Uroda

Nowy kosmetyczny HIT. Boska pianka do mycia twarzy w kształcie róży

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
7 września 2016
Fot. Screen z YouTube/ カネボウ EVITA バラ泡体験隊 CM
 

Co jakiś czas w kosmetycznych nowinkach pojawia się prawdziwy HIT, taki na punkcie którego zaczynamy szaleć. I trzeba przyznać, że rynek azjatycki wiedzie prym w zaskakiwaniu coraz to nowszymi smaczkami. Kosmetyki coraz częściej zamieniają się w gadżety lub prawdziwe małe arcydzieła. A te mile łechczą nasze poczucie estetyki.

Pamiętacie pomadkę z drobinkami złota i zatopionymi kwiatami? Och tak, niby nic istotnego, a jednak nie spotkałam kobiety, która by się na widok tego drobiazgu nie uśmiechnęła. Teraz świat zawojowała pianka do mycia twarzy. Produkt w Azji wręcz mistyczny – bo jak wiadomo, Azjatki słyna wręcz ze swojego rytualnego oczyszczania cery. Tym razem jednak nikt nie zachyca się nad cudownymi właściwościami tego produktu, bo cały jego urok wziął się z formy dozownika.

Wyciskając piankę na dłoń, zamiast tradycyjnego „bąbla” preparatu otrzymujemy piękny i zgrabny kwiat róży. Mała rzecz, a jak cieszy :).

Zresztą powiedzcie same, jak się w niej nie zakochać?!

 

Źródło:


Uroda

Niech ci powie: „nie kocham cię już”, wtedy odejdź, wtedy przestań walczyć

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
7 września 2016
Fot, iStock/AngiePhotos
 

Usłyszałam jakiś czas temu pytanie: „Jak długo można walczyć o faceta?”. Hmm. „Dlaczego walczyć?”.

„Bo odszedł, no rozstaliśmy się w niedomówieniu, ale wiesz, to był facet idealnie do mnie pasujący. Po moim nieudanym małżeństwie, po innych próbach, teraz czułam, że to ten”. Słuchałam tej historii, a w głowie roiło mi się pytanie: „Ale po co walczyć? Odszedł. Zostawił…”.

Przyjaciółka: „Nie mam już siły walczyć. To koniec”. Nie chce walczyć o swój związek, o miłość, o rodzinę. On nie chce się zmienić, a ona zrozumiała, że niczego na siłę nie zyska. Ale nie odchodzi, tlą się w niej jeszcze resztki nadziei, a może przyzwoitości, a może strachu „co ludzie powiedzą”, bo on jednak nie pił, nie bił. A że woli czas przy grach komputerowych spędzać niż bawić się z dziećmi i z nią spędzać wieczory. Cóż.

Czy zdradę można wybaczyć choć raz? Najczęściej pada: „nigdy”, „w żadnym wypadku”, ale pomiędzy tymi głosami wychyla się jeden: „nie mów, gdy nie znalazłaś się w takiej sytuacji”. Znam kobietę, ba – niejedną, która zdradę wybaczyła, choć nigdy o niej nie zapomniała. Walczyła o tego faceta, o związek, o ich wspólne życie, by te nie rozpadło się na kawałki.

Ktoś powie, głupia. Bo ile można walczyć. Gdzie jest granica?

„Pięć lat na niego czekałam. Samotne święta, bo on przecież żonę i dzieci miał. Samotne sylwestry, wyjścia do kina. Pięć lat mu wierzyłam, bo tak go kochałam, aż przyszedł moment, kiedy jednego wieczoru zrozumiałam, że to się nie zmieni. Że ja nie poradzę sobie z tą sytuacją już ani dnia dłużej, że się duszę, męczę. Że nie chcę już walczyć i udowadniać całemu światu, że bycie kochanką na dłużej niż pół roku jest możliwe. Nie jest”.

To jak? Walczyć? Czy odpuścić? Odejść? Czy trwać bez uczuć, w imię rodziny i dzieci? Tylko po to, by nie zostać samemu? Ze strachu przed samotnością?

A jeśli walczyć, to jak długo, i jak bardzo. Ile z siebie dać? A co ważniejsze, ile wytrzymać nie dostając nic w zmian?

No właśnie, ile jesteś w stanie wytrzymać:

– brak czułości

– brak uważności

– brak zainteresowania?

I jak długo możesz udawać, że nie widzisz, jak on cię traktuje, że to już nie miłość, że stagnacja, że to pokój bez drzwi i bez okien, które dałoby się otworzyć, żeby choć trochę przewietrzyć, żeby wpuścić odrobinę świeżego powietrza?

