Uroda

5 delikatnych, naturalnych sposobów na blond refleksy we włosach

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
25 lipca 2016
blond refleksy
Fot. iStock / Shironosov
 

Lato to czas, gdy chętnie eksperymentujemy z długością włosów, zmieniamy ich kolor, by był świeży, lżejszy, pasujący do słonecznej i radosnej pory roku. Samo słonce również ułatwia nam to zadanie, naturalnie rozjaśniając pasemka na głowie, łącznie z brwiami i rzęsami.

Największą korzyść czerpią z tego naturalne blondynki, u pozostałych kobiet, różnice z reguły nie są wyraźne. Jednak gdy jesteś posiadaczką naturalnie jasnych włosów i chcesz podbić uzyskany efekt rozjaśnienia czupryny, wypróbuj domowe, naturalne sposoby, które ułatwią to zadanie, bez sięgania po niszczącą włosy chemię.

Delikatne receptury dla uzyskania jaśniejszych refleksów:

1. Rumiankowa płukanka

Te niepozorne białe kwiatki z żółtym środkiem, znakomicie poradzą sobie w roli naturalnego rozjaśniacza włosów. Metoda jest absolutnie naturalna i wyjątkowo prosta. Zaparz kwiaty rumianku, i zanurz włosy w przestudzonym naparze. Efekt rozjaśnienia powinien pojawi się już po pierwszym użyciu. W dodatku sam rumianek działa oczyszczająco na skórę głowy.

 

 Fot. Pixabay / condesign / CC0 Public Domain


Fot. Pixabay / /

2. Sok z cytryny

2-3 łyżki soku z cytryny dodaj do litra letniej wody. Dzięki takim proporcjom rozjaśnisz włosy, bez narażenia ich na nadmierne wysuszenie. Po umyciu włosów odciśnij je ręcznikiem i polej przygotowanym roztworem. Czynność powtarzaj po każdym myciu włosów, aż uzyskasz oczekiwany efekt. Jeśli nie obawiasz się nadmiernego przesuszenia końcówek, zastosuj metodę bardziej ekspresową, ale mniej delikatną: wyciśnij do butelki ze spryskiwaczem sok z cytryny, usiądź na słońcu i co 30 minut pryskaj mieszanką całe włosy. Powtarzaj kilka razy w tygodniu.

Fot. Pixabay / Morgan4uall / CC0 Public Domain

Fot. Pixabay / /

3. Maseczka z cynamonem

Aby wykorzystać właściwości cynamonu, wymieszaj go z porcją delikatnej odżywki do włosów. Nałóż na włosy a grzebieniem równomiernie rozprowadź na całej ich długości. Nałóż czepek i trzymaj maskę na włosach przez minimum 2 godziny.

 Fot. Pixabay / stevepb / CC0 Public Domain


Fot. Pixabay / /

4. Miód

Możesz wykorzystać go na dwa sposoby, które odżywią i rozjaśnią pasma.

Woda miodowa: Łyżkę miodu rozpuść w filiżance zimnej  wody na 30 minut.Roztwór nałóż na włosy na godzinę. Następnie spłucz.

Maseczka miodowa: 2 łyżki miodu wymieszaj z 3 łyżkami oliwy i 1/2 szklanki wody, odstaw maseczkę na godzinę. Po tym czasie maskę nałóż na całą długość włosów i trzymaj ją na nich przez 20 minut. Stosuj 2 razy w tygodniu.

miód

Fot. Pixabay / /

5. Korzeń rabarbaru (korzeń rzewienia)

1/3 szklanki mielonego korzenia rzewienia (kupisz w aptece lub w sklepie zielarskim) zalej niewielką ilością ciepłej wody, do uzyskania papki. Poczekaj 15 minut, dodaj łyżeczkę miodu i łyżkę odżywki. Nałóż na włosy. Po 1 – 3 godzinach spłucz.

