Macierzyństwo Małe dziecko

Opieka nad maluchem podczas upałów. O czym powinien wiedzieć każdy rodzic?

Redakcja
Redakcja
26 lipca 2019
Funny laughing toddler with a glass of water sitting in a baby chair against green bush.
 

O ile dla osób uwielbiających lato i urlopowiczów bezchmurne niebo oraz wysokie temperatury to spełnienie marzeń, o tyle dla dzieci mogą być one uciążliwe, a nawet niebezpieczne dla zdrowia. Szczególnie wrażliwe są niemowlęta, które znacznie gorzej znoszą gorące dni niż ich starsze rodzeństwo czy dorośli. Dowiedz się, jak dbać o malucha w wakacje, aby uchronić go przed negatywnymi skutkami upałów.

Ochrona przed przegrzaniem

Jeśli na dworze jest wyjątkowo gorąco, należy przede wszystkim pamiętać, że maluchy odczuwają temperaturę podobnie jak dorośli, jednak są od nich bardziej podatne na odwodnienie. Warto zatem wybierać dla nich ubranka, które będą lekkie i przewiewne, z takich tkanin jak bawełna czy len, które pozwolą skórze oddychać. Najlepsze będą te w jasnych kolorach – nie przyciągają one dodatkowych promieni słonecznych. W gorące i słoneczne dni niezbędna będzie także ochrona głowy – dla najmłodszych w postaci bawełnianej czapeczki, a dla starszych – kapelusika lub czapki z daszkiem. Podczas spacerów należy wybierać miejsca jak najlepiej ocienione, w otoczeniu drzew. Skóra niemowląt nie jest jeszcze bowiem przystosowana do działania promieni słonecznych oraz nie poci się tak jak u dorosłego – przebywając w pełnym słońcu, łatwo więc o udar lub poparzenia.

O czym jeszcze warto pamiętać, planując spacer z maluszkiem?

Przede wszystkim należy unikać godzin pomiędzy 11.00 a 15.00 – wtedy słońce świeci najmocniej, a temperatura powietrza jest najwyższa. Najlepszą porą na spacer będzie wczesny poranek lub późne godziny popołudniowe. Oprócz odpowiedniego ubioru i ochrony głowy, dla zwiększenia ochrony przed szkodliwym działaniem słońca skórę maluszka należy posmarować kremem z wysokim filtrem, w przypadku nieco starszych dzieci sprawdzą się także okulary przeciwsłoneczne Warto zabrać ze sobą również chusteczki nawilżane lub wodę w sprayu, by od czasu do czasu ochłodzić twarz maluszka.

Czego bezwzględnie nie robić

Zdarza się, że rodzice chcąc ochronić swojego maluszka przed oparzeniami lub owadami, zasłaniają wózek pieluszką – jest to jednak bardzo niebezpieczne dla zdrowia dziecka. Temperatura w tak zabudowanym wózku jest znacznie wyższa niż na zewnątrz, ponadto nie ma w nim cyrkulacji powietrza. Może to powodować złe samopoczucie niemowlęcia – napady gorąca, przyspieszony puls czy nawet utratę przytomności. Niedopuszczalne jest również zostawianie dziecka w nagrzanym samochodzie – nawet na krótko. W ciepłe dni wnętrze pozostawionego samochodu zamienia się w „piekarnik”, a temperatura niektórych elementów może osiągnąć niemal 70°C[1]!

Niektórzy rodzice w trakcie upałów pozwalają swoim pociechom ochłodzić się w pobliskiej fontannie – choć dla dziecka to niezwykła frajda, może wiązać się z poważnym zagrożeniem. Woda w fontannach krąży w obiegu zamkniętym i jest zbiornikiem ogólnodostępnym – mogą się do niej dostać zarówno zanieczyszczenia z otoczenia, jak i zwierzęta. Kąpiel w takiej wodzie grozi zakażeniem grzybiczym, bakteryjnym, stanem zapalnym spojówek czy chorobami odzwierzęcymi. W trosce o bezpieczeństwo dziecka należy również zrezygnować z kąpieli w miejscach niestrzeżonych.

