Lifestyle

Samotność w chorobie. Choćbyście byli jak najbliżej, są rzeczy, których nie zrozumiecie

Anika Zadylak
Anika Zadylak
11 października 2016
Samotność w chorobie. Choćbyście byli jak najbliżej, są rzeczy, których nie zrozumiecie
Fot. iStock / SanderStock
 

– Ludzie myślą, że w chorobie, najgorszy jest ból, cierpienie, strach przed śmiercią. Myślą, że chorych przeraża brak perspektyw na leczenie, fizyczne zmęczenie, że zabija ich brak nadziei.  A to nieprawda. Najgorsza jest samotność. Osamotnienie, takie w środku. Nie rozumiesz? No właśnie, w tym cały problem, że nie musisz rozumieć, bo to nie ty jesteś chora. Wydaje ci się, że jak jesteś blisko kogoś, kto cierpi, to wystarcza. To jest ważne, potrzebne i bardzo pomaga, ale nie zabierze tego ciągłego uczucia,  z którym żyjemy my, ciężko chorzy. Nawet gdybym ci dzień i noc tłumaczył, na czym to polega to i tak nie pojmiesz, jak to jest. I ciesz się z tego, bo to piekło często nie do zniesienia. Dlatego niektórzy z nas rezygnują. Poddają się obdarci z sił i wiary. Wychodzą i już nigdy nie wracają. Bo nie pozwalając odejść swoim lękom, gubią drogę do domu. Za to odnajdują tę z pozoru prostszą, łatwiejszą. Tę, która kończy wszystko. Byleby już tylko nie być samemu wśród tłumu ludzi, którzy cię kochają. I zadręczają tym, że nie mogą ci pomóc.

Najłatwiej jest powiedzieć, że samobójca to egoista i tchórz, bo zamiast walczyć, szukać rozwiązań, idzie na łatwiznę i odbiera sobie życie. A zastanawiałaś się kiedyś, co czuje człowiek, który od lat jest uwięziony przez chorobę, która odbiera mu wszystko? Ty wstajesz rano, bierzesz prysznic, jesz śniadanie, wychodzisz do pracy, nic cię nie ogranicza. Dla nas te proste z pozoru czynności są bardzo często nie do osiągnięcia. Bo brak nam siły, nie tylko tej fizycznej. Przede wszystkim tej drugiej, żeby się przemóc, uwierzyć, że to codzienne wstawanie ma w ogóle jakiś sens. Patrzymy na tych wszystkich zdrowych, na to jak układają sobie życie, realizują plany, spełniają marzenia. A my mamy się cieszyć z tego, że w ogóle jeszcze oddychamy, że dziś dzień jest łaskawszy i pozwolił zdążyć do toalety i nie zrobić pod siebie. Pokazałem komuś ostatnio zdjęcie przyjaciółki, która nie wytrzymała, nie udźwignęła raka i wyroków lekarzy i usłyszałem, że nie wyglądała na taką, która mogłaby to zrobić. A co to znaczy, nie wygląda? Że nie płacze na każdym kroku, nie snuje się jak cień, nie użala każdej napotkanej osobie ? A może nie potrafi albo zwyczajnie, nie chce tego robić? Może nawet nie do końca zdaje sobie sprawę z tego, z czym się zmaga i co za chwilę zrobi. Ona tego dnia nie powiedziała żegnaj. Wyszła na spacer, planowała kino za kilka dni.  Bo gdy zaczyna chorować dusza, nie dostrzeżesz tego w uśmiechu, w barwie głosu, w gestach. I to nie jest tak, że specjalnie to ukrywamy, chowamy w sobie. To jest częścią nas, taką uśpioną, która budzi się w najmniej oczekiwanym momencie. I popycha do ostateczności.

