Lifestyle Psychologia

Żyć szczęśliwie i bez poczucia winy. Najlepsze postanowienie noworoczne

Matka, żona i kłopoty
Matka, żona i kłopoty
31 grudnia 2019
Fot. Pixabay / Unsplash /
 

– To był bardzo, bardzo zły rok–  rzuciła ona. – Nie schudłam, nie nauczyłam się hiszpańskiego, nie chodziłam na fitness,  nie rzuciłam fajek. – Zły, zły, zły. A przecież tyle rzeczy sobie obiecywałam. Ale w następnym roku to… Taaaa, znam ją bardzo długo. Co roku coś sobie obiecuje, co roku niczego nie udaje się jej zrealizować.

Oprócz tego co powyżej obiecywała sobie, że: wyprowadzi się od teściów, wreszcie powie siostrze męża, co o niej myśli,  zmieni pracę, porzuci nielojalnych ludzi. To i tamto. Tych rzeczy jest tyle, że wcale nie dziwię się, że gdzieś koło 4 stycznia zapał siada, a ona mości się w łóżku z pysznymi ciasteczkami i szklaneczką whisky (alkoholu też miała nie tykać, bo jest tuczący, niezdrowy i tak dalej). No ale te postanowienia są takie makabryczne, że trzeba jakoś przed nimi uciec.

– A Ty ty jakie masz postanowienia? – spojrzała na mnie krytycznie. Tak, tak, wiem, przytyłam. I też nie podszkoliłam francuskiego jak sobie obiecywałam ( a koleżanka z pracy jest lektorką francuskiego i przy okazji moim żywym wyrzutem sumienia, bo jednak wiem, że ludzie potrafią pięknie mówić w tym języku).  Karnet na siłownię też noszę w portfelu. I znów nie przeczytałam Kierkegaarda i całego dodatku ( podobno świetnego) o historii Kościoła w Polityce.  A obiecywałam przecież sobie, że będę pogłębiać wiedzę. Porażka.

No dobra, a teraz do rzeczy.

– Mam postanowienie takie, że będę żyła szczęśliwie i bez poczucia winy – odpowiedziałam po prostu.

To postanowienie z Kiedyś mojej innej znajomej. Też pogrążała się we wszystkich: „nie daje rady”, „jestem gorsza”, „nie udało się”, aż w końcu powiedziała: „basta”. Jej rada była taka: najpierw spójrz wstecz i wypisz sobie na kartce co ci się w tym roku udało i było fajne. Zrobiłam to sama i poradziłam Marudzącej. To podobno dla wielu był trudny rok. Rozstania, śmierci, porażki. Ale czy wszystko było takie złe?

Marudząca zanotowała: zmieniłam pracę, zyskałam nowe koleżanki, pogodziłam się z mamą.Lepiej to już brzmi, prawda? Przenosimy swoją uwagę z nieszczęsnego nieschudnięcia na przemianę zawodową. Z naszej słabości na mocną stronę. Niby banał, niby takie oczywiste, a ilu ludzi to potrafi?

Druga rada to po prostu postanowić się wyluzować. Nie, nie odpuścić, obżerać się, upijać i spadać na dno braku konsekwencji. Przestać robić sobie ciśnienie, bo to zawsze obezwładnia, podcina skrzydła i stresuje.Może nie trzeba mówić siostrze męża co się o niej myśli tylko wystarczy powiedzieć co nam nie pasuje w jednej tylko sytuacji. Albo odpuścić? I zająć się innymi rzeczami. W końcu może szkoda energii na zmienianie ludzi.

Moja nie-Marudząca koleżanka postanowiła miała takie:

– skończyć z poczuciem winy, która jest tak naprawdę kotwicą chroniącą nas przed zmianą. Poczucie winy ( że się nie udało, że czegoś nie zrobiłyśmy) jest tylko negatywną emocją. Niepotrzebną, bo nas pogrąża

– przestać porównywać się z innymi ( to świetnie, że moja koleżanka z pracy mówi dobrze po francusku. Ja nie mówię. Tyle. Albo coś z tym robię albo przestaję narzekać).

– nie narzekać na swój los nieustannie (patrz wyżej) tylko go zmieniać. I nie trzeba od razu rewolucji. Mały krok to też cud.

– przestać rozpamiętywać przeszłość ( halo, jej już nie ma).