 Fot. Pixabay / kaboompics / CC0 Public Domain


Fot. Pixabay / /

 


źródło:, 


Uroda

Pozwól mi być sobą… Dlaczego udajemy „dla miłości”

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
25 lipca 2016
Pozwól mi być sobą... Dlaczego udajemy „dla miłości"
Fot. iStock/teksomolika
 

Zastanawialiście się kiedyś dlaczego słowa: „Kocham cię takim jakim jesteś” przyjmujemy za najpiękniejszy dowód miłości? Bo prawdziwa miłość polega na dostrzeganiu wspaniałości drugiego człowieka w jego autentycznym, oryginalnym i niepowtarzalnym „ja”. Jeśli jest inaczej, to co sprawia, że kochamy? I co takiego się z nami stało, że zabiegając o czyjeś uczucia zatracamy siebie, gubimy gdzieś prawdę o sobie?

Udajemy. Nie jesteśmy szczerzy przed samymi sobą i tak samo gramy przed partnerem. I mamy ku temu bardzo poważne powody.

Udajemy z lęku przed brakiem akceptacji

Jak to smutno świadczy o naszej samoocenie! Nie możemy uwierzyć, że zasługujemy na miłość, że wszystko czym jesteśmy jemu czy jej wystarczy…Nie może być inaczej, skoro sami dla siebie nie jesteśmy wystarczająco dobrzy, piękni, mądrzy, wspaniali. Ile to razy słyszeliśmy, że kluczem do miłości szczęśliwej jest odpowiednia dawka miłości własnej? Zamiast nauczyć się samoakceptacji tworzymy nowych siebie dla niego/niej, starając się bardzo dorównać jakiemuś własnemu wyobrażeniu o partnerze doskonałym. I powoli stajemy się w tym związku kimś obcym dla siebie samemu. Nie rozpoznajemy już swoich potrzeb (bo które są te prawdziwe i nasze, a które tego wymyślonego „ja”?), nie odczuwamy autentycznej radości (bo nasze „czujniczki szczęścia” nastawione są tylko na wyczuwanie i odczytywanie nastrojów tego, kogo chcemy zadowolić, tego – dla którego zrezygnowaliśmy z prawdy o sobie). Przywdziewasz swoją maskę i zaciskasz zęby. Przestawienie musi trwać.

Udajemy by „zdobyć” miłość i zatrzymać przy sobie partnera

Skoro on kocha żeglarstwo, to zdecydowanie jedynym sposobem, by zwrócił na ciebie swoją uwagę jest… pokochać żeglowanie. Naginaj rzeczywistość, żyj wbrew sobie, wmawiaj sobie i jemu, że uwielbiasz to życie, że o nim marzyłaś, że nigdy nie byłaś bardziej szczęśliwa.

Nieważne, że w głębi duszy tego nienawidzisz. Przecież coś was MUSI łączyć. Kiedy jakiś głos rozsądku podpowiada ci, że działasz niezgodnie ze swoimi pragnieniami, zagłuszasz go: „coś przecież trzeba poświęcić, żeby być szczęśliwym”.  Zamiast kochać różnice między wami, wpadasz w panikę, gdy okazuje się, że on uwielbia coś, co ciebie przyprawia o mdłości. Wiesz dlaczego to robisz? Bo uwierzyłaś, że żeby być szczęśliwa, MUSISZ być w związku. Może to presja otoczenia tak sprawiła, a może ciąg jakiś niezbyt szczęśliwych wydarzeń w twoim życiu. Uzależniasz swoje szczęście od NIEGO, więc chcesz tego związku za wszelką cenę. Poświęcisz swoje samopoczucie. Okłamiesz siebie samą, byle „to” mieć.

Udajemy, by oszukać siebie

Dlaczego? Żeby nic się nie zmieniło. Panicznie boisz się zmian, więc kłamiesz przed samym sobą, że miedzy wami wszystko jest jak dawniej. Kochasz – nie widzisz. Nie widzisz, że ona coś przed tobą nieustannie ukrywa. Nie widzisz, że on nie radzi sobie z nałogiem, a to odbija się na całej waszej rodzinie. Usypiasz na siłę swoją czujność, lekceważysz niepokojące sygnały świadczące o tym, że się od siebie oddalacie. Trwasz w wielkiej, nadmuchanej bańce, którą podtrzymujesz przy życiu grą pozorów i zręcznie dopracowanymi kłamstwami. Nie przyjmujesz do wiadomości, że tego związku już właściwie nie ma. Wolisz to niż „oko w oko” z prawdą o waszej relacji, o braku miłości. Ze świadomością, że prędzej czy później, nastąpi koniec.

