Lifestyle

Pierwsza Dama milczy, a jej poprzedniczki zabierają głos w sprawie zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
12 kwietnia 2016
Pierwsza Dama milczy, a jej poprzedniczki zabierają głos w sprawie zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej
Fot. Wikimedia / Ja FrytaCC BY-SA | Flickr / PO / CC BY-SA | Wikimedia / Oficjalna strona Prezydenta RP/ GNU Free Documentation License
 

Nie cichnie dyskusja wobec zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej, która miałaby wprowadzić całkowity zakaz aborcji. Przypomnijmy, że dotychczasowe prawo dopuszcza legalnego dokonania aborcji w przypadku, gdy ciąża zagraża życiu matki, gdy jest wynikiem gwałtu oraz w sytuacji ciężkiego uszkodzenia płodu. 

Wiele kobiet, a także i mężczyzn protestuje wobec próby zaostrzenia prawa. Podpisywane są petycje, organizowane protesty.  Środowiska związane z ruchem kobiet proszą Pierwszą Damę Annę Dudę o zabranie głosu w tej sprawie. Liczą, iż poprze ona prawo kobiet do wyboru i decydowania zgodnie z ich własnym sumienie. Pani Prezydentowa nie zajmuje jednak stanowiska w tej sprawie, i jak na razie milczy. Głos natomiast zabrały jej trzy poprzedniczki – Danuta Wałęsa, Jolanta Kwaśniewska i Anna Komorowska wydając wspólnie oficjalne oświadczenie, w  którym wyraziły swój niepokój dotyczący zmian w ustawie antyaborcyjnej.

Szanowni Państwo!

Z ogromnym niepokojem przyjmujemy koncepcję odejścia od kompromisu w sprawie ustawy antyaborcyjnej z 1993 roku.

Kompromis ten jest efektem poważnej dyskusji. Został wypracowany z dużym trudem. Jak wiele porozumień osiągniętych dzięki ustępstwom obu stron, bywał on w ciągu ostatnich 20 lat kwestionowany z różnych, często przeciwnych, pozycji – zarówno przez zwolenników aborcji na życzenie, jak i zwolenników bezwzględnego jej zakazu. Jego siła polega na tym, że od ponad dwóch dekad chroni obie strony sporu przed radykalizacją prawa – w którąkolwiek ze stron. Dlatego zdecydowałyśmy się go bronić.

Nie we wszystkich kwestiach mamy takie same poglądy. Ale wszystkie jesteśmy matkami i wszystkie myślimy z troską zarówno o naszych córkach, jak i o wszystkich Polkach. Dlatego apelujemy o powstrzymanie działań, które sprawią, że kobiety znajdujące się w obliczu dramatycznie trudnych decyzji będą zmuszane do heroizmu przepisami prawa.

Każda aborcja jest dramatem, ale nie można dramatu kobiet pogłębiać zmuszając je do rodzenia dzieci z gwałtu, czy do ryzykowania życiem i zdrowiem swoim lub dziecka.

Przestrzegamy, że złamanie dotychczasowego porozumienia będzie nieuchronnie prowadzić do zastąpienia trudnego kompromisu stałą wyniszczającą walką, grożącą nieprzewidywalnymi zmianami i popadaniem w skrajne i przeciwne sobie rozwiązania, w zależności od zmiany władzy.
Z poważaniem,

Anna Komorowska
Jolanta Kwaśniewska
Danuta Wałęsa

 


Źródło:

Fot. Wikimedia / | Flickr / / | Wikimedia / / GNU Free Documentation License


Lifestyle

Kiedy zależy ci zbyt mocno, zawsze tracisz…

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
12 kwietnia 2016
Fot. iStock / fcscafeine
 

Oj, jak to dobrze być ze sobą tak blisko. Tak blisko, żeby można było zsynchronizować oddech. Twój rzecz jasna równać do jego oddechu. Dbać zawsze, by być na pewno w domu, gdy przyjdzie. Sprawdzać, czy jest zadowolony. Zatracić się w tym byciu razem, zapomnieć o świecie, o innych… Poświęcić swój komfort, swoje marzenia. Zaraz, zaraz, czy przypadkiem nie zależy ci za bardzo?

Kiedy zależy ci zbyt mocno, zawsze tracisz…

Jak często myślisz, że  wszystko inne niż twój związek (i ON) już się dla ciebie nie liczy, że zdanie innych osób przestaje mieć znaczenie? Zatrzymaj się. Rozejrzyj wokół, zobacz co się stało z twoim życiem. Odetchnij, zadaj sobie kilka pytań.

Czy twój partner nie wykorzystuje twojej gotowości, by być dla niego w każdej potrzebie? Czy dostajesz w zamian to samo?