– znajdować drobiazgi, których się uczepimy. Niemożliwe? Hmm, moja przyjaciółka ( z tych, które potrafią się cieszyć) miała ostatnio ciężki czas. Nie ma tyle pieniędzy, straciła kogoś bardzo bliskiego. Była w czarnym dole – wczoraj kupiła bilety do Barcelony ( pieniądze na Barcelonę pożyczyła od innej koleżanki). „Nieodpowiedzialne” powie ktoś. A dla niej to szansa na parę dni radości. Ona nie chce być w złym stanie. Kurczowo więc trzyma się życia. A przecież mogłaby czas Sylwestra i nadchodzący weekend spędzić na płakaniu.

– wiedzieć, że mamy wybór. To też niby takie oczywiste, a większość ludzi wcale nie zachowuje się jakby miała wybór…

Jeśli już coś postanawiamy, to może w tym kierunku? Z tym właśnie wiążę się poczucie szczęścia. Nie marudzić, rozpamiętywać, szukać drobiazgów, mieć poczucie wpływu. Ja dorzuciłabym coś jeszcze. Wczoraj rozmawiałam z koleżanką, która w zeszłym roku się rozwiodła. Latami była nieszczęśliwa, ale mówiła, że nie może rozbić rodziny. Ale w końcu odeszła. „I wiesz co? Jestem zaskoczona sobą. Że to zrobiłam. I wiem, że to była najlepsza decyzja w moim życiu. Najlepsza, bo pierwsza jaką samodzielnie podjęłam” powiedziała. Pomyślałam, że to może być najpiękniejsze postanowienie noworoczne. Podjąć jakąś jedną decyzję. Samodzielnie. I się jej trzymać.

I to poczucie winy. Nie obwiniać się, że jest się:

– złą matką, córką, przyjaciółką, pracownikiem, żoną, partnerką, człowiekiem. Starać się być lepszą, albo powiedzieć sobie: jestem jaka jestem. I co z tego, na miłość boską?

Na miłość boską, świetnego Sylwestra i wspaniałego Nowego Roku bez ciśnienia.


Lifestyle Psychologia

„Paczkę chusteczek, miłość, kopa w tyłek”. 10 rzeczy, które da ci tylko druga kobieta

Matka, żona i kłopoty
Matka, żona i kłopoty
8 stycznia 2016
Fot. iStock / anandaBGD
 

Zły, zły dzień. PMS albo ciąża o której nie wiem, coś tam jeszcze. Zły, zły, bardzo zły. Na szczęście się kończy. I znów pokazał, że jedyne czego kobieta potrzebuje w kiepskim stanie to druga kobieta. Przyjaciółka. Bóg je nam zsyła, doprawdy.

Czas

Te magiczne 20 minut przed 9, które spędzasz w samochodzie na telefonicznej rozmowie z nią. Opowiadasz ze szczegółami o awansie, problemach w związku, wkurzeniu na pracę, mężczyznę, dziecko, świat, siebie (wpisać właściwe). A ona słucha i słucha, chociaż serio pleciesz bardzo i Bridget Jones jest przy tobie mistrzynią intelektu.

W ciągu dnia też jest „w zasięgu”. Wystarczy SMS: „potrzebuję”, a wyjdzie ze służbowego spotkania, spóźni się choć chwilę na wywiad czy zrezygnuje z obiadu, żeby cię słuchać. Słuchać, słowo klucz. Bo jesteś szczerze zmęczona znajomą, która przed dwie godziny spotkania mówiła tylko o sobie i z jej ust nawet nie padło magiczne: „Co u ciebie słychać?”. Przyjaciółka słucha zawsze. Choćby przez telefon.

Poczucie bycia ważną

Nawet gdy twoja poczucie wartości zamieszkało w podziemiach, ona ci mówi, że jesteś dobra, mądra, zdolna. Przytacza ci fakty z przeszłości, które są niezbitym na to dowodem. Pamiętasz, jak napisałaś ten świetny tekst (przygotowałaś świetny projekt), jak biegał za tobą ten pan w Zakopanym o szóstej rano i pisał dla ciebie piosenkę (dziękuję M.), jak byłaś taką laską… (a kysz).

Mówi tak przekonująco, że wierzysz, że wszystko jest na wyciągnięcie ręki. Znów.

Paczkę chusteczek

Gdy jednak wyjesz, że wszystko skończone. Zmarszczek coraz więcej, kilogramy idą w parze albo cokolwiek innego. Rzeczowa przyjaciółka poda ci paczkę chusteczek. No bo mieć się gdzie wysmarkać to jednak w rozpaczy ważna sprawa.

