Lifestyle Macierzyństwo

Dokąd na majówkę? Szukaj przygody z całą rodziną tropami dinozaurów z JuraParku w Bałtowie

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
19 kwietnia 2016
Fot. Materiały prasowe
 

Długi majowy weekend, tak niecierpliwie wyczekiwany przez wielu z nas, szkoda marnować na oglądanie telewizji na kanapie. Szczególnie dzieciom marzą się atrakcje poza domem, aktywny wypoczynek na świeżym powietrzu.

Nie ma sensu tych ciepłych, długich dni spędzać w czterech ścianach, a dla odmiany od grillowania na działce lepiej zabrać pociechy do miejsca, w którym odnaleziono ślady prawdziwych dinozaurów! Nikt nie zostanie obojętny na takie przeżycie, szczególnie że poza wspomnieniem przeszłości w J czekają atrakcje, które rozruszają każdego, nie tylko w czasie majowego weekendu.

Prehistoria i wielkie gady dla odkrywców żądnych przygody

Nie tylko dzieci fascynują te pradawne gady, które swą potężną zazwyczaj posturą, budzą nawet dziś prawdziwy respekt. Nieprzypadkowo dinozaury pojawiły się ponownie w Bałtowie. A wszystko przez legendę o tzw. Czarciej Stopce w Bałtowie, wg której potężny ślad miał zostawić diabeł próbujący przeskoczyć dolinę rzeki Kamiennej. Jak się okazało, to nie czarci odcisk, a częściowo zatarty przez erozję ślad dużego dinozaura drapieżnego – allozaura. Udało się znaleźć jeszcze dwa tropy – trop stegozaura i małego drapieżnika, kompsognata – co potwierdziło obecność śladów dinozaurów w tym rejonie, dając jednocześnie fantastyczny powód do otwarcia niezwykłego miejsca, jakim jest JuraPark w Bałtowie. Dzięki temu, na obszarze ponad 3,5 ha. znajduje się obecnie ponad 100 modeli dinozaurów i innych prehistorycznych stworzeń – wszystkie naturalnej wielkości. Są one wyjątkowe, ponieważ uchwycone w ruchu. Stanowią także znakomity materiał dydaktyczny, poszerzający wiedzę gości JuraParku, ponieważ wykonywane są przez paleoartystów z wielką dbałością o szczegóły oraz w zgodzie z najnowszymi odkryciami i standardami obowiązującymi w paleontologii. 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Weekend z przyrodą!

Zanim rozpoczniecie planowanie majówkowego wypoczynku w Bałtowie, możecie wybrać się do JuraParku w dniach 23-24 kwietnia na „Weekend z przyrodą”. To ostatni z cyklu tematycznych weekendów, podczas którego będzie można kupić bilety do Zwierzyńca z 30% rabatem. A w Zwierzyńcu czekają niezwykłe atrakcje. W dwóch dostępnych jego częściach – Zwierzyńcu Górnym, można podziwiać egzotycznych mieszkańców z całego świata: żubry, wielbłądy, lamy, alpaki, daniele, jelenie (różne gatunki), muflony, kozy syryjskie i afrykańskie, owce (różne gatunki z różnych części świata), bydło zebu, bydło szkockie, jaki, antylopy Nilgau, dziki, emu, strusie afrykańskie. Zwiedzanie organizowano na wzór safari, podczas którego odwiedzającym towarzyszy przewodnik, przybliżający ciekawostki z życia poszczególnych gatunków.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Natomiast Zwierzyniec Dolny można odwiedzić pieszo, i zaobserwować zamieszkujące ten teren makaki, kuce, osły, mary patagońskie, aguti złociste, ostronosy, skunksy, szopy pracze, wiewiórki, owce i kozy. Nie brakuje tu także przedstawicieli królestwa ptaków: ibisy, żurawie koroniaste i stepowe, egzotyczne gatunki kaczek, gęsi i gołębi, papug, różnorodne bażanty i pawie oraz liczne drapieżniki. Odwiedziny w “dolnej” części zwierzyńca będą wyjątkową okazją do spotkania z gadającymi papugami noszącymi wdzięczne imiona – Ela i Maniek.

Majówka w ruchu

Nie ma sensu siedzieć na kanapie w takie dni. Lepiej zorganizować się i obrać kurs na aktywne spędzanie czasu. Po zwiedzeniu bałtowskiego Zwierzyńca oraz atrakcjach związanych z dinozaurami, warto zdecydować się na udział w krajoznawczej wędrówce rodzinnej. W jej trakcie zobaczycie wywierzyska, wychodnie i groty skalne wraz z urzekającymi pięknem wąwozami lessowymi. 

