Lifestyle

Zostały nam wspomnienia… A jak było na drugiej edycji „Wyższego Poziomu Kobiecości”? Zobaczcie same

Redakcja
Redakcja
6 grudnia 2016
 

Za nami druga edycja „Wyższego Poziomu Kobiecości”. Tym razem spotkaliśmy się w iście zimowej aurze w Babce do Wynajęcia. Zainteresowanie pierwszą edycją sprawiło, że tym razem, by uatrakcyjnić nasze wydarzenie, postawiłyśmy na większy lokal. Dzięki temu można było zorganizować jeszcze więcej wykładów, zaprosić jeszcze więcej ciekawych osób i przebierać w ofercie wystawców, zwłaszcza mając na uwadze właściwie już rozpoczęty sezon prezentowy.

Fot. Twoja sesja

Fot. Twoja sesja

Już na wejściu witał nas przepiękny Nissan Juke, przy którym można było przystanąć, siąść za kółkiem i porozmawiać ze specjalistami o unikalnej, bo spersonalizowanej ofercie sprzedaży. Nie od dziś wiadomo, że samochód nie służy jedynie kobiecie do rozwożenia dzieci i robienia zakupów, ale jest symbolem jej niezależności.

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Już pierwszy z wykładów przyciągnął zainteresowanych. Jolanta Łuszczykowska konsultant, mentor i certyfikowany coach mówiła o tym, że wiek nie ma znaczenia, a po marzenia można sięgać mając 30, 40 a nawet 60 lat. Jolanta Łuczkowska mówiła o tym, że wszystko w każdym wieku jest możliwe, a ona sama jest tego najlepszym przykładem. To było mocne otwarcie „Wyższego Poziomu Kobiecości”.

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Zaskakującym z pewnością elementem był pokaz oferty wózków, fotelików i nosideł firmy Cybex.

Fot. Twoja sesja

Fot. Twoja sesja

Cybex dbając przede wszystkim o bezpieczeństwo najmłodszych nie zapomina także o rodzicach. „Ważny jest również designe, by wózek, czy nosidło było uzupełnieniem stylu mamy czy taty” – tłumaczył przedstawiciel formy Cybex.

Fot. Twoja sesja

Fot. Twoja sesja

Fot. Twoja sesja

Fot. Twoja sesja

Podczas tej edycji dużo mówiliśmy o zdrowiu, które my kobiety niestety dość często zaniedbujemy. Odbył się wykład Mai Józefowicz z firmy „Braster”, która podkreślała jak ważne znaczenie ma badanie piersi i zapobieganie nowotworowi najczęściej wśród kobiet wykrywanemu.

Fot. Twoja sesja

Fot. Twoja sesja

Doktor Jacek Tulimowski specjalista Ginekolog-Położnik. Przez wiele lat związany z Kliniką Nowotworów Narządów Płciowych Kobiecych Centrum Onkologii w Warszawie mówił o bardzo ważnej dla kobiet kwestii: o piramidzie zdrowia intymnego, czyli o rewolucyjnej koncepcji leczenia i profilaktyki zakażeń pochwy.

Fot. Twoja sesja

Fot. Twoja sesja

_F4A9535_1

Fot. Twoja sesja

Bianca-Beata Kotoro psychoonkolog, terapueta podkreślała, jak istotna jest dbałość o nasze narządy intymne, o bramę do naszej kobiecości, jak powinniśmy zmienić postrzeganie naszej kobiecości także w tym intymnych sferach, być wyczulonymi na sygnały, które daje nam ciało.

A jeśli o kobiecości i o zdrowiu, to nie mogło zabraknąć kilku słów na temat medycyny estetycznej, o której mówiła doktor Agnieszka Nalewczyńska ginekolog-położnik i lekarz medycyny estetycznej.

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Dyskusję na temat patriarchatu, naszych związków, relacji z mężczyznami wywołała Agnieszka Graff. Miałyśmy okazję na podstawie własnych przykładów, tych z życia wziętych przeanalizować rolę kobiety w dzisiejszym świecie, jej prawo do partnerstwa, równouprawnienia i nie spychania jedynie do roli matki, żony, kucharki i sprzątaczki.

