Uroda

Co najbardziej nas postarza?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
13 września 2016
Co najbardziej nas postarza?
Fot. iStock / Mikolette
 

Pogoń za wieczną młodością jest mocno wyczuwalna. Młode, piękne twarze spoglądają na nas z plakatów, uśmiechają się w telewizji, zachęcają na łamach magazynów do podejmowania starań zatrzymania piękna. Owszem, podejmujemy niekiedy naprawdę desperackie próby zatrzymania czasu, często z niezadowalającym skutkiem.

Schemat mądrego działania opiera się na zdrowym trybie życia, aktywności fizycznej, trosce o dietę oraz kondycję skóry. I to się chwali, bo dbając o zdrowie i ciało, przedłużamy sprawność organizmu i komfort coraz dłuższego życia. Odnośnie do kwestii urody, mamy mniej szczęścia. Natura jest bezlitosna i za nic ma w ostatecznym rozrachunku nawet ciężką broń wytaczaną w gabinetach kosmetologów czy chirurgów plastycznych. Mimo to nie powinnyśmy popadać ze skrajność i nie robić totalnie nic, o ile nie przeszkadza nam naturalny proces utraty młodości. Szczęśliwe i zadbane kobiety starzeją się wolniej, niż te zaniedbane i sfrustrowane. Ale nie tylko!

Jedni starzeją się wolnej, inni szybciej

Na to nie ma reguły, ale są sposoby, by móc skutecznie zastopować niemiłe dla oka zmiany. Tu duże znaczenie ma kwestia genów, które — patrząc na kondycję naszych rodzicielek — dają nadzieję na łagodny dla urody upływ czasu, ale jeszcze ważniejszy jest styl prowadzonego przez nas życia. Pokazują to dobitnie badania przeprowadzone w USA na bliźniaczkach jednojajowych. Efekt badań zadziwiający, ponieważ różnice w wyglądzie, mimo tego samego wieku metrykalnego, potrafią wynosić nawet kilkanaście lat.

Jak starzeją się bliźniaczki? 

Wbrew pozorom, nie starzeją się one tak samo. Łudzące podobieństwo nie gwarantuje trwania niezmiennie do ostatnich chwil życia. Różnice w efektach upływu czasu u pozornie takich samych bliźniaczek jednojajowych, po raz pierwszy zostały wzięte pod lupę badacza prawie 40 lat temu. Zlot bliźniąt jednojajowych w Twinsburgu okazał się wyjątkową okazją do przeprowadzenia odpowiednich obserwacji.

Fot. iStock / lambada

Fot. iStock / lambada

Zajął się tym zadaniem prof. Bahman Guyuron, ze szpitala uniwersyteckiego w Cleveland w Ohio. Założył sobie jako cel zbadanie na przykładzie sióstr bliźniaczek, wpływ środowiska (klimatu, stopienia zanieczyszczenia powietrza, nasłonecznienia) oraz trybu życia (dieta, palenie papierosów, alkohol, stresy, waga), na starzenie się skóry. Poddało się temu blisko 200 par sióstr bliźniaczek jednojajowych, które rozdzielone z wielu powodów, przenosiły się w różne regiony Stanów Zjednoczonych. Bliźniaczki sfotografowano z twarzy i poproszono o wypełnienie ankiety zbierającej informacje o ich stylu życia. Po przebadaniu wiadomo, że bliźnięta są genetycznie zaprogramowane do starzenia się w tym samym czasie, w niemal identyczny sposób, ale starzeją się inaczej.

Co najbardziej nas postarza?

Wnioski z badania

Były zaskakujące! Siostry, które poddały się badaniu, wizualnie różniły się od siebie nawet o kilkanaście lat, tak, że trudno powiedzieć o nich, że są faktycznie bliźniaczkami. Wpływ na to miało wiele wcześniej wymienionych warunków środowiskowych oraz prowadzonego trybu życia, które wygrały z predyspozycją genetyczną.

