Lifestyle

Uśmiechnij się do siebie. Tydzień drugi, dzień #1

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
17 listopada 2019
Fot. Flickr /
 

Dziś rozpoczynamy drugi tydzień naszej akcji: „Bądź dobra dla siebie”. Pomyślałyśmy, że świetnym zadaniem będzie…śmiech. Już Immanuel Kant mawiał, że  dla przeciwwagi wielu uciążliwości życia, niebo oferowało człowiekowi trzy rzeczy: nadzieję, sen i śmiech. A my myślimy też, że śmianie się to jest jedna z najlepszych rzeczy jakie my sami możemy sobie dać. Nie trzeba pieniędzy, świetnej pracy, udanej miłości do tego.

Śmiejąc się dotleniamy organizm (nabieramy trzy razy więcej powietrza niż normalnie), ćwiczymy mięśnie (nie tylko twarzy), hamujemy, w organizmie, wzrost adrenaliny i kortyzolu – czyli hormonów stresu. Śmianie się daje dystans do życia, siebie, każdej sytuacji, w której się znalazłyśmy. Choć na chwilę. Dlatego śmiejcie się i piszcie nam o tym koniecznie.

Kogo potrzebujecie do tego? ( do wyboru:))

– fajnych ludzi z poczuciem humoru i dystansem do życia (nie ma to jak przyjaciółki)

– fajnej komedii

– śmiesznych filmików i obrazków

– własnego dziecka (każda matka to wie)

– siebie i swojej decyzji: pal licho, dziś się śmieję!

Niech ten dzień będzie najweselszym dniem tej jesieni. Ściskamy i powodzenia 🙂


Akcja „Bądź dobra dla… siebie”

Dołącz do nas i codziennie zrób coś dobrego dla siebie! To może być drobiazg albo marzenie życia. Godzinna w domowej wannie, 5 minut na wypicie kawy bez pośpiechu, czy zapisanie się na siłownię, a może kupno książki dla siebie na wieczór? To zależy tylko od ciebie.

ZASADY:

  1. Redakcja Sessionbordercontroller.info codziennie opublikuje wpis pod hasłem akcji „Bądź dobra dla… siebie”.
  2. Aby wziąć udział w akcji, należy w komentarzu do wpisu opublikowanego na stronie ohme.pl dodać odpowiedź na zadanie konkursowe: „Co dobrego dziś dla siebie zrobiłaś?”
  3. Wśród osób, które będą regularnie zamieszczały komentarze z odpowiedziami, wybierzemy odpowiedzi, które najbardziej się spodobają się Jury i nagrodzimy je!
  4. Akcja będzie odbywała się w cyklach tygodniowych (Drugi tydzień: 17-23.11.2019). Po każdym zakończonym tygodniu, Jury wybierze Laureatki.
  5. Jedna osoba może wygrać jedną nagrodę.
  6. Nagrody – tydzień drugi:
    2 x  Voucher na zabiegi, ufundowany przez 1 x zestaw kosmetyków ufundowany przez markę 

Każdego dnia należy umieszczać komentarze pod aktualnym wpisem –  Zacznij już dzisiaj i napisz w komentarzu do tego tekstu – co dobrego zrobiłaś dziś dla siebie.

Tydzień drugi – zobacz wszystkie zadania


Lifestyle

Im więcej masz na głowie, tym lepiej się organizujesz… Czy stres może być motywujący?

Katarzyna Andrusikiewicz
Katarzyna Andrusikiewicz
17 listopada 2019
Fot. Flickr /
 

Czy stres może być pozytywny i konstruktywny?  Raczej rzadko się nad tym zastanawiamy. Dlatego, że stres raczej kojarzymy z czymś nieprzyjemnym. Uważamy, że stres nam w jakiś sposób zagraża i że należy go unikać. Czy słusznie?

