Lifestyle

Od razu widać, które są chętne na przelotną znajomość, romans. To zabawa, bez zobowiązań. Przecież każdy jest dorosły

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
14 sierpnia 2017
Fot. iStock
 

Szczerze mówiąc, nie wiem, co kobiety w nim widzą. Rafał – z metra cięty, łysy, jakiś taki kanciasty. Naprawdę, rozumiem, że gusta są różne, ale i tak nie mogę wyjść z podziwu, że on przebiera w kobietach… Bez kompleksów zaczepia zapraszając na kolację ze śniadaniem. Słabe, ale kurczę, odnosi zamierzony skutek.

Agnieszka

Uśmiecha się na samą myśl. Agnieszka to studentka prawa. 23 lata, długie nogi, blondynka, szczupła. Można by właściwie myśleć, że modelka. – Poznałem ją w knajpie w Poznaniu. Siedziałam z koleżankami i wpadła mi w oku – opowiada. Postawił dziewczynom drinki, przysiadł się z kolegą od razy flirtując z Agnieszką. – To jest proste, jak ona pozwala sobie położyć rękę na kolanie, nie odsuwa się, kiedy ja się do niej przysuwam, to wiem, że mogę sobie na wiele pozwolić.

Anka

Pracowała w sklepie z kosmetykami w jednym z centrów handlowych, 26 lat. One wszystkie podobne do siebie. Na zdjęciu pokazuje mi szczupłą dziewczynę, w bardzo krótkiej spódniczce, jakiś weekend na żaglach. – To była krótka przygoda. W sumie dwa czy trzy weekendy wspólnie spędzone. Ona lubiła się bawić, ale w między czasie poznała chłopaka, twierdziła, że się chyba zakochała.

Andżelika

Po przejściach. Miała faceta, który ją bił, zresztą jego stary znajomy. – Spotkałem ją przypadkiem, minęliśmy się na ulicy. Najpierw wpadła mi w oko, a po chwili ją poznałem. Nie miała kasy, szukała pracy. Żal mi się jej zrobiło. Taka ładna dziewczyna… Pomieszkała trochę u mnie. Kilka miesięcy, miała spokój, bezpieczeństwo, mogła się odbić, znaleźć pracę, pomyśleć, co chce w życiu dalej robić. Ile miała lat? Na pewno przed 30-tką, przecież ja starszych nie zapraszam do siebie do domu.

Głośno zastanawiam się, co takiego się dzieje, że te dziewczyny zaczynają spotykać się z niemal 30 lat starszym od siebie facetem. – Jak to co? One chcą się dobrze bawić. I uwierz mi, żadna nie chce się wiązać, żadna nie myśli o poważnym związku. Mi to odpowiada, im jak widać też.

Opowiada, że zazwyczaj od razu widać, które są chętne na przelotną znajomość, romans – jak chcę mogę to nazwać. Najchętniej nazwałabym sprawę wprost i otwarcie, czyli zwykłą prostytucją, na ciut wyższym poziomie. Nikt o tym nie mówi, ale tak to wygląda. Większość dziewczyn przy starszych facetach, które widujemy podczas wakacji, to nic innego, jak oddawanie swojego towarzystwa i ciała za wyjazd na fajną, egzotyczną wycieczkę. – Znam wielu takich facetów. Po rozwodach, jak ja. Rozwiodłem się, jak mój syn miał sześć lat. Dawno temu, teraz już jest pełnoletni. A ja nigdy nie wziąłem drugi raz ślubu, bo i po co. Mam wielu kolegów, którzy robią podobnie. Mają swoje biznesy, ciężko pracują, ale też zarabiają niemało i stać ich na to, by poznaną w klubie studenckim pannę zabrać na jakiś weekend do wypasionego hotelu, kupić jakąś fajną kieckę.

Poznaję Rafała przyjaciela. Siedzimy razem w knajpie, popołudnie, centrum miasta.

– Zobacz, ta na pewno by dała się skusić na jakąś kolację. Wiesz, ośmiornice, krewetki. One uwielbiają te klimaty – śmieją się pokazując mi palcem co drugą dziewczynę.

Dwóch starszych – jakby nie patrzeć, choć nie wyglądają – panów. Bliżej im do 60-tki i wieku ojców tych dziewczyn niż ich chłopaków. – Jak masz kasę, to możesz wszystko, jesteś królem życia – mówi kolega. – I jakby to nie zabrzmiało, możesz mi wierzyć, że tak jest! Za kasę możesz mieć wszystko. Każda ma swoją cenę, a że jedne niższą – ich wybór.

