Macierzyństwo

We Wrocławiu zdarzył się cud. Dziecko urodziło się 55 dni po śmierci mamy

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
19 kwietnia 2016
Fot. Pixabay / Parentingupstream /
 

To poruszająca i niesamowita historia, o cudzie jakiego dokonali lekarze we Wrocławiu. Specjalistom udało się utrzymać ciążę w łonie matki – 41-latki, u której wystąpiła śmierć mózgu w wyniku jego nowotworu. Przyszła mama była w 17 tygodniu ciąży, gdy jej stan dramatycznie się pogorszył. Po stwierdzeniu śmierci mózgu, lekarze postanowili zawalczyć o przeżycie dziecka, ponieważ serce matki nadal biło. Udało się to dzięki zaawansowanej aparaturze, która podtrzymywała podstawowe funkcje życiowe matki, przez 55 dni po śmierci kobiety.

– Pacjentka nie żyła. Nastąpiła śmierć mózgu, to znaczy brak już było szans na jej uratowanie. Ale ponieważ jej serce jeszcze biło, mogliśmy podtrzymywać pracę narządów sztucznie, stosując respiratory, bardzo silne leki krążeniowe, sztuczną nerkę – powiedział reporterom Gazety Wrocławskiej prof. Andrzej Kűbler, kierownik Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii. – Zwykle podtrzymujemy te czynności życiowe przez dzień – dwa, a tutaj wyzwanie było takie, że będziemy podtrzymywać te funkcje przez kilkanaście tygodni, aż płód będzie zdolny do samodzielnego życia.*

Zadanie nie było łatwe. Dotychczas medycy nie prowadzili takiego przypadku klinicznego. Każdego dnia musieli mierzyć się z trudnościami w podtrzymaniu prawidłowego funkcjonowania narządów wewnętrznych. Gdy neonatolodzy uznali, że chłopiec ma szanse na samodzielne życie, wykonali cesarskie cięcie. Na malucha czekał tata, który każdego dnia czuwał przy żonie i nienarodzonym dziecku. Przez cały czas czytał mu bajki.


Źródło: *

 


Macierzyństwo

„Chodź kochana, musimy szybko”. Zakochać się i odkochać w sześć dni. Dramat wirtualnego „zwiazku” w kilku aktach

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
19 kwietnia 2016
Fot. iStock / NemanjaMiscevic
 

O nie, nie będzie to opowieść o draniu w przebraniu księcia, mordercy w przebraniu anioła czy przebrzydłym panu z Tindera, który ma żonę, męża, dzieci i kilka kochanek. To opowieść o przykładnym Panu Przystojnym, którego Pani Ładna poznała również w świecie realnym. Kiedyś. Mieli wspólnych znajomych. Kilka miesięcy temu Pan Przystojny wysłał Pani Ładnej zaproszenie na Facebooku. Przyjęła. Koniec.

Stan cywilny Pani Ładnej: po skomplikowanym związku

Stan cywilny Pana Przystojnego: po skomplikowanym związku

AKT PIERWSZY. Spotkanie

Jakiś niedawny poniedziałek (czyli wiooosna)

Stan duszy Pani Ładnej. Średnio.

Myśli: oj tam, oj tam, najważniejsza jest praca.

Właśnie w pracy Pani Ładna dostaje wiadomość  od Pana Przystojnego.

„Widziałem, że polubiłaś tekst X. Świetny. Dał mi dużo do myślenia”. Pani Ładna dziwi się, że pisze do niej P.P. Nie mają przecież kontaktu na co dzień. „Dzięki, a jaki?” zagaduje mało oryginalnie. PP mówi o jaki tekst chodzi. O przemijaniu. Złych wyborach i pustce. „Uświadomił mi w jakim punkcie życia jestem”. Pani Ładna zerka na zegarek. Południe. Okropna nuda dzisiaj w biurze, żadnych akcji. No skoro tak….wraca do komputera, zakasuje rękawy i pisze:  tak źle? Nie, jednak od nowa. Czyli to o tobie jest ten tekst?”. „O mnie” pisze on. „Ale chyba każdy by się z nim zidentyfikował. Ty nie?”. Poeta, mruczy pod nosem Pani Ładna.