W zasadzie tak, ponieważ stres z definicji  pojawia się wtedy, kiedy wymagania otoczenia są większe, niż nasze możliwości. Stres, to nieprzyjemne napięcie, uczucie dyskomfortu psychicznego i fizycznego. Warto jednak podkreślić, że te odczucia są subiektywne i bardzo często zbyt nisko oceniamy swoje możliwości. Jeżeli lepiej ocenimy swoje możliwości, wymagania otoczenia nie będą przerastać, a stres będzie dla nas pozytywny i dzięki niemu będziemy bardziej efektywni.

Pan Dobry

Eustres, czyli stres motywujący, pozytywny, konstruktywny.  To stan fizyczny  i psychiczny, w którym umysł i ciało osiągają pełnię swoich możliwości. To także odroczone pozytywne efekty negatywnego stresu (np. stres przy egzaminie i późniejsza satysfakcja z powodu zdania egzaminu). Występuje też w takich sytuacjach, jak uprawianie sportów ekstremalnych czy nawet podczas randki. Pan Dobry to szczyt formy fizycznej.

Kiedy zaczynasz się stresować i denerwować twój organizm odbiera sygnał o sytuacji zagrożenia i zaczyna aktywizować mechanizmy obronne. Reakcji obronnych jest bardzo dużo ale jako najbardziej charakterystyczne to: podjęcia walki lub ucieczki przed zagrożeniem.

W sytuacjach stresowych wydziela się adrenalina, jest to tzw. hormon strachu i walki. Zadaniem adrenaliny jest przygotowanie organizmu do zwiększonego wysiłku fizycznego i umysłowego, które wymagają szybkiej reakcji. Kiedy działa Pan Dobry to dodaje energii, poprawia koncentrację i działa mobilizująco.

Warto z tego skorzystać bo jest to niesamowite źródło energii, które zwiększa możliwości poradzenia sobie w trudnych sytuacjach. Bardzo często Pan Dobry może być nawet ekscytujący. Są osoby, które wręcz nie potrafią funkcjonować bez stresu i adrenaliny, bo są to nieocenione motory do działania!

Ważną kwestią jest zapanowanie nad stresem. W momentach, kiedy się pojawia zadziałaj strategicznie i rozbierz problem na czynniki pierwsze, znajdź odpowiednie rozwiązanie. Jeśli skupisz się na pozytywach stresu szybciej znajdziesz rozwiązania, dzięki mobilizacji organizmu spowodowanej działaniem adrenaliny czyli Pana Dobrego. W takich sytuacjach należy skupić się wyłącznie na zadaniu, nie myśleć o konsekwencjach, o tym, co się stanie jak nam nie wyjdzie. Miej w głowie zadanie, czyli twój cel!

Stres krótkotrwały jest tak naprawdę bardzo konstruktywny, ponieważ mówi nam o pewnego rodzaju wyzwaniu. Gdyby się nie pojawił z dużym prawdopodobieństwem nie wzięlibyśmy tego wyzwania na poważnie. Dzięki temu, że pojawia się stres pojawiają się też możliwości i energia do działania.   Trzeba sobie jasno powiedzieć, stres jest, był i będzie dlatego warto nauczyć się czerpać z niego co najlepsze, czyli właśnie dodatkowe pokłady energii.

Wiele razy słyszy się o sytuacjach, w których ludzie doznają nadprzyrodzonej siły np. rozwijają duże prędkości uciekając, biegnąc (sport, zawody biegowe) lub są w stanie pod presją czasu bardzo szybko stworzyć dobry projekt. Takich przykładów jest mnóstwo.

Pan Zły

Dystres, to stres negatywny, zbyt mocno obciążający. Długotrwałe działanie Pana Złego jest bardzo szkodliwe, jest przyczyną pojawienia się nawet chorób psychosomatycznych. Pan Zły  jest wynikiem nadmiaru stresu, który jest spowodowany zbyt dużą ilością bodźców.

Długotrwałe działanie dystresu jest bardzo szkodliwe i  powodować może wiele problemów zdrowotnych, takich jak bezsenność, brak apetytu, apatię, lęki, pogorszenie pamięci. Może nawet prowadzić do depresji! Dodatkowo, jak mówią wyzwala lub zaostrza objawy chorób z autoagresji, np. Hashimoto, Gravesa-Basedowa.

