Lifestyle Uroda

Szukasz idealnych perfum ? Sprawdź, jak je kupować i który z zapachów do ciebie pasuje

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
27 lipca 2016
perrfumy
Fot. iStock / Shironosov
 

Większość kobiet posiada swój ulubiony zapach perfum, który przywołuje najcieplejsze wspomnienia. Lubimy się otaczać aromatyczną aurą, zostawiać ślad zapachu po sobie, wyróżniać się z tłumu innych ludzi i mrowia przeróżnych zapachów. Ulubione perfumy dają poczucie bezpieczeństwa, trwania czegoś dobrego, przywołują uśmiech i podbijają poczucie pewności siebie lub odwrotnie – czynią nas delikatniejszymi, wyciszonymi.

Ile kobiet, tyle nut zapachowych, które towarzyszą na różnych etapach życia. Innych używamy podczas wypadu na miasto z przyjaciółkami, inne „zakładamy” na siebie podczas romantycznej kolacji. Czasem chcemy odciąć się od przeszłości i szukamy w zapachu czegoś nowego, innego, co nie łączyłoby nas z zamykanym rozdziałem życia.

Nie wszystko, co jest pachnącą wodą, nazwiemy perfumami:

To, co oferowane jest nam na sklepowych półkach, można podzielić w następujący sposób:

  • Woda kolońska (Eau de Cologne) zawiera najbardziej rozcieńczone olejki eteryczne.
  • Woda toaletowa (Eau de Toilette) zawiera zwykle kilka procent substancji zapachowych w alkoholu etylowym
  • Woda perfumowana (Eau de Parfum)  zawiera olejki zapachowe kształtujące się na poziomie 10-15% stężenia.
  • Perfumy, zawierające najbardziej skoncentrowane olejki eteryczne, na poziomie 15-43% stężenia.

Jak kupować perfumy?

Wydaje się to rzeczą wyjątkowo prostą — wystarczy zdjąć z półki, wyczuć zapach i wrzucić do koszyka, jeśli nam się spodoba. A jednak warto wiedzieć, co wpływa na to, w jaki sposób wyczuwamy konkretne nuty zapachowe w perfumach. Na zapach perfum mają wpływ następujące nuty: wysoka — najbardziej lotne, związki zapachowe, które utrzymują się zaledwie 10 minut po nałożeniu perfum, średnia — decyduje o podstawowym charakterze perfum oraz bazowa — decyduje o długo utrzymującym się właściwym zapachu perfum. Dlatego nie warto wybierać perfum w jednej chwili, lecz zaczekać aż na skórze rozgości się bazowa nuta, która pozwoli wydobyć faktyczny zapach perfum na ciele.

Ważne jest również, by nie przesadzać z ilością sprawdzanych zapachów, ponieważ  ludzki nos może precyzyjnie ocenić zaledwie 4–5 zapachów. Większa ilość będzie odbierana przez zmysł powonienia w zakłamany sposób.To, że konkretne perfumy pachną rewelacyjnie na jednej osobie, nie musi oznaczać, że zapach, jaki nas otoczy będzie równie urzekający. Warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną kwestię — alergię na składniki danego zapachu. Warto przeprowadzić test pod kątem alergii, by móc zaobserwować ewentualne zaczerwienienie skóry czy wysypkę.

Typ wybranego zapachu, najczęściej zależy od osobowości

To, jakimi jesteśmy ludźmi, jaki typ osobowości nas cechuje, zdecydowanie (w większości przypadków) wpływa na wybór zapachu perfum. Sprawdź, jaki zapach będzie idealny dla jednego z typów osobowości, który reprezentujesz:

1. Realistka, mocno stąpająca po ziemi. Do takich osób pasują najbardziej zapachy świeże, elementarne, zielone nuty i szlachetne aromaty drzewne

2. Kobieta dynamiczna, nie bojąca się ryzyka, lubiąca sport. Energiczne panie najczęściej podkreślają swoje cechy lekką, ożywczą kompozycją z nut cytrusowych lub składników o owocowo-korzennej nucie.

3. Zmysłowa uwodzicielka. Kobieta świadoma swojego oddziaływania na mężczyzn, podkreślić może swój charakter eleganckimi, kwiatowymi perfumami. Dla takich osób odpowiednie będą zapachy zawierające bukiety kwiatowe czy owoce, z delikatnych zapachów pudrowych i wanilii.

4. Delikatna romantyczka. Podkreśli marzycielską naturę słodkie zapachy. Takie perfumy składają się z uwodzicielskich, pudrowych kompozycji zapachowych z nutkami kwiatowymi, ciepłymi nutkami zapachów drzew czy piżma.