Piękno przyrody można podziwiać również z wysokości końskiego grzbietu. To doskonała propozycja dla tych, którzy w siodle czują się pewnie i z przyjemnością  objadą teren po tutejszych lasach, łąkach i wąwozach. Natomiast początkujący jeźdźcy oraz ci, którzy dopiero marzą o podjęciu tego wyzwania, do dyspozycji mają zajęcia na lonży dla dzieci i dla dorosłych, prowadzone pod okiem wykwalifikowanych instruktorów czy też samodzielną jazdę po ujeżdżalni. 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Jazda konna to nie jedyna energetyczna propozycja na spędzenie czasu w Bałtowie. Miłośnicy piłki nożnej rozegrają rodzinne spotkanie, które pozwoli na połączenie sportu i ducha rywalizacji Fair Play. Majówka na sportowo to także taneczne rytmy, które wciągają bez względu na wiek. Zajęcia podczas warsztatów ze studiem tańca TWIST, pozwolą na dobrą zabawę i zgłębienie tajników m.in. hip-hopu czy zumby.

A gdy przyjdzie czas na odpoczynek, zabawę i dobry humor zagwarantują występy klaunów, szczudlarzy, pokazy baniek mydlanych, malowanie twarzy co szczególnie kochają młodsi goście JuraParku.

Warto przyjechać tu nie tylko na długi weekend

JuraPark w Bałtowie przygotował bogatą ofertę dla swoich gości. Można skorzystać z przygotowanego specjalnie z myślą o zapewnieniu rozrywki całej rodzinie Park Rozrywki. Do dyspozycji są tu urządzenia dla dzieci i dorosłych (karuzele, statek piracki, family coaster, urządzenia wodne, gokarty, eurobungy, baseny z kulkami i wiele innych). Na odważnych czeka Rollercoaster, czyli doskonale wyprofilowany zjazd o długości prawie 400 m,  spełniający wszystkie europejskie wymogi bezpieczeństwa. Prędkość wózka regulowana jest indywidualnie przez każdego uczestnika odpowiednio do swojej odwagi. 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Pasjonatów życia podwodnego, zaciekawi Prehistoryczne Oceanarium, w którym głębia oceanu przenika się z głębią trójwymiarowego obrazu. W ten sposób podwodne życie sprzed tysiąca lat.

Miłośnicy filmów dotykających tematyki prehistorii, mogą wybrać się na seans w  Kinie Emocji. Dla niezwykłego odbioru zastosowano technologię 5 D, która pozwala widzom stać się aktywnym uczestnikiem scen rozgrywanych na ekranie. Prócz trójwymiarowego obrazu widzom dostarczane są inne wrażenia zmysłowe: dźwiękowe, ruchowe, dotykowe.

Ta imponująca lista nie zawiera wszystkich atrakcji, jakie przygotowane zostały dla gości JuraParku. Więcej informacji znajdziecie na stronie .

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe


Wpis powstał we współpracy z Bałtowskim Kompleksem Turystycznym

 


Lifestyle Macierzyństwo

7 problemów z którymi, według terapeutów, prędzej czy później zmierzy się każda para

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
19 kwietnia 2016
7 problemów z którymi, według terapeutów, prędzej czy później zmierzy się każda para
Fot. Unsplash / Nathan Walker /
 

Łatwo jest kochać, gdy miłość dopiero się zaczyna. Związek jest taki „świeży”, codziennie uczymy się o sobie czegoś nowego. Patrzymy we wspólną przyszłość z optymizmem. Ale w końcu nadchodzi moment, gdy pojawiają się pierwsze przeszkody na drodze naszej miłości. O siedmiu najczęstszych zdaniem terapeutów par przeczytacie poniżej.

1. Uświadomisz sobie, że twój partner nie jest dla ciebie wszystkim

Oczekiwania mamy wielkie. Partner ma być naszą pokrewną duszą, najlepszym przyjacielem, wsparciem, doradcą finansowym i zawodowym, wspaniałym partnerem seksualnym i cudownym partnerem w rodzicielstwie… Prawda jest taka, że jak na jedną osobę, to naprawdę bardzo dużo ról. Jeśli na przykład ekstrawertyk zwiąże się z introwertykiem, prawdopodobnie będzie potrzebował dodatkowego towarzystwa, by zaspokoić swoje potrzeby.

