Lifestyle Patronaty

Pokaz mody dziecięcej, jako finał tegorocznej współpracy Mustache.pl i Omenaa Foundation

Redakcja
Redakcja
19 grudnia 2019
Fot. Materiały prasowe
 

Już w niedzielę, 20 grudnia w sali Mikołajskiej w Pałacu Kultury i Nauki odbędzie się charytatywny pokaz mody zwieńczający tegoroczną współprace fundacji Omeny Mensah i platformy Mustache.pl. W pokazie wezmą udział dzieci, których rodzice pochodzą z różnych stron świata oraz pociechy polskich gwiazd zaangażowanych w akcję. Muzyczne wrażenia podczas pokazu zapewni zjawiskowy zespół The Dumplings.

Znana dziennikarka, postanowiła pomóc dzieciom w Afryce i zebrać fundusze na budowę szkoły w kraju swoich korzeni. Całkowity dochód ze sprzedaży produktów zostanie przeznaczony na budowę nowoczesnego ośrodka szkolnego w Ghanie. Ośrodek ma nie tylko zapewniać dostęp do edukacji ale także dawać bezpieczeństwo dla blisko 150 podopiecznych.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Podczas wizyty jednego z wolontariuszy Fundacji w ośrodku Don Bosco dzieci same narysowały swoje marzenia a wynik ich prac, przy pomocy marki Aloha From Deer, przeniesiono na tkaninę, tworząc unikalną kolekcję Spełniamy Marzenia, z której cały dochód wspiera budowę szkoły. Całość kolekcji dostępna jest nie tylko na ale także na specjalnym stoisku na targach Mustache Yard Sale vol 17 powered by Honor (19-20.12 Warszawa PKiN), gdzie będzie można też posłuchać o całej akcji, zobaczyć filmy nakręcone na miejscu, a także pomalować największy tego dnia w Warszawie T-shirt.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

W listopadzie podczas wspólnego świętowania Międzynarodowego Dnia Tolerancji, zorganizowany został weekend tolerancji, do którego przyłączyli się m.in. Agnieszka Jastrzębska, Maffashion, Radek Pestka, Kamila Szczawińska, Marta Wierzbicka, Littlemooonster96, Michał Piróg, Ekskluzywny Menel czy Wujaszek Liestyle. Przy tej okazji, w jednej z warszawskich szkół podstawowych, odbyły się też warsztaty o tolerancji prowadzone przez Omene Mensah.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Pokaz mody, który odbędzie się w Pałacu Kultury i Nauki przy okazji targów Mustache Yard Sale vol 17 powered by Honor, jest podsumowaniem tegorocznych wspólnych działań Omenaa Foundation i Mustache.pl. To wyjątkowa inicjatywa, gdyż w pokazie ubrania zaprezentują właśnie dzieci. Pojawią się Kolorowe Dzieci – podopieczni Omenaa Foundation wraz z pociechami znanych gwiazd m.in. córka Odety Moro – Sonia Figurska; Vincent, syn Anny Ibisz; Maks, syn Katarzyny Zdanowicz, córka Omany Mensah,  Marty Kuligowskiej i Mariusza Totoszki.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Podczas pokazu zaprezentowane zostaną ubrania polskich projektantów oraz specjalna linia produktów, na które naniesiono autentyczne rysunki przedstawiające marzenia dzieci z Ghany. Całość stylizacji dopełniona zostanie butami z nowej, specjalnej kolekcji firmy BARTEK, zaprojektowanej przy współpracy z teamem projektantów z i dostępne w sprzedaży w 2016 roku. Opiekę nad backstagem i doskonałym przygotowaniem dzieci do pokazu objęła firma INGLOT. Stylistki Mustache.pl będzie wspierał laureat tegorocznej edycji Top Model Radek Pestka. Patronat medialny nad pokazem objął portal Jastrząb Post, na którym pojawi się wyjątkowa relacja z wydarzenia a całość zostanie poprowadzona przez Omenę Mensah. Podczas pokazu czas umili wszystkim występ zespołu The Dumplings, młody duet wykonujący muzykę electropop w składzie Justyna Święs i Kuba Karaśnie. Laureaci Freyderyków z pewnością zagrają takie przebojoje jak Betonowy Las czy Nie gotujemy.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Pośród zaproszonych gości pojawią się m.in Agnieszka Jastrzębska, Odeta Moro, blogerka Pani Ekscelencja, Katarzyna Zdanowicz, Anna Ibisz, Radek Pestka, Mariusz Totoszko, Marta Kuligowska, Justyna Tomańska, blogerka Pani Ekscelencja, Bilguun Ariunbaatar, Areta Szpura czy Misheel Jargalsaikhan. Bilety-cegiełki, z których całkowity dochód zostanie przekazany na budowę szkoły, dostępne są na platformie .