Szybko wertuje w pamięci co wie o PP. Przystojny, inteligentny. Przez jakiś czas spotykał się z jej koleżanką.  Ostatnio widziała się z nim trzy lata temu u znajomych na kolacji. On był z kimś, ona była sama, pokłóciła się z M., swoją Miłością Fatalną.

PP. jest wart uwagi i jej cennego czasu w biurze. Poza tym jest taaaaka empatyczna, widać, że chłopak chce pogadać. Zerka jeszcze na jego profil. „O rany, on się wspina”. Zawsze chciała mieć faceta, który chodzi po górach. „Wciąż tak samo przystojny” stwierdza.

„No dawaj” pisze. Opowiada jej o swojej eks. Właśnie rzuciła go dla innego. A on dla niej wyprowadził się do innego miasta. „A ty na jakim etapie życia jesteś?” pyta PP. „W czarnej d…”. Dzień płynie szybko. Nagle Pani Ładna patrzy na zegarek. „Wow. Jest godzina 17.00″.  Rozmawiają od południa. Już wie, że on lubi spać pod jedną kołdrą, pić do kolacji czerwone wino. Lubi Coldplay i the National. Niedawno zmarła mu babcia.

„Muszę iść” – ona w końcu pisze.  „Będę w samochodzie” .

„Zawsze mi się podobałaś, wiesz? Pamiętasz na tej kolacji? Prosiłem A., żeby dała mi Twój mail”.

„Ale miałeś dziewczynę”.

„Wiem. Kilka dni później się rozstaliśmy”.

„No sorry, ja byłam wtedy zakochana:). Ale teraz…. sam wiesz;-)”.

Myśl: czy ja to naprawdę pisze???

AKT DRUGI. Gorąca noc. Duchowa

Wtorek

Stan duszy: Świeci słońce???? I ja tego wcześniej nie widziałam????

Myśli: „I ja żyłam tylko pracą?”

Z telefonem w samochodzie, w łazience, na zebraniu.

„Wciąż masz grzywkę? Które zdjęcie na FB jest prawdziwe” „Żadne. Jestem tylko twoim snem. Zaraz się obudzisz”,  „Jesteś moją terapeutką?”, „Przyjmuję zawsze od 22.00. Teraz to po prostu interwencja, ale będę musiała trochę zniknąć. Nie mogę leczyć cały dzień”. „Jestem w kinie. Muszę na dwie godziny wyciszyć telefon”. „Mam spotkanie. Muszę na dwie godziny wyłączyć  telefon”. „To do potem.”, „Do potem”.

24 godziny, a on już wie, że P. złamał jej serce i był całkiem średni w łóżku. Ona zna imiona jego byłych dziewczyn i wie, że ma pustą lodówkę. Śmieją się z jego szefa (dziwnie zachowuje się na zebraniach i wciąż próbuje wyciągnąć od niego dużo projektów za mało kasy).  Z jej szefowej też się śmieją.

– Jesteśmy na jakimś dziwnym levelu – pisze ona.

– Dawno się nie śmiałem – odpowiada on. – Teraz wciąż się śmieję. Choć chwilowo jestem w czarnej d…. Ale staram się stanąć na nogi.

AKT TRZECI. Flirt

Środa.

Stan duszy: adrenalinaaaaaa, wreszcie

Myśli: To się dzieje naprawdę??????

On pisze, że ona jest śliczna i urocza. I czy pije już kawę. „Spotkamy się” proponuje. „Rzeczy ważne nie mogą dziać się szybko” asekuruje się ona. Krytycznie patrzy w lustro. Rany, jestem za gruba, to wszystko przez te wafelki co je wcinam po nocach. Rany, muszę iść do fryzjera. Rany, a jak wyglądają moje paznokcie?