2. Stanie między wami… telefon komórkowy

Kiedy dopiero zaczęliście się spotykać, telefon był waszym najlepszym przyjacielem: dzięki niemu mieliście ze sobą stale kontakt. Miłosne SMS-y w nocy, emotikony – serduszka w dzień… Im dłużej jesteście razem, tym częściej telefon staje się kością niezgody.  Warto zaskakiwać się wzajemnie propozycją „odstawienia” tego urządzenia na czas wspólnej kolacji czy rozmowy na koniec dnia ze swoim partnerem. Udowodnijmy sobie,  że te chwile razem, w prawdziwym życiu są dla nas o wiele ważniejsze niż to, co pojawia się na ekranie smartfona.

3. Seks nie zawsze będzie taaaaki gorący 

Zdajemy sobie z tego sprawę, a jednak zawsze jest to dla nas zaskoczeniem.  W pewnym momencie ogrom naszych obowiązków, stres, problemy zawodowe, czy życiowe zmiany sprawia, że ogień w sypialni nie płonie już tak mocno jak na początku znajomości. Brak intymności jest często wynikiem głębszych kwestii – mówią terapeuci. Remedium jest proste: żeby na nowo wzniecić intymność, trzeba traktować się z życzliwością i rozumieć, że związek przechodzi przez wiele, równie ważnych faz

4. Nie wszystkie oczekiwania wobec związku uda się zrealizować 

Jeśli wchodziłaś w związek z konkretną wizją miłości i waszej relacji (zakładałaś na przykład, że będziecie nierozłączni), możesz się rozczarować. Niewiele z tych oczekiwań da się wcielić w realne życie z drugim człowiekiem. I wcale nie znaczy to, że twój związek jest zły, nieudany: relacje między wami mogę być naprawdę doskonałe. Oczekiwania niech zostaną oczekiwaniami, a nie potrzebą.

5. Twój partner nie pozbędzie się złych lub denerwujących nawyków

To może być notoryczne zostawianie na umywalce patyczków do uszu… Albo nieszczęsna, nieopuszczona deska klozetowa… W idealnym świecie, grzecznie wspomnisz o tym raz czy dwa, a on czy ona już zawsze będą po sobie zostawiać porządek :). Ale nie żyjemy w takim idealnym świecie. Kochać znaczy akceptować.

6. Poróżnicie się w kwestii pieniędzy

Miłość to nie zawsze jedyna rzecz, jakiej potrzebujesz do szczęścia we dwoje. Pieniądze również są w związku ważne, zwłaszcza gdy tworzycie rodzinę i jesteście odpowiedzialni nie tylko za siebie, ale również za dzieci. Według ostatnich badań, stres związany z sytuacją finansową jest główną przyczyną depresji u mężczyzn, ta zaś często powoduje u partnerów tendencję do „wycofywania się” i sprawia, że coraz trudniej rozwiązywać związkowe problemy. Najlepiej jest wtedy, gdy w związku działamy jak dobrze zgrany zespół, i oboje jesteśmy odpowiedzialni za kwestie materialne w naszej relacji.

7. Monogamia okaże się wyzwaniem

Wierność to ciężka emocjonalna praca. Twoja atrakcyjność dla innych nie kończy się przecież w chwili, gdy wchodzisz w związek. Nadal podobasz się, nadal pociągasz nowych znajomych. Być może nadejdzie moment, w którym zaczniesz zastanawiać się, czy dokonałaś właściwego wyboru. Całkiem prawdopodobne, że twoja lojalność zostanie wystawiona na próbę.


Źródło:


Lifestyle Macierzyństwo

„Mężczyźni nie lubią silnych kobiet? To bzdura. Nie lubimy kobiet, które nie okazują słabości”. Mężczyzna o miłości

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
18 kwietnia 2016
„Mężczyźni nie lubią silnych kobiet? To bzdura. Nie lubimy kobiet, które nie okazują słabości". Mężczyzna o miłości
Fot. iStock / AndrijaDjuketic

„Kobietom się wydaje, że mężczyźnie nie lubią silnych kobiet. Nie, nie lubią tych, które udają, że są ideałem. Mają potrzebę udowodnienia, że są lepsze. W związku nie kochają tylko walczą. Głównie ze swoimi demonami. Muszę być najlepsza, perfekcyjna, ty też bądź, bo inaczej mnie wkur….asz.  Żyć się nie da” mówi Adam.

