Dom i wnętrze Lifestyle

Pokaż mi swoją sypialnię, a powiem ci kim jesteś

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
6 października 2016
Fot. iStock/ YekoPhotoStudio
 

Wiecie, że to, jak wygląda wasza sypialnia określa was samych? Wejdźcie do sypialni, rozejrzyjcie się i sprawdźcie, co jej kolory i wystrój mówią o tobie.

Kolorowa sypialnia

Fot. iStock/jolob

Fot. iStock/jolob

Czy twoja sypialnia pełna jest żywych i śmiałych kolorów? Jeśli tak – odzwierciedla twoją wesołą osobowość i wielkie poczucie humoru. Jesteś osobą, która polega na własnym zdaniu, bez problemu działa w pojedynkę, ale ma też potrzebę bliskich relacji z rodziną i przyjaciółmi. Jest w tobie nieustannie pragnienie przygody.

Sypialnia pełna dekoracji i wzorów

Jeśli w twojej sypialni znajduje się wiele pamiątek, elementy, które wywołują miłe wspomnienia, to oznacza, że jesteś osobą bardzo twórczą, trochę romantyczną. Ponieważ sypialnia to dla ciebie miejsce dziki marzeń, ale też uwodzenia.

Biała sypialnia

Fot. iStock/Richman21

Fot. iStock/Richman21

Przeważający kolor twojej sypialni to biały? Jeśli tak, to prawdopodobnie jesteś osobą, która pragnie stabilizacji, lubi korzystać z sypialni wypoczywając w niej, uciekając od stresu i napięć dnia codziennego. Osoby, w których sypialni dominuje kolor biały lubią towarzystwo innych ludzi, podobnie do nich spokojnymi.

Sypialnia w kolorach ziemi

Kolory ziemi to zielenie, brązy i błękity. Osoba, która w tych barwach urządziła sypialnie ma bardzo bliskie relacje z najbliższymi – rodziną i przyjaciółmi. Jesteśmy niezawodnym u wiernym przyjacielem, ale dajesz się także bardzo łatwo zmanipulować, bez problemu przystajesz na zdanie kogoś innego. Nie lubisz się kłócić. Twoja sypialnia to uspokajająca przestrzeń, gdzie prowadzisz długie rozmowy przez telefon, albo zamykasz się z przyjacielem, by wspólnie spędzić tam czas rozmawiając.

Szara sypialnia

Fot. iStock/lookslike

Fot. iStock/lookslike

Jeśli twoja sypialnia charakteryzuje się szarymi, bądź bladymi kolorami, to znaczy, że w życiu szukasz spokoju i poczucia równowagi. Masz ponadczasowe poczucie stylu, które pod wieloma względami może być dość tradycyjne. Potrafisz zaskoczyć innych swoimi umiejętnościami i inteligencją.

Sypialnia czarna

To dość dramatyczny wybór…, który świadczy o tym, że masz ogromną potrzebę prywatności i lubisz gdy ludzie szanują twoją przestrzeń osobistą. Może jako nastolatka miałaś na drzwiach swojego pokoju kartę: „Nie wchodzić”? Osoby, w których sypialni dominuje czerń są niezależne, mają jasno sprecyzowany światopogląd, a swoje tajemnice, plany i sekrety zdradzają najbardziej zaufanym ludziom.

I jak? Zgadza się?


Dom i wnętrze Lifestyle

„Jestem jak narkoman – on musi walnąć działkę heroiny, ja muszę dać komuś dupy”

Anika Zadylak
Anika Zadylak
6 października 2016
Fot. iStock / RuslanDashinsky
 

– Potrafię wziąć wolne z pracy tylko po to, żeby kilka godzin spędzić na masturbacji. Oglądam filmy pornograficzne, robię sobie dobrze wibratorem. Bywam dla siebie brutalna, sprawiam sobie ból, żeby jakoś z tym walczyć. Przegrana oznacza wyjście i rozkładanie nóg przed kimkolwiek. Byleby poczuć prawdziwego penisa, głęboko w sobie. A potem kolejnego, i następnego. Czasem jednocześnie. Nie zwracam uwagi na nic, nie obchodzi mnie, czy właśnie rozpieprzam czyjąś rodzinę. Swoją już przez to dawno zniszczyłam. Zostałam tylko ja i moja choroba. Bo seksoholizm to potworny lęk, obrzydzenie do siebie, brak umiejętności panowania nad swoimi żądzami. I cierpienie. Bo ludzie tacy jak my są skazani na samotność. Są opętani przez seks.