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Pokaz mody odbędzie się 20 grudnia, o godzinie 13.00 w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie w Sali Mikołajskiej podczas targów mody Mustache Yard Sale vol 17 powered by Honor. Bilety cegiełki dostępne na stoisku Bilety na pokaz dostępne będą przez całą sobotę przy stanowisku akcji w strefie dziecięcej targów. Symobliczna opłata za bilet-cegiełkę zostanie w całości przekazana fundacji.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Tak powstawały rysunki dzieci:

 

Akcja dostępna

Linki do wydarzenia na fb:

Omenaa Mensah – Jako pół Ghanka doskonale zna problematykę tolerancji i różnic kulturowych. Prezes i inicjatorka fundacji. Prezenterka telewizyjna od 11 lat związana z telewizją TVN. Właścicielka marki Ammadora. Absolwentka Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu, gdzie studiowała zarządzanie  – specjalizacja europeistyka. Aktualnie studentka III roku studiów doktoranckich o profilu ekonomiczno-społecznym na SGH w Warszawie.

Fundacja Omeny – Fundacja zajmuje się budowaniem postaw tolerancji i wzbudzeniem w dzieciach i młodzieży pozytywnych refleksji na temat odmienności innych kultur i narodów oraz zachęcaniem do zainteresowania się losem grup mniejszościowych. Rozwija emocje i empatię a tym samym uczy szacunku do innych ludzi i przeciwdziała dyskryminacji. Pokazuje, że ludzie są równi bez względu na kolor skóry czy wyznanie.

Mustache.pl – organizator niezależnych targów mody i właściciel największego polskiego marketplace dla niezależnych europejskich projektantów mody demokratycznej i designu. Skupiamy ponad 700 projektantów, którzy oferują naszym klientom ponad 20 000 produktów. Od połowy 2019 roku poza wspieraniem polskiego niezależnego rynku mody, działamy z Fundacją Omeny Mensah, w projekcie budowy szkoły dla dzieci z Ghany.

The Dumplings – polski duet muzyczny wykonujący muzykę electropop. Początkowo zdobył popularno

jako fenomen internetowy. W 2014 zespół wydał swój debiutancki album No Bad Days, który miał swoją premierę 13 maja i został nagrodzony Fryderykiem za fonograficzny debiut roku.


Lifestyle Patronaty

Dobre czy złe? Optymistyczne czy pesymistyczne? Czy mamy wpływ na swoje życie?

Małgorzata Sessionbordercontroller.info
Małgorzata Sessionbordercontroller.info
20 grudnia 2019
Fot. iStock
 

Często słyszę od swoich pacjentów „Nie można nikomu ufać”. Albo „Ludzie są źli”,  „Człowiek nie liczy się właściwie we wszechświecie”. Mówią „Życie jest nieustającą walką z cierpieniem”, „Jestem skazany na nieszczęście”. Pytają też „Czy praca nad sobą ma sens skoro tak mało od nas zależy?”,”Po co to zmieniać, skoro i tak za chwilę wszystko złe wróci?”. A ja uśmiecham się pod nosem i mimo iż daleko mi do filozofa egzystencjalnego, odpowiadam „Masz tylko dwie odpowiedzi: tak lub nie. Pomyśl, jak każda z nich zmieni scenariusz twojego życia”.

