Lifestyle

Tej jesieni postaw na kalosze. Wiemy, z czym je łączyć, by wyglądać stylowo

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
9 września 2017
Fot. iStock/Kim_Young
 

Deszcz. Chlapa. Zachmurzenie. Czasem kilka promieni słońca i znów deszcz. Jednym słowem – jesień. Już niebawem, jak co roku, przeprosimy się z kurtkami, płaszczami i ciepłymi szalami, które jeszcze niedawno radośnie chowałyśmy w szafie. To też najwyższa pora, by zakupić kalosze, jeśli jeszcze nie masz ich w swojej kolekcji butów. Są naprawdę wygodne i praktyczne. Co więcej, mogą być idealnym uzupełnieniem jesiennej stylizacji. Wiemy, jak oswoić gumofilce.

W sklepach nie brakuje przeróżnych modeli kaloszy. Miłośniczki tego rodzaju obuwia mają w szafie nawet kilka par – krótkie, długie, w stonowanym kolorze czy we wzorki. Niezależnie od tego, czy wybierzesz czerwone kalosze czy w odcieniu pastelowego błękitu, z pewnością uda ci się z ich pomocą stworzyć udaną stylizację.

Wzorzyste i kolorowe

Idealne sprawdzą się w połączeniu z kolorem czarnym lub szarym. Jeśli zdecydujesz się na kalosze we wzory, odpuść desenie na pozostałych elementach odzieży. Najlepiej połącz je z rurkami i marynarką lub z sukienką w jednym z kolorów, jakie znajdują się na kaloszach. Jeśli lubisz wyróżniać się z tłumu, kup parasolkę w takim samym kolorze.

Stonowane

Kalosze w jasnych, pastelowych barwach będą się świetnie komponować z wzorzystymi sukienkami. Nie obawiaj się jasnego koloru – gumofilce to idealne buty na jesień. Gdy się zabrudzą, wystarczy przetrzeć je wilgotną szmatką.

Czarne

Ten kolor idealnie wpisuje się rockowy look. Jeśli połączysz je z ciemnymi rurkami, białym t-shirtem i czarną, skórzaną ramoneską, będziesz wyglądać naprawdę stylowo. To świetna stylizacja na spotkanie z przyjaciółkami, gdy pogoda nie rozpieszcza.

 

Do kostki

Bardzo często przypominają sztyblety. Ten rodzaj kaloszy pasuje jednak wyłącznie wysokim i szczupłym paniom. Dobrze wyglądają w połączeniu z jeansowymi rurkami. Najbezpieczniej wybrać te w jednolitym kolorze.


 

Źródło:


Lifestyle

Program „Wyprawka szkolna”. Rodzicu, to musisz wiedzieć

Redakcja
Redakcja
9 września 2017
Fot. Materiały prasowe
 

Eksperci PWN podpowiadają, jak skorzystać z rządowego programu „Wyprawka szkolna” i dotacji celowej na zakup materiałów edukacyjnych i ćwiczeniowych.

Zwróćcie szczególną uwagę na serię „Pewny Start”, czyli publikacje opracowane z myślą o dzieciach i młodzieży ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi, w tym niepełnosprawnością intelektualną. Warto pamiętać: wnioski o dofinansowanie można składać tylko na początku września.

Obejrzyjcie koniecznie film!


Lifestyle

Przeklęte okładki! Blog Ojciec trafił w czuły punkt i ruszyła lawina komentarzy

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
9 września 2017
Fot. Screen z Facebooka / Blog Ojciec

Kto nigdy nie oklejał przeklętych podręczników, ten nie zrozumie 😉 . O co tyle rabanu – zapytacie – przecież to tylko okładki!

Ano o to, że w polskiej szkole jest już na tyle dużo chaosu, że skołowany rodzic na kolanach błaga, by nie mnożyć już kolejnych problemów! Po prostu! Zakup pasującej do książki okładki graniczy z cudem, a w większości przypadków jest konieczny. Jak to konieczny?

Ano konieczny, bo każdy uczeń „początkujący” ma problem z dbałością o podręczniki i zeszyty – i bynajmniej nie jest to jego wina (lub wina braku wypracowania w dziecku szacunku do książek czy przyborów). To są małe dzieci, które nie pakują tornistra z namaszczeniem, a muszą zdążyć na czas – już to bywa czasem nie lada wyzwaniem. Nie raz i nie dwa razy, moja córka przynosiła do domu większość podręczników, zamiast zostawić je w szafce, bo nie potrafiła zdążyć z odłożeniem ich na miejsce.

Wszystko się zużywa, również książki, szczególnie te codziennie noszone, używane, wyciągane i chowane do tornistra czy szafki. A zniszczyć nie można, bo każda z książek ma posłużyć następnym pokoleniom… Skoro trwoga pani bibliotekarki może nas dosięgnąć kilka razy w roku (bo podręczniki składają się z kilku części), to my, rodzice staramy się z obowiązku wywiązać. Są więc okładki…

… i frustracja. Bo jakbyśmy się nie starali, zawsze coś jest nie tak!

Samoprzylepne? Uciekajcie od nich jak najdalej, łatwiej położyć okleinę na kulę niż oprawić książki (to zapewne wynika z praw Murphy’ego) 😉 , zestawy – tjaa, w zeszłym roku kupiłam „zestaw” specjalnie przygotowany do książek z przydziału. Nie pasowały, były nieco za duże, rozklejały się, gniotły, szkolny dramat pierwszoklasisty. Każda książka w innym wymiarze, ćwiczenia też. A co, bądźmy tacy multi-rozmiarowi 😉 .

Nadal dziwicie się okładkowej aferze? Zobaczcie koniecznie „pozdrowienia” od „Blog Ojciec”. Tak, te dwa zdjęcia ilustrują ilość rozmiarów aktualnych podręczników szkolnych… Jednym słowem, zapomnijcie o starych dobrych czasach i oklejaniu woluminów tapetą, która została po remoncie albo wykorzystaniu okładek z zeszłego roku… Powodzenia!

No to co? Przyłączacie się do okładkowego bojkotu? Możecie sobie tutaj ulżyć, okładki prędzej czy później dosięgną każdego 😉 .

PS: Blog Ojciec, ratuj, skąd ta cud miarka???


Zobacz także

SPA dla duszy i ciała, czyli 9 powodów, dla których warto odwiedzić węgierskie Heviz

Chcą walczyć o lepsze życie w domu, którego nie mają. W domu samotnej matki

Ogród rodzinny. Przyjaciel

Czasem w cudach, na które czekamy więcej jest rozczarowania niż radości. Emocje to najlepsze efekty specjalne, lepszych jeszcze nie wymyślono

www.pharmacy24.com.ua/sialis-tadalafil/sialis-60-mg/

www.danabol-in.com

www.220km.net