Lifestyle

Paryski szyk na polskich ulicach! Co ukraść z szafy Paryżanki?

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
8 sierpnia 2016
fot. iStock/isaxar
 

Przygotowując się do napisania tego tekstu zaczęłam przeglądać zdjęcia Paryżanek na Instagramie. Gdybym kilka lat temu nie postawiła swojej stopy na francuskiej ziemi, pomyślałabym, że każda z nich to blogerka modowa, stylistka albo inna celebrytka. Francuski po prostu potrafią się dobrze ubrać. Zamiast szukać inspiracji w kolejnych kolorowych magazynach, warto podkraść kilka pomysłów prosto z paryskich szaf!

Klasyka gatunku

Dobry trencz to obiekt pożądania każdej stylowej kobiety. Najlepiej w beżowym kolorze, idealnie dopasowany do figury, a gdyby tak jeszcze był tym jednym na co najmniej połowę życia! Ten rodzaj płaszcza pasuje do wszystkiego – od dżinsów po wieczorowe sukienki. W pewnym sensie to esencja Paryża; zachwyca stylem, ale robi to od niechcenia. Paryżanki swój ulubiony trencz noszą po swojemu, nie przejmując się zasadami. Pasek, który pięknie podkreśla talię może i powinien być zapinany na klamrę, ale po co? Lepiej wygląda niedbale zawiązany z przodu lub z tyłu, kiedy nie chcemy się do końca zakrywać. To prawdziwy klasyk, który każda kobieta powinna mieć w swojej szafie. Niezależnie od tego, czy mieszka w Paryżu, Berlinie czy Warszawie. Decydując się na taki zakup, pamiętaj, że warto wydać trochę więcej i mieć coś na lata, a może nawet i dla kolejnych pokoleń.

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Miss Gunner (@miss_gunner)

 

Wielozadaniowa marynarka

To kolejny klasyk, który doceni każda kobieca garderoba. Marynarki często mylnie postrzegane są jako tylko i wyłącznie oficjalna część garderoby – do biura, na ważne spotkanie czy rodzinną uroczystość. Tym czasem zarówno Paryżanki jak i Szwedki udowadniają, że to tylko kolejny ciuch, który może dodać ci szyku, ale i podkręcić stylizację. Warunek? To musi być naprawdę dobry blazer! Pod „dobry” mam na myśli taki wykonany z porządnego materiału, który nie będzie się gniótł, a przy okazji będzie pasował do twojej sylwetki. Tak, to samo pisałam przy trenczu, ale dopasowanie do sylwetki ma kluczowe znaczenie nie tylko w stolicy Francji. Odpowiednio dobrany krój marynarki może sprawić, że zakryjesz swoje mankamenty i automatycznie podkreślisz to, co powinnaś. No i nie zapominajmy o walorach estetycznych! Diabeł tkwi w szczegółach, a w tym przypadku mogą to być guziki, szwy czy klapy, w których znajdzie się kilka brożek tak kochanych przez Panią Premier.

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika SexandtheWomen (@sexandthewomen)

fot. iStock/isaxar

fot. iStock/isaxar

Marynarski szyk

Myślisz Paryż, widzisz… beret, czerwoną szminkę i bluzkę w paski! To ukochany element garderoby Paryżanek, który najmniejszym kosztem możesz przenieść na nasze polskie podwórka. Dla nas marynarski styl to synonim wakacji, dla mieszkanek miasta nad Sekwaną codzienność. Skąd ta miłość? Dodają pikanterii w bardzo prosty i łagodny sposób. I tak oto powstaje flirt z modą, który trwa od lat! Nieważne kiedy założysz bluzkę w paski i tak będziesz wyglądać stylowo, a przecież to jest najważniejsze. Jedyne czego musisz się nauczyć to traktowanie marynarskich tshirtów jak tych gładkich. Na początku może się wydawać, że to nieodpowiednie i nie zawsze pasuje, ale z czasem nie będziesz mogła przestać ich nosić! Jeszcze jedno – figura naprawdę nie gra tutaj roli tak długo, jak wybierasz odpowiedni rozmiar bluzki.

