Macierzyństwo

Wakacje – ruch na powietrzu, wciągające gry planszowe i ciekawe opowieści. Tego potrzebuje każde dziecko

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
6 czerwca 2016
wakacje
Fot. Pixabay / jill111 /
 

Wakacje, wakacje… ten słoneczny, wolny od nauki czas kochają wszystkie dzieci! Nie można się temu dziwić, skoro nawet my, dorośli, spoglądamy tęsknie w błękitne niebo, marząc o błogim odpoczynku podczas wyczekiwanego urlopu. My z pewnością zorganizujemy sobie czas, w opozycji do codziennych obowiązków w pracy i w domu. Ale w organizacji czasu naszych dzieci, musimy im pomóc.

Nie o to chodzi, by wakacje spędzić przed monitorem komputera i ekranem telewizora

Pozwalanie dziecku na oglądanie godzinami telewizji lub granie w gry komputerowe, to jednoczesne wyrażenie zgody na marnotrawienie wolnego czasu. A w wakacje przecież nie chodzi o to, by je przespać i zmarnować, tylko by skorzystać z długich, wolnych dni, zrobić coś ciekawego i zebrać miłe wspomnienia na nadchodzący szkolny rok.

Znacie swoje dzieci najlepiej, więc wiecie co im sprawi przyjemność. Wykorzystajcie możliwość wyhasania się na świeżym powietrzu, bo to fantastycznie wspiera dziecięcą odporność. Zorganizujcie z pociechą różnorodne gry zręcznościowe i zabawy, zaproście kolegów i koleżanki z podwórka. Niech dziecko korzysta do woli ze słonecznych, ciepłych dni. Piłka nożna, szaleństwa na placu zabaw, wyścigi, jazda konna czy miejski basen. Możliwości są ogromne, więc dziecko nie powinno być zamknięte w czterech ścianach przez cały dzień.

Piękna pogoda zachęca do ruchu, ale co gdy nie można wyjść z domu?

Dzieci nie lubią nudy, a gdy nie mają ciekawego zajęcia, patrzą w telewizor lub szaleją po domu próbując spożytkować nadmiar energii. Niestety, mimo sprzyjającej letniej aury, nie wszystkie dni są słoneczne, bywa, że kilka dni pod rząd pada rzęsisty deszcz i nie ma jak wyjść z domu. A wtedy rodzic powinien pokierować uwagę dziecka na zajęcie, które pozwoli wyhamować energię i skupić się na konkretnej czynności. W tej materii bardzo pomocne są książki i gry, także planszowe, które pozwolą miło spędzić czas i przyniosą pozytywne efekty dla rozwoju dziecka.

Dzieci kochają gry, rywalizację i smak zwycięstwa. Wykorzystajcie to wspólnie

Nie chodzi o to, by po prostu dać dziecku grę do ręki, wyjaśnić zasady i odwrócić się na pięcie. Grajcie razem, bo czas wspólnie spędzony nad planszą, ma same zalety. Pokrótce można powiedzieć, że gry stwarzają okazję do doskonałej zabawy oraz nauki liczenia, rozpoznawania liter, rozróżniania kolorów, kształtów, grupowania danych przedmiotów. Fantastycznie rozwijają percepcję, koncentrację oraz koordynację wzrokowo-ruchową. Rywalizacja obecna w toku rozgrywki motywuje do zwiększenia starań, daje poczucie satysfakcji lub w odwrotnej sytuacji – uczy współdziałania z osobą należącą do drużyny. Ponadto, uwaga skupiona na grze pozwala rozładować stres i napięcie, uczy nabierania dystansu do pewnych kwestii, pozwala wchodzić uczestnikom w inne role. Gra jest dobra nie tylko na deszcz czy wieczorową porę. Planszę możecie śmiało zabrać na piknik, rozłożyć na kocu i cieszyć się wspólnym czasem na świeżym powietrzu, lub zabrać do znajomych dziecka.

