Lifestyle

Przebrała się za mężczyznę, aby wziąć udział w imprezie dla ojców – odważna decyzja samotnej mamy

Karolina Krause
Karolina Krause
24 lutego 2017
Fot. Screen z Facebooka Whitney Kittrell
 

Kiedy 3 lata temu Whitney Kittrell została samotną matką, poprzysięgła sobie, że nie pozwoli, by któremukolwiek z jej dzieci czegokolwiek w związku z tym zabrakło. Dlatego, gdy jej kilkuletni syn wrócił pewnego dnia z przedszkola, z zaproszeniem na „Dzień ojca i syna” – wiedziała już co musi zrobić.

Na wszelki wypadek zapytała jednak swojego przedszkolaka, czy nie wolałby, by na wydarzenie poszedł z nim jego dziadek. Wtedy popatrzył na nią z uśmiechem i odpowiedział: Chcę, żebyś to ty ze mną poszła. To ty jesteś moją mamą… i tatą.”

Niewiele myśląc Whitney włożyła ubrania swojego ojca, narysowała na twarzy profesjonalny zarost i pełna obaw poszła ze swoim dzieckiem na przygotowane przez placówkę śniadanie dla ojców.

Swoim zdjęciem podzieliła się później na Facebooku, a ich historia w mgnieniu oka stała się medialnym hitem!

Byłam zakłopotana, ale mimo to nie mogłam powstrzymać uśmiechu, gdy syn przedstawiał mnie swoim małym przyjaciołom, mówiąc: „To moja mama, która jest także moim tatą, dlatego ją przyprowadziłem”. Staram się jak mogę, by czuły się kochane i niczego im nie brakowało, czasem jednak zastanawiam się, czy rzeczywiście daję radę… Kiedy odchodziłam syn rzucił mi się na szyję i wyszeptał do ucha – mamo, wiem, że zawsze mogę na ciebie liczyć, dziękuję, że jesteś przy mnie i tyle dla mnie robisz, kocham cię – pocałował mnie w szyję i pobiegł. Mam nadzieję że zapamięta ten dzień, bo ja na pewno nie zapomnę jego słodkich słów…

Internauci przyznają, że historia odważnej mamy  szczerze ich wzruszyła. Jednak część z nich zastanawia się, czy rzeczywiście taka wydarzenia powinny mieć miejsce. Coraz więcej jest bowiem samotnych rodziców ,a stawianie ich w takiej sytuacji jest co najmniej nietaktowne.Tym bardziej zachwyca nas postawa tej odważnej mamy, które z tak kłopotliwej sytuacji potrafiła wyjść obronną ręką i z uśmiechem na twarzy.


Lifestyle

12 niezawodnych filmowych wyciskaczy łez – idealne, gdy masz ochotę się wypłakać

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
24 lutego 2017
Fot. iStock/Luka Lajst
 

Zdarzają się takie dni, takie momenty w naszym życiu, gdy chce nam się ryczeć, płakać, po prostu wyć w poduszkę. Nie musi być konkretnego powodu dla takiego stanu – ot, smutek, który czasami się zdarza i przejmuje nad nami kontrolę, kilka gorszych dni, wiosenne przesilenie. I nie ma w tym nic złego, a płacz może być dla nas swoistym katharsis. Potrzebujecie inspiracji do łez? Z pomocą przyjdą wam filmy! Oto 12 produkcji, które idealnie nadają się na wieczór pełen wzruszeń i łez. Przygotujcie chusteczki – mogą się przydać!

„Love story”, reż. Arthur Hiller

Jeden z najsłynniejszych melodramatów wszech czasów i historia wielkiej miłości, na której łzy ocierały już miliony widzów. Olivier (Ryan O’Neal) jest studentem prawa pochodzącym z zamożnej rodziny. Jenny (Ali MacGraw) to studentka muzyki, córka zwykłego piekarza. Młodzi zakochują się w sobie , ale kiedy Olivier przedstawia Jenny swoim rodzicom, ich związek nie zostaje przez nich zaakceptowany. Olivier mimo sprzeciwu rodziców związuje się z Jenny jednak los szykuje dla nich bolesną niespodziankę…

„Stalowe magnolie”, reż. Herbert Ross

Sześć przyjaciółek spotyka się w miejscowym salonie piękności, by wymieniać się plotkami. Rozmawiają, zwierzają się, kłócą się, dzielą doświadczeniami i razem walczą z przeciwnościami losu i osobistymi tragediami. Ten film to przede wszystkim znakomita kobieca obsada (Sally Field, Julia Roberts, Shireley MacLaine, Olympia Dukakis, Dolly Parton, Daryl Hannah) i mnóstwo emocji, które wzruszą, wycisną łzy, a nieraz i rozbawią na całego. To po prostu trzeba zobaczyć!

