Lifestyle Macierzyństwo Psychologia

Jedna rzecz, która na zawsze zmieni twoje dziecko

Agnieszka Wilk
Agnieszka Wilk
9 marca 2016
 

 

alejamam

 

Im dłużej jestem mamą tym szerzej otwierają się moje oczy na sprawy i sytuacje, które osobom bez dzieci w ogóle nie przeszłyby przez myśl. Mój awans na Matkę Polkę z dwójką dzieci z miesiąca na miesiąc sprawia, iż dzięki moim pociechom staram się być lepszym człowiekiem. Jeśli masz, planujesz dzieci lub chcesz zrozumieć dlaczego jesteś jaki jesteś zachęcam to przeczytania tych kilku myśli poniżej.

Cofnijmy się kilkanaście lat do czasów Twojego dzieciństwa. Masz 3 lata na świat przychodzi Twoje rodzeństwo. Drugie dziecko Twoich rodziców takie małe,  wszyscy chcą być blisko, wycałować w końcu niecodziennie doświadczamy obecności noworodków. A Ty? Masz niewiele lat, o wiele za mało by zrozumieć, że Twoja rola w tej rodzinie uległa zmianie. Odczuwasz brak zainteresowania. Już nikt nie patrzy na Ciebie. Nie jesteś taki ważny choć starasz się skupić uwagę rodziców i gości oni i tak rozczulają się nad Twoim rodzeństwem. Wczoraj byłeś jeszcze kochanym i jedynym dzieckiem Twoich rodziców dziś stałeś się starszym bratem.

To moment przełomowy. Już nigdy nie będziesz miał monopolu na czas i uwagę Twoich rodziców. Od tej chwili oczekuje się od Ciebie tego wszystkiego czego oczekuje od starszych czyli doświadczenia, mądrości życiowej, cierpliwości.

-„Jesteś starszy ustąp! Ile Ty masz lat? Powinieneś już wiedzieć więcej. Pomóż mi. Zajmij się siostrą. Oddaj jej tą zabawkę. Nie marudź”

Pamiętasz te słowa? Były momenty kiedy buntowałeś się bo przecież to nie Twoje zadanie niańczenie młodszego. Buntowałeś się bo Ty też chciałeś poczuć się dzieckiem, a przecież nigdy nie przestałeś nim być. Bunt i złość, towarzyszyły Ci często. Ze słodkiego bobasa stałeś się diabłem wcielonym, niegrzecznym dzieckiem, marudą, samolubem.

Czym za młodu skorupka nasiąknie…

Niegrzeczne dziecko, buntownik, nerwus, egoista,  nieśmiały, rozrabiaka, chudzina, pączek, grzeczny, spokojny, tchórzliwy, rozpieszczony, niezdara, niemądry… mogę mnożyć. Pewnie kilka z nich usłyszałeś/aś w swoim życiu; epitety, słowa rzucane bez zastanowienia przez rodziców, nauczycieli, kolegów. Wiesz czym są – to ŁATKI.

Słowa jak ślepe naboje, nie zabijają, ale pozostawiają ślad

Pewnie nie pamiętasz kiedy pierwszy raz Ci ją przylepili. Łatki to coś co zostaje z nami co zmienia Cię raz na zawsze. Dziecko, które ciągle słyszy, że jest nieśmiałe, tchórzliwe nie wyrośnie na duszę towarzystwa i supermena. Skoro Ty nie wierzysz w swoją pociechę i na każdym kroku podkreślasz, że się boi to pewnie Ci zaufa i będzie nosiło w sobie tę łatkę na zawsze. Czarna owca, niegrzeczny chłopak nie ma motywacji, aby się zmienić bo taką łatkę trudno odkleić. Ile potrzeba mieć w sobie samozaparcia i wsparcia aby znaleźć te pozytywne cechy?

Pozytywne słowo potrafi uskrzydlać

Teraz zastanówmy się co by się stało gdyby łatki nie istniały. Gdybyś nigdy nie usłyszał/a, że jesteś nerwusem, niezdarą, rozpieszczonym jedynakiem, grubasem? Gdyby tak Twoje mocne strony były ważniejsze niż małe wady i częściej słyszałbyś, że dasz sobie radę. Gdyby łatka nie zmieniła Cię na zawsze czy byłbyś tym kim jesteś?

 

 


Lifestyle Macierzyństwo Psychologia

Misja mama

Agnieszka Wilk
Agnieszka Wilk
18 marca 2016
Fot. Unsplash/Sarah Graybeal / CCO
 

Czuję, że czas przecieka mi przez palce. Szczególnie teraz gdy po raz drugi zostałam mamą. Doba niezmiennie trwa 24 godziny. Ani minuty dłużej.