Udajemy by oszukać innych

Niech iluzja trwa, po co martwić tych, których kochamy? Dlaczego zasmucać rodziców, którzy już coś zaczynają nawet podejrzewać, ale zbywasz ich wymuszonym, radosnym „ No, co wy, jakie problemy? Po prostu zmęczona jestem, dzieci, praca, nie wiecie jak to jest?”. Karmimy złudzeniami najbliższych, niech myślą, że wszystko jest dobrze. Nie mów, że się wam nie układa, nie mów, że on bywa agresywny, że z jej powodu cierpisz. Udawaj, że to związek idealny. Pokazuj całemu światu wasze uśmiechnięte zdjęcia, pamiątki ze wspólnych podroży. Stwórz obraz perfekcyjnej miłości i utrzymuj go przy życiu jak długo się da. Zaklinaj rzeczywistość. Może, skoro udało ci się oszukać wszystkich wokół, to naprawdę wszystko się samo jakoś ułoży?

Jakże zmieniłoby się nasze podejście do naszych związków, gdybyśmy przestali udawać. Jakże łatwo byłoby przestać udawać, gdybyś potrafili kochać i akceptować przede wszystkim siebie samych.


Uroda

Hej, pora się obudzić. To twój czas na zmiany!

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
25 lipca 2016
Fot. iStock/lzf

Po weekendzie, z kilkoma kobietami, którym zdecydowanie już bliżej 40-tki, a niektóre już ją mają za sobą. Rzadko się widujemy i to co mnie uderzyło, to że przestałyśmy rozmawiać o dzieciach, o tym – jak to będzie, jak one staną się starsze, czego się obawiamy, jak wychowujemy. Nie rozmawiamy już też o naszych partnerach, w kontekście tego, co nas wkurza, o czym zapomniał, analizując wszerz i wzdłuż czy nadal kocha, i czy aby na pewno.

Rozmawiałyśmy o nas. Mówiłyśmy: „ja chcę”, „ja zrobiłam”, „ja zamierzam”, „ja czuję”. I wiecie, to niesamowite, jak perspektywa się zmienia, jak przychodzi czas, kiedy my same stajemy się dla siebie ważne. Jak dostrzegamy własne możliwości i potrzeby. Jak realizujemy to, o czym rozmawiałyśmy rok temu i uświadamiamy sobie, że tak – że zmiany nadchodzą, że się dzieją, nie tak po prostu, bezwiednie, ale są wynikiem naszych działań, decyzji, wyborów.

Przyjaciółka powiedziała: „Wiesz, jak się bałam?”. Tak, wiem. Bo zrobić ten pierwszy krok jest najtrudniej. Ale zobaczyłyśmy, że żadna z nas swojej szansy nie przegapiła, nie przeszła obok obojętnie, zastanawiając się, czy miałaby sens.

Kiedy przychodzi czas na zmiany?

Kiedy się boisz

Dlaczego tak rzadko decydujemy się na zmiany? Bo paraliżuje nas strach. Nie wiemy, czy podołamy, czy aby na pewno chcemy dobrze, czy nie mierzymy zbyt wysoko, czy nikogo nie zranimy, czy nie zostaniemy posądzone o egoizm. Strach może sprawić, że jednak zostaniemy tu, gdzie jesteśmy, bo on podsuwa nam myśli: „Daj spokój i tak nie dasz rady”, „Po co ci ten wysiłek, źle ci tu?”, „A co jak się pomylisz”. Ale to tylko myśli. Tak nasz mózg, nasz organizm broni się przed nowym. Ale kiedy już pójdziemy do przodu żaden strach nas nie zatrzyma. Boisz się? To znaczy, że na zmianie, której chcesz dokonać bardzo ci zależy. Przekuj to na działanie.