Fot. Twoja sesja

Fot. Twoja sesja

Fot. Twoja sesja

Fot. Twoja sesja

Wraz z upływem czasu zainteresowanych wydarzeniem przybywało.

Podczas wykładu Ani Witowskiej z Kobiecego Punktu Widzenia, sala była pełna. Ania jak zawsze zmusiła kobiety do chwili refleksji nad własnym życiem. „Zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie, jak wyglądałoby wasze szczęśliwe życie. Zapamiętajcie ten obraz i idźcie za nim” – mówiła. Po tym energetycznym wykładzie przyszła kolej na następny.

Fot. Twoja sesja

Fot. Twoja sesja

Tym razem Aleksandry Gelo – Piesta mówiła o tym, że każda z nas ma wewnętrzną moc, która pozwoli nam na zmiany w naszym życiu, zmiany, które sprawią, że będziemy żyć w zgodzie z sobą i ze światem.

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Wiele emocji wywołało spotkanie z Jolą Lewicką, która jest body coachem. Namówić kobiety do publicznego przymierzenia wyjątkowych biustonoszy i pokazania, że najważniejsze to zaakceptować własne ciało bez względu na to, co my same na początku o nim myślimy – to było bezcenne doświadczenie!

Fot. Twoja sesja

Fot. Twoja sesja

Po tym wykładzie wszyscy szybko udał się na spotkanie z doktorem Andrzejem Depko, który mówił o tajemnicach kobiecej seksualności i po minach uczestniczek widać było, że każda z nas dowiedziała się o sobie czegoś nowego. A już spotkanie z Bradem Pittem na jednej z lazurowych plaż… Prawda, że to było niezapomniane przeżycie?

Fot. Twoja sesja

Fot. Twoja sesja

Całość wydarzenia zakończyłyśmy wykładem Tatiany Pałuckiej i Katarzyny Gruk, autorkami projektu „Twoja Sesja”. Dziewczyny nie dość, że przez całe wydarzenia biegały z aparatem wykonując niezliczoną ilość zdjęć, to jeszcze podpowiedziały, co robić, by świetnie wychodzić na zdjęciach – która z nas nie chciałaby zgłębić tej wiedzy – prawda? Także pomimo późnej pory te najbardziej wytrwałe i zaciekawione uczestniczki wysłuchały z zainteresowanie wykładu dziewczyn z „Twojej Sesji”.

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Chyba nikt z tych, którzy dotarli na „Wyższy Poziom Kobiecości” nie wyszedł z pustymi rękoma. Jeśli nie otrzymał nagród w czasie losowania, to z pewnością kupił coś wyjątkowego i oryginalnego – bo takie rzeczy – zaczynając od kosmetyków, przez biżuterię, usługi, a także ubrania można było znaleźć na stoiskach wystawców.

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

Bardzo serdecznie dziękujemy Wam za udział, za to, że tego właśnie dnia chcieliście być razem z nami.

Fot. Twoja Sesja

Fot. Twoja Sesja

 Obejrzyj zdjęcia:

_F4A9787_1 _F4A9783_1_F4A9766_1_F4A9735_1_F4A9713_1_F4A9687_1_F4A9686_1_F4A9684_1aa_F4A9291_1_F4A9679_1_F4A9673_1_F4A9665_1_F4A9663_1_F4A9660_1_F4A9645_1_F4A9635_1_F4A9624_1_F4A9619_1_F4A9610_1_F4A9608_1_F4A9597_1_F4A9595_1_F4A9594_1_F4A9585_1_F4A9576_1_F4A9554_1_F4A9522_1_F4A9521_1_F4A9519_1_F4A9515_1_F4A9503_1_F4A9499_1_F4A9492_1_F4A9490_1_F4A9489_1_F4A9487_1_F4A9480_1_F4A9477_1_F4A9472_1_F4A9467_1_F4A9412_1_F4A9400_1_F4A9395_1_F4A9393_1_F4A9391_1_F4A9387_1_F4A9384_1_F4A9379_1_F4A9378_1_F4A9377_1_F4A9370_1_F4A9365_1_F4A9363_1_F4A9360_1_F4A9354_1_F4A9348_1_F4A9338_1_F4A9336_1_F4A9327_1_F4A9325_1_F4A9324_1_F4A9322_1_F4A9321_1_F4A9319_1_F4A9303_1_F4A9299_1_F4A9297_1_F4A9296_1_F4A9261_1_F4A9246_1_F4A9241_1_F4A9237_1_F4A9224_1_F4A9223_1_F4A9222_1_F4A9217_1_F4A9216_1_F4A9213_1_F4A9195_1_F4A9191_1_F4A9183_1_F4A9172_1_F4A9167_1_F4A9166_1_F4A9164_1_F4A9159_1_F4A9156_1_F4A9154_1_F4A9143_1_F4A9140_1_F4A9137_1_F4A9135_1_F4A9131_1_F4A9130_1_F4A9127_1_F4A9124_1_F4A9123_1_F4A9118_1_F4A9110_1_F4A9108_1_F4A9106_1_F4A9104_1_F4A9100_1_F4A9098_1_F4A9088_1_F4A9082_1_F4A9079_1_F4A9078_1_F4A9077_1_F4A9073_1_F4A9072_1_F4A9070_1_F4A9054_1_F4A9050_1_F4A9047_1_F4A9040_1_F4A9032_1_F4A9030_1_F4A9022_1_F4A9019_1_F4A9016_1_F4A9013_1_F4A9007_1_F4A9005_1_F4A9004_1_F4A9003_1_F4A8999_1_F4A8991_1_F4A8979_1_F4A8963_1_F4A8962_1_F4A8960_1_F4A8959_1_F4A8956_1_F4A8952_1_F4A8951_1_F4A8950_1_F4A8945_1_F4A8944_1_F4A8943_1_F4A8940_1_F4A8937_1_F4A8932_1_F4A8928_1_F4A8926_1_F4A8925_1_F4A8921_1_F4A8920_1_F4A8916_1_F4A8914_1_F4A8913_1_F4A8901_1_F4A8898_1_F4A8893_1_F4A8883_1_F4A8880_1_F4A8879_1_F4A8873_1_F4A8869_1_F4A8868_1_F4A8865_1_F4A8862_1_F4A8856_1_F4A8854_1_F4A8852_1_F4A8849_1_F4A8843_1_F4A8839_1_F4A8837_1_F4A8833_1_F4A8832_1_F4A8812_1_F4A9839_1_F4A8807_1_F4A9754_1_F4A9727_1_F4A9559_1_F4A9174_1_F4A9601_1_F4A9386_1_F4A9383_1_F4A9185_1A_F4A9257_1_F4A9605_1_F4A9050_1_F4A9091_1 _F4A9108_1_F4A9136_1 _F4A9222_1_F4A9268_1_F4A8837_1 _F4A8960_1 _F4A9784_1_F4A9088_1 _F4A8904_1_F4A9693_1


Lifestyle

Kiedy puszczają nam hamulce. Jak radzić sobie ze złością?

Karolina Krause
Karolina Krause
6 grudnia 2016
Jak radzić sobie ze złością
Fot. iStock/PeopleImages
 

Z kroniki kłótni małżeńskich:

Ona: Przestań krzyczeć! Skąd w tobie tyle jadu? Czy naprawdę chcesz by było tutaj jak w twoim domu, gdzie wszyscy się na siebie wydzierają?

On: A co? Może lepiej niech będzie jak u ciebie? Gdzie nikt z nikim nie rozmawia, co by nie otworzyć przypadkiem puszki pandory?

