Macierzyństwo

Refleksje Mamy o cieniach i wyzwaniach rodzicielstwa

Etat Mama
Etat Mama
14 października 2019
 

O „wzlotach” pisałam już wielokrotnie więc dziś przyszedł czas na „upadki”… Pozwólcie, że dziś sobie trochę „pokrzyczę” (ponarzekam, pomarudzę), a od jutra znów będę na 200% „cieszyć się jazdą”… Choć tak naprawdę to przecież nawet gdy marudzę i narzekam  nie przestaję się cieszyć ani na chwilę tą „jazdą” jaką jest macierzyństwo.
Po prostu chciałabym być mamą idealną i jest mi źle, gdy mi się to nie do końca udaje…

Wiele osób mówi nam, że jesteśmy super rodzicami… Hmm…coraz częściej myślę sobie, że te pochwały są mocno na wyrost. Fakt, mamy super dziecko, ale my jako rodzice trochę nawalamy. Zwłaszcza ja nie czuję się super mamą. Wręcz przeciwnie – czuję, że brakuje mi cierpliwości i konsekwencji i że mimo, iż poświęcam Staszkowi 90% mojego czasu i 99% moich myśli to i tak nawalam 🙁

_20191005_142833
Nie potrafię nauczyć Stasia ani „normalnego” jedzenia, ani poprawnego zasypiania i spania w Jego łóżeczku; nie mam pomysłu na to, jak Go skutecznie „odpieluchować” ani jak Go przekonać, że kąpiel nie jest „najgorszym złem tego świata”, a gryzienie nie jest dobrą formą okazywania czułości; nie wiem skąd się u Niego bierze ten przewlekły kaszel ani jak Mu pomóc gdy zaczyna kaszleć; nie potrafię Mu wytłumaczyć, że inhalator i frida nie są „narzędziami tortur”; nie umie się z Nim bawić tak, by stymulować Jego rozwój, by nauczyć Go mówić, naśladować dźwięki czy układać wieże z klocków; nie wiem jak sprawić, by na spacerach chodził za rękę, by wybrany przeze mnie kierunek stał się też i Jego kierunkiem…
Moja teoria na każdym kroku rozmija się z praktyką. Teoretycznie wiem, że rodzice mają ustalać granice, ale praktycznie to Staś nami rządzi… Wszystko jest tak, jak On chce, każde zachowanie wbrew Jego woli czy oczekiwaniom zwykle kończy się płaczem. Z jednej strony sobie tłumaczę, że to stan przejściowy (bo póki co racjonalne argumenty -ani prośby ani groźby do Niego nie trafiają), że to nie Staszek nami rządzi tylko „bunt dwulatka”, ale z drugiej strony coś czuję, że to jedynie usprawiedliwienie. Przecież gdzieś przeczytałam, że nie ma czegoś takiego jak „bunt dwulatka”, że są tylko rodzice, którzy nie radzą sobie z wychowaniem swojego 24.-miesięczniaka…

1352932662_wgxqs1_600
Chyba marnym usprawiedliwieniem jest też i to, że trafił nam się „trudny egzemplarz” – bo nasz Synek ma silny charakter, a do tego po Tatusiu odziedziczył poczucie indywidualizmu, a po Mamusi totalny brak cierpliwości.
Oboje kochamy Stasia najbardziej na świecie, ale czy ta bezgraniczna miłość wystarczy by wychować człowieka? Dobrego człowieka???
Czy wszystkie mamy doświadczają takich wątpliwości?
Ech…tyle myśli w głowie… Na szczęście moje super dziecko cieszy się jesienią, uśmiecha się do listków na drzewach i w ogóle nie zdaje sobie sprawy z tego, jakie Mama ma rozterki i jakim jest dla mnie wyzwaniem… Jaką jest radością i miłością wie doskonale – przecież sto razy dziennie Mu powtarzam, że Go kocham 🙂 Hmm…tak bardzo chcę wierzyć, że może to jednak wystarczy by być Jego super mamą 😉


