Lifestyle Macierzyństwo

Teraz tata też może poczuć, jak to jest być w ciąży

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
2 marca 2016
Teraz tata też może poczuć, jak to jest być w ciąży
Fot. Screen/huggiesbrasil
 

„Bo ty nie rozumiesz jak to jest” – mówią przyszłe mamy do swoich partnerów. No, to teraz będą mogli choć trochę zrozumieć. Naukowcy opracowali specjalne pasy, dzięki którym przyszli tatusiowie mogą odczuwać ruchy swojego nienarodzonego dziecka. Mama i tata zakładają pasy jednocześnie. Gdy tylko dziecko zaczyna poruszać się w brzuchu mamy, pas taty naśladuje te ruchy.  Efekt…?

Zobaczcie sami. Uwaga – wyciskacz łez.


Lifestyle Macierzyństwo

Czy można zastąpić cukier czymś równie słodkim ale zdrowszym? Oczywiście! Podpowiadamy, co osłodzi kawę i nie tylko

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
2 marca 2016
cukier
Fot. Pixabay / Unsplash /
 

Cukier doczekał się niechlubnej opinii. Nazywany białą śmiercią, coraz częściej odsuwany jest z menu wielu Polek. I nie bez przyczyny, gdyż pozbawiony zdrowych składników przekłada się jedynie do powstawania próchnicy zębów, wzmaga apetyt i sprawia ze puste kalorie tak łatwo lokują się w naszych biodrach i brzuchach. W trakcie produkcji słodka melasa powstająca z buraków cukrowych lub trzciny cukrowej, jest oczyszczana i krystalizowana, przez co zupełnie traci cenne składniki pochodzące z roślin produkcyjnych.

Najczęściej w kubkach kawy ląduje nasz swojski biały cukier, ale także coraz częściej brązowy. Niestety, ci którzy myślą że wybierają jego zdrowsza wersję, mylą się – to ten sam cukier, tyle że zabarwiony odrobina melasy, która nie wnosi do niego zdrowych wartości.

Dwie łyżeczki cukru w kawie, a aż osiem w puszce napoju gazowanego!

 Fot. Pixabay / Humusak / CC0 Public Domain

Fot. Pixabay / /

Warto zwracać uwagę na to, ile faktycznie cukru ląduje każdego dnia w naszym organizmie. Wydawać się może, że te dwie łyżeczki do porannej kawy i dwie do herbaty wieczorem nie robią wielkiej różnicy. Nie bierzemy jednak pod uwagę, że cukier to nie tylko puder na ciastach i białe kryształki w szklance, a znajdziemy go w produktach, o które nawet byśmy nie podejrzewali, że mogą go zawierać. Jeśli na liście składników producent poda następujące substancje pomijając słowo “cukier” – sacharoza, glukoza, laktoza, syrop kukurydziany, fruktoza, inwertyna, dekstroza, maltoza, melasa … to i tak tyle ze w innej formie w produkcie się znalazł

Co zamiast „białej śmierci”?

Nie każdy jest wstanie wyrzucić tę słodycz z codziennego menu. Poranna kawa bez cukru może nie smakować tak, jak lubimy najbardziej. Trudno jest odwyknąć od tego polepszacza smaku, bo on uzależnia. Ale można wypróbować jego zamienniki, które dostarczają tyle samo lub nawet więcej słodyczy i nie rujnują zdrowia tak jak cukier.

Miód

 Fot. Pixabay / stevepb / CC0 Public Domain

Fot. Pixabay / /

To przecież oczywisty i od dawna pokryty kurzem czasu sposób na słodzenie napojów i potraw. Pomimo drobnej wady – wykazuje kaloryczność podobną do cukru, oraz bywa alergenem pokarmowym – posiada zalety, które są trudne do przecenienia. Miód jest skarbnicą mikroelementów (potasu, magnezu, fosforu, żelaza, wapnia, manganu) oraz witamin (A,B1,B2,B6,B12,C, kwas foliowy, biotynę i kwas pantotenowy). Zawarte w nim enzymy, które wytwarzają pszczoły, wykazują zdolność do niszczenia drobnoustrojów. Miód, o ile nie jest sztuczny, wspaniale wzmacnia organizm oraz odporność. Miodem powinno się słodzić napoje o temperaturze nie wyższej niż 40 stopni, w innym przypadku cenne właściwości miodu znikną.