Sposoby na przedłużenie zapachu we flakonie i na skórze

Aby dłużej cieszyć się ulubionym, i zapewne dość kosztownym zapachem perfum, należy przestrzegać kilku podstawowych zasad:

  • Flakony z perfumami przechowuj w ciemnym i chłodnym miejscu
  • Stosuj perfumy po porannym prysznicu i nakremowaniu ciała. Na rozgrzanej skórze pory się otwierają i lepiej trzymają zapach. na skórze nakremowanej zapach również trzyma się dłużej.
  • Spryskuj świeżo umyte włosy, jeśli chcesz roztaczać długo zapachową aurę wokół siebie.
  • Zapach najlepiej rozwija się w rejonach, w których pulsuje krew – na nadgarstku, skroniach, karku, szyi, pod kolanami.

Nie oblewaj się połową flakonu. Lepiej jest spryskać się z umiarem, to nic, że po dłużej chwili nie będą nam pachniały tak samo intensywnie, ponieważ nos zignoruje towarzyszący nam zapach. Nadmiar perfum może sprawić, że zapach stanie się duszący i odpychający dla innych.


 

źródło: 


Lifestyle Uroda

Partner z odzysku. Rozwód może nas nauczyć, jak być lepszym w kolejnym związku

Gościnnie w Sessionbordercontroller.info
Gościnnie w Sessionbordercontroller.info
27 lipca 2016
Fot. iStock/AleksandarNakic
 

Narodzić się i umrzeć przy tobie. Marzenie wielu nie zawsze na wyciągnięcie ręki. Światopogląd i głoszone za nim wartości ewoluują z każdym przeżytym rokiem, z każda podjętą decyzją, a coś co wydawało nam się wstępnie śnieżnobiałe w każdej chwili mogło nabrać odcieni szarości. Czego nauczyły nas matki, a doprecyzowało własne życie – małżeństwo powinno być instytucją jednorazową i trwałą, inaczej postawimy sobie na czole wielki tłusty znak piętna rozwodnika. A co, jeśli to nie do końca prawda, a jeden rozwód może nauczyć nas, jak być lepszym przy drugim podejściu?

Stereotypowy Rozwiedziony

Przeglądając portale randkowe to pierwszy filtr jaki nakładała na panów Iwona. Nie chciała rozwodników, za dużo się nasłuchała od rozczarowanych koleżanek z pracy. Rozwodnik to pewnie nieudacznik, bandyta albo leser, jak mawiała jej mama – nic nie potrafi, nie ma siły na utrzymanie rodziny, wiecznie się obija i ewidentnie nie sprostał zadaniom męża stawianym dzień w dzień przez jakąś inną żonę. A co jeśli bił? Pił? Zdradzał? Przecież niemożliwe, że był bez większych przewinień, a i tak doszło do rozstania. Niemożliwe, to się w głowie nie mieści.

Ojciec z odzysku

Sama też nie widziałam obok siebie rozwodnika. Przez myśl nie przechodziła mi wizja człowieka w moim domu w sercu z już zapisana kartką. Mało tego – z zapisaną, naddartą, gdzieniegdzie poskreślaną i z wielką plamą od biurowego korektora. Nie potrafiłam wykalkulować, jak mam podchodzić do pewnych spraw, które dla mnie mogły być nowe, a on w tej wodzie brodził już raz.

Poza tym zazdrość – uczucie, którego obawiałam się najbardziej. Rozwodnik oznaczał dla mnie wyścig porównań, ocen, powrotów do przeszłości i istotnych wspomnień, których nie dało się od tak wywalić. Był już raz czyimś mężem. Komuś już przyrzekał. Wiedział więcej, ja nie wiedziałam nic.

I wtedy na mojej drodze pojawił się człowiek dokładnie taki, jakiego nigdy nie brałam pod uwagę. Z byłą żoną, z byłą historią i o tyle mocniejszą, jako, że udokumentowaną dzieckiem. Mój system obrony przed pakowaniem się w takie sytuacje został złamany, jak średniej jakości hasło do konta bankowego, a wszelkie przyrzeczenia samej sobie rozwiały się jak bańki mydlane. Stałam się bezbronna w obliczu tej poczciwej gęby i kurzych łapek pod oczami, kiedy się do mnie uśmiechał.

Miał w sobie dziwną siłę udowadniania, że nie jest złym człowiekiem, tylko dlatego, że raz podjął niewłaściwą  decyzję. Przepadłam bezgranicznie, a pomyśleć, że mogłam sztywno trzymać się własnego regulaminu i przegapić tą personę. Człowieka, z którym jestem po ślubie i mam dwójkę najwspanialszych dzieci.