Jeśliby założyć, że istnieje głównie zło. Ludzie są z natury źli, życie pozbawione sensu, a człowiek nie ma wpływu na to, co się dzieje wokół niego – to rzeczywiście nasze działania powinny ograniczyć się tylko do korzystania z farmakologii, która będzie uśmierzać nasz ból i pozwoli wytrwać do śmierci. Wytrwać, nie żyć. Możemy tylko modlić się (jeśli jesteśmy wierzący), że zło nie zostanie zasymilowane do większego systemu ideologicznego jak totalitaryzm, który doprowadzi świat do katastrofy. Możemy też łudzić się, że nasz scenariusz życia zapisany w gwiazdach (dla wierzących w astrologię) lub dziejący się z przypadku będzie o tyle łaskawy, że pozwoli nam godnie przeżyć długie lata do starości i zminimalizować cierpienie fizyczne i psychiczne. Bo to, że będziemy cierpieć (bardzo) – to pewne.

Mój znajomy melancholik (tak siebie określa) jest w stanie przeprowadzić całkiem logiczny wywód filozoficzny, by udowodnić mi, że to myślenie jest jedynym zasadnym, a założenia psychologii pozytywnej, która dynamicznie rozwija się obecnie w mojej dziedzinie nauki – to czysta racjonalizacja. Próbuję go przekonać, ale bynajmniej nie dlatego, że miałabym taką moc i wiedzę by udowodnić swoją rację. Jest mi go po prostu żal, bo to człowiek dobry i niezwykle zdolny, ale wciąż jest smutny. I wciąż nie ma motywacji by fajnie żyć. – Dlaczego nie zgłosiłeś się do tego „konkursu”? – pytam zdziwiona, będąc przekonaną, że ze swoim talentem pokonałby swoich przeciwników. – Nie wiem. Nie mam siły – odpowiada. Rzeczywiście na jego miejscu myślałabym podobnie, gdybym zakładała, że na niewiele spraw mam wpływ, a mocowanie się z przeznaczeniem jest bez sensu, bo i tak wszyscy umrzemy?

Jeśli założyć, że istnieje wokół nas dobro. Człowiek rodzi się dobry, a dopiero w procesie socjalizacji uczy się negatywnych mechanizmów zachowań, mówimy wtedy o nim, że jest zły. Pytanie, czy człowiek jest zły czy po prostu robi złe rzeczy, bo: tak go wychowano, ma w sobie wielką frustrację, jest nieszczęśliwy? Jeśli spojrzymy na małe dziecko, to czy którekolwiek z nich jest złe? Ugryzie nas w rękę, bo jest złe czy może jest sfrustrowane, bo nie jest zrozumiane? Uderzy w szkole kolegę, bo jest złe czy może nie umie sobie poradzić z agresją, a może ktoś krzywdzi je w domu i tak odreagowuje? Nie znam złych dzieci, co jest dowodem na to, że zło jest tworem nabytym, nie wrodzonym. Co oznacza tym samym, że człowiek MA wpływ. Na swoje życie, samopoczucie, innych ludzi i świat. Wiem, wiem: choroby, wojny, kataklizmy – zdarzenia takie podważają ludzką sprawczość, ale jej nie przekreślają. Bo wpływ człowieka na życie to skala. Może nie mamy stu procentowego przełożenia, ale czy pięćdziesiąt to nie jest dużo? A na pewno więcej niż zero.

Moja koleżanka w kontrze do melancholika określa siebie jako nierealną optymistką (pokonała raka jajnika). Mówi do mnie „Będę żyć, bo życie kocha mnie z wzajemnością. Nie słuchałam rokowań, w których 70% przegrywa z rakiem. Wiedziałam, że będę w tej trzydziestce”. Jej postawa potwierdza wiele badań, które mówią o roli czynnika psychicznego w walce z nowotworem, z chorobami. Ale można to odnieść szerzej – chciałabym pięknie przeżyć swoje życie, a moje życie chce być pięknie przeżyte. Miłość nasza i życia z wzajemnością.