No właśnie. W którym domu jest lepiej? W pierwszym, w którym daje się duże przyzwolenie na okazywanie złości, czy w tam, gdzie za żadne skarby nie możemy pozwolić sobie na upust emocji? To, w którym z nich zostaliśmy wychowani ma ogromny wpływ na nasze wyrażanie jednej z najgroźniejszych, bo nie przewidywalnej w skutkach emocji – złości. Od czego jeszcze zależy to, czy mamy dobrze nasmarowany układ hamulcowy? Co robić, kiedy krew zalewa nam oczy?

Kobieta z temperamentem

To w jaki sposób przeżywamy złość w pierwszej kolejności zależy od naszego temperamentu. A w zasadzie nie tyle, jak będziemy się w tej sytuacji zachowywać, a jak często będzie ona miała miejsce. Pod względem temperamentu dzielimy się bowiem na osoby wysokoreaktywne , niskoreaktywne i te znajdujące się gdzieś pomiędzy jednym i drugim wskaźnikiem. Nie bez powodu mówi się o niektórych kobietach, że „ta to dopiero ma temperament”. W psychologii „ta” odbierana więc będzie jako osoba wysokoreaktywna, szczególnie wrażliwa na to co dzieje się w jej otoczeniu.

Skrajnym przykładem takiego temperamentu jest osobowość typu A, charakteryzująca się dużą skłonnością do rywalizacji, wysoką ambicją, agresywnością i wrogością wobec innych. Taka osoba ma także dość sztywne schematy poznawcze i zero-jedynkowe poczucie sprawiedliwości. Jeśli więc uważa, że coś ewidentnie się jej należy, to tak właśnie musi być i kropka.

  • Jeśli jakiś przywilej jasno wynika z prawa, a ktoś tego nie respektuje, to jest to jawny argument do wszczęcia wojny.
  • Jeśli też założy sobie, że w przyszłym tygodniu wreszcie kupi sobie upragniony samochód, a okaże się, że sprawy w banku będą musiały przedłużyć się o kolejny miesiąc, doprowadzi ją to do białej gorączki.

Jednym słowem są to perfekcjoniści, którzy za wszelką cenę chcą kontrolować sytuację, a kiedy im się to nie udaje wpadają w furię.

Takiej zaprogramowanej biologicznie wrażliwości na to co dzieje się wokół nas nie da się zmienić. Możemy jednak nauczyć się kontrolować wybuchy złości i zwracać szczególną uwagę na to, jak interpretujemy daną sytuację. Na pewne rzeczy nie mamy bowiem wpływu. Złoszczenie się z tego powodu nic nam nie da, a jedynie może zaszkodzić nam i osobom w naszym otoczeniu. Warto też wziąć sobie na wstrzymanie i przez chwilę zastanowić się, czy rzeczywiście coś się stanie, jeśli w tym momencie nie dostaniemy tego przykładowego samochodu? Może rzeczywiście przez miesiąc jeszcze będziemy musieli dojeżdżać do pracy autobusem czy metrem. Ale za to zyskamy przez to czas na spokojne przeczytanie książki, który ciężko będzie wyegzekwować stojąc w korku.

Nasze hamulce, czyli samokontrola

To, czy w danym momencie wybuchniemy i damy upust swoim emocjom w dużej mierze zależy także od stanu naszych hamulców, czyli samokontroli. Samokontrolę najczęściej ujmuje się, jako swego rodzaju magazyn o ograniczonych zasobach. Każdego dnia korzystamy z tych zasobów, kiedy zmagamy się z trudnymi sytuacjami w pracy czy w domu. Aż w pewnym momencie okazuje się, że magazyn świeci pustkami i nie da się go tak szybko z powrotem napełnić. Potrzebny jest do tego czas na regenerację, odpoczynek. Bez niego każdy najmniejszy stres będzie wywoływał w nas furię powodując spustoszenie wokół. Może się też okazać, że coś pochłania nasze zasoby w zawrotnym tempie. Jeśli jest to praca, warto się zastanowić czy taki rodzaj wykonywanej pracy jest dla nas odpowiedni. Czy nie warto rozejrzeć się za czymś bardziej dostosowanym do naszego temperamentu. Czymś, co da nam więcej spokoju.