Wytłumaczę ci coś. Jestem ciężko chory, nieuleczalnie, moje dni są policzone, dobrze o tym wiem. Ty i inni bliscy, którzy są przy mnie, wiedzą, na czym ta choroba polega, jakie leki podawać, gdzie jeszcze szukać pomocy. Mówimy wam często, jak się czujemy, widzicie nasze zmęczenie, trzymacie nas za rękę, staracie się nie zostawiać samych. Ale nie jesteście w stanie tego poczuć. A żadne słowa, rysunki, łzy, tego nie wyrażą, nie ma takiej możliwości. I nieważne, czy o tym chętnie mówimy, czy wolimy omijać temat. Może was to boleć, możecie starać się z nami to przeżywać, być blisko, żeby podzielić z nami choć trochę ten stan. Ale nie uda wam się w to wejść, być nami. Tymi przykutymi do łóżka, do wózka inwalidzkiego, tymi bez włosów, podczas kolejnej chemii, tymi, którzy właśnie opuścili mury szpitala psychiatrycznego, czy właśnie wyszli z terapii u psychologa. Nie widzicie świata i życia naszymi oczami, nie znacie takich obrazów. A to są kadry malowane strachem, ciągłym i nieustającym. O każdy dzień, każdą godzinę i sekundę. O to, czy was za bardzo i bez sensu nie zadręczamy. O to, ile jeszcze przyjdzie nam znieść. Wielu z chorych, skrajnie wykończonych latami walki codziennie patrzy na drzwi i się zastanawia. Myślą o tym, kiedy te drzwi zamkną się bezpowrotnie i czy ktoś za nimi czeka. To samo przychodzi, niechciane, wręcz odpychane. Dlatego nic mnie bardziej nie złości od tego, gdy słyszę, że trzeba walczyć do końca, wierzyć, nie poddawać. Że niektórzy z nas idą na łatwiznę odbierając sobie życie. Nie chciałabyś tak żyć, wielu nie wytrzymałoby nawet jednego dnia.  Nie mów  więc o czymś, o czym na szczęście, nie masz bladego pojęcia.

Nie oceniaj tego, który nie chciał już tu być, bo nigdy nie musiałeś zmagać się z tym co on. To choroba wieloletnia albo bardzo intensywna zadręczająca nawet najsilniejszych, zakłada pętlę na szyję. Wkłada w dłoń za dużo tabletek. Podcina żyły, popycha z mostów. Karmi złudzeniem spokoju, upragnionej wolności, pozwala myśleć, że tak będzie lepiej.  Nie byłeś w skórze człowieka, który walczy o każdy oddech, który cierpi ból obojętny nawet na morfinę. To nie ciebie depresja wyżera od środka i nie pozwala zrobić nawet małego kroku. To nie ty zasypiasz z dławiącym lękiem, że możesz nie doczekać kolejnego poranka. A zresztą, nawet jeśli się obudzisz, to tylko po to, żeby znowu się męczyć. Niezrozumiany, umęczony, przegrany. Nieustannie przestraszony, przepełniony bezsilnością, otumaniony poczuciem winy. Chorzy ludzie wciąż się obwiniają, choć tego nie chcą. Zdają sobie sprawę, że to nie dotyczy tylko ich, że wciągają w to całą rodzinę, swoich partnerów czy przyjaciół. Dręczy ich poczucie winy, pytania bez odpowiedzi. Choroba to potwór bez sumienia i uczuć. Robi z nami co chce nawet, gdy się łatwo nie poddajemy, gdy stawiamy jej czoła. A śmierć kusi nas upragnioną ulgą. Wiem, o czym mówię, zmagam się z tym już kilkanaście lat. I też czasami zastanawiam, czy tego nie skończyć samemu. Zasnąć i już się nie obudzić. Bo tak po ludzku jestem już zmęczony.

Samotność w chorobie zrozumie tylko drugi chory. Choć też nie do końca, bo różne mamy granice bólu, wytrzymałości czy wiary. Samotność w chorobie to schorzenie, na które nie ma lekarstwa. Dlatego niektórzy otwierają pewne drzwi sami. I sami je bezpowrotnie zamykają.


Lifestyle

Wydaje ci się, że czegoś nie możesz? Zastanów się. Zobacz tę niesamowitą nastolatkę

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
11 października 2016
Fot. Screen/
https://www.youtube.com/watch?v=QQVAHbAV8QM&feature=youtu.be
 

Kiedy w wieku dziewięciu lat doznała kontuzji kolana na łyżwach i trafiła do szpitala, okazało się, że ma raka. Gabi Shull ze Stanów Zjednoczonych w wyniku choroby musiała mieć amputowaną nogę na wysokości kolana. Diagnoza była jednoznaczna – złośliwy rak kości.

I niestety pewnie nigdy byśmy o tej dzielnej dziewczynie nie usłyszeli, gdyby nie fakt, że Gabi już w wieku dziewięciu lat kochała taniec i z nim wiązała swoją przyszłość. Amputacja nogi przekreślała jakiekolwiek nadzieje na taneczną karierę. Ale kto powiedział, że nie ma rzeczy niemożliwych. Lekarze usunęli Gabi staw kolanowy, a przygotowana dla niej proteza umożliwiła jej powrót do tańca. Dziś w wieku 15 lat ćwiczy balet, tańczy jazz, hip hop. Żyje tak, jakby nigdy w jej życiu nic złego się nie wydarzyło i jest inspiracją dla wielu ludzi. Bo jej siła i determinacja pokazuje, że naprawdę chcieć to móc, także móc cieszyć się życiem po ciężkiej chorobie.