Psychologia pozytywna mówi o ludzkiej mocy i umiejętności zmiany. O tym, że przeżywania szczęścia czasami musimy się nauczyć poprzez świadomość myśli, uczuć i działań. Wtedy możemy być bardziej, więcej i lepiej. To samo zdarzenie może być dla człowieka źródłem radości, jak i smutku. Jeśli ten rok był trudny, nawet bardzo trudny możemy nazwać go kryzysem. A kryzys, jeśli podejdziemy do niego twórczo i pozytywnie, jest zawsze i to naprawdę zawsze zmianą. A często i progresem. Przewartościowanie życia, usensownienie i odzyskanie motywacji do lepszego życia. Mój przyjaciel wrócił ostatnio ze szkolnej imprezy gwiazdkowej, gdzie spotykali się wspólnie rodzice i dzieci. Był jedyny sam wśród par. Spojrzał na swoje życie z lotu ptaka i zadzwonił do mnie: „Beznadzieja. Przegrałem swoje życie”. Zaśmiałam się i odpowiedziałam „Wspaniałość. Wreszcie możesz je wygrać”. Dlaczego? Bo poczuł tak duży dyskomfort, że może mu już być trudno się z nim ułożyć. Bo w tym jednym momencie wzrosła jego świadomość, co do tego, w jakim jest momencie życia, co utracił i czego mu brakuje. Bo doświadczył kryzysu. Im głębszy kryzys, tym więcej zniszczeń. Im więcej zniszczeń tym większa przestrzeń na nowe. Nowe znaczy lepsze.

Na koniec zawsze opowiadam znaną wszystkim przypowiastkę nieznanego autora „Pe­wien in­diański chłopiec za­pytał kiedyś dziadka: – Co sądzisz o sytuacji na świecie? Dziadek odpowiedział: – Czuję się tak, jak­by w moim ser­cu toczyły walkę dwa wil­ki. Je­den jest pełen złości i niena­wiści. Dru­giego prze­pełnia miłość, prze­bacze­nie i pokój. – Który zwycięży? – chciał wie­dzieć chłopiec.- Ten, które­go kar­mię – od­rzekł na to dziadek.

Każdy z nas ma swoją walkę. Między dobrem a złem. Beznadzieją i wspaniałością. Optymizmem i pesymizmem. A przede wszystkim wpływem na życie i jego brakiem. Ja wybieram tę odpowiedź, która sprawia, że moje życie, nawet jeśli to tylko ułamek sekundy na ziemi, jest czasami znośne, często dobre, a bywa naprawdę piękne.


Lifestyle Patronaty

Czy istnieje życie po rozstaniu? Cóż to za pytanie!

Małgorzata Sessionbordercontroller.info
Małgorzata Sessionbordercontroller.info
18 grudnia 2019
Fot. Unsplash / John Mark Arnold /

Dostaję list. „Pamięta Pani tekst – „jeszcze będziesz kochać Fi” ? Czytałam go codziennie przez wiele dni, bo wiedziałam co się zbliża wielkimi  krokami. Czułam to. Baby to czują po prostu (…).  Zimna przerażająca cisza… w nim, w jego oczach , w łazience gdzie siedziałam na podłodze prosząc żeby to jeszcze przemyślał. I jak mantrę powtarzam dziś te słowa, jakbym chciała nauczyć się ich na pamięć, połknąć, przetrawić, może to serce głupie tak naiwne w końcu zrozumie”.

Ból, gdy ktoś odchodzi… jest nie do zniesienia. Czasami przypomina emocjonalne reakcje po śmierci kogoś bliskiego. Szok, niedowierzanie, zaprzeczanie, wielkie cierpienie, rozpacz. Tęsknota za tym, co już nie wróci. W tej jednej chwili, gdy rozstanie nie jest już wymysłem lęku, nie jest wyobrażonym scenariuszem wewnątrz naszego umysłu, nie jest już intuicją. Po prostu się dzieje. Ktoś mówi:

KONIEC. Nie kocham. Lub po prostu znika, jakby nie był zobowiązany do pożegnania

To jest ten jeden moment, w którym znaną ci rzeczywistość zastępuję inna. Obca, początkowo pusta, pełna tęsknoty i braku. Gdy jeszcze wczoraj przecież był (choć już czułaś, że właściwie go nie ma), ale siedział w twoim fotelu, pił herbatę z kubka, który dopiero co umył się w zmywarce, wysłał smsa (enigmatyczny, chłodny, ale wyświetlił jego obecność w twoim życiu), powiedział „do zobaczenia”, a przecież to nie oznacza, że jest ciąg dalszy, a teraz okazuje się, że nie. Gdy jeszcze w nocy myślałaś o tym, że uda się to wszystko naprawić (to znaczy ty będziesz naprawiać), bo przecież jest między wami czas i zobowiązanie i miłość (choć już dawno nikt o niej nie wspominał), można jeszcze wiele zrobić, tyle w tobie było nadziei. „ I wczoraj tak bardzo nie chciałam go prosić. Tak bardzo nie chciałam go błagać. O maleńka szansę  (och jak ja bym się wtedy postarała), o minutę rozmowy, o wytłumaczenie dlaczego… dlaczego mi to zrobił po raz drugi… bo już raz uciekł do niej. i wpuściłam go, równo miesiąc temu… i miało już być pięknie i już wszystko ponoć zrozumiał i wiedział… i cisza.”

Cisza jest najgorsza – myślisz. Nie możesz już znieść tego milczenia…

…choć kiedyś wydawało ci się, że nie ma nic gorszego niż przykre słowa, krzyk, chłodne syntetyczne zdania, które mówiły tylko o obojętności. Ale koniec jest czymś najstraszniejszym, bo nawet w tamtym (braku) dialogu była nadzieja. Jest człowiek, jest miłość. Jest miłość, jest przyszłość. Cisza jest nicością. Brakiem człowieka. Miłości. Przyszłości.

Może coś zrobiłam źle? Do ciszy dołącza zazwyczaj wredna przyjaciółka oskarżycielka. Twój wewnętrzny krytyk przywołany w rozpaczy. Mogłam nie być taka ostra. Obrażalska. Kłótliwa. Mogłam się postarać bardziej. Albo starać się mniej. Być chłodniejsza. Kazać mu za sobą gonić. Być nieuchwytną. Nie prosić. Nie błagać. Złapać dystans.

Mogłam zrobić więcej – włącza się zadaniowiec. Zapisać go na terapię. Nas razem. Siebie też. Do psychiatry (mógł potrzebować leków). Może na jakieś zajęcia razem (taniec? joga?). Zapraszać znajomych. Być milszą dla jego mamy. Mogłam lepiej gotować. Schudnąć. Więcej czytać. Rozmawiać o jego pracy. Zmienić coś w łóżku. Zaskoczyć go. Uwieść. Zaplanować podróż. Wyjechać. Mieć dla siebie czas.

Wczoraj napisał mi „tęsknie”… to już prawdziwe okrucieństwo biorąc pod uwagę, że od poniedziałku żyje z inną kobietą, nie uważa Pani?

„Łatwiej jest gdy mężczyzna odchodzi do nieznajomej, w niebyt. A ja znam jej uśmiech i kształt łydek, kolor włosów i rozkład mieszkania, słyszałam jej głos i widziałam jaką aurę roztacza. Trudne to bardzo, dziś mam kryzys.  Przepraszam, wykreślam te dni, mówię sobie – poczekaj , poczekaj, oddychaj, czas wszystko ukoi… tylko czas”.

Tak. Oni czasami wracają. Wpadają na chwilę zobaczyć, czy jest gdzie wracać. Tak na wszelki wypadek, jakby tam nie wyszło. Albo podkarmić swoje ego, które być może bez ciebie jest dużo słabsze, kruchsze, niepewne. Jeśli byłaś dawcą, nie jest łatwo z ciebie zrezygnować (właściwie z tego, co dajesz). Często tak się dzieje, że odchodzą do biorców (biorczyń?). Nagle stają po drugiej stronie barykady i okazuje się, że im się chce, potrafią, dają. Dlaczego nie dawali tu? Bo ktoś dawał podwójnie. Tacy wracają najczęściej, aby naładować baterie, które szybko zużywają w nowej relacji.

