilonę (a ta twierdzi, że wcale wyjątkiem nie jest) widzę mądrą dziewczynę, która ciągle się dokształca i poważnie traktuje swoje obowiązki. Porażki uczniów traktuje jak własne, a zwycięstwa przypisuje ich ciężkiej pracy. Jest świadoma jaki wpływ może mieć na życie ucznia, toteż z rozwagą dobiera słowa. Nigdy nikogo nie obraziła, a jeśli zdarzyło się jej podnieść głos o dwa tony to jestem pewna, że przeprosiła. Uważa bowiem, że należy młodzieży samemu dać przykład jak trzeba się zachowywać. Dopiero potem wymagać. Wiem, że uczniowie czasem się jej zwierzają. Szczegółów nie znam. Nie mówi. Domyślać się mogę, że chodzi pewnie o pierwszą miłość, zagrożenie jedynką, problemy w domu. Takie problemy mieliśmy przecież i my.

Ilona jest punktualna i słowna. Bardzo szybka i energiczna. Mówi dużo i głośno. Gestykuluje. Nie każdy ją przez to może lubić. Ja oceniam ją jako pozytywną wariatkę. Żałuję, że nie miałam takiej nauczycielki. Kiedyś jej powiedziałam, że w tej szkole się marnuje. Że powinna iść do dużej firmy. Pracy dużo, ale przynajmniej pieniądze adekwatne do wysiłku i perspektywy. Zapytała mnie, a kogo bym chciała, by uczył moją córkę. Jakiś niespełniony przypadkowy człowiek, który w szkole pracuje za karę, jest sfrustrowany zarobkami i nie znosi młodzieży? Odpowiedź znała. Wiem, że takich Ilon jest więcej. I mam nadzieję, że kiedyś moje dziecko na taką trafi. Nie idealną, bo takich nie ma, ale na taką, która lubi uczyć i jej się po prostu chce.

autorka: Poli-Ann


Zobacz także

Jak złagodzić nudności w ciąży?

Jak złagodzić nudności w ciąży?

Do kobiety, która w tramwaju nazwała mnie złą matką: nic o mnie nie wiesz, nie masz pojęcia, jak daleko prawdy jesteś

Każde dziecko potrzebuje tych czterech rzeczy!

виагра цена в аптеке

У нашей фирмы интересный веб сайт про направление круассаны французские https://cafemarseille.com.ua/ru/croissant/
Dapoxetine