Gotuje się we mnie, ale gryzę się w język. Chciałoby się górnolotnie powiedzieć, że miłości kupić się nie da. Ale już rozumiem, że oni miłość mają gdzieś. Zresztą, czy naprawdę nie da się kupić? – Znam dziewczyny, które dla kasy powiedzą ci, że kochają – mówi Rafał. Sam się o tym przekonał, kiedy poznał Edytę. Jedyna kobieta, która w jego życiu zatrzymała się na dłużej po rozwodzie. Miała czteroletnią córkę, starsza, bo 32 lata, więc jak na wybraki Rafała – dość dużo. Ale było w niej coś takiego, co sprawiło, że jej zaufał. – Może podświadomie potrzebuję kobiety w domu, chciałbym stworzyć rodzinę, mieć do kogo wracać wieczorem. Edyta urzekła mnie od pierwszego wejrzenia, nie wiedziałem, ile ma lat, że ma córkę. Bawiliśmy się razem cały wieczór w jednej z bałtyckich kurortów. A później zniknęła. No nigdy tak nie kończę wieczorów, że dziewczyna znika. Postawiłem na nogi całe miasteczko, wszystkich ludzi i po dwóch godzinach miałem jej numer telefonu. Wyłączony. I tak jej niedostępność tak mnie zgubiła. Jak już się do niej dodzwoniłem, jak poznałem jej historię, po dwóch tygodniach mieszkała u mnie z córką. Byliśmy razem dwa lata. Przyzwyczaiłem się do niej, do jej córki, pokochałem ją. Zresztą do dzisiaj małej wysyłam prezent na urodziny.

Co się stało? – Wszyscy mi mówili po jakimś czasie, że jej chodzi tylko o kasę. Ale nie chciałem w to wierzyć. Aż po dłuższym czasie zauważyłem, że znikają mi pieniądze. Zamontowałem kamerę. Kradła mi pieniądze, pracować nie chciała. Nie wiem, jakim głupim trzeba być, żeby tego nie widzieć, że jej tylko o pieniądze chodziło. Była cwana, wiedziała, jak mnie podejść. Dostałem za swoje. I chyba to jeszcze bardziej zraziło mnie do kobiet.

– My nic złego nie robimy – mówi kolega Rafała. – My tych dziewczyn do niczego nie zmuszamy. Są takie, które dają nam kosza. Jasne, że tak. Ale jednak zdecydowana większość chce się zabawić. One tylko tego chcą – dobrej zabawy, nie wymagają od nas deklaracji i zobowiązań, nie oznaczają się od razu na Facebooku „w związku”. Za to lubią wstawiać zdjęcia, jak jeżdżą na wielbłądach, czy pływają motorówką.

Umawiamy się wieczorem w jednej z popularnych knajp. Spóźniam się, a przy Rafale i jego trzech innych kolegach już siedzą młode dziewczyny. Pewnie mają maksymalnie 25 lat. Piją kolorowe drinki i potrząsają długimi włosami. – Nie siadam z wami, bo wam średnią wieku przy stole podniosę – śmieję się, kiedy Rafał do mnie podchodzi. – Zobacz, jakie to jest proste. Przyszły w cztery, koleżanki. Przyjechały na weekend do Warszawy się pobawić. A my im tę zabawę możemy zapewnić. W rękę wtyka mi numer do Agnieszki. – Zadzwoń, ona ci powie, jak to  z jej strony wygląda.

– Rafał? Jasne, że pamiętam. Mówił, że będzie pani dzwonić – słyszę w telefonie. – To był najlepszy czas w moim życiu – wspomina Agnieszka. – Już chyba nigdy później tak się nie bawiłam. Taksówki, knajpy, dobre jedzenie. Nigdy nie wiedziałam, gdzie będę w weekend, ale też kiedy on się odezwie. Na moje pytanie, ile to trwało, mówi, że kilka miesięcy. – Nie chciałam z nim być, wie pani, tak na stałe. W końcu starszy ode mnie, rodzice na zawał by zeszli. Czy czułam się wykorzystana? Nieeee. To było jakby jasno postawione na początku – bez zobowiązań, rzewnych SMS-ów. Tak też można. Dzisiaj? Pracuję w kancelarii prawnej. Mam narzeczonego, planujemy ślub… Ale tamto zawsze będę wspominać z uśmiechem i jakimś takim sentymentem.