Nie oceniaj książki po okładce

Każdy rozwód miał gdzieś swój początek. Oczywiście najbardziej bolesne są przewinienia ciężkie, nie dające się racjonalnie wyjaśniać, ale niekiedy większym od samego rozwodu błędem, jest zła decyzja o podjętym ślubie. Warto zauważyć, że ludzie bywają stawiani w obliczu tak skomplikowanej sytuacji, że nie wiedząc, jak z niej wybrnąć, zatapiają się w nią coraz głębiej. Dziarsko zakładając garnitur i woalkę z kwiatkiem, idą w stronę ołtarza, bo teście prosili, ciocia z Ameryki ma już bilet, sala opłacona, bigos na palniku, bo reputacja, a miłość? Miłość przyjdzie z czasem. Najgorzej, kiedy nigdy do nich nie dociera. Próbując oszukać siebie i własną naturę, gimnastykują się, latami przymykają oczy na wyjątkowo niewygodne kwestie wierząc, że warto jeszcze poczekać, bo problem może magicznie rozwiązać się sam. Kapusta kiśnie coraz mocniej, dzieli ich coraz więcej, aż w końcu jedno i drugie podejmuje radykalne kroki i nakłuwa szpilką nabrzmiały balon. Rozchodzą się. Każde ładuje się długo wyczekanym szczęściem, wolnością i świeżym powietrzem, chcąc zacząć życie od nowa.

Rozwodnik też człowiek

Nie ma co ukrywać, że próba podjęcia szczęścia u boku męża z odzysku, nie jest opcją dla każdego. Odpowiedzieć trzeba sobie na kilka istotnych pytań: czy jestem na to gotowa, czy zaakceptuję jego przeszłość, żeby móc zdrowo wyrwać w przyszłość i najważniejsze – czy moje nastawienie i wyrobione opinie nie popsują więcej niż raz już kiedyś przez niego powiedzianego „tak”. Warto natomiast zredukować bieg w swoim wyścigowym samochodzie i uważnie przyjrzeć się sytuacji, nie skreślać go od razu, żeby przypadkiem nie przegapić tego, co przewrotnie i z uciążliwymi robotami na drodze, postawił przed nosem los. Nie zamykajcie oczu kiedy puka do was szczęście.  Może to właśnie na was czeka na świecie jakiś najlepszy partner z odzysku?


awatar-michalinaMichalina Grzesiak – żona własnego kumpla z podstawówki, mama Krystyny i Jerzego. Prywatnie dziewczyna z biura, właścicielka najstarszego samochodu w galaktyce, jedyna taka, co do tej pory nie wie jak korzystać z funkcji Repost na Instagramie i nie ma Snapa. Odkąd została matką, zaczęła pisać na łamach własnego bloga, który systematycznie od blisko trzech lat dzieli społeczeństwo na wiernych czytelników i zagorzałych przeciwników. Bardzo przeciętna kobieta z bardzo normalnym nastawieniem do życia. Nie ma dla niej wyższej wartości niż dzieci, kochająca się rodzina i mocna kawa rano.

 


Lifestyle Uroda

5 nawyków, które zabijają poczucie własnej wartości

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
27 lipca 2016
Fot. iStock/Hramovnick

Wszystkie mamy takie dni, kiedy czujemy się naprawdę podle. Nic nam nie wychodzi, w pracy same spięcia, facet kolejny raz ignoruje twoje wiadomości, a na dodatek twoje włosy jakby żyły swoim życiem. Problem zaczyna się, gdy zaczynamy myśleć o sobie w negatywnie, gdyż to definiuje zachowanie innych wobec nas. Pora więc porzucić wszystkie nawyki, które sprawiają, że poczucie własnej wartości spada na łeb i szyję.

1. Próbowanie zadowolenia wszystkich

Urządzasz przyjęcie i od samego początku starasz się robić tak, żeby wszystkim było dobrze – tu danie wegańskie, tu wegetariańskie, a tu stek, no bo przecież bez mięsa nie da się żyć! Pamiętacie takie powiedzenie „jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził”? Niezależnie od tego, kiedy powstało, jest ciągle aktualne. Będąc typem osoby, która ciągle myśli o przyjemnościach innych, kosztem siebie samej, stajesz się łatwym celem dla wszelkich ludzi spod ciemnej gwiazdy. A wystarczy powiedzieć nie, kiedy nie chcesz czegoś robić. Może to zabrzmieć bardzo destrukcyjnie, ale uwierz – za każdym razem, kiedy mówisz nie czemuś, na co zupełnie nie masz ochoty, mówisz tak sobie samej. Sama świadomość, że potrafimy być asertywne i myślimy o sobie sprawia, że stajemy się wierne sobie samym i lepiej czujemy się we własnej skórze.