Kopa

Ile można narzekać. Trzeba w końcu zadać konkretne pytanie: „Ale jak zamierzasz rozwiązać tę sytuację?”. Ty się oczywiście wściekniesz, powiesz z wyższością, że życie to coś więcej niż tylko rozwiązania, a przyjaźń to wsparcie. Rozłączysz się, obrazisz, a za chwilę zrozumiesz, że ona mówi najmądrzej na świecie – musisz znaleźć rozwiązanie, bo inaczej utoniesz w czarnych myślach, które zalewają mózg  (a pal licho mindfulness, zanim sobie przypomnisz techniki panowania nad sobą, frustracja i lęk są w każdej komórce ciała i na działanie jest ciut za późno)

Śmiech

Ileż można się śmiać i z jak głupich rzeczy to wiedzą tylko twoje przyjaciółki. Tak, na trzeźwo. Ale niekoniecznie. (czy wino to alkohol? Może nie…. )

Wiedzę

Tylko do przyjaciółki w rozpaczy zadzwonisz, bo nie potrafisz czegoś z angielskiego. Albo coś ci się miesza w historii Grecji (lekcje w czwartej klasie syna), czy masz wątpliwości z fizyki. Przed całą resztą świata (no może poza partnerem jak masz szczęście) udajesz, że jesteś mądrzejsza niż w rzeczywistości. A bycie mądrym w dzisiejszym świecie to taka trudna rzecz.

Motywację

Innej babie zazdrościsz, przyjaciółkę podziwiasz. Że schudła, że wreszcie uprawia sport, że się zakochała, zmieniła pracę, robi coś dla siebie, pięknie wygląda, robi karierę, urodziła dziecko. Jej szczęście cię uskrzydla. Wow, można. Skoro ona tak, to  ja też.

Ciuchy (oraz inne gadżety)

Dla ciebie, twojego dziecka, bliskich. Daje, daje, daje. Ty też dajesz, jak masz. Bo nie ma nic piękniejszego niż wymiana. I nikt nikogo nie rozlicza.

Miłość

Bezwarunkowa akceptacja. No cóż, nie zadzwoniłaś, nawaliłaś, nie zrobiłaś. Ona przebaczy, bo wie, że to nie twój czas, poczeka, powie, żebyś odpoczęła ( dziękuję G.) Poczujesz się u niej jak u dziadków na wakacjach. Ciepło i bezpiecznie

Serio, nigdy nie zrozumiem tych, którzy nie mają przyjaciółek.  Nie ma niczego wspanialszego niż druga kobieta u boku. Bo jak to mawia się w redakcji mojego kiedyś ulubionego pisma: siła jest kobietą.


Lifestyle Psychologia

Ludzie czasem mówią: „będę mieć życie piękne”. Najczęściej, gdy są młodzi. 7 wskazówek jak być sobą

Matka, żona i kłopoty
Matka, żona i kłopoty
26 grudnia 2019
Fot. i Stock / Justin Horrocks

Te święta dla K. są świętami ostatnimi. Przez 15 lat walczyła z nowotworem. Dziś przerzuty ma już wszędzie. Nerki, żołądek, pęcherz, kości.

Dzień przed Wigilią zadzwoniła do najbliższej przyjaciółki. I powiedziała:

–  Proszę cię, nic nie mów. Żadnego: „wszystko będzie dobrze”, „jeszcze nic nie jest stracone”. Nie płacz, posłuchaj: „To już na pewno końcówka, nic się nie da zrobić, jestem za słaba na kolejną chemię. Jestem lekarzem, wiem to. Ale nie boję się. Mam 70 lat, przeżyłam życie, jak chciałam.  Mam dwie córki, wnuki. Przyjedź do mnie w niedzielę, chcę się z tobą pożegnać”.

Przyjaciółka płakała dopiero potem. Poważnie potraktowała słowo: „koniec”. K. jest onkologiem. Przez lata rozpoznawała u ludzi nowotwory i pomagała je leczyć, sama też, zresztą, odkryła swojego pierwszego guza. Przez 15 lat mówiła: dam radę. Dziś wie, że już rady nie da.