Uwaga! Pan Zły tylko czeka aż podwinie ci się noga, nie daj się!

Można powiedzieć, że stres potrafi być konstruktywny i korzystny. Bardzo ważne jest też to, że długotrwały, chroniczny stres jest niezdrowy i niewskazany, tylko stres krótkotrwały może przynieść nam sprzyjające efekty, jeśli z niego skorzystamy.

Drogi Szefie – stres nie na każdego działa tak samo, pamiętaj o tym!


Lifestyle

„Na miłość nigdy nie jest za późno. Ale nie czekaj, żyj”. O tym, jak kobieta szuka mężczyzny. I gdzie go znajduje…

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
16 listopada 2019
Fot. iStock / lolostock

Magda jakiś czas temu przeczytała wywiad o samotności. Przeczytała takie zdanie: „Mam wrażenie, że żyjemy w stanie zbiorowej hipnozy, która dotyczy szczęśliwości życia w parze w oderwaniu od rzeczywistej jakości związków– ta przesadna celebracja bycia w parze, budowanie złotej klatki kredytu i wspólne świętowanie wzajemnych kompromisów”.

Magda była wtedy sama. Odeszła od męża. Artykuł jej pomógł, bo terapeutka wyraźnie powiedziała, że samotność nie jest zła. I że to paranoja, że dziś jest synonimem nieszczęścia. Koleżanki i rodzice mówili Magdzie: „Zwariowałaś, jaki rozwód? Nie masz już 20 lat. Kryzysy są po to, żeby je naprawiać. To ojciec twojego dziecka”.   – A ja miałam dość kompromisów– wspomina dzisiaj Magda.

Listopad 2019. Magda spotyka się z przyjaciółkami. „Rany, naprawdę kogoś masz? Super. Wspaniale” – zachwycają się. Jedna z nich: „Martwiłam się, że już nikogo sobie nie znajdziesz”.  – Czuję się jak zwierzę podziwiane w klatce. „O wow, ma młode choć taka stara i myśleliśmy, że już  nigdy nie przygrucha sobie samca” – opowiada Magda. W grudniu kończy 42 lata. Pracuje  w dużej firmie, mama 15– letniej Karoliny i  18-letniej – Ewy. Cztery lata po rozwodzie. Marcina, z którym teraz się spotyka, poznała dwa miesiące temu… w kinie.

Oto – subiektywna – historia samotności Magdy i szukania partnera

Styczeń 2014. Wierzę, że mogę być po prostu szczęśliwa ( bez faceta)

Waga: nad takimi rzeczami w ogóle się nie zastanawiam, stan emocji: w normie. Cel: po prostu być szczęśliwą. Mężczyźni: zero, ale jeszcze mi to nie przeszkadza.

Moje urodziny. Odhaczam rzeczy, które udały mi się w ostatnim roku. Po pierwsze: ostatecznie rozwiązałam sprawę z Arturem, byłym mężem. Nawet po rozwodzie wciąż liczył, że do siebie wrócimy. Sprawę postawiłam jasno: zdradzał mnie, nie zarabiał pieniędzy, nigdy nie mogłam liczyć na jego pomoc. I nie przekonuje mnie, że nagle pracę znalazł. Nie wierzę w zmiany. Poza tym nie chcę. „Spotykasz się z kimś?”, dopytywał. „Spotykam” – ucięłam. Po drugie. Dzieci– to jest sprawa, która mi w życiu wyszła. Praca– niedawno awansowałam, powoli odzyskuję więc niezależność też w życiu zawodowym. Jest dobrze. Cieszę się wolnością.