Warto mieć w domu różne gry, które spodobają się dzieciakom, tak jak np. :

Hexx

Jest to logiczna gra rodzinna, będąca kompromisem pomiędzy grą na refleks, a grą logiczną. Hexx to dynamiczna „party game” oparta na grze w domino. Gracze wykładają swoje sześciokątne karty, dopasowując kolorami do kart leżących już na stole. Wygra ten gracz, który pierwszy pozbędzie się wszystkich swoich kart. Gra świetnie się sprawdzi u graczy od 6 r. ż., jeśli zasiądzie do niej od 2-5 uczestników.
Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Gobblety

My mieliśmy kółko i krzyżyk, nasze dzieci mają do dyspozycji Gobblety! Ta idealna na pierwsze szlify gra strategiczna, spodoba się dzieciom powyżej 5 r.ż. zasady przypominają klasyczne „kółko i krzyżyk” , tyle że zamiast malować symbole na kartce papieru, sympatycznie wyglądającymi „potworkami” można „zjadać” pionki swoje i przeciwnika! Wygrywa ten, kto pierwszy ustawi trzy Gobblety w linii!

nIQczemni. Szaleni naukowcy

nIQczemni to humorystyczna gra strategiczna o szalonych naukowcach zamkniętych w tajnych laboratoriach. Naukowcy tworzą wynalazki, które mają im ułatwić zdobycie władzy nad światem. Mechanika gry polega na wykonywaniu czterech różnych akcji, zagrywaniu szpiegów, zdobywaniu funduszy, które pozwalają wykupić karty wynalazków dających dodatkowe zdolności oraz punkty zwycięstwa. Wygrywa gracz, który jako pierwszy zdobędzie 20 punktów. Wciągną się w nią uczestnicy powyżej 10 r.ż.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Ciasteczkowe potworki

Do tej kolorowej gry mogą zasiąść gracze powyżej 5 r.ż., w liczbie od 2 do 5 osób. Jest to gra prosta i szybka, w oparciu o spostrzegawczość graczy. Pomysł jest intrygujący, ponieważ uczestnik gra wesołym potworkiem uwielbiającym smakołyki. W czasie każdego posiłku tylko jeden potworek może zjeść właściwy smakołyk. Należy smakołyk znaleźć szybciej niż inni – gdy gracz zje ich pięć, wygrywa grę.

W te gry warto zainwestować rodzinny czas, ponieważ Gobblety, Ciasteczkowe potworki i Straszny dwór, zostały nagrodzone w konkursie Zabawka Roku 2016 organizowanym przez portal Zabawkowicz.pl, największy opiniotwórczy serwis branży dziecięcej.

Książki to nie „zabójca czasu”, a niezwykłe narzędzie wspomagające rozwój dziecka

Czytanie również ma nieocenione zalety dla rozwoju dziecka. Jest doskonałym ćwiczeniem dla mózgu, rozwija wyobraźnię, wzbogaca słownictwo, poprawia koncentrację i pamięć, poszerza wiedzę, pozwala poznać i zrozumieć pewne zależności, emocje. Nie pozwala się rozpanoszyć nudzie, bo przecież gdy dziecko czyta, poświęca całą swą uwagę na treść książki. Wchodząc w świat bohaterów odrywa się od codzienności, odpływa myślami w inne, ciekawe miejsca. A gdy czyta wciągającą fabułę, wnika w świat zagadek i niespodzianek, wysila głowę, by porządkować losy bohaterów, a także przewiduje zakończenie. Podobnie jak z grami, zawsze jest dobry czas i miejsce na książkę!
Ponieważ dziecko dopiero kształtuje swoje upodobania czytelnicze, podsuwaj mu różne książki, które pozwolą zdecydować, jaka lektura sprawia mu najwięcej przyjemności.

Alfie Bloom i tajemnice zamku Hexbridge 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Książka autorstwa Gabrielle Kent, stanie się wciągającą lekturą nie tylko dla chłopców, ponieważ jest to ekscytująca historia pełna magii i przygód. Uchylając rąbka tajemnicy, można powiedzieć, że życie głównego bohatera – Alfiego Blooma jest monotonne i samotne. Jednak wszystko się zmienia, gdy chłopiec dostaje wezwanie do biura tajemniczego prawnika, gdzie zostaje poinformowany, że odziedziczył zamek Hexbridge. Ku swojemu ogromnemu zaskoczeniu Alfie dowiaduje się, że urodził się w tym właśnie zamku… sześćset lat wcześniej i jest strażnikiem dawnej magii, spadkobiercą Orina Hopcrafta, ostatniego z druidów. Na jego magiczne moce czyhają jednak mroczne siły. Z pomocą swoich kuzynów Madeleine i Robina, lokaja Wilberforce’a i wyjątkowego latającego dywanu Alfie będzie musiał ochronić magię przed przeciwnikami.