Ma 37 lat, pół roku temu rozwiódł się z żoną. Nie, nie porzucił jej. Rozstali się za obopólną zgodą.

Mówię do niego: „Przecież ona była idealna, oszalałeś?!”.

Bo była, słowo drugiej kobiety: ładna, zgrabna, trenowała, biegała maratony, znała języki, czytała książki. Do tego robiła najlepszego na świecie mazurka, rybę po grecku i sto innych potraw, których nazw nawet nie umiem wymienić. Zawsze mocna, silna. „Typowa góralka” mówiłyśmy o niej. Nic nie było w stanie jej złamać.

Podczas ostatniej rozmowy Adam powiedział mi:  „Po co komu ideał? Śmieszą mnie singielki, które mówią, że faceci przed nimi uciekają, bo są za silne, za mądre, za mocne. Nie, człowiek ucieka przed kimś, kto całe życie musi coś udowadniać”.

Udowadniać?

Tak. Podam ci przykład. Przyjeżdżamy do domu, wkładam zakupy do lodówki. „Co ty robisz?” ona patrzy na mnie jak na wariata. To ja patrzę na nią zdziwiony: „yyy?”. „Mięso leży nie tutaj, sery powinny być tu, a mleko, daj ja postawię mleko”. Wyjęła wszystkie zakupy i zaczęła robić układać je po swojemu.

Hmm, skądś to znam. Tyle, że u mnie robi to mąż. Nie mogłeś po prostu tego zostawić? Co w tym złego, że tak ma? Ludzie mają różne dziwactwa. Ty na pewno też.

A dla mnie to jest komunikat: „Robisz to źle, wiem lepiej”.

Twoją dumę urażała lodówka?

Nie, to, że ona nie wierzy, że ja mogę zrobić to dobrze. Że ona wie lepiej jak być powinno. Ale dlaczego wie? Jest jakaś zasada układania rzeczy w lodówce??? Tak było wciąż. „Jak ty ją ubrałeś?” krzyczała w progu, gdy wracałam z córką z placu zabaw. „No jak? Normalnie” mówiłem. O co chodzi? Ma rajstopy, bluzkę, spódniczkę. Cały czas mówiła: Ale dlaczego tak? Poczekaj, to powinno być inaczej. Dlaczego nie dopytałeś się na zebraniu o wycieczkę? Dlaczego w przedszkolu nie spytałeś o strój na przedstawienie? Dlaczego? Dlaczego? Bo za chwilę przyjdzie mail w tej sprawie? Pięć minut później? Dzień później? O co jest to ciśnienie? W pewnym momencie przestałem już jej cokolwiek mówić, bo miałem poczucie, że przypytuje mnie surowa nauczycielka.

Zawsze tak ją odbierałeś?

Nie. Zakochałem się w normalnej, fajnej dziewczynie. Zawsze pewnie lubiła porządek, ale to nie była obsesja. Chciała mieć kontrolę, ale to nie było wariactwo. Pamiętam z dzieciństwa takie filmy o małżeństwie. Ona gruba, wiecznie zła, utyskująca. Myślałem: „nigdy tak nie będę żył”. W pewnym momencie pomyślałem: „żyję tak”.  I to wcale nie dlatego, że ona była gruba. Na zewnątrz była idealna. Osiągała zawodowe sukcesy, miała przyjaciół, pasje. W którymś momencie zauważyłem, że ona nie chce, żebyśmy zwolnili. Tak po prostu. Żebyśmy odpuścili pewne rzeczy. No nie wiem, nie posprzątali jeden dzień, zostawili naczynia niepozmywane. Żebyśmy byli jacyś normalni. A nie w wiecznym, napięciu. Mówię do niej. Zaprosiłem Karolinę i Filipa na kolację, kupię pizzę, wino, zrobię kurczaka, posiedzimy. Ona szał: Ale jak to zaprosiłeś? Jest bałagan. Jak to tylko kurczaka? Pędziła do sklepu, robiła zakupy jak na wielkie przyjęcie, stała w kuchni potem i się wściekała. „Wcale ich nie chcę, po co, tylko tyram”.  Mówię: ale nie musisz gotować. Powiedziałem, że wszystko kupię. Przestałem rozumieć to komplikowanie sobie życie. Ciśnienie.