Nawadnianie to podstawa

Warto pamiętać, że organizm małego dziecka znacznie gwałtowniej reaguje na zaburzenia związane utratą płynów, dlatego podczas upałów nie trudno o odwodnienie. O wystąpieniu odwodnienia u dziecka mogą świadczyć różne dolegliwości, jednak nie wszystkie są charakterystyczne, np. płacz (bardzo często z mniejszą objętością łez), rozdrażnienie czy senność[2]. O odwodnieniu świadczyć może również zmniejszona lub niska ilość oddawanego moczu, suchość skóry czy błon śluzowych[3]. Jeśli wystąpią tego typu objawy należy poinformować lekarza, który określi stopień odwodnienia[4]. Woda to najlepszy sposób na zaspokojenie pragnienia dziecka – jest to jedyny płyn służący nawadnianiu, zalecany dzieciom bez szczególnych ograniczeń[5],[6]. Właśnie dlatego soki, słodkie herbatki czy kompoty warto zastąpić zwykłą wodą – poza tym, że nie ma w niej konserwantów, barwników i wzmacniaczy smaku, nie zawiera dodanego cukru. Jest to szczególnie istotne, gdyż jak pokazują wyniki badań[7], ponad 70% dzieci po 12. miesiącu życia spożywa nadmierną ilość cukru. Ważne jest więc, by ograniczać, a najlepiej wyeliminować z jadłospisu dziecka produkty będące jego źródłem, w tym również dosładzane napoje. To ważne, ponieważ prawidłowe nawyki żywieniowe ukształtowane w okresie mają dużą szansę na przetrwanie aż do dorosłości!

Jak nawadniać niemowlęta karmione piersią?

Radzi specjalista ds. żywienia edukacyjnego programu „1000 pierwszych dni dla zdrowia” Anita Laskowska:

„Mleko kobiece aż w 80-90 % składa się z wody i wystarcza do zaspokajania wszystkich potrzeb niemowlęcia do 6. miesiąca życia – nawet w największe upały. Maluch może wtedy częściej domagać się pokarmu mamy, jednak karmienie zapewne będzie trwało krócej. Jeśli niespełna półroczne niemowlę ma swobodny dostęp do piersi, nie trzeba dopajać go wodą. Dopiero w momencie rozszerzania diety zalecane jest, by dziecku do picia podawać właśnie wodę.

Istotne jest, by o swoim nawodnieniu pamiętały również mamy. Co prawda, ilość wypitej wody nie przekłada się bezpośrednio na ilość wytworzonego mleka, jednak odwodnienie może mieć wpływ na sam przebieg laktacji. Dlatego mama powinna zaspokajać pragnienie systematycznie pijąc wodę”.


[1]

[2] Pieścik-Lech M. i wsp., Ostra biegunka infekcyjna, w: Szajewska H, Horvath A., Żywienie i leczenia żywieniowe dzieci i młodzieży, Medycyna praktyczna, Kraków, 2017.

[3] Ibidem.

[4] Guarino A. i wsp., European Society for Pediatric Gastroenterology, Hepatology, and Nutrition/European Society for Pediatric Infectious Diseases Evidence-based guidelines for the management of acute gastroenteritis in children in Europe: Update 2014, JPGN 2014, 59.1, 132-152.

[5] Szajewska H. i wsp., Zasady żywienia zdrowych niemowląt. Zalecenia Polskiego Towarzystwa Gastroenterologii, Hepatologii i Żywienia Dzieci. Standardy Medyczne/Pediatria, 2014, T. 11, 321-338.

[6] Woś H. i wsp., Stanowisko Grupy Ekspertów w sprawie zaleceń dotyczących spożycia wody i innych napojów przez niemowlęta, dzieci i młodzież, Standardy Medyczne/Interna, 2010, T. 1, 7–15.

[7] Raport z badania „Kompleksowa ocena sposobu żywienia dzieci w wieku od 5. do 36. miesiąca życia – badanie ogólnopolskie 2016 rok”, Instytut Matki i Dziecka, 2017. Badanie zostało zainicjowane przez Fundację NUTRICIA.

Artykuł powstał w ramach akcji: 1000 pierwszych dni dla zdrowia.