Wszyscy są dorośli. Każdy wie, co daje, a odbiera w zamian… Coraz więcej widzę takich „układów”, wystarczy tylko dobrze się rozejrzeć, zwłaszcza w wakacje.


Lifestyle

Jak różnice w wychowaniu dziecka mogą rozbić małżeństwo. Na szczycie rodzinnej hierarchii jesteście oboje

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
14 sierpnia 2017
Fot. iStock/PeopleImages
 

Gdy się zakochujemy, tak „naprawdę”, „na zawsze”, zaczynamy snuć piękne plany. Wkrótce pojawiają się rozmowy o założeniu rodziny, o dzieciach. Ma być pięknie i filmowo, wszyscy szczęśliwi, uśmiechnięci… Lekceważymy fakt, że wychowano nas inaczej, że wpajano nam inne wartości. Że podskórnie, intuicyjnie skłaniamy się ku innym stylom wychowawczym. Tymczasem to są właśnie te sprawy, te różnice, których miłość nie przezwycięży, jeśli nie będziemy dążyć do mądrych kompromisów.

Prosta, wakacyjna scenka. Mama, tata i mała, może trzyletnia dziewczynka na obiedzie w nadmorskiej restauracji. Dziecko skubie kurczaka i frytki na stojąco, czasem podskakuje wokół stołu lub biegnie pobawić się w kąciku przeznaczonym dla najmłodszych. Mama cieszy się radością córki i spokojnie zjada swoją porcję. Tata (z jakiegoś powodu lekko poirytowany) chce natomiast, żeby mała usiadła na miejscu („Chodź tu, siadaj na pupie, przy jedzeniu się nie biega”.).

Mama natychmiast staje w obronie córki – Ona jest mała, nie będzie siedziała teraz za stołem po tylu godzinach jazdy. I tak była bardzo grzeczna. Tata nie ustępuje. – Zaraz idzie do przedszkola, powinna nauczyć się zachowywać przy jedzeniu. Rozmowa robi się coraz bardziej dynamiczna. – Przecież w domu zawsze siedzi, są wakacje. – To co, w wakacje może nie umieć się zachować?! – podnosi głos tata. Napięcie między rodzicami rośnie, mała markotnieje i coraz rzadziej podchodzi skubnąć „mięsko” lub frytkę. Woli klocki w kącie sali. Dyskusja rodziców kończy się zaś głośnym: „Rób co chcesz, moje zdanie i tak się dla ciebie nie liczy, sama ją sobie wychowuj” i łzami w oczach mamy. Między kobietą a mężczyzną zapada kompletna cisza. W tej ciszy skończą posiłek i wsiądą do samochodu. A dziewczynka z nosem na kwintę usiądzie w foteliku ściskając zaka.

Inny przykład, inna rodzina. Mama i tata z dwójką dzieci w wieku szkolnym, maszerują górskim szlakiem. Chłopiec opowiada jakąś zabawną historię, dziewczynka, odrobinę młodsza, również próbuje zwrócić na siebie uwagę rodziców. Wybrała jednak nienajlepszy sposób. Zrzuca kamienie pod nogi maszerujących za nią turystów. Robi się niebezpiecznie. Ktoś zwraca jej uwagę. Dopiero wtedy odzywają się rodzice. Mama zaczyna krzyczeć – Co ty robisz, ile razy ci powtarzałam, idziemy w góry, nie ma zabawy, nie ma szaleństw! Masz się słuchać.

Ojciec bierze stronę małej. – Nudzi się, trzeba się nią zająć. – To się nią zajmij, ja jestem od tego cały rok, chcę teraz odpocząć – odparowuje mama. Dziewczynka zaczyna jeszcze bardziej „rozrabiać”,  w końcu mama „nie wytrzymuje nerwowo” i daje jej klapsa. Ojciec głośno protestuje. Zaczyna się regularna kłótnia na szlaku. Tata jest przeciwny karom cielesnym, mama krzyczy, że dyscyplina musi być, bo potem trudno jej poradzić sobie z dziećmi w domu.

Turyści próbują wyminąć kłócącą się parę, zdezorientowane dzieci stoją  i patrzą na rodziców. Ci natomiast wypominają sobie każdą, najdrobniejszą sytuację wychowawczą, w której mieli odmienne zdanie. A potem zaczynają się „wycieczki osobiste”. „Bo Twoja matka ci na wszystko pozwalała”. ” Bo twój ojciec nie okazywał ci uczuć”. W końcu ojciec zawraca,  a mama popycha dzieci w górę szlaku. Spotkają się pewnie dopiero wieczorem, w hotelu i obrażeni usiądą razem do kolacji.