Gdzie dzisiaj jesteś?

Jeśli na początku tej walki

Nie zastanawiaj się, podejmuj ją. Walcz o was, o to, co między wami jeszcze iskrzy, co tylko odeszło w zapomnienie, gdzieś zaplątało się w długiej spódnicy codzienności. Ale jeszcze jest do wygrzebania, do odnalezienia, do otrzepania i włożenia w system: „odświeżanie”. Nie wkurzaj się, nie mów – to bez sensu, tylko pomyśl, ile możesz stracić. Chcesz unieść się honorem, urażoną dumą? Naprawdę myślisz, że wasza miłość zasługuje na takie traktowanie? No jasne, że czemu ty masz się starać? A czemu nie? Podaj choć jeden powodów. Sensowny. Nawet jeśli dzisiaj wydaje ci się, że tobie bardziej zależy? Komuś musi!

Walczysz, ale jak długo jeszcze?

Bywa, że coraz częściej zastanawiasz się, czy to ma jeszcze sens? Czy warto? Czy nie szkoda energii, którą można by przekuć na coś zupełnie innego. Sama już nie wiesz, czy ten związek sprawia, że jesteś bardziej szczęśliwa, czy rozbita i sfrustrowana?

Jesteście jak sinusoida. Kiedy wydaje ci się, że coś drgnęło, że jest lepiej, bo wyjechaliście sami na weekend, spędziliście fajny wieczór, i seks jest lepszy, to przychodzi moment załamania. Czas, kiedy znowu na siebie warczycie i traktujecie nawzajem swoją obecność jak przymusową. Jak długo? Nie wiem, nikt tego nie wie.

Gdzie jest granica tej walki?

Może tam, gdzie nie macie już sobie nic do powiedzenia. Gdzie patrząc sobie w oczy nic nie czujecie. Jest pustka, nie ma już gniewu, nienawiści, złości. Nie ma nic.

Odpuścić nim będzie za późno, nim przejdziecie tę granicę i zaczniecie się nawzajem nienawidzić, skakać sobie do gardeł i udowadniać, kto w tej walce wyjdzie z tarczą. Po co? W imię czego? Bo na pewno nie miłości, która was kiedyś spotkała.

„A jeśli on nie wróci? Jeśli nie chce z tobą być” – spytałam znajomej. Cisza. Czasami to co prawdziwe trzeba powiedzieć sobie na głos. Odpowiedzieć z taką do bólu szczerością na jedno z pytań:

„Czy warto walczyć?”

„Czy on mnie kocha?”

„Czy chce ze mną być?”

„Czy razem będziemy szczęśliwi?”.

I to nie jest tak, że bez niego będziesz nikim. Że twój świat runie, że nie potrafisz być sama. To nieprawda i ty gdzieś w środku o tym wiesz. Spójrz mu w oczy. Niech ci powie: „nie kocham cię już”, wtedy odejdź, wtedy przestań walczyć.


Uroda

Emocjonalny szantaż to w związku nie taka rzadkość. Sprawdź, czy nie dostrzeżesz tych znaków ostrzegawczych

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
7 września 2016
Fot. iStock/elenaleonova

Emocjonalny szantaż to w związku wcale nie taka rzadkość. Wpędza w poczucie winy, sprawia, że godzimy się na coś wbrew sobie, pozostawia uczucie niesmaku i braku komfortu psychicznego. Tam, gdzie miał być kompromis, jest brak równowagi, pretensje, niepotrzebne emocje, żal i łzy. Jak to się właściwie stało? Jak znalazłaś się w tej sytuacji? Przyjrzyj się uważniej swojej relacji.

5 znaków ostrzegawczych przed szantażem emocjonalnym:

1. Partner manipuluje twoimi decyzjami i wyborami

Robi to poprzez swoje negatywne, silnie naładowane emocjami reakcje. Wyraźnie daje ci do zrozumienia czego nie zaakceptuje, w jaki sposób go „zawiedziesz”, jak nie powinnaś postąpić, żeby nie poczuł się źle. Reaguje negatywnie na twoje sugestie, wybory, próby rozwiązania konfliktu, jeśli tylko nie prowadzą one do takiej sytuacji, jaką on sobie wymyślił. Ostatecznie zgadasz się na to, co on zaproponuje, a nie to, czego oboje byście chcieli. O kompromisie możesz zapomnieć, w tym związku nie ma demokracji.