Najbardziej na szkodę identycznej urodzie działały takie czynniki jak:

  • wielogodzinne kąpiele słoneczne —  bliźniaczki, które kochały wylegiwać się na słońcu wyglądały nawet o dekadę starzej od ich nieopalających się sióstr, oraz tych, które korzystały ze słońca po użyciu kremów z wysokimi filtrami. Nie może to dziwić, bo znany od dawna negatywny wpływ promieniowania na skórę, pozostawia ją pogrubioną, wysuszoną z pozostałościami plam pigmentacyjnych, z szybciej powstającymi zmarszczkami.
  • palenie papierosów — badanie wykazało, że siostry — wieloletnie palaczki, miały szary, ziemisty kolor skóry, rozszerzone naczynka na twarzy, bardziej widoczne bruzdy nosowo-wargowe i więcej zmarszczek. Najbardziej uwidoczniły się one w okolicach ust, pod oczami i na czole. Wpływ na taki stan ma dym papierosowy, który zwęża naczynia krwionośne, utrudnia dostarczenie składników odżywczych i tlenu do skóry.
  • spożywanie alkoholu — nie da się ukryć, że miłośniczki mocniejszych trunków starzeją się szybciej. Alkohol, a raczej skutki jego rozkładu w organizmie, poszerza naczynia krwionośne, wypłukuje witaminy i minerały, powoduje obrzęki twarzy, uszkadza komórki skóry, upośledza produkcję kolagenu w wątrobie.
  • rozwody — a także inne niepowodzenia w życiu osobistym, odbijają się na wyglądzie twarzy. Na wiele z nich często kobiety nie miały wpływu, ale efekt objawiał się podobnie — cienie pod oczami, oczy bez blasku, opadające kąciki ust wyjątkowo postarzają. Dodatkowo na niekorzyść wyglądu sióstr wpływało przyjmowanie pewnych leków antydepresyjnych, które osłabiają pracę mięśni. Przez to obrys twarzy nie był tak wyraźny, jak u sióstr nieobciążonych nimi. Wg. prof. Guyurona najgorszy jest pierwszy rozwód, który postarza siostry średnio o prawie dwa lata.

Siostry o młodszym wyglądzie zawdzięczały go m.in.: 

Poza unikaniem powyższych czynników, wpływ na młodszy wygląd mają:

  • pigułki antykoncepcyjne — a także tabletki hormonalnej terapii zastępczej. Wynika to z faktu, że tabletki hormonalne zawierają estrogeny, które pogrubiając włókna kolagenu, wzmacniają sprężystość i elastyczność skóry, nadają jej ładniejszy koloryt, wspomagają nawilżenie.
  • wyższa masa ciała — ale nie chodzi o otyłość! Szczuplejsze siostry starzeją się szybciej, niż kilka kilogramów cięższe. Dzięki pełniejszemu ciału i twarzy zmarszczki zostają ‚wypchnięte od środka’. Poza tym, gdy produkcja hormonów w jajnikach zanika, nadal wytwarza je tkanka tłuszczowa. Najlepszy efekt obserwowano u bliźniaczek, które ważyły ok. 10 kg więcej niż ich siostry.

Jak widać, nawet identyczne w młodości siostry bliźniaczki, mogą starzeć się szybciej, inaczej, mimo podobieństwa i genów. Wszystko zależy od środowiska, doświadczeń życiowych oraz trybu życia, jakie stają się udziałem każdej kobiety.


źródło:


Uroda

Młodzież chce o seksie, rodzice o wartościach. Wychowanie do życia w rodzinie poprowadzi katechetka

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
13 września 2016
Fot. iStock
 

Początek roku szkolnego, to dla rodziców czas szczególnie nerwowy. Zwłaszcza w momencie, kiedy dostają do ręki plan zajęć dziecka, a w nim to, co zwykle. Środkowy palec. Bo po pierwsze, lekcja etyki znowu trzy godziny po zakończeniu tych obowiązkowych, a po drugie o seksie (a raczej wcale nie o nim) znowu będzie z katechetką.  

Dzieci chcą edukacji seksualnej…

I raczej nie interesują ich treści zawarte w aktualnych podręcznikach do zwanego popularnie WDŻ-tu. Chcą konkretnej, rzetelnej wiedzy. Według ostatnich badań przeprowadzonych przez grupę Ponton oraz Federację na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, uczniów szkół ponadgimnazjalnych najbardziej interesują takie tematy jak: antykoncepcja po stosunku, homoseksualizm, przemoc seksualna i aborcja. Szóstoklasiści chcieliby rozmawiać o zagadnieniach związanych z dojrzewaniem i anatomią, gimnazjaliści zaś o cielesności i fizjologii, płodności, menstruacji, ciąży oraz infekcjach przenoszonych drogą płciową. I my, rodzice, wychowawcy, nauczyciele, powinniśmy im tę wiedzę udostępnić, bo do czego prowadzi jej brak, to chyba wszyscy wiemy.