„Pamiętnik”, reż. Nick Cassavetes

Film zrealizowano na podstawie bestsellerowej powieści Nicolasa Sparksa, mistrza dostarczania czytelnikom wzruszeń. To historia miłości Noah i Allie, która rozkwitła na początku lat 40. Dowiadujemy się o niej z pamiętnika, który staruszek Duke czyta swojej ukochanej cierpiącej na chorobę Alzhaimera. Piękna opowieść i piękny film wart obejrzenia – z pewnością skłoni do przemyśleń i zadumy. W rolach głównych Ryan Gosling i Rachel McAdams.

„Król lew”, reż. Rob Minkoff, Roger Allers

Film animowany może nie kojarzy się od razu ze łzami i wzruszeniem, ale któż nie płakał na seansie „Króla lwa”? Mały Simba obwinia się za śmierć swojego ojca, króla Mufasy i ucieka rezygnując z przynależnego mu tronu. Jego miejsce zajmuje zły Skaza – czy po latach Simba odzyska władzę? Ten film to kawałek historii kina i świetna muzyka, która została uhonorowana Oskarem. No i ma tę zaletę, że można go oglądać nawet całą rodziną.

„Lista Schindlera”, reż. Steven Spielberg

Historia Oskara Schindlera, przedsiębiorcy, który w czasie II wojny światowej uratował przed pobytem w obozach koncentracyjnych ponad tysiąc Żydów. Ta oparta na faktach opowieść to film niezwykle poruszający, trudna lekcja historii, ale z pewnością warta obejrzenia i uronienia kilku łez. Polecamy!

„Życie jest piękne”, reż. Roberto Benigni

Guido zostaje zamknięty w obozie koncentracyjnym ze swoim synem Giousem. Mężczyzna próbuje jednak przekonać chłopca, że okrutna rzeczywistość to tylko forma zabawy dla dorosłych. Film określany jest mianem komedii o holocauście, ale pod pozorem dobrego humoru ukrywa się coś znacznie głębszego i tragicznego. Nie raz oczy zaszklą się niebezpiecznie, a łzy polecą.

„Mój przyjaciel Hachiko”, reż. Lasse Hallström

Profesor Parker Wilson (Richard Gere) namówiony przez córkę bierze pod swój dach szczeniaka. Mężczyznę i zwierzę zaczyna łączyć niezwykła więź – pies Hachiko codziennie odprowadza swego pana na dworzec, a później punktualnie wraca by powitać go ponownie. Film inspirowany jest prawdziwymi wydarzeniami, które miały miejsce w Tokio w latach dwudziestych i na początku lat trzydziestych ubiegłego wieku.

„Zielona mila”, reż. Frank Darabont

John Coffey (Michael Clarke Duncan) oczekuje na karę śmierci za morderstwo dwóch dziewczynek. Jednym ze strażników więziennych jest Paul Edgecombe (Tom Hanks), którego życie odmieni się po poznaniu nowego skazańca. Film ten, będący adaptacją powieści Stephena Kinga, uważany jest za arcydzieło, fenomenalne i genialne widowisko. Mówi się także, że nawet faceci płaczą na „Zielonej mili” – warto sprawdzić to osobiście.

„Zanim się pojawiłeś”, reż. Thea Sharrock

Lou ma 26 lat, pochodzi z niewielkiego miasteczka i nie ma konkretnych planów na swoje życie. Podejmuje się opieki nad niepełnosprawnym Willem, młodym bogatym bankierem, który po wypadku stał się cyniczny i zgorzkniały. Dziewczyna pokazuje mu zupełnie inne życie, a przy tym sama odnajduje sens swojego. Ta historia to klasyczny melodramat, ale w całkiem niezłym wykonaniu – na wypłakanie się film idealny.