Emi i Tajny Klub Superdziewczyn. Wielka Księga Przygód

To przygody Emi z księgi trzeciej, czwartej i piątej zebrane w jednym tomie, autorstwa Agnieszki Mielech. Cykl książek o Emi stworzony został dla dziewczynek, które kochają takie przygody. Bohaterka cyklu, Emi, mieszka z rodzicami na drugim piętrze w domu Na Bateryjce. Chodzi do szkoły, czasami opiekuje się psem cioci Julii – Czekoladą i często odwiedza swoją babcię w Żabim Rogu. Emi ma szalone pomysły i paczkę zwariowanych przyjaciół: Anielę, która nie znosi księżniczek, złośliwą Florę, muzykalną Faustynę, czarującego Lucka i Franka-mądralę. Pewnego dnia Emi zakłada Tajny Klub Superdziewczyn, którego motto brzmi: NIGDY WIĘCEJ NUDY!

Warto przeżyć wspólnie z Emi i jej przyjaciółmi niezwykłe przygody, odkrywając tajemnicę pani Flamenko, demaskując mola książkowego, który grasował w pewnej bibliotece oraz ruszając na ratunek niezwykłej klaczy, Bravie.
Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Pożeracze książek 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Dwunastoletnia Emily wkracza do akcji! Jej rodzina właśnie przeprowadziła się do San Francisco, miasta, w którym mieszka literacki idol dziewczynki. To Garrison Friswold, twórca przebojowej gry sieciowej Book Scavenger. Wymyślona przez niego zabawa polega na rozwiązywaniu zagadek i odszukiwaniu książek na podstawie zawartych w nich wskazówek. Pewnego dnia Emily dowiaduje się, że Griswold na skutek bandyckiego ataku znajduje się w śpiączce. Nie wiadomo, co dalej z jego nową grą, która miała się rozpocząć. Wkrótce razem ze swoim nowym kumplem, Jamesem, dziewczynka znajduje dziwaczny tom. Przyjaciele wierzą, że to własność Griswolda i że doprowadzi ich do cennej nagrody. Tyle że tej książki szukają również inni… Emily i James muszą jak najszybciej rozwiązać zagadki ukryte w książce Griswolda. Jeśli tego nie zrobią, sami padną ofiarą bezwzględnych napastników. Ta pasjonująca opowieść, autorstwa Jennifer Chambliss Bertman, dedykowana jest młodym czytelnikom powyżej 9 r.ż.

Kumplobook. Książka dla prawdziwych przyjaciół

A teraz coś nowego, zupełnie wyjątkowego…

Kumplobook to książka interaktywna, dla dwojga. Nie wymaga prądu, nigdy się nie rozładuje! Komputer nie ma z nią żadnych szans, ponieważ Kumplobook kusi niezwykłą zawartością.
W środku czekają na dzieciaki:
• zadania i zabawy, które rozwijają i pielęgnują … przyjaźń!
• labirynty, szkice, mapownik, flagi, graffiti
• miejsce na sny, marzenia, czysty relaks: gry w statki, kapsle, państwa miasta, warcaby
• miejsce na portrety, ankiety, wyzwania i ważne pytania.
Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

 


Wpis powstał we współpracy z Wydawnictwem Wilga i Fox Games


Macierzyństwo

Miłość ci wszystko wybaczy… Nie wszystko i nie zawsze

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
6 czerwca 2016
Fot. iStock / oleg66
 

Miłość prawdziwa pokona największe trudności. Miłość prawdziwa poświęci się i nadprzyrodzonymi mocami pomoże ci przezwyciężyć twoje słabości, słabości twojego partnera i przeciwności losu. Zbyt często wierzymy w to, że jeśli tylko jest miłość, nic inne już nam niepotrzebne. Zbyt naiwnie mylimy miłość z uzależnieniem od drugiej osoby. Miłość ci wszystko wybaczy. Nie wszystko i nie zawsze.