Syrop klonowy

 Fot. Pixabay / Unsplash / CC0 Public Domain

Fot. Pixabay / /

Pierwsze jego skojarzenie łączy się z Kanadą. I słusznie, bowiem jest on wytwarzany z soku drzew klonowych, rosnących najczęściej  na obszarze Kanady i USA. Niegdyś zajmowali się tym Indianie zamieszkujący te tereny. W syropie klonowym znajdują się witaminy z grupy B, oraz składniki mineralne (magnez, żelazo, tiamina, wapń, ryboflawina, cynk i mangan). Podobnie jak miód wykazuje działanie antybakteryjne. Co ciekawe, polifenole i kwas abscysynowy reguluje wydzielanie insuliny przez trzustkę, więc mogą nim z korzyścią słodzić osoby z cukrzycą.

Syrop z agawy

 Fot. Pixabay / werner22brigitte / CC0 Public Domain

Fot. Pixabay / /

Jak widać słodkie substancje można pozyskiwać nawet z pewnych odmian kaktusów. Syrop z meksykańskiej agawy zawiera fruktozę, która jest wolniej przyswajana od zwykłego cukru. Dzięki zawartości inuliny (naturalny probiotyk), syrop z agawy dobroczynnie wpływa na pracę układu pokarmowego.

Stewia

 Fot. Pixabay / Jaro_N / CC0 Public Domain

Fot. Pixabay / /

Ta roślina pochodzi z Ameryki Południowej i Środkowej i póki o nie jest jeszcze znana w szerokim obiegu. Najczęściej dostępna jest w sklepach internetowych, w postaci suszu liści, proszku czy tabletek. Stewia nie powoduje wahań cukru we krwi, więc mogą ją stosować cukrzycy. Zawiera również witaminę C, a stewiozydy nadające jej smak nie powodują próchnicy zębów. I co ważne dla osób będących na diecie – mimo swojej naturalnej słodyczy, stewia nie ma kalorii.

Cukier brzozowy – ksylitol

 Fot. Pixabay / Tante Tati / CC0 Public Domain

Fot. Pixabay / /

Ten swojski “słodzik” pozyskiwany jest z włókien roślinnych brzozy. Nie powoduje skoków cukru we krwi, zapobiega rozwojowi bakterii wywołujących próchnicę. Jest on wskazany przy profilaktyce osteoporozy, gdyż zwiększa przyswajanie wapnia. Wpływa również na poprawę odporności i zawiera prawie połowę mnie j kalorii od zwykłego cukru.


Lifestyle Macierzyństwo

Hej, kobieto, odpuść sobie. Puść w cholerę tę całą potrzebę kontroli

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
2 marca 2016
potrzeba kontroli - jak z nią walczyć?
Fot. iStock

Weź głęboki oddech i pomyśl: „Świat bez mojej ingerencji i kontroli  się nie zawali” i powtarzaj to sobie za każdym razem, kiedy zechcesz skontrolować wszystko, co dzieje się wokół.

Bo załóżmy, co się takiego stanie, gdy:

– nie zadzwonisz do męża przypominając mu, że ma dziś zawieźć córkę na tańce

– nie sprawdzisz synowi tornistra do szkoły, czy o niczym nie zapomniał

– nie sprawdzisz, czy aby na pewno wystarczy mleka do kolacji

– nie przygotujesz wieczorem obiadu na kolejny dzień

– nie zrobisz dzieciom kanapek przed twoim wyjściem do pracy

Co może się wydarzyć? Naprawdę jakaś wielka tragedia? W najgorszym wypadku:

– córka nie pojedzie na zajęcia,

-syn zapomni zeszytu lub książki

-na kolację zrobisz coś, do czego mleko nie jest potrzebne,

– zamówisz pizzę, albo kupisz mrożone pierogi w drodze do domu

– dzieciaki na pewno sobie poradzą, a jak nie, to z chęcią zjedzą te odmrożone pierogi.

Czy to koniec świata? Kumpela mówi: „Bo jak ja odpuszczam, to on dzieci zabiera do knajpy, bo zapomni zrobić zakupów, jak nie zadzwonię i nie przypomnę”. Wiec pytam – i co z tego? Komuś stała się krzywda?