Macierzyństwo

Refleksji o macierzyństwie ciąg dalszy

Etat Mama
Etat Mama
15 października 2019
 

Po ostatnim wpisie na stronie Staszka pojawiło się kilka cennych komentarzy, a wśród nich jedno otwarte pytanie o to, co mi dało macierzyństwo. Pytanie na tyle ważne, że skłoniło do kolejnych refleksji…
Jestem mamą Wcześniaka więc moje macierzyństwo przyszło zbyt szybko, niespodziewanie (w 28 tygodniu ciąży) i na początku więcej było w nim stresu, lęku i łez niż poczucia spełnienia, radości i dumy.
Macierzyństwo dało mi więc, od samego początku, całą gamę uczuć – największy na świecie strach o „moje 1250 gram szczęścia” i największą na świecie miłość, nadzieję i wiarę w to, że wszystko będzie dobrze.
Macierzyństwo stało się dla mnie lekcją pokory (lekcją, którą od dwóch lat odrabiam co dnia…) bo nagle okazało się, że tak naprawdę na niewiele spraw mam wpływ, że czasem jedyne co mogę zrobić to czekać.
Macierzyństwo pokazało mi, że wszystko ma swój czas i swoje miejsce (bo pierwszy krok czy pierwsze słowo pojawiło się nieco później niż się tego spodziewałam).
Macierzyństwo sprawiło, że uwierzyłam w siebie i w swoją siłę – przecież to ja dałam radę wstać ze szpitalnego łóżka w niecałą dobę po cesarskim cięciu; to mnie udało się walczyć o laktację i przez ponad pół roku zachować pokarm mimo, że trzeba go było odciągać co trzy godziny bo Synek nie nauczył się nigdy ssać piersi; to ja potrafię spać tak by przez sen słyszeć oddech Stasia;  to ja umiem, kiedy trzeba,wnieść po schodach wózek z 15.kilogramowym Dwulatkiem…
Macierzyństwo nauczyło mnie oddzielać rzeczy błahe od tych naprawdę istotnych – czyli tych dotyczących Stanisława 😉
Macierzyństwo dało mi inne spojrzenie na siebie samą i moich najbliższych – przecież dzięki temu, że jestem mamą mogę cieszyć się z tego i mocno doceniać to jakimi fajnymi dziadkami są moi Rodzice i jakim cudownym tatą jest mój Mąż!
Macierzyństwo obudziło we mnie na nowo ciekawość świata (przecież jest tyle rzeczy do pokazania Małemu Człowiekowi) i radość z małych rzeczy – skoro Staś się cieszy znalezionym kasztanem czy pierwszym kolorowym, jesiennym liściem to i ja muszę się tym cieszyć i patrzeć na świat Jego oczami.
Macierzyństwo pozwoliło mi poczuć największą radość i największą dumę – bo jak nie „pękać z dumu”, gdy się słyszy, że Staszek pięknie się rozwija, że dogonił rówieśników, że nie widać w Nim nawet śladu wcześniactwa.
Macierzyństwo pozwala mi co rano poczuć się najważniejszą osobą na świecie – bo jak się tak nie czuć, gdy Synek otwiera oczy i woła „mama, mama” 🙂

image


Macierzyństwo

Jesienny spacer i domowe szaleństwa

Etat Mama
Etat Mama
14 października 2019

Październik przywitał nas zimnymi nocami i słonecznymi dniami 🙂 Mogliśmy dziś ze Stasiem pójść na spacer i cieszyć się jesienią. Było wesoło – tylko u Małego Człowieka dwa kolorowe, jesienne liście mogą wzbudzić ciekawość radość 🙂 Oby ładna pogoda utrzymała się jak najdłużej bo gdy wieje i leje siedzimy w domu, a wtedy Stasia roznosi energia i pomysły, za którymi Mamie coraz trudniej jest nadążyć. Oczy dookoła głowy to mało! Przede wszystkim dlatego, że Staś zupełnie pewnie czuje się już na schodach i sam decyduje, że przyszła pora na zmianę poziomu- jedna chwila i Synek jest już w swoim pokoju na piętrze…

Poza tym, mimo, że  zabawek w domu jest coraz więcej, Staszek najbardziej lubi bawić się tym, co z definicji i z założenia zabawie nie służy, co gorsza nie służy w ogóle dzieciom…
Lista „domowych, ZAKAZANYCH(!) zabaw” Stasia jest dość długa (i na pewno jeszcze nie zamknięta, bo „Mała Główka” pracuje…)

20191002_112552

Numer 1 – zdejmowanie magnesów, wsadzanie ich do mikrofalówki, a następnie jej uruchamianie;
Numer 2- buszowanie w bibliotece Mamy;
Numer 3 – po raz setny oglądanie zawartości kuchennych szuflad, wyrzucanie z nich wszystkiego, a czasem budowanie „arcydzieł motoryki małej”przy wykorzystaniu patyczków do szaszłyków i tartki 😉
Numer 4 – buszowanie w garderobie – czasem oglądanie ubrań rodziców, czasem chęć wspinania się na deskę do prasowania, a czasem przymierzanie okulary Mamy;
Numer 5 – na koniec prawdziwy hit na liście staśkowych rozrywek – zakładanie sobie na głowę,  wchodzenie i turlanie się w pojemniku na pranie.

20191002_110512

Muszę wspomnieć (i Syn pochwalić!), że ostatnie dni to nie tylko psoty, ale też i nowe umiejętności:
– samodzielne picie z butelki z dziubkiem i szklanki,
-pierwsze próby samodzielnego jedzenia łyżeczką,
-zasypianie w łóżeczku (ale noce przesypiane w łóżku z rodzicami – dobrze, że jest dłuże!),
-fantastyczne reagowanie na niektóre prośby/polecenia („Stasiu, gdzie jest pilot od telewizora? Poszukaj i podaj mamie”… A on znajduje i przynosi!),
-nowe zachowania (Staś wybiera sobie książeczkę, podaje mamie, a później przynosi sobie swoje małe krzesełko siada i przez parę chwil słucha jak Mu się czyta),
– dwa nowe słowa: „oko” i „Ania” (nie wiemy jeszcze czy używa tego słowa jako zlepka a-nie, czy imienia koleżanki),
– nowy ulubiony produkt do jedzenia – po biszkoptach, chrupkach kukurydzianych i paluszkach, których już nie chce jeść, przyszedł czas na płatki kukurydziane (ale tylko te z miodem i orzeszkami – wie Chłopak co dobre! i jedzone na sucho)


http://steroid-pharm.com

https://buysteroids.in.ua

виагра таблетки цена в украине