Jeśli stawiasz wciąż potrzeby swojego partnera na pierwszym miejscu, on w końcu uzna taki stan rzeczy za naturalny i sam zacznie takiego traktowania oczekiwać. Odwrócić tę sytuację będzie ci bardzo trudno. Przecież to, że dbasz w związku również o siebie, nie oznacza, że nie kochasz bardzo, lub że siebie kochasz mocniej. Jesteście partnerami o równych prawach, żadne z Was nie jest mniej lub bardziej ważne. Żadne nie zasługuje mniej lub bardziej na to, by czuć się spełnionym, bezpiecznym w swojej miłości.

Czy obawiasz się czasem szczerze wyrazić własne zdanie, ze strachu przed odrzuceniem?

Twoje dążenie do tego, by przypodobać się ukochanemu ma swoje źródła gdzieś w twojej przeszłości, może nawet w dzieciństwie. Jeśli czułaś się niedoceniana przez rodziców i myślałaś od zawsze, że na miłość trzeba sobie zasłużyć trudno ci teraz funkcjonować na innych zasadach w związku. Wydaje ci się, że to słuszne starać się pasować do niego aż tak bardzo, bo nigdy wcześniej nie próbowałaś niczego innego. Naprawdę uważasz, że dwoje ludzi może zgadzać się ze sobą zawsze w absolutnie każdej kwestii? Miłość to przecież także akceptacja różnic…

Czy uważasz, że najpierw masz obowiązek zadbać o sprawy swojego partnera, a potem zająć się swoimi?

Ile razy zmieniałaś swoje plany, by być na każde jego skinienie i żądanie? Pomyśl, czy gdzieś głęboko coś nie zaczęło już w tobie pękać, czy naprawdę nie czujesz narastającej frustracji? Każde poświęcenie ma swoje granice. Czy nie jesteś jedyną osobą, która w tym związku dba o dobre samopoczucie drugiej strony? Jakie są koszty, które poniosłaś dla tej miłości? Z czego zrezygnowałaś ty, z czego zrezygnował on? Ile razy zagryzałaś wargę, mówiąc „Dobrze, oczywiście”, a w sercu czułaś żal i rozgoryczenie?

Czy potrafisz dać sobie wystarczająco dużo miłości i szacunku?

Przecież brak ci czasu na myślenie o sobie, na tę zdrową porcję egoizmu, która jest niezbędna do szczęścia. Czy potrafisz zrobić sobie miejsce w grafiku przepełnionym planami związanymi z NIM? Jeśli obsesyjnie boisz się, że cię zostawi, trzymasz się go kurczowo, pilnujesz, żeby tylko mieć wszystko pod iluzoryczną kontrolą, uświadom sobie, że twoje uczucie zbliża się do granic obsesji. Zatracasz się i przestajesz się liczyć, sama dla siebie.

Tak, bywa, że w miłości zależy nam „za bardzo”. To nieprawda, że nie można kochać zbyt mocno. Taka miłość prowadzi do autodestrukcji. Jeśli zależy ci za bardzo, stracisz ją, prędzej czy później. Każdy potrzebuje oddechu, odrobiny przestrzeni, ty także.


Lifestyle

8 rzeczy, których nikt nie powinien do ciebie mówić. Słyszysz je? Odwróć się na pięcie

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
12 kwietnia 2016
Fot. iStock / Nicolas McComber

Dużo ostatnio mówi się o właściwej komunikacji. Opasłe poradniki powstają na temat tego, jak ze sobą rozmawiać. Niestety, nieustannie przekraczamy czyjeś granice i ktoś przekracza nasze. Dlaczego? Cóż, trudne pytanie. Najważniejsze jest jednak to, by wiedzieć jak nie powinni odzywać się do nas ludzie. Nieważne, że to partner, szefowa, współpracownik, rodzic. Nie. Z szefem, oczywiście, będziemy postępować łagodniej, ale…. Im bardziej pozwalamy na przekraczanie swoich granic, tym gorzej się z tym czujemy.

 Każdy z nas popełnia mnóstwo błędów w komunikacji. Właściwie, gdy się temu bliżej przyjrzeć wszyscy to robimy. Agresja jest zła („jesteś nienormalna”) agresja bierna jest też zła („o nic mi nie chodzi”), złe jest milczenie i mówienie za dużo też jest złe. Uff.  Gdy usłyszysz poniższe słowa, nie czuj się winna. To tylko czyjaś sprawa, że tak uważa. Ty nie masz nic z tym wspólnego. Cudze oceny – cudza sprawa.

„Ja cię doprawdy nie rozumiem”

Czytaj: jestem od ciebie mądrzejsza, skoro ja cię nie rozumiem to doprawdy kto cię zrozumie.