K. była wśród przyjaciółek wyjątkiem, bo robiła rzeczy nietypowe dla kobiet ze swojego pokolenia: nie gotowała obiadów codziennie, kochała pracę,  pomagała ludziom, pacjenci ją uwielbiali,  zostawiła męża, którego przestała kochać, podróżowała. I  powtarzała: to od nas zależy, jak żyjemy.

Tak, ludzie czasem mówią: „będę mieć życie piękne”. Najczęściej, gdy są młodzi. Wierzą, że zrobią karierę, będą szczęśliwi w miłości, że osiągną co chcą. K. wierzyła zawsze. Do końca. Powtarzała: „Bądź po prostu sobą”. Czasem się śmieję. Znam tak mało kobiet, które potrafią być sobą. Ale K. mówiła, że to proste. Kiedyś jej córka spytała: „Mamo, ja bym chciała być taka jak ty, jak to zrobić”. A K. odpowiedziała:

Nie oszukuj się

Potrafiłam w życiu podjąć trudne decyzje. Na początku każdej z nich była szczerość wobec siebie: „Ta praca mi nie pasuje”, „Ta przyjaciółka nie jest dla mnie najlepsza”, „Nie jestem tam, gdzie chcę”, „Podejrzewam męża o zdradę. Czuję ją w powietrzu”.  Mamy zadziwiającą skłonność do uciekania przed pragnieniami. Dla komfortu i spokoju. Nie możesz być sobą żyjąc w kłamstwie.

Postaw sobie cel i się go nie bój

Ale taki, którego naprawdę chcesz. Nie, że kariera, bo to jest synonimem sukcesu. Dom, mieszkanie, wszystko co wypada. Przecież to w ogóle może nie być twoje.

Ja, na przykład, wiedziałam, że nie będę pracować od 8.00 do 16.00. Że muszę o wielu rzeczach sama decydować. I że moja praca musi mieć sens. Dlatego zostałam onkologiem. Dlatego też awansowałam.

Nie musisz robić tego, co wszyscy

Zobacz, nigdy nie upiekłam ciasta. Moja teściowa, twoja babcia spojrzała na mnie kiedyś z pogardą: „Co to za kobieta, która nie piecze ciasta”, odgryzłam: „A co to za kobieta, która nie leczy innych?”. Nie ma jednej definicji bycia kobieta. Nie ma jednej definicji bycia fajnym człowiekiem. Pamiętaj o tym.

Pomagaj innym

Dziel się pieniędzmi, czasem, wiedzą. To da moc tobie, szczęście innym i zawsze się zwróci. Odkryłam to w chorobie.

Zastanów się, o co ci chodzi w miłości

Mnie chodziło o wierność i spokój. Gdy tego nie dostałam, odeszłam. Ale tobie może chodzić o coś zupełnie innego. Ważne, żebyś to wiedziała i potrafiła tę wiedzę wykorzystać w życiu. Ale proszę, nigdy nie bądź z nikim, kto cię nie szanuje, nie poważa. I nie odwzajemnia twojego uczucia w 100 proc. Przysięgam, to się zawsze odwróci przeciwko tobie.

Naucz się rezygnować

Ze wszystkiego co przychodzi zbyt trudno i za długo czekasz. Albo w końcu rozumiesz, że nie możesz tego mieć. Mądra kobieta jest pewnie cierpliwa, ale nie wiem czy bez sensu uparta.

Nie płacz za długo

Szkoda łez, oczu, czasu i nerwów. Z umartwiania się jeszcze nikomu nic dobrego nie wyszło. A ja cię zapewniam, a przecież wiem, o czym mówię, życie jest zbyt krótkie.

Nie trać czasu na niewłaściwych ludzi

Kiedyś bliska mi osoba powiedziała, że nie cierpi ludzi. Że musi się napić przed imprezą, żeby być miłą. Jeśli musisz pić – to uciekaj. Szukaj ludzi przy których będziesz zwyczajna. Z którymi pogadasz o Bogu i pogodzie, nie będziesz musiała nic udowadniać. To oni z tobą będą.

P.S Ściskam mocno K., a jej przyjaciółce, swojej mamie, życzę jutro dużo siły. Żeby nie płakała żegnając K., tylko cieszyła się, że jej przyjaciółka przez całe życie była po prostu sobą. Żyła jak chciała i z kim chciała. A to jest chyba najlepsza rzecz, jaką możemy dla siebie zrobić.


цена виагры в аптеках

где купить сиалис

viagra sans ordonnance montpellier