Lifestyle

Tylko chamy nie szanują słabszych od siebie. Tak, to ocena. Zmądrzejmy wszyscy

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
13 czerwca 2016
Fot. iStock / Susan Chiang
 

Traktuj innych tak, jak ty byś chciał być traktowany. Święte słowa o których często zapominamy. Nagromadzenie zachowań chamskich, niekulturalnych, niegrzecznych przekracza czasem granicę przyzwoitości. Ludzie, opamiętajmy się.

Codziennie rano, kiedy wychodzę z psem, spotykam na osiedlu panią, która u nas sprząta. Dba o czystość klatek, chodników. Jest jedna, budynków kilka. Pracuje od trzeciej rano. Zawsze uśmiechnięta, serdeczna.

– Jak pani to sprząta?! Ta klatka jest wciąż brudna! Porządku to chyba pani nie widziała – usłyszałam kiedyś wrzeszczącego na nią sąsiada. Pani wyznała później, że takie rzeczy zdarzają się notorycznie. Najczęściej zimą, bo jest „niedostatecznie” odśnieżone. Ale latem też ktoś zawsze znajdzie pretekst. Kiedyś po 8.00 elegancka „dama” w szpilkach zrobiła aferę o to, że jej pies poślizgnął się na umytej podłodze. „Czego pani, do cholery, używa?” wrzeszczała. Trudno w to uwierzyć, prawda? Cóż, wiele razy wcześniej byłam świadkiem chamskiego traktowania innych osób.

Mieszkanie czyste, poproszę…

Kwestia pracujących w polskich domach Ukrainek to temat kontrowersyjny. Ostatnio znajomy (bardzo kulturalny i miły człowiek) spytał na Facebooku, ile powinien cyt. „zapłacić swojej Ukraince za sprzątanie”. Znam go, wiem, że nie chodziło o nic złego, ale afera była straszna.

„A jakbyś wycenił  swoją żonę? Jej ile byś zapłacił?”, „A ty jaką masz stawkę za godzinę? Może zaproponuj taką samą?”. Uff, gorąco.

U mnie w domu też jest podział – mój mąż nie wyobraża sobie, żeby ktoś miał przyjść do nas sprzątać „Czy my rąk nie mamy?” – pyta. „Mamy” odpowiadam. „I co z tego?”.

Sprzątanie uważam za pracę. Po prostu. Ja piszę teksty, ktoś sprząta i dostaje za to pieniądze. Jeśli chce, w czym problem? Czy jest coś złego w tym, że wolę napisać więcej tekstów (żebym sama nie musiała sprzątać) i odłożyć pieniądze, żeby ktoś  pomógł mi ogarnąć domowy chaos?

Jeśli to wymiana usług, z góry ustalone zasady, co w tym złego? Problem, gdy ktoś „dla nas” pracuje, a my go traktujemy źle.

Wiera przyjechała z Ukrainy kilka lat temu. Od tego czasu sprząta w różnych domach. „Ogarnia” kilkanaście domów w tygodniu.

– Najgorzej jest u najbogatszych – mówi. – Mam taki dom, właścicielka chodzi za mną i sprawdza każdy milimetr. Zostawiłam odrobinę kurzu, nie zostawiłam. Dom ma 400 metrów, czasem rzeczywiście zdarzy się, że czegoś nie zauważę – afera jest straszna. Płaci mi 100 złotych za sprzątanie. Często mówi: „Teraz nie mam, oddam później”. Tygodniami więc czekam na wypłatę.

Wiera mówi: „nigdy nawet nie zaproponowała mi czegoś do picia”. Kiedyś poprosiłam o wodę, powiedziała, że mam wziąć z kranu albo przegotowaną, bo ta butelkowana jest droga.

Podobne historie opowiadała mi moja była niania. Musiała, na przykład, zawsze przynosić jedzenie do ludzi, u których siedziała po 14 h na dobę. – Kiedyś nie wzięłam kanapek, zjadłam trochę mięsa z obiadu. Następnego dnia zaczęło się odpytywanie. Ile zjadł Kazio? Na pewno tyle? Ty coś zjadłaś? A ty wiesz, że to było mięso ze sklepu eko, bardzo drogie?!!!