To chyba stało się po urodzeniu naszej córki, Tosi.  Byliśmy fajną parą, która lubiła seks, wolność, radość. Wyjeżdżaliśmy spontanicznie na weekendy. Dużo z naszych znajomych wciąż tak żyje. Moja była żona przestała. Jak ty ją trzymasz? Jak podajesz mleko? Nie czujesz, że jest za ciepłe? Nie, ku…a, nie czuję. Powiedz, że jest za ciepłe, ale przestań wciąż krytykować. Serio, wolałem nie brać Tośki na ręce niż słyszeć, że robię coś źle. Ileż można?

A Twoje wady?

Mówiła, że jestem pracoholikiem, że jestem mało czuły. To prawda, oddalałem się. Był taki moment, że kumpel się zakochał. Dziewczyna może nie była fizycznym ideałem, ale biła od niej energia. Wesoła, optymistyczna, wspierająca. Zazdrościłem mu. Gdy  facet ma lat dwadzieścia lat to patrzy czy jego kobieta jest ładna i podoba się innym, gdy ma lat 30 rozumie, że uroda nie jest najważniejsza. Po trzydziestce  dostrzega, że ważne jest jedno. Żeby ona była akceptująca. Nie, nie głupia. Znam mnóstwo fajnych, normalnych kobiet. Normalna kobieta, gdy facet ma kryzys w pracy nie mówi: musisz dać radę. A dlaczego muszę? A nawet jeśli muszę, co przecież pewnie wiem, bo jestem odpowiedzialny, chcę usłyszeć: jestem z tobą, ułoży się, a jakby coś– damy radę. Ona często mówiła. „Uważam, że facet musi”. Siedziałem kiedyś z jej koleżankami, część singielek. To jak one rozmawiały o mężczyznach– serio, faceci tak nie gadają. Nie zostawiały na swoich partnerach, czy znajomych mężczyznach suchej nitki. Nie dało się tego słuchać.

Wracając do pytania. Tak, mam wady. Ty nie masz?

Mówiłeś jej o tym, co czujesz?

Nie. I to chyba była moja wada. Zamykałem się w sobie. Zajmowałem się pracą. Oddalaliśmy się od siebie. Potrafiła rozliczać mnie z każdych pięciu minut. „Mówiłeś, że będzie o 20.00, jest 20.05″.

Od siebie też tak dużo wymagała?

Bardzo. Ale też to nie było nie do zniesienia. Nie, ona nie może się przytulić, bo jest spięta – musi wstać o trzeciej w nocy, żeby pracować. Nie, mam jej nie dotykać, teraz, bo jej głowa jest gdzie indziej. To, oczywiście, można znieść, ale przecież nie wciąż. Większość facetów nie chce być z kobietą za wszelką cenę. To może jest prawda, że mniej znosimy, choć ja wolę to nazywać brakiem masochizmu. Życie jest za krótkie, można być z kimś kto nie robi nieustanne ciśnienie.

To nie jest strach? Że przy takiej kobiecie mężczyzna czuje się słaby?

Nie jestem słaby. Wydaje mi się, że jestem zwyczajny. W pewnych rzeczach mocnych, w innych nie. Chcę mieć do tego prawo. Tak, położyłem tu skarpetki, tak, nie odłożyłem kubka, tak, nie wygrałem projektu. Choć może masz rację, że kobieta „idealna”, to kobieta, przy której musisz wciąż się konfrontować. Wciąż czujesz, że jest nie dość. To także brak pociągu seksualnego w pewnym momencie, bo po jakie licho trochę bzykać się z własną matką, szefową, starszą siostrą

Czyli to prawda, że mężczyźni nie lubią silnych kobiet?

Trudno mi jest mówić za wszystkich mężczyzn. Ale gadałem z kilkoma kumplami nieraz– nie lubimy kobiet typu „Zosia Samosia”. A może nawet nie takich tylko takich, które wymagania wobec siebie przenoszą na innych. Jeśli z nimi jesteśmy, to z wygody. Czegoś brakuje. Po jakimś czasie to czujesz, zaczynasz się dusić. Ona mi daje, na przykład, listę na zakupy. Wracam, czegoś zapomniałem, bo ktoś zadzwonił. „Gdzie to jest?”, „Nie ma, pójdę zaraz” i już mina. Bo ona przecież musi o wszystkim pamiętać. W kłótniach odpowiadałem: „Nie, nie musisz. Sama od siebie tego wymagasz. Dlaczego ode mnie też?”. Mówiłem jej: słuchaj, nie przeszkadza mi, że masz dwa kilogramy więcej, pięć mi nie przeszkadza. A ona: „Powinno ci przeszkadzać, motywuj mnie, też się roztyłeś”. Co? Pytam koleżanki: utyłem? Ona mówi: zmężniałeś. Człowiek nie chce słuchać wciąż, że jest do dupy.