„Musisz sobie kogoś znaleźć!”, szefowa, a zarazem koleżanka od wielu miesięcy osacza mnie i nagabuje. „Wiesz, że kobieta samotna też może być szczęśliwa?”, pytam. Parska śmiechem. „Oszalałaś. A z kim będziesz spędzać weekendy? A z kim wyjedziesz na wakacje. Ja ci kogoś znajdę” – wyrokuje. I opowiada historię o koleżankach, którym poukładała życie. „Jerzy ma dużo wolnych kolegów, owszem po przejściach, ale trudno. Co prawda głównie stawiają na dwudziestolatki, ale ty wyglądasz nieźle, może jakoś się uda”. Szefowa jest jednak wybitną jednostką. Stoi naprzeciwko i wyraża się o mnie w sposób jednoznacznie wskazujący, że jestem po prostu towarem. Jerzego nie lubię. Biznesmen, ale średnio inteligentny. Nic mnie tak nie poraża, jak brak inteligencji u mężczyzny. Z lekkim niepokojem myślę więc o kolegach Jerzego– też biznesmeni, którzy przeżywają drugą młodość, kupują coraz lepsze samochody, na wakacje jeżdżą na półwysep helski. To nie jest mój świat. Nie potrafię jednak odmówić Weronice

Randka w ciemno numer jeden. Miejsce: mieszkanie Weroniki. Kandydat ma 53 lata, po trzech rozwodach. Rozkręca kolejny biznes. O czym dumnie opowiada mi przez trzy godziny. Umieram z nudów. Randka w ciemno numer dwa. Miejsce: mieszkanie Weroniki. Kandydat ma 56 lat, jest gruby i nalany. Gapi się w mój biust i żali na byłą żonę. Wymykam się do domu pod pretekstem bólu głowy. No i randka w ciemno numer trzy. Miejsce: elegancka knajpa. Kandydat ma  48 lat. Wygląda nieźle. Łapiemy wspólny temat – bo oboje kochamy narty i snowboard. Ale potem kandydat się upija i przez resztę wieczoru opowiada mi o dwudziestolatce, która złamała mu serce. Mam tego dość. Weronika: „Powinnaś znaleźć męża. Za chwilę będzie za późno”. „Nie chcę męża”, krzyczę. „Mąż nie świadczy o wartości kobiety!” „Świadczy” – odpowiada ona. „I nie wiem na co liczysz. Książę na białym koniu może ewentualnie dotrzeć do dwudziestolatki”.

Czerwiec 2014.  No dobra, przestaję czuć się jak dziewica

Stan emocji: lekki niepokój, potrzeba zmian. Mężczyzn: poważnych zero. I dobrze. Liczba randek: wciąż rośnie. Seks: raz. Czuję, że coś się we mnie otworzyło.

Teraz częściej wychodzę z dwójką z przyjaciół z mojego działu. Oboje po trzydzieści lat. Lubię ich radość życia. Nie próbują mnie swatać. Ale na tych imprezach poznaje mnóstwo ludzi. Średnia wieku 30– 40 lat. Nie przypuszczałam, że teraz ludzie w tym wieku spędzają czas na zabawie. Na jednej z imprez poznaję Adama. Pijemy morze alkoholu. Adam ma 50 lat. Nie jest może super przystojny, ale bardzo inteligentny. Profesor polonistyki. Ale w centrum miasta całujemy się jak para nastolatków. „Pojedziemy do mnie”, proponuję i szybko próbuje sobie przypomnieć, czy w domu jest Karolina. Seks jest szalony i spontaniczny. O siódmej rano budzę się z bólem głowy i przerażeniem co to za mężczyzna zalega w moim małżeńskim łóżku. „Musisz wyjść. Moja córka nie może cię zobaczyć”, wyganiam go. Niezbyt mu się to chyba podoba, ale jest miły. Zbiera rzeczy i obiecuje: „Zadzwonię”. Poranek nie jest dla niego łaskawy – widzę jego wory pod oczami, sflaczały brzuch, obwisłe ramiona. Czy jestem okrutna? Oglądam się potem w lustrze. Wciąż mam ładne ciało. To zawsze był mój . Zero cellulitu, z którym walczą kobiety. Ramiona też  w porządku. Nie, nie jestem okrutna. Przez ponad dwadzieścia lat męczyłam się w związku z tzw. „trudnym facetem”. Czuję, że zostało mi niewiele czasu. Chcę wreszcie żyć. Muszę chyba znaleźć na randki młodszego mężczyznę.