To oczywiście tylko przykłady, ale jest dużo innych, poważnych sytuacji, w których różnica zdań w kwestiach wychowawczych może prowadzić do rozpadu związku. Jeśli jedno z partnerów chce, by dziecko spało z rodzicami w łóżku, drugie natomiast uważa takie rozwiązanie za niedopuszczalne, bywa, że o intymności „we dwoje” muszą zapomnieć na dłuższy czas. Jeśli inaczej wyobrażamy sobie wymierzanie kar za niegrzeczne zachowanie i nagradzanie dzieci za ich sukcesy, dyscyplinowanie i wspólne spędzanie czasu z naszymi pociechami, konflikty są tylko kwestią czasu. A te na polu wychowawczym traktujemy przecież wyjątkowo ambicjonalnie.

Wychowano nas w różny sposób. Póki jesteśmy we dwoje, nie stanowi to dla nas większego problemu. Kiedy pojawiają się dzieci, pojawiają się również trudności. To właśnie wtedy musimy na nowo zbudować nasz związek, jako para. Nie zawsze to się udaje, niezależnie od tego jaka jest nasza historia i jak wielkie jest nasze uczucie. Bo to, jak nas wychowano „siedzi” gdzieś głęboko w środku i trudno z tym walczyć. To nas buduje, to sprawia, jakimi jesteśmy rodzicami i małżonkami. Dlatego niezwykle ważne jest, żebyśmy jako rodzicie i para jednocześnie starali się znaleźć wspólną płaszczyznę, jeśli chodzi o niektóre ważne podstawy rodzicielstwa. Wszelkie konflikty na tym polu należy oczywiście rozwiązywać przede wszystkim rozmową.

Jeśli nie chcesz, by różnice w waszym pojmowaniu rodzicielstwa i wychowywania dzieci zrujnowały twój związek, szanuj swojego partnera i wymagaj od niego tego samego. Rodzice czasem zapominają, że są na szczycie hierarchii w rodzinnej strukturze. A to oznacza, że ​oboje jej szefują, co jest niezwykle trudne.


Lifestyle

9 prostych trików, dzięki którym będziesz bardziej atrakcyjna i seksowna

Anna Wójtowicz
Anna Wójtowicz
14 sierpnia 2017
Fot. iStock/CoffeAndMilk

Każda z nas chce być piękna i podobać się innym – zarówno mężczyznom, jak i kobietom. Czytamy poradniki dotyczące tego, jak wyglądać lepiej i być bardziej atrakcyjną, chodzimy do salonów piękności. Chyba nikomu nie trzeba przypominać, że jesteśmy oceniane na podstawie tego, jak wyglądamy i jak się zachowujemy. Stosując kilka zasad możemy wpłynąć na to, jak będą postrzegać nas inni.

Jak wiemy obie płcie oceniają siebie pod kątem atrakcyjności i zdolności do reprodukcji. Zdaniem dr Midge Wilson z De Paul University, panowie patrząc na nas dokonują „oceny rozrodczości”. Według wielu badań przeprowadzonych w ciągu ostatniego stulecia, można faktycznie skorzystać z męskich pragnień biologicznych, które pomogą zdobyć tego wymarzonego.

Dlatego warto poznać kilka trików, dzięki którym staniesz się bardziej pociągająca, atrakcyjna i seksowna. W końcu każda z nas lubi czuć się piękna i chce by właśnie tak na nią patrzano. To naturalne.

7 tekstów, których wszystkie kobiety mają serdecznie dość

fot. iStock/Petar Chernaev

Uśmiech

Być może masz już dosyć słuchania o magii uśmiechu, ale to naprawdę działa! Kiedy się uśmiechasz, stajesz się 10 razy bardziej atrakcyjna. W ten sposób wysyłasz otoczeniu sygnał, że jesteś pozytywnie nastawiona, kochasz życie i ludzi. A każdy lubi przebywać w towarzystwie tych, którzy ich lubią.

Byleby pamiętać, że im bielsze i prostsze zęby tym lepiej. Dlatego warto dbać o ich stan.

Załóż coś czerwonego

Czerwony to kolor, który zwiększa naszą atrakcyjność. To nie musi być koniecznie ubranie, wystarczy szminka lub lakier na paznokciach. Zdaniem naukowców czerwone usta kojarzą się z rozszerzonymi naczyniami krwionośnymi, które pojawiają się podczas uprawiania seksu. A to podświadomie wpływa na mężczyzn i pobudza ich wyobraźnię.