Albo inna sytuacja: – Zajmowałam się pięciolatkiem. Jestem pedantką, więc kiedyś odruchowo przełożyłam koszulę rzuconą na krzesło. Wieczorem miałam rozmowę z pracodawcą, tatą chłopca. Jakim prawem koszulę przełożyłam, co ja sobie myślę, jak śmiem, to jego dom, mam nic nie dotykać. Zrozumiałabym wszystko – gdyby powiedział to spokojnie. Ale on darł się na mnie jak opętany.

– Miał ciężki dzień – rzuciła mama chłopca, gdy już wychodziłam.

Ciężki dzień, hmm.

Szkoda, że gdy mamy ciężki dzień nie wrzeszczymy na swoich pracodawców. Co ciekawe według badań CBOS  40 proc z nas. czuło się kiedyś źle potraktowanych przez szefa. Odmawianie urlopu, nakaz zostawania po godzinach, szantażowanie zwolnieniem, niesłuszne pozbawianie premii, krytykowanie, ośmieszanie. Takie zachowania wyrzucamy pracodawcom, nazywamy je skandalicznymi. A potem

– krzyczymy na panią w kawiarni, że nie widzi jaką kawę zamawiamy i które ciastko wybraliśmy. „Nie widzi pani?! Ślepa czy co?! Naraża pani moją cierpliwość”.

– panią, która sprząta w naszym firmowym biurze traktujemy jak powietrze ( albo fukamy, że nam przeszkadza)

– wydzieramy się na kelnerkę, że pizza niedopieczona

– oraz na panią na infolinii, że neostrada nie działa.

Ostatnio rozmawiałam z jedną z  dziewczyn pracujących na infolinii Orange.

– Średnio kilka razy dziennie ktoś mówi, że jestem je…. suką, że mam wypierd…… I nic nigdy nie osiągnę, bo nie umiem udzielać najprostszych informacji. Oraz miliony innych epitetów.

– Rozumiem, że ma pan zły humor, już zaraz podam odpowiednie ciastko – powiedziała kelnerka jednej z popularnych sieciówek.

– Niech panią moje humory nie obchodzą, nie interesuje mnie zniżanie się do pani poziomu.

WTF? Poziomu kelnerki? Sprzątaczki? Asystentki?

Może zapamiętajmy jedno. O naszej klasie nie świadczy to, jak traktujemy pracodawców czy ludzi wyżej od nas w hierarchii społecznej.

Świadczy to jak traktujemy kucharkę w przedszkolu, panią w banku, ekspedientkę. I kogoś, kto w naszej pracy sprząta.

I nie chodzi o to, że jesteśmy mili, a na boku ziejemy jadem i pogardą. Chodzi o to, żeby naprawdę wiedzieć, że nie mamy prawa nikim pogardzać. To nie jest prostactwo, proletariat, sprzątacze, gorszy sort.

Jeśli o kimś tak mówimy, sami tacy jesteśmy.

I nie popełniajmy, śmiesznych, poznawczych błędów. Nie myślmy, że ci co są w naszej grupie społecznej są lepsi ( naukowcy nazywają to efektem grupy), i nie uważajmy, że my sami  jesteśmy od kogoś lepsi (to ma swoją naukową nazwę nawet – złudzenie ponadprzeciętności).

Traktujmy innych tak, jak my byśmy chcieli być traktowani. Wszystkich. Ponieważ o klasie człowieka świadczy przede wszystkim to, jak traktuje ludzi, którym nie podlega.


Lifestyle

Majtochy Bridget Jones, czy zmysłowe koronkowe majteczki? Czyli czy wygodna bielizna może być też zmysłowa?

Gościnnie w Sessionbordercontroller.info
Gościnnie w Sessionbordercontroller.info
13 czerwca 2016
Fot. Materiały prasowe
 

Tę kultową scenę z popularnego filmu zna chyba każdy! Cel osiągnięty… ukryłam wszystkie swoje fałdki w uciskowych gaciach, ukochany facet jest mój, idziemy do domu. Ale zaraz, zaraz… jak się przed nim rozebrać? Kiedy zdejmę opakowanie z sukienki to czar pryśnie… bo jaki mężczyzna zachwyci się cielistą konstrukcją do ukrywania oponek? Z drugiej strony, jakbym założyła te piękne koronkowe stringi, musiałabym chyba ubrać się w namiot, a nie małą czarną, żeby ukryć co trzeba. I co teraz zrobić?