Macierzyństwo Małe dziecko

Nie mów „przepraszam” za te kilka rzeczy, a będziesz zasypiać z poczuciem, że jesteś na właściwej życiowej drodze

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
28 lipca 2019
Fot. iStock / pixdeluxe
 

Jeśli pod koniec każdego dnia czujesz, że jesteś szczęśliwa i kochasz życie, którym żyjesz, to znaczy, że postępujesz zgodnie ze sobą, zgodnie ze swoją prawdą, nie wstydzisz się i nie musisz za nic nikogo przepraszać. Wiesz już, że są ludzie, którzy chcieliby dyktować ci jak masz żyć, że łatwo im przychodzi przejmowanie kontroli nad innymi. Ale ty jesteś od tego wolna. Bo wiesz, że jesteś na właściwej, życiowej drodze.

Jak tam trafić? Nie przepraszaj za:

1. Za to, że postawiłaś siebie na pierwszym miejscu

Jeśli wzięłaś swoje życie w swoje ręce zamiast czekać na to, aż ktoś się tobą zaopiekuje, to opanowałaś ważny aspekt samorozwoju. Powinniśmy brać 100% odpowiedzialności za to, w jaki sposób zdecydujemy się żyć, i tylko poprzez stawianie naszych potrzeb na pierwszym miejscu, możemy dotrzeć do miejsca, w którym możemy próbować pomóc innym w potrzebie. W końcu, jak możemy pomóc innym, jeśli nie umiemy pomóc sobie samym? Poza tym, życie uczy nas tego, że nikt nie zadba o nas tak, jak my dbamy o siebie.

2. Wartości, które wyznajesz w życiu

O ile nie krzywdzisz innych, to, jakimi zasadami się kierujesz, jest wyłącznie twoją sprawą i nikomu nic do tego. Ludzie zawsze będą „gadać” i oceniać za twoimi plecami, ważne, by cię to nie raniło.

 3. Podążanie za marzeniami

Pragnienie, by osiągnąć coś więcej w życiu nie czyni cię niewdzięczną za to, co już masz, ani egoistyczną, ani rozkapryszoną, lecz ambitną. Oznacza to, że masz cele,  marzenia i chcesz je realizować. Oznacza to, że nie zadowalasz się tym, co masz, jeśli wiesz, że jesteś w stanie zajść dalej. Inni mogą postrzegać cię jako nierealistyczną marzycielkę, która nigdy naprawdę nie znajdzie szczęścia, ale to nie ma żadnego znaczenia. Nie przepraszaj za marzenia. Podążaj za nimi.

4. Za to z kim się spotykasz

Nikomu nic do tego. Jeśli się sparzysz, nauczysz się czegoś nowego o miłości i o sobie samej. Nie pozwól, aby ktokolwiek inny sprawił, że będziesz się wstydzić za to, z kim angażujesz się w romantyczny związek.

5. Za twoją przeszłość

Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nie popełnił błędów w przeszłości… Niektórzy uwielbiają wypominać ci i przypominać twoje życiowe „omyłki”. Ale wiesz co? Pod koniec naszego życia będziemy dysponować tylko naszymi doświadczeniami i wspomnieniami, więc nie pozwól nikomu sprawić, byś żałowała swojej przeszłości. Żyjemy tu i teraz i stale się czegoś uczymy, a to, co było nie musi nas definiować.

Tylko tyle i aż tyle. Uczmy się od najwcześniejszych lat odpowiedzialności za własne życie. Wtedy prościej będzie nam powiedzieć innym, żeby zamiast krytykować, zajęli się własnymi sprawami.


Na podstawie:


Macierzyństwo Małe dziecko

10 rzeczy, których uczy nas rozwód. Z każdej bitwy możemy wyjść zwycięsko, jeśli tylko tego chcemy

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
26 lipca 2019
Fot. iStock / simarik

Nie ma co ukrywać, że rozwód bywa jednym z najtrudniejszych doświadczeń w naszym życiu, ale nigdy nie staje się końcem świata. Moja znajoma mówi: „Na końcu będzie dobrze, a jak nie jest dobrze, to znaczy, że to jeszcze nie koniec”. Tak jest też z rozwodem. Jeśli z dojrzałością i mądrością przyjmiemy to, czym raczy nas życie, każde z naszych doświadczeń pozwoli nam wzrastać i uczyć się czegoś nowego o sobie.

Czego może nauczyć nas rozwód?