Zdrada

Potrafimy ją wybaczyć, gdy bardzo i szczerze kochamy. Choć gdy kochamy mniej, albo nie kochamy wcale wybaczamy szybciej. Bo zdrada boli tym bardziej, im bardziej nam zależy. Ile razy można ją wybaczyć, ile razy dawać szansę partnerowi, który się nie zmieni? Podobno każdy zasługuje na drugą szansę. W sidłach miłości dajemy przecież i drugą i trzecią… Czy to jeszcze miłość, czy już zamiłowanie do cierpienia i uzależnienie od tego rytmu: zdrada – przeprosiny – sielanka- zdrada- przeprosiny – sielanka…

Więc wybacz, dla swojego spokoju i jako inwestycję na przyszłość. Ale twoją własną, już nie waszą wspólną.

Przemoc

Uderzył „tylko raz”. Właściwie nie uderzył nawet, tylko popchnął na ścianę. Normalnie nie jest agresywna, tylko jak się zdenerwuje. On wcale nie chciał. Ona po prostu ma problem. Kochając wynajdujemy tysiące powodów, by zostać jeszcze, choć chwilę z nim/z nią. Usprawiedliwiamy przemoc, czy to słowną czy fizyczną, nie nazywamy jej nawet po imieniu.? Gdzie są granice tego uczucia, które sprawia, że potrafimy się tak upodlić, tak bardzo zniszczyć? Czy to jeszcze miłość, czy już uzależnienie ofiary od kata?

Uzależnienie

To przecież nie jego/jej wina. To choroba, to nałóg, z którym przegrywa. Tu nie ma co wybaczać, tu trzeba wspierać, pomóc. Nie wolno zostawić ukochanej osoby w potrzebie, kiedy sobie nie radzi. Miłość to przecież bycie razem w zdrowiu i w chorobie. Tak, owszem, ale do momentu kiedy ta choroba zaczyna niszczyć także ciebie. Kiedy twoje własne, osobiste życie, to, które ciągle jeszcze do ciebie należy, rozpada się na kawałeczki. Kiedy zawalasz w pracy, bo nie śpisz, tylko czuwasz, przeszukujesz, wylewasz alkohol (swoją drogą, chyba dobrze wiesz, że to na nic), kontrolujesz. Kiedy zaczynasz być współuzależniona, miłość własna musi wziąć górę nad miłością do partnera. Inaczej pójdziesz na dno szybciej niż on, spalisz się.

Egoizm

Miłość nie jest dla egoistów. Wiesz o tym, a jednak ciągle liczysz na to, że on ci ją okaże. Albo, że twojej miłości starczy za was dwoje. Albo, że pod wpływem twojej on się zmieni, zrozumie, że nie wolno tak postępować, że cię rani, a ty przecież jesteś taką wspaniałą osobą…

Zrozum, on nie potrafi kochać tak, by postawić drugą osobę w centrum swojego świata i powiedzieć: „To ty jesteś ta najważniejsza”. Wybaczasz, godzisz się na takie życie, wiedząc, że zawsze będziesz na drugim planie, byle tylko być z nim. A w głębi duszy ciągle karmisz się nadzieją na zmiany, wielkie „bum” i jakiś namacalny dowód jego miłości. To nie jest dobre uczucie. To uczucie niszczące, wypalające cię od środka.

Brak szacunku

Dla ciebie, waszych dzieci i twoich bliskich. Związki mają swoje historie, swoją dynamikę i swoje lepsze i gorsze momenty. Kiedy jednak podczas waszych kłótni twój partner przekracza wszelkie granice i notorycznie obraża ciebie, twoich rodziców czy rodzeństwo – nie wybaczaj „dla dobra” i w imię miłości. Upewnij się, czy to na pewno miłość…

Jeśli mimo tego, że pozornie masz swój wymarzony związek, czujesz, że twoje marzenia, cele i osiągnięcia są bagatelizowane i spychane na margines jako coś niegodnego uwagi, nie rezygnuj z siebie dla miłości. Może nazwałaś tę relacje między wami zbyt wielkim słowem?

Kiedy twoje dziecko z pierwszego związku jest przez twojego obecnego partnera czy partnerkę traktowane z nienawiścią, nie tłumacz sobie, że jej/jemu jest przecież trudno. Kiedy wchodziliście w ten związek, nie ukrywaliście przed sobą swojej przeszłości.