„Ale mogę być na razie twoją wirtualną dziewczyną” „Idę w to. Ale to na pewno mi nie wystarczy”. „Spotkam się z tobą w czerwcu, obiecuję”.

Z fejsa przenoszą się na SMS-y. Ona do koleżanki pisze: „Pisze do mnie zajebisty facet, wiesz?. Wysyła jej jego zdjęcia. „Przystojny” komentuje ona.

Pani Ładna fruwa.

AKT CZWARTY. Prawie romans

Czwartek

Stan duszy: radość.

Myśli: To kiedy to spotkanie?

On: „To się dzieje naprawdę, uszczypnij mnie”. „Ty mnie uszczypnij”. Wiedzą, co jedli na śniadanie. Hmm, nie tylko. Rozmawiają o seksie. „Lubię mocno”, „Mam gadżety”.  „Dawaj zdjęcia”, „Najpierw się wykąpię”. Piszą ze sobą noc i dzień, wysyłają zdjęcia. On w górach, ona nad morzem. W pracy, w parku, na ściance, nartach, snowboardzie. „Mogę kupić tę sukienkę?”, „Wybrać te spodnie?”. „Ładnie się obcięłaś”.

On w końcu dzwoni.  To kiedy ta kawa?

Ona: To może w weekend.

Zasypiają z telefonami.

AKT PIĄTY. Tęsknota, zazdrość i alkohol

Piątek

On: Idę dziś pić z kumplem. Nie zdziw się, jak zaleje cię dziwnymi wiadomościami.

Ona: Biorę jak leci.

Pisze.

Że chciałby, żeby tu była. Że jest fajnie, ale średnio. Wysyła zdjęcia drinków.

„Podrywacie dziewczyny?”, „Nie, nie ma tu żadnych dziewczyn, same małolaty, myślę o Tobie”. „Ja myślę o Tobie, nie flirtuj z nikim”, „Ty nie flirtuj z nikim, mam momenty, gdy myślę, że robisz to ciągle – z taką łatwością ci to przychodzi”, „Jesteśmy na levelu zazdrości?”, „Bronię się przed tym etapem, ale piję, sama rozumiesz, nie jestem sobą”.

Ona mówi o nim mamie i kolejnym dwóm przyjaciółkom. „Wiedziałam, wciąż się śmiejesz do telefonu”. On pisze do szóstej rano. O dziewiątej już wysyła wiadomość: „Pęka mi głowa, muszę do biura”.

Piszą cały dzień.

AKT SZÓSTY. Upadek

Sobota

Ona: jak chcesz możemy się spotkać.

On cisza.

SMS koło południa: jadę się wspinać.

Ona: Spotykamy się?

On: Boję się.

Milczy cały dzień.

W końcu pisze: Przepraszam, nie jestem gotowy, chyba wciąż kocham byłą.

Ona: A to między nami?

On: Między nami??? Przecież to były tylko słowa. Nie robisz tego wciąż?


Macierzyństwo

„Czytanie dla rozwoju”. Ucząc czytania wspierasz neurologiczny rozwój dziecka i usprawniasz wzrok, słuch oraz mowę

Redakcja
Redakcja
19 kwietnia 2016
"Czytanie dla rozwoju" Aneta Czerska
Fot. Materiały prasowe

Dwa miesiące po rozpoczęciu nauki czytania, dwuletnia Małgosia potrafi przeczytać 9 książeczek. Nauka czytania nie jest tu priorytetem – matka Marysi zaczęła stosować metodę Cudowne Dziecko, aby pomnożyć inteligencję dziecka i zapobiec kłopotom w nauce szkolnej. Ucząc czytania wspiera neurologiczny rozwój dziecka i usprawnia wzrok, słuch oraz mowę. Zapewnia odpowiednie bodźce do rozwoju myślenia operacyjnego, wyobraźni i kreatywności.