Kontrolowanie wszystkiego i wszystkich to pakowanie się w pułapkę: „Jestem idealna, wszystko ogarniam, a jak odpuszczę, to nikt nawet nie zauważy, jak bardzo się starałam, nie docenią tego”. To może spytaj siebie: „Po co mi kontrolowanie? Czuję się przez to potrzebna? Ważna? Lepsza?”. Może coś w tym jest? A nie lepiej zamiast – ja wszystko zrobię sama, na nikogo nie mogę liczyć, pewnego dnia wstać i pomyśleć: „A w nosie, niech oni też zaczną się angażować i ponosić konsekwencje swoich decyzji”. Nie  żeby im pokazać, jak jesteś niezastąpiona. Ale żeby uświadomić innym, że nie jesteś robocopem i masz prawo O D P U Ś C I Ć. I nie myśleć o wszystkim i wszystkich.

Daj innym przestrzeń na oddech, na popełnianie błędów. Przestań żyć w ciągłym napięciu, czy aby wszystko do końca zostanie zapięte na ostatni guzik. Pozwól sobie na to, żeby pewne rzeczy się po prostu wydarzały.

Tak, ja wiem, że to nie takie proste. Bo trudno powstrzymać się od kontrolnego SMS-a: „Kochanie, czy pamiętasz o imieninach twojej mamy”, „Pamiętaj, że zupa w lodówce”, „Nie zapomnij – trening Adasia na 17-tą”.

A co jak zapomni? Trudno, jest szansa, że następnym razem skupi się na tym, co ma do zrobienia, a nie będzie czekał na twoje przypomnienie.

Ale zacznij od siebie. Nie musisz po wejściu do domu robić prania, myć naczyń, odkurzać, planować co na kolację. Usiądź na kanapie, rozejrzyj się i poczekaj na to, co się stanie. A na pytanie: „To jakie mamy plany”, odpowiedz: „Nie wiem, a co proponujecie?”.

Odpuszczenie kontrolowania codzienności ma naprawdę swoje dobre strony, bo nagle się okaże:

– że twoje dzieci potrafią same o siebie zadbać,

– że jak ty nie zrobisz raz czy drugi zakupów, to w końcu zrobi je twój mąż,

– że życie na większym luzie bywa zabawne, bo pełne kreatywnych rozwiązań,

– że odpuszczenie to ściągniecie z ciebie nadmiaru obowiązków,

– że czujesz wolność, bez presji wywieranej na samej sobie, bo już nie musisz myśleć o tysiącu rzeczy za kilka jeszcze innych osób,

– że są wokół ciebie ludzie odpowiedzialni, na których możesz liczyć,

– że jesteś niezastąpiona nie dlatego, że kontrolujesz, ale dlatego, że można na tobie polegać,

– że brak kontroli to zaufanie do innych i wdzięczność za ich pomoc,

– że pozwolenie na samodzielne podejmowanie decyzji innym, to budowanie ich pewności siebie i wyciąganie przez nich wniosków z tego, co robią (lub nie robią),

– że niekoniecznie wszyscy chcą iść twoim trybem, a ktoś obok ma swoje potrzeby i propozycje dla ciebie, których warto wysłuchać,

– że masz czas dla siebie, po prostu.

Zamknij oczy i wyobraź sobie świat bez twojej kontroli. Ale tak szczerze. Nie żebyś od razu tworzyła wizję chaosu. Pomyśl, jak NAPRAWDĘ by wyglądał. Nie jest bardziej kolorowy, wesoły, a ty w nim uśmiechnięta? Otwórz się na to, nie zamykaj w klatce i nie ograniczaj swoich horyzontów tą cholerną potrzebą kontroli.

Spróbuj, a zobaczysz, że kiedy ty odpuścisz, wszystko samo zacznie się układać. Jasne, że nie zawsze po twojej myśli, ale na to już nie masz wpływu, więc po co się tym stresować. A że ktoś inny popełni błąd, zapomni o czymś – to jego problem, a nie twój. Pamiętaj.


Zobacz także

Żyjesz z narcyzem? Jeśli nie chcesz wywołać wojny, nie mów mu tych pięciu rzeczy

Jak uporać się z nudnymi i irytującymi zadaniami

„Choroba nic mi nie dała, tylko odebrała. Zabrała mi bardzo dużo, zabrała mi ten najważniejszy pierwszy rok mojego życia z dzieckiem”