Tłumienie kontra wyrażanie złości

Czyli nasza pierwotna przypowieść o dwóch domach. Jeżeli wychowywaliśmy się w domu, gdzie uczucie złości uznawane było za coś ewidentnie złego. A wszelkie formy jego wyrażania karane, będziemy mieli skłonność do tłumienia i wypierania tego uczucia. I odwrotnie, jeśli agresja w domu była nagradzana uznamy ją jako coś społecznie akceptowalnego, że mamy prawo ją stosować. Istnieje wiele badań dotyczących tego, czy zdrowsze dla naszego zdrowia psychicznego jest tłumienie czy wrażanie złości. Część z nich opiera się nawet o rozważania Freuda. Każda ze stron ma w tym sporze wiele racji, ponieważ zarówno hamowanie się przed ekspresją wzburzenia, jak i emocjonalne katharsis jest dla nas szkodliwe.

Pierwsze może bowiem doprowadzić do skierowania negatywnej energii przeciwko nam – autodestrukcja, zaburzenia psychosomatyczne. Albo też paradoksalnie do wybuchów złości. Jak to mówią – w przyrodzie nic nie ginie – a kumulowanie w sobie negatywnych emocji może doprowadzić do „wyrzucenia ich z siebie” ze zdwojoną siłą. I to niekoniecznie w kierunku osoby, która pierwotnie doprowadziła do tego uczucia. Jak to często ma miejsce w przypadku rozładowywania negatywnych uczuć przyniesionych z pracy, na niezdającego sobie z niczego sprawy partnera.

„Uprawianie katharsis” w przypadku złości, może doprowadzić z kolei do scenariusza, gdzie utrwalenia się stałego schematu wybuchania gniewem, co także jest niekorzystne dla naszego zdrowia. Najlepiej jest więc nauczyć się konstruktywnego wyrażania złości w społecznie akceptowanych sposobach, na przykład sporcie. Wśród kobiet coraz bardziej powszechny staje się także kickboxing. Istnieje też możliwość wynajęcia pokoju przeznaczonego specjalnie na tę okoliczność. W środku znajdziemy kij baseballowy i całą masę rzeczy, którą jeśli tylko chcemy, możemy rozbić o ścianę.

Relacja lęku ze złością

Warto także zastanowić się nad tym, co konkretnie wywołuje w nas złość, a co powoduje chęć tłumienia go. Najczęściej doświadczamy złości wtedy, kiedy się boimy, kiedy coś nam zagraża. Jest to więc naturalna reakcja obronna wobec niebezpieczeństwa. Taki bowiem system został nam w spadku po naszych prehistorycznych przodkach, którzy musieli walczyć, aby przetrwać. Dziś mało jest wokół nas zagrożeń bezpośrednio dla naszego życia, najczęściej boimy się więc tego co stanowi zagrożenie dla psychicznej reprezentacji naszego „ja”, dla naszego poczucia własnej wartości, godności. Z tego samego powodu – strachu – tłumimy naszą złość w obawie przed społecznym odrzuceniem. Nikt przecież nie chce być w związku z kimś, kto ciągle nas atakuje. Doprowadzając tym samym do odtworzenia błędnego koła wybuchów i tłumienia złości.

Wyjście z tej sytuacji jest banalne w swojej prostocie, a zarazem trudne do wykonania. Wystarczy bowiem wziąć kilka głębokich oddechów i poczekać, aż emocja opadnie. A następnie zastanowić się nad tym co ją spowodowało. Czy nasz partner rzeczywiście chce nas zaatakować? Może warto go o to zapytać? Skonfrontowanie go z własnymi słowami może spowodować, że odrzuci wojenny topór i zrozumie, że wcale nie chciał tego powiedzieć, że nie to miał na myśli. Kłótnie są w naszym związku potrzebne, uczucia także (nawet te negatywne). Pierwsze pokazują, że wciąż nam na sobie zależy, a drugie nadają temu wszystkiemu smaku. Ważne jednak, aby umieć się kłócić i konstruktywnie wyrażać emocje.