Takie dylematy to nie tylko problem Bridget, zna je większość z nas. I tu pojawia się pytanie: czy wygodna, korekcyjna bielizna może być też piękna i zmysłowa?

Jakie są cechy wygodnej bielizny? Wysokiej jakości materiał, który nie rozciąga się po pierwszym użyciu, nie podrażnia skóry, nie uczula, nie odbarwia się. To także krój, który jest idealnie dopasowany do figury i przygotowany przez profesjonalnego konstruktora. Wygoda dla każdego oznacza coś innego. Ważne, żeby upatrzony przez ciebie biustonosz i majtki spełniały twoje osobiste wymogi komfortu.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

A co z pięknem i zmysłowością? Koronki, tiule, aksamity, hafty to atrybuty kuszącej bielizny.  Ale co z tego, skoro koronka podrażnia skórę, skoro haft odznacza się pod bluzką, skoro tiul odparza? Po co cały dzień się katować, tylko po to, żeby przez chwilę wywrzeć wrażenie na ukochanym? Nawet dla największego przystojniaka nie da się spędzić całego dnia w niewygodnych, zbyt wysokich szpilkach! Nie sposób też długo nosić biustonosza, który wpija się pod pachami, po którym masz czerwone ślady od ramiączek, który podnosi się przy wznoszeniu rąk, który czujesz w każdej sekundzie i marzysz tylko o tym, żeby go w końcu zdjąć!

Zgadzam się, ale… wcale tak nie musi być! Wielokrotnie słyszałam, że ładna bielizna dodaje pewności siebie, mimo że jej nie widać, że fajnie jest się rozebrać (u lekarza, na siłowni, na basenie, mierząc nowe ubranie przy koleżance… ) i nie czuć zażenowania z powodu wyblakłego, rozciągniętego biustonosza, który tak lubisz! Ale skąd wziąć taką bieliznę?

Albo kupujesz tanio i wstydzisz się zdjąć ubranie, albo wydajesz dużo na rzeczy, których nie nosisz, bo przecież szkoda! Co zrobić?

Testując bieliznę różnych polskich producentów natknęłam się na białostocką markę AXAMI. W Polsce nie jest jeszcze o nich głośno, ponieważ ich target to rynki Europy Zachodniej, gdzie ceni się wysoką jakość polskich produktów. Asortyment tej marki jest tak zróżnicowany i ogromny, że każda kobieta znajdzie coś dla siebie. Jedna cecha, która łączy wszystkie modele, to piękno.

Audrey-Bieber-Maison-Boudoir-Alison-Cossenet

Fot. Materiały prasowe

Kiedy nosisz AXAMI, nie ma osoby, która nie zapyta – „skąd to masz?”. To niesamowite, że za przystępną cenę można mieć wygodę i piękno w jednym.

Zajrzyjcie na stronę , tylko uwaga… ta strona wciąga! Z doświadczenia wiem, że można wybierać godzinami, bo i to ładne i to fajne, ale jestem pewna, że czegokolwiek nie wybierzecie, będziecie zadowoloneJ

Ja się przekonałam, że piękno nie musi boleć, koronka wcale nie podrażnia, a stringi mogą być wygodne. Teraz każdy dzień jest wyjątkową okazją do tego, żeby czuć się zmysłowo i pewnie w każdej sytuacji!

Nie dajmy sobie wmówić, że noszenie bielizny nie może być czystą przyjemnością. To nieprawda! Dla bielizny można oszaleć, tak jak dla butów czy torebek. Jeśli dobrze poszukamy, to okaże się, że mnogość faktur, fasonów oraz kolorów jest oszałamiająca!

Każda sukienka, każda bluzka leży lepiej na idealnie dopasowanej bieliźnie, która dodatkowo cieszy oko i sprawia, że aż chce się rozebrać.