Uczy nas bycia sam na sam ze sobą

Wcześniej jesteśmy uwikłani w relacje, w czyjąś nieustanną obecność. Rozwód zderza nas z samotnością, w której możemy poczuć się dobrze ze sobą, pobyć sami, posłuchać siebie. Łazić cały dzień w majtkach, jeść lody i oglądać romantyczne komedie.

Uczy bycia lepszym rodzicem

Wbrew pozorom, gdy oderwiemy się od nieustannego napięcia, nerwowości, którą ładował nas nasz związek, spokój, jakim osiągamy, sprawia, że stajemy się lepszymi rodzicami. Więcej rozmawiamy, poświęcamy więcej czasu, staramy się bardziej niż dotychczas, by być z naszymi dziećmi.

Uczy proszenia o pomoc w razie potrzeby

W związku najczęściej polegamy na partnerze – gdy przecieka kran, psuje się auto, trzeba odebrać dziecko z zajęć. Jasne, po rozwodzie można próbować wszystko ogarnąć samemu, ale po co, jeśli można poprosić o pomoc.

Uczy prostych domowych czynności

Nagle odkrywasz, że wiesz, jak uszczelnić kran, jak naprawić telewizor, wymienić żarówkę w trudnej konstrukcji lampie. Okazuje się, że potrafisz wiele rzeczy, o których wcześniej nie miałaś pojęcia.

Uczy oszczędzania

Po rozwodzie, kiedy zostajemy sam na sam z własnym budżetem, często na początku ogarnia nas panika, ale później zauważamy, że stać nas na rzeczy, na które nie przypuszczaliśmy, że moglibyśmy sobie pozwolić. Okazuje się, że możemy odłożyć na wymarzone wakacje, na nową kanapę czy fajną sukienkę.

Uczy stawiania siebie na pierwszym miejscu

Po rozwodzie zostajemy bez wsparcia, które i tak często bywało iluzoryczne. Jeśli mamy problem, tylko od nas zależy, jak sobie z nim poradzimy, dlatego tak ważne staje się stawianie siebie na pierwszym miejscu. By móc polegać na sobie, musimy najpierw o siebie zadbać. Odrzucić toksyczne relacje, zadbać o relaks, dobry sen, odpoczynek i własne przyjemności.

Uczy przyznawać się, że nie na wszystkie pytania znamy odpowiedzi

Myśleliśmy, że nasze małżeństwo będzie trwać wiecznie, ale się myliliśmy. Mieliśmy nadzieję, że uda się je naprawić, ale się myliliśmy. Myśleliśmy, że przejdziemy przez rozwód bezboleśnie, ale to także była pomyłka. Rozwód uczy, że nie jesteśmy w stanie wszystkiego przewidzieć, odpowiedzieć sobie na każdą wątpliwość ze 100% pewnością.

Uczy bycia odważnym, by sięgać po nowe

Po rozwodzie mamy dużo miejsca na nowe rzeczy – nowe przyjaźnie, znajomości, doświadczenia. Otwiera się przed nami przestrzeń, z której możemy korzystać i korzystamy, choć wcześniej napawało nas to lękiem. Odwaga dotyczy także podejmowania większego ryzyka, co często jest dla nas bardzo zaskakujące.

Uczy, że potrafimy być twardzi

Sama myśl o rozwodzie na początku paraliżowała strachem. Jednak krok po kroczku, z perspektywy czasu zaczynamy dostrzegać, jak jesteśmy silni i ile jesteśmy w stanie w życiu przejść i z ilu bitew wyjść zwycięsko.

Uczy zrozumienia, że bycie wrażliwym nie jest słabością

Mówienie: „przykro mi”, „kocham cię” z czasem przestaje przerażać. Uczymy się wyrażać swoje emocje, okazywać empatię i wrażliwość, stajemy się ludźmi, którzy często współodczuwają krzywdę innych.


Zobacz także

Koniec polityki jednego dziecka w Chinach! Czy to oznacza koniec dzieciobójstwa?

4 błędy wychowawcze, które popełniamy, zwłaszcza, gdy dzieci stają się nastolatkami

Zdradzasz albo on cię zdradza? Pamiętaj, że twoje dzieci to widzą, a ich szanse na dobry związek w dorosłym życiu maleją