Miłość nie może być ciągłym poświęceniem, ani ciągłym czekaniem na coś, co jak dobrze wiesz, nigdy nie nastąpi. Miłość nie może wszystkiego wybaczyć. Wybaczyć możesz ty, jeśli wybaczenie potrzebne ci by pójść dalej z czystym, choć jeszcze nieco ciężkim sercem. Nie bądź nieszczęśliwy w miłości, kochaj szczęśliwie.


Macierzyństwo

Antyoksydanty. Czego nie wiesz o likopenie, luteinie i innych związkach przedłużających zdrowie i młodość

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
6 czerwca 2016
Fot. iStock / Eva Katalin Kondoros

Nieobce są nam ćwiczenia, diety i kosmetyki mające za zadanie przedłużyć nasze dobre zdrowie i młody wygląd. Sięgamy po różne produkty, szukając cennych składników wpływających pozytywnie na kondycję naszej skóry, włosów i paznokci. Interesujemy się możliwościami, jakie dają nam naturalne substancje zawarte w pokarmach i napojach. Antyoksydanty, to jedne z tych substancji zawartych w pożywieniu, które są niezwykle cenne w spowolnieniu działania upływającego czasu.

Nieocenione właściwości antyoksydantów

Antyoksydanty (przeciwutleniacze) to różnorodne substancje potrafiące równoważyć szkodliwe działanie procesów utleniających, jakie mają miejsce w organizmie. W ich skład wchodzą substancje czynne wytwarzane przez rośliny, np. w owocach, warzywach, zbożach, orzechach, ziarnach oraz ich przetworach typu kawa, herbata lub yerba-mate. W przybliżeniu, aż 4.000 różnych związków chemicznych, możemy zaliczyć do grupy antyoksydantów. Wykazują one działanie w zakresie zapobiegania chorobom nowotworowym, opóźniania procesów starzenia a także wzmacnianiu odporności. Antyoksydanty chronią serce, przeciwdziałają wystąpieniu chorób degeneracyjnych układu nerwowego, (np. choroby Alzhaimera). Wzmacniają wzrok i zmniejszają ryzyko uszkodzenia siatkówki oka oraz zwyrodnienia plamki żółtej. Ludzki organizm w komórkach również produkuje własne antyoksydanty, które równoważą działanie wolnych rodników, jednak ich równowaga jest często zaburzana i warto dostarczać przeciwutleniacze pochodzące z zewnątrz, z pokarmów.

Stres oksydacyjny nam nie służy

Brak odpowiedniej ilości przeciwutleniaczy w diecie, jest szkodliwy dla organizmu. Wolne rodniki powstające w procesach zachodzących w organizmie, np. w wyniku zakłóceń metabolizmu lub toczących się stanów zapalnych lub funkcjonowaniu w zanieczyszczonym środowisku, palenia tytoniu, czy spożywania alkoholu, podłączają się do zdrowych komórek, doprowadzając do ich uszkodzenia. Powodują uszkodzenia błon komórkowych,  także łańcucha DNA i białek wchodzących w skład enzymów. A gdy w tym samym czasie występują niedobory antyoksydantów, następuje proces starzenia się komórek, mogą się też pojawiać choroby.

Jedz kolorowo

Na naszych talerzach powinno lądować więcej różnych składników roślinnych. Świeże warzywa i owoce, także te, sprowadzane zza granicy są dostarczycielami innych, ważnych dla neutralizacji wolnych rodników substancji takich jak: karotenoidy, bioflawonoidy i witaminy C, witaminy E, witaminy A, cynku oraz selenu. Oczywiście, jak ze wszystkim i tutaj należy zachować umiar i zdrowy rozsądek, ponieważ nie zostały określone w jasny sposób normy spożycia dla tych dobroczynnych substancji.

Do najpopularniejszych grup przeciwutleniaczy należą:

Karotenoidy – skarbiec witaminy A

Jest to grupa naturalnych żółtych, czerwonych i pomarańczowych barwników, szeroko występujących w przyrodzie – zawdzięczają im kolor liczne owoce i kwiaty, a także niektóre ptaki, owady oraz zwierzęta wodne. Należą one do naturalnych przeciwutleniaczy, będących głównym źródłem witaminy A w diecie. Karotenoidy przekształcają się w jelicie cienkim oraz w wątrobie w retinol, czyli witaminę A, która wspiera wzrost komórek, chroni błony śluzowe, poprawiając odporność organizmu na wirusy, reguluje procesy widzenia, przyspiesza gojenie ran. Ponadto karotenoidy chronią skórę przed szkodliwym działaniem promieniowania UV, wpływają na wytrzymałość kości. Dostarczymy je spożywając mleko krów żywionych naturalnie, a także w maśle, marchwi, dyni, szpinaku, boćwinie, sałacie, zielonym groszku, pomidorach, morelach, wiśniach, śliwkach i pomarańczach.