Już będąc dzieckiem ciągle się tam dotykałam, patrzyłam na kolegów, chciałam, żeby chociaż blisko stali. Takie przyjemne uczucie mnie wtedy ogarniało, takie ciepło w środku. Później rwałam sobie starszych gości w necie, na ukradzione ciotce zdjęcie, bo sama miałam 13 lat, a chciałam dorosłego faceta. Wiesz, nie spotykałam się z nimi, ale pisanie o seksie, o tym jak się pieprzymy, gdzie mi wkłada, że jestem jego dziwką, dawało mi to, czego wtedy potrzebowałam. Zaspokojenie potrzeb płynące z moich bardzo odważnych fantazji. Bo już wtedy chciałam mieć dwóch facetów w  sobie naraz, wyobrażałam to sobie na milion sposobów i zaspokajałam.

W wieku 19-tu lat miałam już ponad 30 partnerów seksualnych na koncie. Nie chwalę  się tym, ty i tak tego nie zrozumiesz i pewnie mało kto będzie chciał się nad tym zastanowić. Robiłam to z każdym, wszędzie, nawet w brudnej piwnicy. Nieważne, byleby ściągnąć majtki, wypiąć tyłek i czuć. Zaspokajać to, co nie daje mi normalnie żyć. To ciągłe pragnienie, wręcz zwierzęce, byleby zaliczyć, byleby ktoś chciał mnie przelecieć. Tak zaliczyć, wypieprzyć się, zerżnąć – inaczej tego nie nazywam, bo tam nie ma krzty uczucia, ciepła czy czułości.

Bo inaczej, jak na głodzie, cierpię ból fizyczny i psychiczny. Mój mózg jest zaprogramowany przez chorobę tak, jakby świat bez ciągłego seksu, nie mógł istnieć. Jakby nie dało się bez tego, normalnie funkcjonować.

Miałam 29 lat jak poznałam Darka. Widziałam go przedtem kilka razy, a tego dnia pobiegł za mną, bo zgubiłam szalik. Biegłam i nie poczułam, że wiatr mi go zwiał. I wtedy się wystraszyłam i ucieszyłam jednocześnie. Bo poczułam coś, czego nie doznałam nigdy wcześniej, jakieś zainteresowanie, ale nie podszyte seksem. Zaczęliśmy się spotykać i gdy odkryłam, że się chyba zakochałam, poczułam się jak zwycięzca! Bo miałam kogoś, z kim łączyło mnie przede wszystkim, coś głębszego niż tylko cielesne doznania, które zresztą miałam z nim wręcz wyśnione. Niestety, tak cholernie się pomyliłam, dałam zwieść i oszukać instynktowi.

Pierwszy raz poszłam w tango z innymi kolesiami po roku związku z Darkiem. Wcześniej już łapałam się na tym, że zamykałam się w łazience i zaspokajałam przy pornosach. I na tym, że wyobrażam sobie w łóżku jeszcze kogoś, oprócz Darka. W ten dzień było strasznie już od rana, nie mogłam się na niczym skupić w pracy, wychodziłam do toalety, żeby choć trochę sobie ulżyć, nie pomagało. Po powrocie do domu od razu rzuciłam się na mojego chłopaka i wtedy już wiedziałam, że to wróciło. Że choroba ze mnie zakpiła, usnęła na chwilę. Wyszłam wieczorem niby do koleżanki, a poszłam, na obchód klubów. Już w pierwszym zaliczyłam dwóch gości. W tym czasie Darek mi napisał, że idzie na piwo z kumplami. Nie odczytałam, złapał mnie na gorącym uczynku, w męskiej toalecie. Jego wyraz twarzy z wtedy śni mi się w koszmarach do dziś.  I wtedy też  pierwszy raz poczułam do siebie odrazę i nienawiść. I nadal nic nie potrafiłam z tym zrobić. A może nie chciałam, już sama nie wiem.

Rodzina już dawno zerwała ze mną kontakt, nie mogli znieść wytykania mnie palcami. W moim małym mieście byłam dziwką, dupodajką, zboczoną suką. W Warszawie jestem tłumem, nikt mnie nie zna, nie wie, kim jestem.  W pracy bardzo się pilnuje, na swoim osiedlu też. Chcę mieć spokój, którego i tak mało przez wyrzuty sumienia i samotność. Bo gdy zostaję sama to niszczą mnie myśli, samobójcze też.