Kiedyś nauka czytania odbywała się w szkołach. Później naukę liter wprowadzono w przedszkolach. Okazało się jednak, że efekty były gorsze, mimo iż umiejętność tę ćwiczono dwukrotnie – najpierw w przedszkolu, a później w szkole.

Pomysł, aby uczyć niemowlęta nie jest nowy. Pół wieku temu Amerykanin Glenn Doman, asystent neurochirurga, opracował metodę głównie z myślą o dzieciach z uszkodzeniem mózgu, która mogła być stosowana również do rozwoju dzieci zdrowych. Domanowi zarzucano jednak, że nie przeprowadził badań skuteczności.

Dwa miesiące temu wydana została pierwsza publikacja naukowa o wczesnodziecięcej nauce czytania podsumowująca 10-letnie badania naukowe. Książka przeznaczona dla wszystkich zainteresowanych rozwojem małego dziecka, zarówno rodziców, jak i pedagogów.

„Czytanie dla rozwoju” to napisana przystępnym językiem publikacja naukowa, w której po raz pierwszy przedstawiona została unikalna metoda nauki czytania w języku polskim dla dzieci, którą stosować można już od urodzenia. Metoda Cudowne Dziecko, autorski projekt dr Anety Czerskiej, rozwija wzrok, słuch i mowę, kształtuje myślenie operacyjne oraz świadomość otaczającego świata. Rozbudza w dzieciach miłość do czytania, pozwala na samodzielne odszyfrowanie kodu liter oraz czytanie i rozpoznawanie znaczenia wyrazów, zdań i tekstów. Metoda ta pozwala z jednej strony w łatwy sposób zaangażować dziecko, z drugiej zaś nie wymaga od rodziców wielu skomplikowanych przygotowań.

"Czytanie dla rozwoju" Aneta Czerska

Fot. Materiały prasowe

W publikacji znajdziemy dowody na to, że nawet dzieci sporadycznie uczone metodą opracowaną przez autorkę otrzymują dzięki niej solidne podstawy do dalszej nauki czytania. Jest to możliwe dzięki temu, iż w odpowiedzi na doświadczenia w krytycznym okresie rozwoju dziecka dokonuje się rozwój zaangażowanych struktur nerwowych.

Autorka w swojej książce publikuje też wyniki pierwszego przeprowadzonego na tak dużą skalę badania efektywności nauki czytania, które łącznie trwało 10 lat. Na jego podstawie ustalono, że efektywność metody Cudowne Dziecko wynosi ponad 90%, co oznacza, że u prawie każdego dziecka stosującego wspominaną metodę rodzice zauważyli spodziewane efekty.

Autorką książki jest Aneta Czerska – doktor nauk społecznych w zakresie pedagogiki. Znana jest jako ekspert, który uczy najnowszych technik rozwoju potencjału dziecka. Z jej usług korzystają ci, którzy już uświadomili sobie, jak ważne są pierwsze lata życia dziecka dla jego dalszych sukcesów szkolnych i zawodowych. Jest jednym z nielicznych pedagogów, którzy łączą i wykorzystują najnowsze odkrycia naukowe do rozwoju inteligencji, pamięci, wyobraźni, kreatywności i naturalnych zdolności dziecka.

Książkę można kupić na stronie wydawcy: oraz w wybranych księgarniach stacjonarnych i internetowych w cenie 49,90 zł.


Zobacz także

Żona, matka – przede wszystkim kobieta. Akcja „Mama, znaczy piękna”

Chcesz wychować syna na świadomego siebie i swojej wartości mężczyznę? To nie mów mu tych kilku rzeczy

Chcesz wychować syna na świadomego siebie i swojej wartości mężczyznę? To nie mów mu tych kilku rzeczy

O tę pasję warto zadbać

краска без запаха

купить курсовую работу в Уфе