 

https://www.youtube.com/watch?v=QQVAHbAV8QM&feature=youtu.be

Fot. Screen/You Tube

Fot. Screen/You Tube

Fot. Screen/You Tube

Fot. Screen/You Tube

Fot. Screen/You Tube

Fot. Screen/You Tube

Fot. Screen/You Tube

baletnica4

Fot. Screen/You Tube

 

źródło:


Lifestyle

Jak odróżnić narcyza od osoby pewnej siebie? To bardzo proste

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
11 października 2016
Jak odróżnić narcyza od osoby pewnej siebie? To bardzo proste
Fot. iStock / RyanJLane

Nie raz, gdy myślimy o kimś, pojawia nam się w głowie pytanie: To arogancja, czy ta osoba naprawdę jest tak pewna siebie? I zazwyczaj już samo pojawienie się wątpliwości oznacza, że na naszej drodze stanął on – w pełnej okazałości (wspaniałości swej) narcyz.

Trąci narcyzem na kilometr!

Jak myśli narcyz? Jak widzi świat? Zupełnie inaczej niż jesteś to sobie w stanie wyobrazić. Osoby narcystyczne tak silnie maskują swoje braki, niekompetencje, produkują taką ilość kłamstw, wymówek i usprawiedliwień (przed samym sobą), że w pewnym momencie same nie potrafią odróżnić fikcji od rzeczywistości. Czy oni naprawdę, z pełną wewnętrzną odpowiedzialnością, wierzą w swoją idealność? Tak.

Pamiętaj, że gdy całe życie spędzasz w zmyślonym świecie, nie znasz już innego. Gdy całe życie w jakimś stopniu sam siebie okłamujesz – nie potrafisz już inaczej. Reguły gry się zmieniają, a ty grasz tak, by wygrać.

Narcyz ma odpowiedź na każdą niesprzyjającą okoliczność. Wymówkę, usprawiedliwienie porażki – maski, które zakłada, by czuć się wartościowym człowiekiem nawet (a może przede wszystkim) przed sobą.

Czy narcyz jest szczęśliwy ze swoją arogancją? Nie sądzę, może do czasu. Spójrzmy prawdzie w oczy. Trudno żyć w świecie, w którym jest ważna tylko jedna osoba („ja”), w świecie złym, w którym wszystkie siły zwyczajne i nadprzyrodzone sprzysięgły się, by narcyza zniewolić, utrudnić mu lub uniemożliwić sukces („bo to przecież nie jego wina, że nie wyszło, że coś się stało”), w świecie, w którym nikt go nie rozumie („bo jest nadczłowiekiem, zbyt doskonałym, by masa mogła pojąć jego i jego idee”), wreszcie w świecie pustym, jednoosobowym („bo nikt nie jest wart jego wzajemności, uwagi, szczerości – jak się okazuje nawet on sam”).

Jak odróżnić narcyza od osoby pewnej siebie? To bardzo proste

Fot. iStock / Tom Kolossa

Jak nie ulec narcyzowi? Nie można pozwolić mu wciągnąć się do jego świata, uwierzyć w jego bajki, stać się publicznością tego jednoosobowego przedstawienia. Jest kilka cech, które bez problemów pozwalają odróżnić narcyza od osoby pewnej siebie. Te same cechy warto obrócić w pytania, które możemy zadać sobie przed lustrem.

8 różnic pomiędzy narcyzem a osobą pewną siebie:

Narcyz

Osoba pewna siebie

1.

 Często przerywa.  Słucha uważnie i cierpliwie.

2.

 Nieustannie poszukują sposobu na zwrócenie na siebie uwagi.  Mają niską potrzebę „błyszczenia” na scenie.

3.

 Dają nieproszone rady.  Głównie słuchają.

4.

 Próbują utrzymać swój wyidealizowany obraz siebie.  Czują się dobrze i komfortowe we własnej skórze.

5.

 Ciągle znajdują wymówki.  Biorą odpowiedzialność za swoje porażki.

6.

 Są skupieniu na wyglądaniu dobrze (nie tylko w kwestii cielesności, ale też ich kompetencji).  Są skupieniu na swoim rozwoju, poprawie własnych deficytów.

7.

 Myślą, że są lepsi od innych.  Myślą, że każdy człowiek ma jakiś talent.

8.

 Czerpią z atutów innych ludzi („jadą na czyiś plecach”).  Inni ludzie ich inspirują i pomagają im się rozwijać.

na podstawie:


Zobacz także

Więzi mają wielką moc. Jak cieszyć się spotkaniami z bliskimi? Akcja: Szybki kurs czerpania przyjemności z życia #6

Sabrina Pilewicz: „Żeby dzień był świetny, musi świecić słońce”

Czas na rozmowę – Rozmowa na czas

chemtest.com.ua

CJC-1295

сиалис купить киев