A co otrzymują młodzi ludzie zamiast? Niewiele więcej i niewiele lepiej niż w poprzednich latach. Przede wszystkim zajęcia z Wychowania do Życia w Rodzinie rzadko kiedy prowadzą wykwalifikowani edukatorzy. W najlepszym wypadku pani od biologii czy przyrody, a w najgorszym – katechetka. Zatwierdzony zaś przez MEN podręcznik do tego przedmiotu, według Rzecznika Praw Obywatelskich zawiera treści niezgodne z zasadą równego traktowania i „może budzić poważne wątpliwości co do zgodności z aktualnym stanem wiedzy naukowej”. Kto ma w domu, niech zajrzy. Ja posłużę się cytatami z rankingu najgłupszych fragmentów podręcznika do gimnazjum, przygotowanymi przez portal gazeta.pl ( ):

„Dziewczyna powinna zdawać sobie sprawę, że więcej niż chłopiec płaci za nietrafny wybór, bo nie ma równości w naturze. On jest dawcą życia, ‚siewcą’, natomiast jej ciało ‚glebą’, w której będzie wzrastało nowe życie. Postawa chłopców, którzy stają się ojcami, bywa różna”.
„Pierwszy partner seksualny, choćby przypadkowy, stanie się wzorem, z którym będziecie porównywać waszego późniejszego małżonka. Dlatego chłopcom zwykle zależy na tym, by jego żoną została taka dziewczyna, która wcześniej ‚nie próbowała'”.

„I tak, jeśli zdecydujesz się pomóc koleżance w geometrii, zdobądź się na cierpliwość i wyrozumiałość, choć może cię irytuje, że tak wolno myśli albo czegoś nie pamięta”.

Jest tego dużo więcej. Kto ma w domu, niech się przekona na własne oczy (cytaty za:Wędrując ku dorosłości. Wychowanie do życia w rodzinie dla uczniów klas I-III gimnazjum, red. Teresa Król).

Rodzice chcieliby etyki

Nie tylko ci, którzy nie praktykują i nie wyznają wiary katolickiej. Znam katolików, którzy posyłają dzieci na lekcje etyki, bo wierzą, że to są po prostu wartościowe zajęcia. Prawda jest taka, że przy odrobinie dobrej woli, treści przekazywane na obu lekcjach można by było połączyć w jeden program, funkcjonujący jako, na przykład, „religia i filozofia”. Dzieci zyskałyby ciekawe, rozwijające zajęcia.

Lekcje etyki są naprawdę ważne, zwłaszcza dziś, w świecie coraz bardziej skomplikowanych relacji międzyludzkich, cyfrowego introwertyzmu i nieufności. Na etyce dzieci poznają świat wartości uniwersalnych, dyskutują o tym jak odróżnić dobro od zła i uczą się czym jest, na przykład, tolerancja, akceptacja odmienności.

Lekcje religii w polskiej szkole sprowadzają się natomiast jedynie do nauki dogmatów i prawd wiary katolickiej. Tymczasem Kościół Katolicki nie jest przecież jedyną instytucją uprawnioną do nauki religii! Dlaczego więc nasze dzieci, ucząc się jej w placówce edukacyjnej, a nie w kościele, nie miałyby uczyć się o tym, że w różnych częściach świata ludzie wyznają wiarę w Boga, który objawia się pod różnymi postaciami, albo nie wierzą wcale, pozostając tak samo wartościowymi, zasługującymi na szacunek ludźmi?

Cytując, dr Magdalenę Środę: „Nie jest prawdą, że znajomość etyki zmusza do rezygnacji z wiary lub, że uznanie innego systemu norm niż etyka chrześcijańska prowadzi do nihilizmu. Znam wielu pobożnych i złych ludzi oraz wielu prawych ateistów.” (artykuł Magdaleny Środy dla wyborcza.pl, pt: „Stadion, siłownia, kościół. Po co szkoła?”)