Z każdym dniem przybywa mi zmarszczek, ale nie to smuci mnie najbardziej.

Odkąd pamiętam lubiłam dzieci. One się do mnie uśmiechały, a ja odwzajemniałam się tym samym. Lubię patrzeć jak z niezmąconą opiniami ciekawością – obserwują świat. Zawsze wiedziałam, że kiedyś będę mamą musiał tylko nadejść odpowiedni moment.

Marzenie o macierzyństwie spełniło się. Jest tak jak zawsze to sobie wyobrażałam. Syn i córka, brat i siostra – Kubuś i Alunia. Moje największe szczęścia.

Pierwsza ciąża przebiegła mi książkowo. Pracowałam do dnia przed porodem. Dużo jadłam i dużo tyłam, sporo spacerowałam. Druga ciąża bardziej problematyczna, leżenie, hormony, obawy, badania i dopiero pod koniec odetchnęłam z ulgą. Porody dwa koszmary pierwszy może mniej traumatyczny, drugi bardziej. Jeśli do czegoś się nie nadaje to na pewno jest to rodzenie dzieci. No talent ze mnie żaden, a natura mi zdecydowanie tego nie ułatwia.

 

Misja mama

Zatrzymać czas

Córcia niedługo skończy pół roczku. Jestem w szoku! Niech ktoś zatrzyma ten pociąg!

Patrzę na moje dzieci te maleńkie paluszki z coraz większą sprawnością chwytają zabawki i coraz mocniej szczypią moje policzki. Kubusia rączki przygotowują się do pisania szlaczków i nauki w szkole. Dochodzi do mnie smutna prawda. Tego pociągu nie da się zatrzymać.

Każdy dzień chłonę jak gąbka wodę. Czy to już ostatni raz widzę jak mój bobas smakuje po raz pierwszy marchewkę? Wiem Ala ma niecałe 6 miesięcy przed nami daleka droga, pierwszy ząbek, pierwsze kroki, pierwsze świadome „mama.”

Może jestem dziwna wokół tyle sfrustrowanych kobiet, które nie mogą doczekać się pożegnania z pieluchami. Mam, które robią wszystko, aby ten czas wiecznego niewyspania minął jak najszybciej. Ja chciałabym czas zatrzymać.  Szalona!

Jeśli mam w życiu jakieś powołanie to chyba to do bycia Mamą. Tak na 100%. Daję dzieciom dużo, daję im siebie. Pewnie po części zaniedbuję w tym wszystkim inne sprawy przecież czasu na własne zachcianki mam mało. Powiedzcie kiedy jak nie teraz ?!? Pierwsze kilka lat ma kluczowe znaczenie dla rozwoju dziecka oraz nawiązania więzi. Nie zdecydowałam się przecież na posiadanie dzieci, aby je teraz okradać z tego bezcennego czasu. Ten czas to ich czas.

Z każdym dniem jednak wiem, że stają się bardziej samodzielne i ten cudowny czas w moim życiu przejdzie do historii. Kiedyś będą potrzebować mnie mniej, a później może wcale. Nie chcę nigdy usłyszeć „mamo nie miałaś dla mnie czasu.” Więc jestem TU i TERAZ.

Będzie jeszcze wiele pięknych chwil nie potrafię jednak przepędzić myśli, że to już ostatni raz przytulam i całuję niemowlę, które z dnia na dzień robi się coraz większe.

Projekt mama

Jeśli jeszcze nie masz dzieci chcę abyś wiedziała, że projekt Mama to ciężka praca, taki etat, który od momentu narodzin dziecka trwa całe Twoje życie. Najcięższa praca bo od tego jak się z niej wywiążesz zależy przyszłość drugiego człowieka -Twojego dziecka. Ten projekt różni się od tych, w których bierzesz udział w pracy. Tu nie ma deadlines, tu nic nie da się odłożyć na później. Albo jesteś na 100% albo ten projekt nie wypali. Tu nic nie zarobisz, nie możesz liczyć na premię ani awans. Jest wiele niewiadomych, a Ty uczysz się swojej pracy codziennie bo instrukcja obsługi dziecka nie istnieje. Pracujesz 24 godziny na dobę i przy dobrych wiatrach kiedyś usłyszysz „jesteś najlepszą mamą na świecie” albo ” chcę być taką mamą jak Ty.”

Rodzina 2+2 była zawsze moim planem i ze zdziwieniem obserwowałam kobiety, które świadomie decydują się na posiadanie 3+ dzieci. Kiedyś wydawało mi się to czystym szaleństwem no bo jak taką gromadkę ogarnąć?