Jaką to budzi reakcję? Brr. Skoro mnie nie rozumiesz, nie jesteś fajna (pierwsza reakcja).  Skoro mnie nie rozumiesz, ja nie jestem fajny (druga reakcja). Jednym słowem: zapomnij o kompromisie.

Wersja ostra: trudno (proszę, powiedz to osobie przed którą zawsze się tłumaczyłaś, zobaczysz jak się zachowa:) O zła ja.

Wersja łagodna:  Nie chodzi o to czy rozumiesz czy nie. Nic dziwnego, że nie rozumiesz – to inny człowiek, nie siedzisz w jego duszy. Chciałabym ci powiedzieć o co mi chodzi.

„Bzdury mówisz!”

Auć. Koniec dialogu. Czytaj: jesteś debilem. Nie znasz się, nie ogarniasz.

Jaką to budzi reakcję? To może pójdę gdzieś indziej. Do kogoś kto mnie zrozumie.

Wersja ostra: aha. Skoro tak uważasz to pogadajmy kiedy indziej

Wersja łagodna: To, że z kimś się nie zgadzasz, nie znaczy, że on mówi bzdury. W których konkretnie miejscach mówię bzdury.

„Nie, nie masz racji”

Powtarzane jak zdarta płyta. Mimo że podajesz konkretne fakty, daty, mówisz o swoich odczuciach. Uff, odetchnij. Są po prostu ludzie, którzy zawsze wiedzą lepiej. Po co ci to?

Wersja ostra: Taką podjęłam decyzję (zamknięcie konfliktu, ale bez rozwiązania)

Wersja łagodna: Ty myślisz tak, ja inaczej. Tak czasem jest.

„Bo ty zawsze tak robisz”

I odwoływanie się do wydarzeń z przeszłości. Są ludzie dla których twoja przeszłość zawsze będzie argumentem przeciw tobie. Świetnie, niech będzie. Ale przecież ty sama nie musisz być niewolnikiem tego co było.

Wersja ostra: skoro wolisz myśleć, że zawsze tak robię. Cóż, proszę bardzo

Wersja łagodna: rozumiem, że przeszkadzało ci to, co robiłam  w przeszłości, ale proszę, rozmawiajmy o tym co tu i teraz. Co konkretnie ci przeszkadza?

„Bo ja tak chcę!”

Uff. Cóż zrobić. Jeśli nie masz do czynienia z dwulatkiem, którego możesz przytulić, po prostu nie zwracaj na to uwagi.

Wersja ostra: Rozumiem, ale ja nie.

Wersja łagodna: Czułabym się lepiej gdybyś na spokojnie wytłumaczyła mi/wytłumaczył dlaczego tak chcesz.

„Jesteś taka sama jak twoja matka”

Ojciec, ciotka, siostra, potwór. W tym komunikacie chodzi o ty, by upokorzyć i zbić z tropu. Nawet jeśli mówi ktoś ( partner?) mówi to z poczucia bezradności.

Wersja ostra: Cóż, twoje prawo tak sądzić

Wersja łagodna: Podaj mi konkretne rzeczy, które nie podobają ci się w moim zachowaniu.

„Jesteś głupia, nieuczciwa… etc.” ( generalnie mnóstwo przymiotników)

Zanim dostaniesz szału, popłaczesz się, zdenerwujesz, pomyśl, że tylko ludzie o niskim poczuciu własnej wartości myślą, że ktoś wie lepiej kim są. Ty wiesz jaka jesteś. To naprawdę wystarczy.

Wersja ostra: wychodzę i przestaję tego słuchać (do szefowej jednak odpada:) )

Wersja łagodna: widzę, że jesteś bardzo zdenerwowany/zdenerwowana. Spróbuj na spokojnie powiedzieć o co ci chodzi.

Gdy komunikujesz się w wersji łagodnej, możesz od razu mówić o sobie: „Anioł”.

„Powinnaś zrobić to i tamto”

Najcudowniej znaleźć się blisko istoty wszechwiedzącej. Odetchnij dwa razy.

Wersja ostra: To ty tak uważasz.

Wersja łagodna: Dlaczego uważasz, że wiesz lepiej co dla mnie dobre? (na 100 proc. znokautujesz wszechwiedzącego)


Zobacz także

Przyjaciółka mówi: „Bo ty jesteś jak dojna krowa”. No jestem i strasznie mnie to wku*wia!

Poczuj potrzebę uczynienia świątecznych dni pięknymi, eleganckimi, a przez to wyjątkowymi

Nie można w pojedynkę odczarować całego świata. Ale można pięknie zmienić go dla siebie. Bądź z nami Oh!Eko! Każdy „mały świat” się liczy

Наш нужный веб сайт про направление сварочные электроды.
кафе марсель рецепты

https://steroid-eu.com