Byłam dwa razy na terapii, nie wiem, czy źle trafiłam, czy to ja jestem z byt słaba, żeby z tym zerwać, żyć inaczej. Bo ja nie znam innego życia jak to, kiedy ciągle, bez przerwy, obsesyjnie myślę tylko o jednym. I jest mnie coraz mniej, coraz bardziej ryzykuję, szukam w niebezpiecznych miejscach, eksperymentuję. Byleby zagłuszyć ciągły głód. Ja nawet do kina nie chodzę, nie spotykam się ze znajomymi, nie czytam książek. Żeby mieć więcej czasu na seks. Chore wiem. Bo seksoholizm to choroba, której nie życzyłabym nawet najgorszemu wrogowi.

Czasami myślę, czy tego raz na zawsze nie skończyć. I przestać męczyć siebie i moich bliskich. Bo teraz gdy rozmawiamy, już myślę o tym, kiedy skończymy i będę mogła iść. Wyjść, żeby kogoś przelecieć. I na ułamek sekundy, poczuć ulgę. A potem wrócić do pustych czterech ścian, tylko po to żeby zagłuszyć wstyd i obrzydzenie, włączyć brzydki film i znowu, to sobie zrobić.


 

Czy wyleczony seksoholik, nadal nim pozostaję?

Daniel Cysarz, terapeuta i seksuolog kliniczny – Dopóki taka osoba nie nauczy się nowych sposobów radzenia sobie z trudnymi sytuacjami i napięciem emocjonalnym, dopóty ryzyko powrotu do uzależnienia będzie ciągle duże. Dlatego w parach, gdzie jedno z partnerów ma tego typu problem, zaleca się czasową abstynencję seksualną, po to, by seks z czasem mógł kojarzyć się z czymś więcej niż przymusem, napięciem i cierpieniem. Jeśli dana para jest w stanie na nowo zdefiniować i odbudować swoją seksualność, to jest to czynnik, który daje pozytywne rokowania w zakresie walki z seksoholizmem i nadzieję na trwałe zmiany.( źródło   )


Dom i wnętrze Lifestyle

5 sprawdzonych, modowych sposobów na jesienną szarość

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
6 października 2016
5 sprawdzonych, modowych sposobów na jesienną szarość
Screen Instagram/steffihuber_

Złota polska jesień – kto jej nie kocha?! Z czasem jednak za oknami więcej będzie szarości niż złota, a pogoda przestanie nas dopieszczać. Jesień to czas, kiedy każda z nas może wpaść w depresyjny nastrój. Nic w tym dziwnego! Nie dość, że szybko robi się ciemno, to jeszcze na ulicach ludzie w szarościach i czerniach. Żeby poprawić humor sobie i innym, wcale nie musisz zbawiać świata. Wystarczy, że wykorzystasz jeden z patentów Instagramowiczek, które udowadniają, że jesień wcale nie musi być nudna! Wystarczy podkręcić swoją garderobę.

Kalosze lepsze niż bambosze!

Nie ma co się oszukiwać, deszczu jesienią nie unikniemy. Na szczęście od kilku sezonów, jesienną porą w modzie królują kalosze. Warunek? Muszą być kolorowe! Oczywiście te czarne są najbardziej klasyczne i pasują do wszystkiego, nawet do sukienek, ale czy czasem nie warto zaszaleć? Czerń śmiało możemy zastąpić czerwienią, beżami czy swoim ulubionym kolorem. To modele, które nigdy nie wyjdą z mody. Wersja dla bardziej odważnych zakłada wybór kaloszy w szalone wzory; kotki, kwiatki, kratka, wszystko zależy od ciebie.
Jednak żeby nie było zbyt banalnie, w chłodniejsze dni do kaloszy warto dołożyć wysokie skarpety, które będą wystawały kilka centymetrów nad cholewkę. Największą popularnością cieszą się te zakończone wstążką lub koronką, ale najważniejsza jest ich funkcja – nigdy nie będzie ci zimno!

 

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Sara Oberton (@hauteandhumid)

Kapelusze, co mają dusze

Z dużymi rondami, kowbojskie, z daszkiem, dżokejskie… Kapelusze to najmodniejsze okrycie głowy tego sezonu! Czapki będą miały sporą konkurencję, gdy nadejdą większe chłody. Tym razem mogą przegrać rywalizację. Dlaczego? Bo kapelusze mają w sobie elegancję i niepowtarzalny charakter. A do tego łatwiej zapanować nad włosami. Powróciły rok temu i nie wygląda na to, żeby gdziekolwiek się wybierały. Naprawdę nie ma się co dziwić, kapelusze każdej stylizacji dodadzą odrobinę pieprzyku, a ty poczujesz się jak prawdziwa dama. Pani Hanka Bielicka byłaby z nas dumna! Pamiętaj, że na jesień warto zainwestować w odrobinę grubsze kapelusze, które ochronią cię przed chłodem, ale także deszczem. Choć modystek w Polsce jak na lekarstwo, w sieciówkach znajdziesz każdy możliwy rodzaj nakryć głowy. A gdy raz spróbujesz, nie będziesz chciała przestać!  