Teraz gdy sama mam już dwoje doskonale rozumiem. Projekt mama to misja i powołanie. Jeśli się w tym odnajdziesz – pokochasz bycie mamą! To uczucie gdy widzisz swojego maluszka po raz pierwszy, ta radość, ta miłość – tak to potrafi uzależniać. Już nie dziwi mnie mama otoczona wianuszkiem uśmiechniętych pociech. Wiem, że ta kobieta po prostu odnalazła swoje powołanie.


Lifestyle Macierzyństwo Psychologia

Masz w domu córkę? Nie wychowuj księżniczki!

Agnieszka Wilk
Agnieszka Wilk
4 marca 2016
Masz w domu córkę? Nie wychowuj księżniczki!
Fot. Flickr / celynek /

Pięć lat temu urodził się nasz pierworodny syn. Od małego bardzo interesował się książeczkami. Jeśli miał wybór sklep z zabawkami lub księgarnie to zawsze wybierał to drugie. Nigdy szczególnie nie analizowałam literatury dla dzieci bo syn zawsze wybierał ciekawe pozycje. Oczywiście kiedy był mały uwielbiał kiedy coś mu czytaliśmy. Przerobiliśmy wtedy większość bajek i wierszy, z którymi oboje mieliśmy styczność jako dzieci tak zwane klasyki literatury dziecięcej.

Masz w domu córkę? Nie wychowuj księżniczki!

Pięć miesięcy temu przyszła na świat nasza córeczka. Od kilku tygodni rozmyślam nad tym jak bajki, które są dostępne na rynku i na których się wychowałam wpływają na nas kobiety. Każda z nas pamięta Kopciuszka, Śpiącą Królewnę czy Księżniczkę na ziarnku grochu. Młodsze z nas wyrosły na bajkach Disneya; Małej Syrence, Pięknej i Bestii i wielu innych. Bohaterki tych bajek to w większości pokrzywdzone, odrzucone, czekające aż los się do nich uśmiechnie- bidulki. Młode kobiety, dziewczynki dla których jedynym wybawieniem będzie pojawienie się w ich życiu księcia. Zauważyłam, że mało w tych wszystkich bajkach pozytywnych wzorców. Przez wszystkie przebija się podobny scenariusz, jesteś nieszczęśliwa, ale jak będziesz cierpliwa los się do Ciebie uśmiechnie. Pojawi się królewicz, potem wesele i Happy End.

Wychowane na bajkach z czasem przerzucamy się na romansidła. Tam też bywa mniej lub bardziej realistycznie. Schemat ten sam on ma władzę aby zmienić Twoje życie. Ty tylko czekaj bo potem będzie już tylko lepiej.

Z czasem utwierdzone w słuszności tego co przez lata było nam przekazywane zamieniamy się w takie właśnie nieszczęśliwe księżniczki.

Mam wrażenie, że dla wielu kobiet znalezienie takiego księcia staje się sensem życia.

Jadąc kiedyś tramwajem usłyszałam jak rozmawiały ze sobą dwie młode dziewczyny.

-Wiesz ja to chyba musze się szybko za jakimś mężem rozglądnąć.

-No co Ty!?

-Eh jakoś łatwiej by było. Nie musiałabym pracować.

(Dziewczyny wyglądały na studentki)

Myślę, że rodzice byliby dumni.

Chciałabym wychować córkę, tak by umiała walczyć o swoje marzenia. Chciałabym żeby potrafiła zmienić swoje życie jeśli tego zapragnie. Chciałabym, żeby miała ambicję, pasję i nie bała się pracy.

Kiedyś przeglądając Facebook natrafiłam na wpis Marka Zuckerberga, który odpowiadał pewnej kobiecie. Chodziło o to że Mark jest miliarderem, a w szkole był kujonem.

W wolnym tłumaczeniu brzmiało to mniej więcej tak:

Matka: Zawsze mówiłam córce, żeby na męża szukała sobie kujona.

Mark Zuckerberg: Powinna była pani mówić córce, że sama może zostać takim kujonem i wynaleźć coś co zmieni świat.

Nie wychowuj księżniczki

To my matki mamy tę moc sprawczą, aby podsuwać naszym córkom odpowiednie wzorce. Możemy je inspirować, dawać dobry przykład tak by wyrastały w przekonaniu, że mogą się realizować, spełniać marzenia, a książę gdy się pojawi będzie tylko dopełnieniem ich bajki.

Inspirujcie córki by były jak Ania z Zielonego Wzgórza jak Merida Waleczna, aby decydowały o sobie bo w życiu nie ma pewników. Jeśli królewicz na białym koniu gdzieś się zagubi albo okaże się trefny – Twoja córka podniesie się poprawi koronę i pójdzie dalej podbijać świat.

 


https://steroid.in.ua

Сустанон 250 купить

www.bestseller.reviews/want-the-adrenaline-top-40-the-scariest-movies-by-the-amazon-prime/