Wracają też, bo tęsknią. Nawet gdy nie kochają, to przecież spędzili z porzuconą osobą jakiś czas, jest jakaś więź, porozumienie, bliskość wpisana w godziny spędzone razem. Przytulą policzek na chwilę i biegną dalej. Nie rozumiesz tego, bo ty nie masz gdzie iść. Nie tylko nie masz pojęcia, gdzie byś miała się podziać, ale też nie masz siły. Ten moment przytulenia sprawia, że nawet jeśli zrobiłaś krok do przodu wracasz w to samo miejsce. W ten ostatni moment razem. Zaczynasz odliczanie od początku.

Czasami mimo iż są sprawcami tego rozstania, zaczynają nas nienawidzić…

Masz nawet wrażenie, że wasza przeszłość nagle staje się jakimś nowym tworem. Tak jakby podmienić cię na te 5 lat. Niedobra, nieczuła, zaborcza, chciwa. Czy to naprawdę o tobie? Może ty żyłaś w jakiejś innej relacji? Jakieś science-fiction. Otóż nie, mechanizm jest podobny. Im było gorzej, tym bardziej racjonalne staje się rozstanie. Im ty byłaś gorsza, tym bardziej możliwe społeczne usankcjonowanie jego decyzji. Kto by chciał być z taką kobietą, w takim związku? Jedna z pacjentek powiedziała mi kiedyś „Zabrał mi 18 lat życia”. Relacja, którą zdewastował w swoich opowieściach. Mówiła „Nie mam nawet swojej przeszłości”. Boli, wiem.

Boli też to, gdy widzimy, jak potrafi być inny. Czuły, troskliwy, opiekuńczy, zakochany. Podczas gdy ty łapałaś mikrosekundy jego dobroci. Łudzisz się, że za chwilę pokaże jej swoją prawdziwą twarz. Niestety tego nie możemy być pewni. Bywa, że w jednych relacjach jesteśmy katem, a w innych ofiarą. Możesz tylko myśleć o tym, jaki był dla ciebie. I jaki nie był.

Ludzie, których kochamy, czasami od nas odchodzą. To smutne bardzo, ale spotyka większość osób, które znam. Ci co odchodzą, często nie wracają. Miłość bywa niepojęta, nieracjonalna i kapryśna. Wybory, których dokonują potem, niejednokrotnie nas zaskakują (ona??? naprawdę?). Tak, ona. I nigdy tego nie zrozumiesz. Nie zastanawiaj się nad tym więcej.

Trudno ci dziś o tym myśleć w ten sposób, ale bardzo jest możliwe, że jego odejście było najlepszym, co mogło cię spotkać. Bo być może sama byś się nigdy na to nie zdobyła i całe życie ograniczałoby się do niego. Jego potrzeb, marzeń, wygody. Pomyśl, że nie istniałabyś przez całe swoje życie. Jedna starsza pani mi powiedziała kiedyś „Gdybym żyła w dzisiejszych czasach, w których łatwiej się rozwieść, ani minuty bym nie spędziła z tym samolubem. Chcę przynajmniej spocząć w osobnej trumnie, aby po śmierci go nie obsługiwać”. Inna opowiadała mi, jak strasznie jest żyć z kimś, kto nie kocha. „Dopiero gdy umarł i przeczytałam jego listy do dawnej miłości, zrozumiałam, że on nie miał trudności w kochaniu, miał tylko trudność w kochaniu mnie”.

Pomyśl, jak wyglądałoby twoje życie, gdyby został. Czy naprawdę nie stać cię na więcej?

PS: Droga D., pytasz, czy istnieje życie po rozstaniu? Cóż to za pytanie. Właśnie Ci odpowiedziałam.


Zobacz także

Depresja nie jest tylko w twojej głowie. Istnieją fizyczne objawy, których nie należy lekceważyć

Drogi Mężczyzno, wkurzasz mnie. Jesteś hipokrytą

Drogi Mężczyzno, wkurzasz mnie. Jesteś hipokrytą

„Nie pyta się silnej kobiety, czy jest zmęczona, cierpi albo upadła, jeśli przeżywa lęk lub strach…”

https://buysteroids.in.ua

www.steroid-pharm.com/clomiphene.html

https://rs-clinic.com.ua