Sierpień 2014. Próbuję ( O Boże) poznać mężczyznę w sieci

Stan emocji: ogromna potrzeba flirtu. Liczba randek: właściwie codziennie z kimś się spotykam. Seks: fajny.

„Zmieniłaś się”, zauważa Artur, który wpadł do dziewczyn. „Ale chyba przytyłaś”. Chce mi się śmiać – zawsze próbował wbić mnie w kompleksy. „Tak, może przytyłam. Jedzenie jest fajne” – patrzę na niego wyzywająco. Ciągle coś we mnie chce mu udowodnić, że jestem szczęśliwa. Anka kusi mnie portalami randkowymi. „Spróbuj, co ci szkodzi”. Inna koleżanka opowiada, że tak poznali się jej znajomi. Loguję się na „badoo” i „twoo”. Nie myślę, że to desperacja. Ludzie są zapracowani. Pisze do mnie kilku mężczyzn. Wszyscy młodsi. „Nie interesują mnie kobiety w moim wieku. Są skoncentrowane na dzieciach”, wyznaje jeden trzydziestolatek. Fajnie nam się rozmawia. Po dwóch tygodniach się spotykamy. Czuję różnicę wieku – on w dżinsach, podkoszulku, opowiada, jak jarał poprzedniego dnia jointy z kumplami. Lądujemy w mieszkaniu, które wynajmuje z kolegą. Pijemy wino ze szklanek. Zostaję u niego na noc. Rano, w łazience, staram się niczego nie dotknąć. Zlew i prysznic wyglądają tak, jakby nie widziały środków czystości dobre kilka tygodni. W samochodzie myślę: „Jezu, jestem ryczącą czterdziestką?”. Ale budzi się we mnie bunt: „Dlaczego czterdziestolatka, która chce się bawić, ma być ryczącą czterdziestką, a faceta w tej samej sytuacji każdy rozumie? Poza tym miałam wcześniej jednego kochanka – męża. To paranoja”.

Umawiam się jeszcze na kilka randek – mniej lub bardziej udanych. W końcu poznaję Krzyśka.  Jest w moim wieku. Mieszka 100 kilometrów ode mnie. Interesuje się moją pracą, córkami, tym co robię w ciągu dnia. Piszemy ze sobą SMS-y właściwie non stop. Umawiamy się dwa razy w miesiącu. Najczęściej w połowie drogi – w hotelu. Seks jest fantastyczny, ale niewiele o nim wiem. Oprócz tego, że ma córkę. Przysięga, że jest rozwiedziony. Ale nie jest gotowy na związek – tak mówi. Po kilku miesiącach zaczyna mi to przeszkadzać. Zbliżają się święta. Znajduję jego adres w internecie (jego ojciec ma warsztat samochodowy w niedużym mieście) – wysyłam paczkę z kosmetykami dla jego córki. Kilka dni później telefon: „Oszalałaś?!!!! Osaczasz mnie. Mam tego dość. Mówiłem Ci, że wolność jest dla mnie najważniejsza”. O swojej porażce mówię tylko jednej przyjaciółce, mężatce. „Kochanie, bądź rozsądna. On ma żonę, przecież to jasne”. Czuję się okropnie. Z jednej strony myślę: „Byłam głupia”. Z drugiej przyznaję: nigdy wcześniej nie miałam takiego seksu. Choćby dlatego było warto.

Grudzień  2014.  Zastanawiam się co ze mną nie tak

Stan emocji: różny. Mężczyzn: poważnych zero. Liczba randek: nie za dużo. 