2. Stosuje zastraszanie, tak długo, jak długo jak nie uzyska tego, czego chce

Gra na twoich uczuciach, wzbudzając w tobie lęk, że jeśli nie dasz mu tego, na czym mu zależy – odejdzie, będzie na ciebie zły, będzie przez ciebie cierpiał, ogólnie: wyrządzisz mu krzywdę. Stosuje przy tym odpowiednie gesty, dając ci do zrozumienia, że jest obrażony, zawiedziony, smutny.

3. Wini cię za coś, czego nie zrobiłaś

Na początku masz poczucie olbrzymiej niesprawiedliwości. Wiesz jeszcze, że przecież to nie jest twoja wina. Potem zaczynasz się gubić i nie potrafisz już realnie ocenić i przeanalizować tej sytuacji. Stopniowo zaczynasz wierzyć w to, że to rzeczywiście z tobą jest „coś nie tak”. Przyznajesz się więc do błędów, których wcale nie popełniłaś i masz wewnętrzne przekonanie, że musisz teraz mocno zapracować  na to, by odzyskać jego uczucia.

4. Oskarża cię o to, że masz zły wpływ na jego samopoczucie (psychiczne i fizyczne)

Cierpi dramatycznie i na pokaz, dopóki nie zgodzisz się na to, czego chce, aby go tylko uszczęśliwić. Sprawia, że z jednej strony czujesz olbrzymie obciążenie (to przez ciebie znowu boli go głowa, przez ciebie i to, co powiedziałaś jest smutny, zrozpaczony), z drugiej masochistyczną radość, że jesteś dla niego taka ważna (to iluzoryczne wrażenie – dla niego najważniejszy jest on sam).

Pamiętaj: to on nie radzi sobie z emocjami, to on nie umie zaakceptować, że możesz mieć odmienne zdanie, że myślisz i czujesz samodzielnie. Nieustannie rezygnować z siebie, a wspólnie wypracowywać kompromisy – to dwie, zupełnie różne sprawy.

5. Grozi, że zrobi krzywdę – tobie albo sobie

„Zabiję się, jeśli teraz tam pójdziesz” – oświadcza ci drżącym głosem. – „Wezmę te tabletki, jeśli ze mną w tej chwili nie porozmawiasz…”.

To jest moment, w którym zdecydowanie powinnaś powiedzieć: STOP. Jeśli twój partner grozi ci, że wyrządzi tobie lub sobie fizyczną krzywdę natychmiast wyjdź i zapowiedz mu, że zadzwonisz po policję.  Pomijając fakt, że w większości wypadków takie sceny to zwykły cyrk i gra, mająca na celu wywołanie jeszcze większego poczucia winy, tak się z bliską osobą nie postępuje.

Ludzie, którzy stosują szantaż emocjonalny aby manipulować i sterować innymi, często działają w cyklach. Jest czas, kiedy wszystko wydaje się być w porządku, a ofiara traci czujność. Zaczyna nawet uważać, że jej partner się zmienił, „przemyślał sobie” i teraz wszystko już będzie inaczej, lepiej. Niestety, emocjonalni szantażyści są z reguły bardzo niestabilni. Jeśli tylko czują, że coś wymyka im się spod kontroli lub są zaniepokojeni jakąś sytuacją, gra zaczyna się od początku, nierzadko w jeszcze mocniejszym wydaniu.

Jeżeli jesteś ofiarą szantażu emocjonalnego i uważasz, że twój partner wykorzystuje poczucie winy żeby cię kontrolować lub manipulować, powinnaś szukać pomocy już teraz. Zanim znajdziesz profesjonalne wsparcie, pamiętaj o tym, żeby jak najszybciej ustanowić w swoim związku wyraźne granice. Poddając się emocjonalnemu szantażowi tylko pogarszasz swoją sytuację.

Wiele osób ma w sobie jakiś poziom kruchości, niepewności. Odkrywając go w swoim partnerze nie zakładaj, że przekształci się w wykorzystującego twoją słabość potwora. Czasami wystarczy tylko szczera rozmowa i zapewnienie się nawzajem, jak bardzo jesteśmy dla siebie ważni i wyjątkowi. Kiedy takie zabiegi przestają być wystarczające i czujesz, się coraz bardziej manipulowana przez swojego partnera,  są to znaki ostrzegawcze, których lekceważyć nie wolno.


Zobacz także

Wyszczuplamy, ujędrniamy, wygładzamy

Futrzany manicure… Nie, to nie żart! Wchodzicie w to?

Unoszenie bioder w podporze na łokciu, bokiem