Spróbujcie! Brzmi nierealnie, ale wierne grono fanek AXAMI wie o czym mówię. AXAMI uzależnia.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe


Autor: Karina Pajołek

Fotograf: Venus Photography

Modelki: Alison Cossenet i Emilie Dcty

Miejsce: Maison Esprit Boudoir

Make-up: Dounia Loud

Fryzjer: Yamina Baddegh

Artykuł powstał we współpracy z 

 


Lifestyle

„Co dzień marzę tylko o tym, abyś wyrosła na pewną siebie kobietę”. Akcja „List do dziecka”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
13 czerwca 2016
Fotomontaż istock / Pixabay CC0

Moja córeczko,

Z całych sił życzę Ci i pragnę, abyś była szczęśliwa. Tylko tyle albo aż tyle…

Byłaś dla mnie promykiem, który nagle pojawił się w mroku i poprowadził w stronę światła, dzięki Tobie przejrzałam na oczy i dostrzegłam jasność życia. Te wszystkie barwy, dżwięki i kształty poznawałam razem z Tobą na nowo, miałam być Twoim przewodnikiem po drodze życia a na przekór losowi, to Ty stałaś się moim drogowskazem. Dzięki Tobie znowu zachłynęłam się życiem i poznałam jego smak.

Tak bardzo chciałabym, abyś nie popełniała tych samych błędów co ja, abyś spotykła na swojej drodze tylko dobrych i szlachetnych ludzi, ale wiem, że życie to nie bańka mydlana i niestety pewnie nie raz trafisz na przeszkody, poznasz co to ból, smutek i żal. Tak bardzo chciałabym być wtedy przy Tobie i trzymać Cię za rękę, szeptać do ucha jaka jesteś wspaniała, piękna i odważna, silna i dobra…

Co dzień marzę tylko o tym, abyś wyrosła na pewną siebie kobietę, która zna swoją wartość, potrafi prosić, ale i też żądać. która potrafi się podnieść, która umie dawać, ale i też brać, która chce i potrafi kochać…

Córeczko, pamiętaj o tym, że Twoja ścieżka jest i będzie tylko Twoją ścieżką, cokolwiek by się nie działo masz nią podążać, nie bój się być sobą, nie bój się iść pod prąd, nie daj się z niej zawrócić, walcz o siebie, walcz o swoich bliskich, kochaj i pamiętaj, że od samego początku byłaś kochana. Niechaj moja miłość będzie Twoim światłem i pomoże Ci rozpędzić ciemne chmury, które kiedyś się nad Toba pojawią.

Zawsze będę przy Tobie, zawsze będę Cię kochać…

Mama

 


„Kochana córeczko, najdroższy synku, chcę ci powiedzieć, że…”.
„List do dziecka” – nasza nowa akcja na Dzień Dziecka z super nagrodami

AKCJA DD BANER DO LISTOW

Co trzeba zrobić?

„Napisz list do swojego dziecka (dzieci) i prześlij go do nas. To może być podziękowanie, dobra rada, a może powiedzenie tego, co nie przechodzi przez gardło ze wzruszenia w ważnych dla was momentach. Wszystko co tylko chcesz i czujesz. Miłość rodzica bywa trudna, a rodzicielstwo to jedno z najbardziej bogatych (i w upadki i wzloty) doświadczeń w życiu. To może być list „na tu i teraz” lub taki, który chciał(a)byś, żeby twoje dziecko przeczytało w przyszłości. Czasem taki list do bliskiej osoby pomoże nie tylko jej, ale też tobie.Wszystkie listy opublikujemy. Wybrane nagrodzimy!”. ♥WEŹ UDZIAŁ W ZABAWIE TUTAJ ♥

Zobacz wszystkie listy biorące udział w akcji


Zobacz także

Francuski rolnik szuka żony – seksowni francuscy rolnicy pozują do tegorocznego kalendarza

25 historii miłosnych, na bazie których budujemy nasze związki. W których odnajdziecie siebie?

Najpiękniejsze kwiaty na balkon. Jakie wybrać? Zapytałam o to kwiaciarki

виагра дженерик отзывы

купить сиалис в киеве цена

https://steroid-pharm.com/naposim.html