2. Porównywanie siebie do innych

To chyba nasz największy grzech w stosunku do poczucia własnej wartości, bo w zderzeniu z panującymi ideałami zawsze wypadniemy dość blado. Może ciągłe gadanie, że każda z nas jest inna i tak samo wartościowa jest dość nudne, ale prawdziwe. Po co masz się porównywać do koleżanki, która co roku wyjeżdża na wakacje do Azji, a ty wybierasz co najwyżej Mazury, o ile w ogóle masz czas gdziekolwiek jechać? Zestawiając siebie z drugą osobą, zawsze będziemy na przegranej pozycji, bo podświadomie wierzymy, że czyjś intelekt, ciało czy zdolności są po prostu lepsze od naszych. Naukowcy ze Stanford University przeprowadzili badania, w czasie których wyszło na to, że niezbyt szczęśliwi ludzie po informacji, że dobrze wykonali zadanie, byli z siebie naprawdę dumni. Wystarczyło jednak, żeby dowiedzieli się o lepszych wynikach swoich znajomych, a ich pewność siebie powracała na niski poziom. Pora skupić się na sobie i swoich celach!

3. Kiepskie traktowanie ludzi

Czy kiedykolwiek po kłótni z kimś bliskim poczułaś się znacznie gorzej? Wyrzuty sumienia to ogromny wróg, a jak mówią lekarze – lepiej zapobiegać niż leczyć. Bardzo często spotykam się z pancerzem, jakim jest bycie niemiłym dla całego świata. To ochrona przed zranieniem, bo gdy kogoś do siebie dopuścisz, nie masz wpływu na to, co zrobi. Jeden z moich znajomych traktował to jako odpowiedź na zupełnie niespodziewaną śmierć swojej mamy, która była jedyną bliską mu osobą.

Wokół niego było wielu ludzi, którym bardzo nim zależało, ale swoim zachowaniem sprawił, że został zupełnie sam. Pewnego wieczora obudził się z ogromnymi wyrzutami sumienia, bo uświadomił sobie, jak źle traktował wszystkich, którym na nim zależało. Będąc niezbyt przyjaźnie nastawionym do otaczających nas ludzi sprawiamy, że otaczają nas już tylko ci z bardzo niskim poczuciem własnej wartości, co wcale nie pomaga nam nie pomaga, a wręcz przeciwnie – sprowadza nas na dno. Dlatego pora zacząć się uśmiechać do innych!

4. Alkohol na poprawę humoru

Zaczyna się od kieliszka na poprawę humoru, a kończy na tym, że codziennie mamy depresję, więc pijemy. To tylko pozornie łatwe rozwiązanie, bo przecież po łyku czy dwóch problemy jakoś szybko znikają albo wydają się bardzo błahe. Cały amabaras polega na tym, że po wytrzeźwieniu problem staje się jeszcze większy, bo potęguje go ból głowy i ogólne kiepskie samopoczucie. Jeżeli w pełni świadomie nie doświadczymy tych gorszych chwil, nigdy nie nauczymy się z nimi walczyć, a przecież są integralną częścią życia. Nie uczymy się przecież z samego posiadania złych emocji, ale raczej z mierzenia się z nimi. No i jeszcze jedno – tylko poznając gorzki smak życia, potrafimy cieszyć się jego słodyczą.

5. Spędzanie większości czasu online

Facebook, Instagram, Snapchat, Twitter, Google+, Flickr… O czymś zapomniałam? Internet to pochłaniacz czasu, ale i naszej pewności siebie. Fakt, aktualnie ciężko znaleźć pracę, która nie miałaby nic wspólnego z pracą przed komputerem, ale to nie oznacza, że musimy ciągle przeglądać strony pełne pięknych zdjęć naszych znajomych czy nieznanych nam ludzi, prowadzących (pozornie) perfekcyjne życie. Uczeni z University of Salford dowiedli, że aż 50% ludzi uważa, że pojawienie się social media sprawiło, że ich życie jest gorsze. Jak to możliwe? Pamiętasz punkt o porównywaniu się do innych? Media społecznościowe to idealne miejsce do tego, by znaleźć kogoś piękniejszego, mądrzejszego i zdolniejszego od siebie. Nie musisz się nawet za bardzo starać! Szkoda tylko, że zapominamy o tym, jak bardzo wybiórczo tworzy się obraz swojego życia na fejsbukach i innych ach. Pora spędzać mniej czasu online i skupić się na sobie, pamiętając o tym, jak bardzo wartościowa jesteś!

 


Zobacz także

włosy

10 grzeszków, które niszczą twoje włosy. Akcja „Raz, dwa, trzy… piękne włosy”. Tydzień III – Świadoma pielęgnacja

Siad równoważny z piłką lekarską

„Kto to rucha?”. Ja pie*dole czy w Polsce nigdy nie będzie szanować się kobiet?

Cialis 5 mg

www.medicaments-24.com

xn--80adrlof.net