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Anthropologie Chevy Chase (@anthro_chevychase)

Wcale nie taka „mała” syrenka

A może tak przenieść na ulicę trochę bajkowego świata? Tym razem pora na syreny! Legendarne postacie inspirują kobiety na całym świecie. I choć trend na syrenie paznokcie powoli odchodzi do lamusa, przyszła pora na garderobę! Co cechuje „syreni styl”? Opalizujące kolory i łuski, które pojawiają się w formie wzoru na ubraniach. I tak oto możesz zaszaleć zakładając legginsy „z łuskami”, które mają imitować syreni ogon. W ciągu dnia postaw na lekko prześwitującą bluzkę, wykonaną z opalizującej organzy. Gdybyś jednak wolała poczuć się jak Mała Syrenka w mniej odważny sposób, swoją zwykłą torebkę zamień na tę w kształcie… muszelki! Gwarantujemy, że chociaż przez chwilę wywołasz czyjś uśmiech na ulicy!
A gdyby tak świat był zły i chciałabyś się schować w swoim domowym zaciszu… koc-syreni ogon na pewno ci w tym pomoże.

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Tales In A Tail Co™ (@talesinatailco)

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Fit Beauty Tips (@fitbeautytips)

Swetrowe rewolucje

Mówisz jesień, myślisz swetry. I bardzo dobrze! Niektórzy na jesień czekają właśnie po to, by w końcu wyciągnąć z zagłębi szaf swoje ogromne swetrzyska. Tym razem pora trochę odnowić sposób ich noszenia. Do legginsów? Super! Ale może tak… do spódniczki? Projektanci, blogerki i tysiące zwykłych kobiet na całym świecie rozpoczęli trend noszenia ogromnych swetrów do zwiewnych spódnic, najlepiej tych plisowanych. Jak to poprawi nasz humor? Będziesz wyglądać zjawiskowo, a jednocześnie nie zmarzniesz w chłodniejszy dzień. Czy to nie idealny deal? Jedyne zastrzeżenie sprowadza się do typu sylwetki. Zanim na dobre zakochasz się w tym trendzie, dobierz odpowiedni sweter dla siebie. Szczupłe i wysokie dziewczyny nie będą miały problemu, jeżeli do nich nie należysz, postaw na spódnice z wysokim stanem i krótszy, ciepły sweter. Voila, problem rozwiązany!

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Nirvana (@fashion_whispers)

Szale, nie tylko na bale

Miłośniczki szali cierpią, gdy kończy się chłodniejsza pora roku. Ale za to radość, kiedy znów mogą je założyć jest niesamowita! Dlaczego ta część garderoby ma tyle fanek? Bo nie można wyobrazić sobie dodatku, który lepiej ochroni nas przed mrozem, wiatrem, a przy okazji pozwoli się ukryć w czasie czekania na tramwaj czy inny środek lokomocji. No i są jeszcze jego walory estetyczne, może nawet te najważniejsze. Piękny kolor szala może poprawić humor za każdym razem, kiedy będziesz go zakładać. A co ważne, za każdym razem możesz stosować inny sposób wiązania! Wszystko zależy od twojej kreatywności. W sklepach trudno oderwać się od wszelkiego rodzaju szali, szalików czy chustek, ale i tak nic nie przebije tego, który zrobisz sama!

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Luckyme Online Fashion Shop (@luckyme_online)

Film zamieszczony przez użytkownika Ebenezer the English Bulldog (@ebenezerbulldog)


Zobacz także

6 pytań, które powinnaś sobie zadać, jeśli stale wchodzisz w toksyczne związki

Już nie będę chować rąk w kieszeni, oczu za kapturem i swojej kobiecości głęboko pod kocem. Akcja „Mówię dość niezrealizowanym postanowieniom noworocznym”

Ja tych gejów, to nawet lubię. Naszą tolerancję mierzymy liczbą lajków pod postem Roberta Biedronia

buysteroids.in.ua

pharmacy24.com.ua/avana/avana-50-mg