Według badań panowie są absolutnie nieświadomi potężnego wpływu, jaki ma na nich kolor czerwony. Co ciekawsze, nie działa on w ocenie atrakcyjności kobiety przez inne kobiety.

Rozpuść włosy

Zdaniem naukowców długie i lśniące włosy są oznaką zdrowia i płodności. Mogą być także doczepy, ale należy zadbać, żeby wyglądały jak najbardziej naturalnie. Co ważne – zaniedbane, rozczochrane pasma zmniejszają atrakcyjność.

Zalety noszenia długich włosów potwierdziły badania. W 1995 roku pokazano mężczyznom zdjęcia kobiet z długimi i krótkimi włosami. Niezależnie od ich rysów twarzy, zdaniem panów bardziej atrakcyjna zawsze była ta kobieta, która miała długie pasma.

Naśladuj mimikę rozmówcy

Jeśli chcesz wydawać się swojemu rozmówcy bardziej atrakcyjna, naśladuj jego mimikę i ruchy. Nie rób jednak tego od razu, lecz odczekaj kilka minut i „nieświadomie” zrób to samo, co on zrobił przed chwilą. W ten sposób otrzyma sygnał, że jesteś do niego podobna, w związku z czym zacznie cię automatycznie lubić.

Dlatego warto wykorzystywać mowę ciała, która jest potężnym komunikatorem. Za jej pomocą możesz przekonać rozmówcę, że macie ze sobą wiele wspólnego i dzięki temu zwiększy się twoja szansa na osiągnięcie celu.

Nieskazitelna skóra

Wygląd skóry informuje nas o stanie czyjegoś zdrowia. Każda skaza jest sygnałem, który świadczy o pewnych dolegliwościach. Poza tym niestety, nie lubimy, gdy coś zakłóca ładny wygląd. Dlatego, żeby wyglądać bardziej atrakcyjnie, zadbaj o stan swojej skóry. Wykonuj odpowiednie maseczki, zabiegi. A jeśli trzeba – udaj się do specjalisty. Promienista cera doda ci uroku.

Zadbaj o odpowiedni ton głosu

To prawdziwa broń. Badania wykazały, że wysoki i delikatniejszy ton głosu wywołuje u rozmówców instynkty opiekuńcze. Przez to zaczynasz być traktowana jako subtelna istota, którą trzeba się zaopiekować.

Miej krągłości

Jedne badania dowodzą, że mężczyźni uwielbiają chudzinki, inne, że pełniejsze kobiety. Jak to jest naprawdę? Zdecydowana większość naukowców skłania się za tym, że panowie wolą panie o większych biodrach i krągłej pupie, gdyż kojarzą się im z płodnością. I co ciekawe, mają one wyższe IQ, dlatego uważane są bardziej interesujące (więcej na ten temat możesz przeczytać tutaj).

Dotykaj rozmówcy lub swojego ciała

Chcesz być oceniana jako bardziej atrakcyjna? Dotykaj! Gdy z kimś rozmawiasz, dotknij jego przedramienia. „W ten sposób okazujesz swoje zaangażowanie” – twierdzi psycholog Patti Wood, specjalizująca się w mowie ciała. Także dotykanie swojego obojczyka lub szyi to mocny sygnał, który zwiększa twoją atrakcyjność.

Używaj perfum

Zapach ma prawdziwą moc. Dobieraj odpowiednie perfumy, które pasują do ciebie i spryskaj nimi nadgarstki, miejsca za uszami i włosy. Delikatna mgiełka zapachu wpłynie na zmysły osób w twoim otoczeniu i sprawi, że będziesz wydawać się bardziej seksowna.

Jak widzisz, wystarczy kilka prostych trików, by inni postrzegali cię jako bardziej atrakcyjną i seksowną. Warto korzystać z tej wiedzy, aby zdobyć swoje cele. To brzmi może trochę jak namawianie do manipulacji, ale w końcu jesteśmy kobietami i posiadamy silne moce, które powinnyśmy wykorzystywać.


 

Źródło: ,


Zobacz także

Siostry od kuchni: Bajaderki nadziane malinami

Rozwiązanie akcji „List do dziecka”

Największa zakupowa trauma – przymierzalnie. Spróbuj stanąć przed lustrem i poczuć się dobrze. Nie ma szans

отзывы о препарате сиалис

сиалис цена

www.pills24.com.ua/kamagra/kamagra-100-mg-kamagra-100