Lifestyle

Co robić, kiedy jesteś w związku, ale podoba ci się ktoś inny?

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
6 grudnia 2016
Co robić, kiedy jesteś w związku, ale podoba ci się ktoś inny?
Fot. istock/Mixmike

Nie ma znaczenia, jak długo jesteś w związku, jak bardzo jesteś dojrzała, jak mocno kochasz. Zdarza się, że będąc nawet w bardzo bliskiej, dobrej i szczęśliwej relacji z ukochaną osobą czujemy pociąg do kogoś innego. Co z tym zrobić? Czy w ogóle coś robić?

Co robić, kiedy jesteś w związku, ale podoba ci się ktoś inny?

Kiedy to „przyciąganie” jest czymś naturalnym i nieszkodliwym, a kiedy świadczy o „czymś więcej”? Jeśli znalazłaś się w sytuacji, w której zaczynasz się nad tym zastanawiać, zadaj sobie kilka, poniższych pytań.

Czy jestem szczęśliwa w moim związku?

Tak: Spokojnie. To „przyciąganie”, które czujesz do kogoś innego niż twój partner jest tylko nowym doświadczeniem. Nie musisz podejmować żadnych działań, wyolbrzymiać go, ani się go obawiać. Wystarczy, że jeszcze więcej uwagi i miłosnej energii poświęcisz swojemu związkowi.

Nie: To, że „czujesz miętę” do innego mężczyzny może oznaczać, że twoje uczucia się zmieniają. Pomyśl o tym, dlaczego nie jesteś szczęśliwa. Czy nadal chcesz być ze swoim partnerem? Jeśli tak, staraj się pracować nad tymi aspektami twojego związku, które sprawiają, że nie odczuwasz już satysfakcji z tej relacji. Jeśli nie, zastanów się, czy jesteś gotowa, by ją zerwać.

Czy jestem seksualnie spełniona w moim związku?

Tak: Jeśli masz dobry seks, ale nadal pociągają cię inni mężczyźni, prawdopodobnie brak ci lepszego porozumienia z partnerem na płaszczyźnie emocjonalnej lub intelektualnej. Staraj się pielęgnować waszą bliskość poprzez odnajdywanie wspólnych zainteresowań i doświadczeń „z poza sypialni”.

Nie: Jeśli oglądasz się za kimś innym, ponieważ myślisz, że ta osoba dałaby ci spełnienie w łóżku, pamiętaj – nie ma gwarancji, że tak właśnie będzie. Jeśli twój obecny związek jest dobry (z wyjątkiem seksu) staraj się pracować nad tym właśnie aspektem waszej relacji. Jeśli postępów nie widać, a wasze upodobania są nie do pogodzenia, zastanów się, czy kiedykolwiek będziecie w stanie odczuwać zadowolenie z tej sfery wspólnego życia. Seks jest częścią zdrowego, szczęśliwego związku, każdy z nas zasługuje na partnera, który da mu poczucie spełnienia).

Czy to zauroczenie jest warte tego, by ryzykować mój związek?

Tak: Najpierw zakończ aktualny związek. Nie kłam, nie oszukuj. Bądź szczera.

Nie: Uważasz, że nie warto ryzykować, a mimo to nadal zmagasz się z pokusą „czegoś nowego, podniecającego, innego”. Pamiętaj, że w większości wypadków mamy zdolność do idealizowania tego, czego nie znamy, a co wydaje nam się atrakcyjne. Ten facet z całą pewnością był już w jakimś związku, być może tak jak twój ukochany chodzi po domu w gaciach i najbardziej stara się tylko przez pierwsze kilka miesięcy znajomości.


Źródło:


Zobacz także

jane austen

Jane Austen bardziej współczesna niż myślisz. 15 myśli i cytatów, pod którymi podpiszesz się również dziś

Kosmetyk musi mieć to „coś” i… MUSI dobrze pachnieć! Domowe SPA – nasze redakcyjne Ochy i Achy

Pesymizm ma swoje dobre oblicza. Warto docenić pesymistów, dla tych kilku cech