 Fot. Pixabay / PublicDomainPictures / CC0 Public Domain


Fot. Pixabay / /

Luteina

Jest ona naturalnym żółto–pomarańczowy barwnikiem wytwarzanym wyłącznie przez rośliny. Funkcjonuje jako naturalny filtr przeciwsłoneczny, wchłaniając szkodliwe promieniowanie ultrafioletowe.  Będąc wsparciem dla oczu pozwala na lepsze widzenie w nocy, zapobiega zaćmie oraz zwyrodnieniom plamki żółtej. Zwiększa także elastyczność skóry. Znaleźć ją można w jagodach leśnych, jeżynach i malinach, pomidorach, dyni, cukinii, marchewce, jarmużu, szpinaku, kapuście, brukselce, natce pietruszki, szczypiorku, brokułach, papryce i żółtku kurzego jaja. Warto jeść ja razem z tłuszczami, ponieważ dzięki nim jest lepiej przyswajalna.

Fot. Pixabay / pixel2013 / CC0 Public Domain

Fot. Pixabay / /

Likopen

Likopen to czerwony barwnik pochodzący z rodziny karotenoidów. Chroni on przed procesem tworzenia blaszki miażdżycowej w naczyniach wieńcowych, stosowany jest w terapii raka prostaty, a także raka żołądka i układu trawiennego. Powoduje rozszerzenie naczyń krwionośnych, poprawia funkcjonowanie układu krwionośnego.  Likopen chroni skórę przed poparzeniami słonecznymi, pobudza syntezę prokolagenu, który odpowiada za sprężystość skóry i jej młody wygląd. Zmniejsza ryzyko wystąpienia osteoporozy, poprawiając gęstość mineralną kości. Najwięcej likopenu zawiera sok pomidorowy i keczup, w mniejszych ilościach występują m.in. w papryce, w owocach dzikiej róży, arbuzach, czerwonych grejpfrutach, czerwonym pieprzu.

 Fot. Pixabay / Couleur / CC0 Public Domain


Fot. Pixabay / /

Resweratrol

Ten antyutleniacz występuje w dwóch formach: tzw. postać trans- naturalnej, i cisresweratrolu, który powstaje w procesie fermentacji skórek z winogron- pod postacią wina. Wykazuje dobry wpływ na układ krążenia, zapobiega tworzeniu się niebezpiecznych zakrzepów, zmniejsza wchłanianie „złego” cholesterolu LDL w ściany naczyń krwionośnych, zmniejszając ryzyko wystąpienia miażdżycy, zawału i choroby wieńcowej. Obniża ciśnienie krwi, minimalizuje ryzyko wystąpienia choroby Alzheimera, a dzięki regulacji gospodarki węglowodanowej i obniżaniu stężenia glukozy we krwi po posiłku, wskazany jest dla osób chorych na cukrzycę. Najwięcej znajdziemy go w czarnej odmianie winogrona, owocach jagodowych,  orzechach, kakao i czekoladzie.

 Fot. Pixabay / Unsplash / CC0 Public Domain


Fot. Pixabay / /

Izoflawony

Mają duży wpływ na produkcję kolagenu, elastyny, kwasu hialuronowego, działają na skórę liftingująco. Poprawiają wygląd skóry, jej gęstość, koloryt. Wykazują działanie estrogenne, dlatego cenne są w diecie kobiet w okresie menopauzalnym, łagodząc objawy okresu przekwitania. Ich głównym źródłem jest soja.

 Fot. Pixabay / Jing / CC0 Public Domain


Fot. Pixabay / /


źródło; 


Zobacz także

Kilka prostych praktyk, które poprawią ci samopoczucie, gdy już naprawdę masz wszystkiego dość, mamo

Twoje dziecko ma rację! Jest co najmniej 25 powodów, dla których kochamy psy

wartość jest w nas

ковры вискозные киев

наркологический центр киев