Gdy stoisz w miejscu

Przychodzi taki moment, kiedy zaczynasz się wkurzać, że każdy twój dzień wygląda tak samo. Nawet smaku kawy nie zmieniasz, jadasz to samo na śniadanie. Jak w zegarku masz zaplanowany cały dzień. Kawa, dzieci, szkoła, przedszkole, praca, zajęcia, dom, obiad, pranie. I pewnego dnia dostrzegasz, że twoje życie upływa może i znanym, ale ciągle niezmiennym rytmem. I dopóki cię to nie wkurza – ok. Ale, gdy zaczyna ci przeszkadzać, kiedy irytujesz się – fukasz na dzieci, irytuje cię mąż czy partner – przyjrzyj się najpierw sobie. Czy naprawdę przyczyną twojej frustracji są najbliżsi, czy może jednak ty sama?

Kiedy się nie rozwijasz

Bo za tym, że stoisz w miejscu, idzie brak rozwoju. Nagle oglądasz się za siebie i widzisz, że od lat biegasz między dziećmi a pracą, domem a mężem kompletnie nie dostrzegając siebie. A twoje ciało, twoje zmysły i głowa krzyczą: „Dość, my też tu jesteśmy. Pamiętasz, o czym marzyłaś, pamiętasz co sama sobie obiecywałaś?”. Za rok miałaś zmieniać pracę, a minęło pięć lat. Chciałaś dać sobie szansę, na rozwinięcie swojej pasji, a tymczasem zupełnie o niej zapomniałaś. Nie biegasz, nie czytasz, nie uczysz się francuskiego, nawet na wakacje nie pojechałaś tam, gdzie chciałaś, tylko jakoś poszłaś za trendem i znowu pojechaliście do Chorwacji (ładnie, ale ile można). Czujesz, że zaraz wybuchniesz?

Gdy twoja głowa pełna jest pomysłów

Snujesz wizję swojej przyszłości, wcale nie tak odległej. Zastanawiasz się, w którym kierunku pójść, co zrobić. Zaczynasz nieśmiało przeglądać oferty, które cię interesują. Szukasz możliwości finansowanie swojego pomysłu. Planujesz w głowie rozwiązania, gdyby twoje pomysły wcielić w życie. Rozstrzygasz za i przeciw, zmieniasz opcje. Twoja głowa nieustannie przetwarza różne scenariusze. Tak przygotowujesz się do tego, co chcesz zrobić. Bo zmiany to nie jest nagły rzut na głęboką wodę. Wręcz przeciwnie, dokonujemy jej małymi kroczkami. Dla nas początku zupełnie niewidocznymi. A jednak…

Kiedy wiesz, na co cię stać

Jasne, możesz zaprzeczać, że nie wiesz, że się boisz, że może to nie jest najlepszy moment. Ale na zmianę tak naprawdę jesteś gotowa, gdy znasz siebie, swoje mocne i słabe strony, gdy wiesz na co cię stać. I może nie wypowiadasz tego głośno, żeby ktoś nie uznał cię za arogantkę, ale gdzieś podskórnie czujesz, że podołasz, że się sprawdzisz, że to ten moment, właśnie teraz, bo już nie ma na co czekać. Dotarłaś do skraju przepaści i chcesz w nią skoczyć, chcesz spróbować nowego. Jesteś na to gotowa, pomimo lęku, wątpliwości i obaw. Pozwól sobie na tę pewność, nie ma w niej nic złego.

Zacząć trzeba, jak wszystko, od jednego małego kroku. Wystarczy wysunąć stopę do przodu i okazuje się, że nic strasznego się nie dzieje, że życie płynie tym samym rytmem, a jednak innym, że wszyscy i wszystko w naturalny sposób przystosowują się do twoich zmian i wspierają cię w nich.

Mamy prawo zadbać o siebie, realizować własne plany i marzenia. Trzeba tylko otworzyć oczy i… skoczyć, żeby poczuć, jak unosicie się coraz wyżej i wyżej.


Zobacz także

Sekrety makijażu według Magdy Pieczonki

Sekrety makijażu według Magdy Pieczonki – makijażystki gwiazd

Dlaczego kobiety smarują się czosnkiem?! Boski, kosmetyczny trik

Scyzoryki na mocny brzuch

препараты восстанавливающие потенцию

сколько стоит виагра в аптеках украины

купить виагра таблетки цена