Postanawiam wybrać bardziej tradycyjne metody – może nie chodzi o seks tylko rozmowy? Na początku praca. Jeżdżę na konferencje. Do tej pory wieczorem szłam spać. Teraz szukam. Tylko, że na konferencjach można poderwać kogoś na jedną noc. Większość to są ludzie w związkach. Nie chcę. Ale na jednym z wyjazdów poznaję Pawła. Nie jest w moim typie – niewysoki, trochę łysiejący. Jest lekarzem. I wdowcem. Jego żona umarła trzy lata temu. „Nie za bardzo chcę o tym mówić” stwierdza krótko. To nie mówimy. Za to mówimy o mnie: czego bym jeszcze w życiu chciała, jakie mam ambicje. Po całej nocy rozmowy jestem w szoku: dawno nie spotkałam tak inteligentnego faceta. Ale nie ma chemii – w każdym razie ja jej nie czuję na pewno. „Mężczyzna dobry na przyjaciela. Warto kogoś takiego znać”. Miotam się między dwoma skrajnymi emocjami. Lękiem, że jestem stara i dlatego mi nie wychodzi. I ulgą, że nic z tych relacji nie ma, bo tak naprawdę wciąż nie jestem gotowa na nowy związek. Anka radzi: „Zapisz się na kurs żeglarstwa, nurkowania, wspinaczkowy”– to są miejsca, gdzie można poznać fajnych mężczyzn. Zapisuję się.

Lipiec 2019.  Kiedy naprawdę odpuszczam

Stan emocji: stabilny. Randek: kilka. Plany: żyć

„Jesteś piękna, mamo”. Karolina przytula się do mnie. „Bardzo wyładniałaś”. Wiem – wszyscy mi to mówią. Zapuściłam włosy. Zapisałam się na zumbę – choć do tej pory wstydziłam się tańczyć. Zaczęłam nurkować. Mężczyźni? Fascynujący. Nie zastanawiam się, czy są żonaci czy nie. Gdy przestałam o tym myśleć, nagle wszyscy chcą się ze mną umawiać. Czyli ta zasada działa w każdym wieku: odpuść, a będzie ci dane. Ale wybawiłam się. Bardziej myślę o Pawle. Dużo pisaliśmy. W końcu zamilkł. Wiem, że chciał czegoś więcej. Ale nie chcę letnich emocji. I wiem, że można znaleźć miłość. Jestem zaproszona na ślub mojej przyjaciółki. W lipcu kończy 45 lat. Jej przyszły mąż ma 44. Poznali się u lekarza. A pamiętam, jak tydzień przed jego poznaniem mówiła, że już nigdy i na pewno nikogo nie spotka…

Sierpień 2019. Kiedy pojawia się On

– Południe, środek tygodnia, wzięłam wolne. On, jak się potem okazało, też. Byliśmy jedynymi osobami na seansie. Wpadliśmy na siebie w drzwiach, ja miałam kawę, wylałam sobie na płaszcz. Zaczęliśmy rozmawiać. „Dasz mi swój telefon?” poprosił. Tego samego dnia napisał SMS. Kolejnego zaprosił na kawę. W ciągu kilku godzin opowiedzieliśmy sobie całe życie.

Mija czwarty miesiąc naszych spotkań. Jeśli ktoś powie mi, że taki rzeczy nie zdarzają się po 35 roku życia, to pęknę ze śmiechu. Ja, matka dwóch córek, kobieta po przejściach. On, ojciec 16-latka, mężczyzna po przejściach. 

CDN… (wierzę)

P.S Kilka faktów, na prośbę bohaterki, zostało zmienionych.


Zobacz także

Tylko się nam wydaje, że stać nas na zdrowy egoizm. Prawda jest taka, że nadal nie potrafimy o siebie zadbać. Uczmy się tego!

WOMEN FOR TOLERANCE, czyli nowa edycja akcji Omeny Mensah

Rozmiar nie ma znaczenia

Pora na nagą prawdę! Rozmiar nie ma znaczenia, chcemy być szczęśliwe!

сиалис 5 мг инструкция по применению

суррогатная мама цена

купить контрольную работу в Омске