„Buntownik z wyboru”, reż. Gus Van Sant

Ten film był przepustką do kariery dla jego scenarzystów i głównych aktorów – Matta Damona i Bena Afflecka. To historia Willa, zbuntowanego geniusza, któremu jednak z nauką i przepisami prawa nie po drodze. Pracuje jako sprzątacz na uniwersytecie, chadza z kuplami do barów i wszczyna awantury. Profesor matematyki przypadkowo odkrywa jego talent i postanawia wykorzystać niesamowite umiejętności. Kto nie widział musi koniecznie nadrobić, bo film jest po prostu świetny!

„Stowarzyszenie umarłych poetów”, reż. Peter Weir

O kapitanie, mój kapitanie! A kapitanem tym jest Robin Williams grający ekscentrycznego nauczyciela Johna Keatinga, który w konserwatywnym liceum stara się wpoić uczniom miłość do poezji i zasadę „carpe diem”.  Zainspirowani jego lekcjami uczniowie odnawiają sekretny związek – Stowarzyszenie Umarłych Poetów. Świetna rola Williamsa i niezapomniany film!

„Ciekawy przypadek Benjamina Buttona”, reż. David Fincher

Tytułowy Benjamin to unikatowy przypadek człowieka, który urodził się stary i umarł jako młody. Poznajemy jego historię od końca I wojny światowej aż po XXI wiek, jego smutki i radości, miłość i problemy. I choć Benjamin Button bez wątpienia jest inny, wyjątkowy, to łączy nas z nim jedno – nikt z nas nie potrafi zatrzymać zbyt szybko upływającego czasu…  Wzruszeń dostarczać będą m.in. Brad Pitt, Cate Blanchett i Tilda Swinton. Naprawdę warto.


Lifestyle

Dziś Dzień Niespodziewanego Całusa. Wymyślcie najlepsze, najbardziej zaskakujące święto. Będziemy je obchodzić w Oh!Me

Redakcja
Redakcja
24 lutego 2017
Fot. iStock/Rohappy

Wiecie jaki dzisiaj jest dzień? Dzień Niespodziewanego Całusa. Już kiedyś rozmawiałyśmy w redakcji o tym, że właściwie w niemal w każdy dzień w roku jest jakieś święto. I to wcale nie jakiś tam Dzień Chłopaka, Dzień Kobiet, czy Dzień Kota. O nie, okazuje się, że ludzka fantazja sięga dalej… Albo jeszcze dalej. 

Wiecie, jaki zaskakujące święta można znaleźć w kalendarzu? Na przykład:

26 luty to Dzień Pozdrawiania Blondynek

10 marzec Dzień Całowania w Czoło

12 marzec Światowy Dzień Drzemki w Pracy – oo to się nam podoba. 🙂

4 kwiecień to Dzień Marchewki… Cokolwiek by to znaczyło.

1 maj – Ogólnopolski Dzień Kaszanki.  To trochę tłumaczy rozpoczęcie sezonu grillowego w tym czasie.

6 maj – Międzynarodowy Dzień Bez Diety. Jak tu nie lubić takiego dnia!

20 sierpnia – Dzień Komara i uwaga Dzień Wyznawania Miłości.

9 grudnia Dzień Dziewic.

Można by wymieniać i wymieniać. Ale my wpadłyśmy na inny pomysł. Napiszcie w komentarzu jakie święto chciałybyście obchodzić i dlaczego. Obiecujemy, że to, które uznamy redakcyjnie za najlepsze – będziemy obchodzić na Oh!Me.

Pięć najlepszych, najciekawszych i najzabawniejszych komentarzy nagrodzimy nagrodami niespodziankami!

To jak? Macie jakieś pomysły?

Czekamy na wasze propozycje do 1. marca. 🙂

 


Zobacz także

Nieperfekcyjna mama: „Macierzyństwo nauczyło mnie najważniejszego, że będąc nieperfekcyjną, też można być szczęśliwą"

„Macierzyństwo nauczyło mnie najważniejszego, że będąc nieperfekcyjną, też można być szczęśliwą”

Brzuch Matki Boskiej – cztery pokolenia kobiet na życiowym szlaku

"Chcesz żebym nie dożyła twojego wesela?!". Czyli czego lepiej nie mówić singielce / Singielki są szczęśliwsze - mówią naukowcy

Singielki są szczęśliwsze – mówią naukowcy