Co Ty robiłeś dla Waszego związku?

Przez jakiś czas robiłem. Nie potrafię powiedzieć co. Co robią ludzie dla siebie? Ale teraz jak o tym myślę to przypominam sobie, że nigdy o nic nie prosiła. Nawet o zwykłą herbatę. Potem mi wypominała: tego dnia o tej i o tej nie zrobiłeś mi herbaty, choć byłam zmęczona. Nie zauważałeś tego. Nie ogarniałem. Czy to jest problem powiedzieć: „Hej, zrobisz mi herbatę?”. Czasem miałem wrażenie, że to jest jej mała prywatna wojna. Ona ta idealna, ja ten beznadziejny.

Czasem rozmawiam z mężczyznami. Dlaczego odchodzą? Co się dzieje? Dlaczego coś się wypala? Ci, którym nie wyszło często mówią: bo była chłodna, zmęczona, skoncentrowana na zadaniach.

Byliście na terapii?

Byłem sam. Ona nie chciała. Mówiła, że to ja mam problem, że to wydawanie pieniędzy, że wystarczy jak się zmienię. Ja. „Ale jakie ty masz do mnie zarzuty?” pytała. Zapominam o rachunkach? Nie sprzątam? Nie. Nie gotuję? Zdradzam? Nie. Jestem złą matką? Nie. Trudno powiedzieć komuś: „kurde, duszę się, nie mogę być słaby przy tobie, nie mogę się załamać, mam spełniać wszystkie oczekiwania”.

Po kilku spotkaniach z psychologiem usłyszałem: „Czy czuje się pan na miejscu?”, „Jak się pan w ogóle czuje?”. Wtedy sobie uzmysłowiłem, że nie pamiętam, kiedy moja partnerka mnie o to spytała. Poczułem totalną samotność. To już była równia pochyła. Zamykałem się w sobie, uciekałem przed nią.

To ona mnie zostawiła. W sensie powiedziała: wyprowadź się, chcę być sama, i tak czuję się sama. Nie było sensu, żeby dwie samotne osoby na siłę coś ratowały. Nie widzieliśmy tego sensu oboje.

Przez pracę poznałem drugą kobietę– była totalnie inna. Ciepła, czuła, wspierająca, też po przejściach. Nie idealna. Nie odkłada rzeczy na miejsce czasem, gorzej gotuje, ma większy życiowy luz. To było smutne, bo przez chwilę nie tęskniłem za żoną. Jakby wielki ciężar spadł mi z serca. Mogę oddychać. Nie jestem na cenzurowanym. Ktoś pyta jak się czuje, stara się dla moich dzieci. Akceptuje kolor fugi i nie czepia się, że wylałem wodę z wanny. Bo przecież ja ją zaraz wytrę. Ja myślę, że miłość jest cholernie prosta. Może być dobra i fajna. Ale tylko, gdy ludzie nie robią sobie ciśnienia. Gdy są jacy są. I, gdy się akceptują. Bo bez tej akceptacji nie da rady.

Odkryłem też, że kobieta może być chodzącą czułością, ciepłem. Nawet, gdy moja żona chciała rozmawiać zawsze podchodziła do mnie jak do jeża: „uważam, że….”, „brakuje mi tego i tego”. Jakbym był sklepem. To dawaj, tego nie chcę.

Dlatego jakiś mam bunt, gdy kobiety są takie dumne, że tyle potrafią, tyle załatwią, a ci faceci to niemoty. Moja żona chyba nigdy nie pozwoliła mi się wykazać. A każdy człowiek chce się czuć potrzebny. To chyba cała filozofia.


Zobacz także

Tylko 12 procent Polaków sięga po warzywa kilka razy dziennie!

Teściowa po polsku

Podobno mądra i dojrzała matka powinna pozwolić odejść swojemu synowi, bla bla bla…Teściowa po polsku

Sexy flexi... Rób to, co kochasz, odważ się po raz pierwszy!

„Sexy flexi… Rób to, co kochasz, odważ się po raz pierwszy!”💗 Akcja „Pokaż, jak kochasz”

купить курсовую работу в Самаре