I jeszcze jedno. Moja córka od trzech lat uczestniczy w lekcjach etyki. W tym roku, w każdy poniedziałek przyjdzie do szkoły dwie godziny wcześniej niż powinna, a potem będzie jeszcze czekać godzinę na pierwsze zajęcia z klasą. W zeszłym i jeszcze poprzednim roku zostawała godzinę „po szkole”, żeby móc uczęszczać na etykę. Kto odpowie mi na pytanie, dlaczego nagminnie organizuje się lekcje etyki w najpóźniejszym bądź najwcześniejszym terminie (np. o 7:00 rano!), podczas gdy lekcje religii jakby celowo umieszcza się w planie zajęć pośrodku zajęć? Zdezorientowani rodzice często wybierają religię z przymusu, bo nie chcą, żeby ich dzieci siedziały w szkole do późnych godzin popołudniowych lub, tak jak moje, pałętały bez sensu po szkole lub na świetlicy, gdy ich koledzy i koleżanki odmawiają modlitwy przygotowując się do Pierwszej Komunii… Nieuczestniczące w tych zajęciach dzieci rozumieją z tego wszystkiego tylko tyle, że „niechodzenie na religię” jest czymś złym i , zdarza się, są wytykane palcami przez rówieśników. Może najwyższa pora wyprowadzić religię ze szkół?

P.S. Dyrektorom szkół i katechetom chciałabym jeszcze przypomnieć, że zgodnie  z Rozporządzeniem Ministra Edukacji z dnia 14 kwietnia 1992 roku w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w szkołach publicznych: „uczestniczenie lub nieuczestniczenie w szkolnej lekcji religii lub etyki nie może być powodem dyskryminacji przez kogokolwiek i w jakiejkolwiek formie”. Dalej w tym rozporządzeniu czytamy, że jeżeli uczeń nie chce uczestniczyć w lekcjach religii/etyki – ma do tego prawo. Problem w tym, że organizowanie lekcji religii w środku zajęć skutecznie mu egzekwowanie tego prawa utrudnia.


Źródła: , ,


Uroda

Dzikie ruchy to najlepszy fitness. Czas powrócić do korzeni dzięki paleo fitness

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
13 września 2016
Fot. iStck / microgen

Zapewne znana jest wielu z was dieta paleo, czyli żywienie jak najbardziej podobne do tego, w jaki sposób jedli nasi przodkowie. Dla miłośników naturalnych rozwiązań dieta to nie jedyna opcja zdrowego życia, teraz furorę robi sportowe nawiązanie do przeszłości, czyli paleo fitness. 

Nie potrzeba karnetu do siłowni, wystarczy przestrzeń i świeże powietrze, choć i paleo fitness można również w domu wykonywać. O co w tym dokładnie chodzi?

Naśladowanie dzikich ruchów zwierząt

Paleo fitness opiera się na nauce prawidłowych wzorców ruchowych, które można obserwować w ruchach zwierząt oraz dzieci. Przy  wykorzystaniu ciężaru własnego ciała, wypracujemy siłę, poprawimy wydolność i wytrzymałość, tylko dzięki zaangażowaniu mięśni całego ciała. To jest bardzo ważne, szczególnie gdy weźmiemy pod uwagę to, że upośledzamy pracę mięśni każdego dnia, z powodu siedzącego trybu życia. Chodzi o to, by jak najgłębiej sięgnąć do natury i czerpać z niej korzyści, o których zdążyliśmy zapomnieć wraz ze zmianami cywilizacyjnymi.

Zestaw ćwiczeń paleo

Teoretycznie, samo ruch nie jest skomplikowany, ale wkładając w „zwierzęce” ruchy pełnię energii, nie sposób się nie zmęczyć. Ale pot i łzy prowadzą do sukcesu, a przy okazji nauczycie się czerpać pierwotną satysfakcję z ruchu, bez ograniczeń miejsca, sprzętu i zbędnych nakładów finansowych. Pamiętajcie, że w zależności od poziomu zaawansowania, zmienia się dystans i liczba powtórzeń. Należy ćwiczyć przez pół godziny przynajmniej dwa razy w tygodniu.

Ćwiczenie nr 1. Ruch niedźwiedzia – 3/5/10 metrów

Ćwiczenie nr 2. Ruch kraba  – 3/5/10 metrów

Ćwiczenie nr 3. Skoki zająca – 3/5/10 metrów

Ćwiczenie nr 4. Ruch królika – 3/5/10 metrów

Ćwiczenie nr 5. Wspinaczka – 6/12/18 stopni

Jeśli najdzie was fantazja, możecie eksperymentować ze sposobem poruszania się innych zwierząt.

źródło: 

 


Zobacz także

Dekalog ponętnych ust. Błyszczyk, to za mało! Wypróbuj te sztuczki

Najbardziej luksusowa szczotka świata! Zobaczcie koniecznie

Sygnały ostrzegawcze, które wysyła twoja skóra (i których nie powinnaś ignorować)

www.best-mining.com.ua

купить дипломную работу в Омске