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Jackie Hide (@jackiehide)

Nad stan, wysoki stan!

Spodnie z podwyższonym stanem to najlepsze, co może spotkać kobiecą sylwetkę. Idealnie podkreślają krągłości, są bardzo klasyczne, a więc pasują do wszystkiego. Czasem zanim znajdziesz ten jedyny model, który pasuje akurat tobie może minąć trochę czasu, ale naprawdę warto! Istnieje jednak ryzyko, że kiedy raz spróbujesz tego kroju, nie będziesz mogła przerzucić się na inny model. To, co jedna para spodni zrobi w minutę, ty musiałabyś robić przez kilka miesięcy na siłowni. I to właśnie za to kochają je kobiety na całym świecie. Spodnie z wysokim stanem są idealne do łączenia zarówno z crop topami, koronkowymi bluzkami z odkrytymi ramionami czy klasycznymi koszulami, ale także z męskimi t-shirtami, które będą wyglądać niesamowicie seksownie w tym zestawieniu!

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika ELISABETH TEIXEIRA (@unemorueaparis)

Mała czarna, raz!

Nie ma nic bardziej klasycznego, a zaraz obowiązkowego. Mała czarna sukienka to podstawa każdej garderoby, która jest jak zestaw do udzielania pierwszej pomocy. Niespodziewana randka? Szybkie spotkanie z przyjaciółmi? A może ważna prezentacja w pracy? Niezależnie od tego, jaka jest okazja, nie zjesz z nerwów paznokci tak długo, jak będziesz miała w pobliżu czarne cudo. Paryżanki kochają łączyć style, bazując na jednym, klasycznym ciuchu, takim jak mała czarna. Co do niej? Masz niewyobrażalne pole do popisu! Od balerin, przez szpilki, trencz, marynarkę, sweter, po trampki i bomberki. Wszystko zależy od twojej kreatywności i zapotrzebowania. Jeżeli zakup pierwszej kiecki jeszcze przed tobą, zainwestuj w klasyczny krój litery A lub kopertową sukienkę wiązaną w pasie. Będziesz miała pewność, że nigdy nie wyjdą z mody ani twojej szafy!

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika CAROLE’S DIARY (@carolesdiary)

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Lucie Clement (@lucie.clement)

Baleriny dla każdego

Od mojej cioci, mieszkanki Paryża, usłyszałam kiedyś historię jak z bajki – o mieście, w którym kobiety chodzą w balerinach nawet zimą, bo muszą wyglądać stylowo. Tak, tak, dla niektórych to czyste szaleństwo, ale dla mnie było szczytem marzeń chodzenie w balerinach zimą. I pewnie gdyby te polskie nie były tak srogie, przynajmniej wtedy, na drugi dzień sama wygrzebałabym z szafy parę swoich ukochanych butów. Nie bez powodu Cristian Loubutin stworzył kolekcję balerin w każdym możliwym odcieniu skóry. To esencja nienachalnej kobiecości, która może porażać tylko ze względu na właścicielkę. Do czego je zakładać? Do wszystkiego! To tak uniwersalne buty, że pasują na każdą okazję, a ograniczeniem jest tylko pogoda.

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Fashion Lifestyle Accessories (@accessorizemylife)

Najważniejsza lekcja stylu prosto z Paryża to jednak ta, że nie wolno bać się swojej wyobraźni, bo tylko znając swoje własne potrzeby będziesz mogła wyglądać idealnie!

    Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Street | Style | Spotlight (@sssmagazine)


Lifestyle

W miłości nieustannie potrzebujemy ekscytacji? Monotonia to wróg? Dziś wcale nie jestem tego pewna

Małgorzata Sessionbordercontroller.info
Małgorzata Sessionbordercontroller.info
8 sierpnia 2016
Fot. iStock/svetikd
 

„I’m not so excited to see you”- chlipała do słuchawki moja przyjaciółka cytując faceta, z którym się spotykała, a który oznajmił jej w SMS-ie, że nie ma zamiaru się z nią spotykać więcej. Powiedzenie to wdarło się najpierw w nasze baskie rozstrząsania( że cham, prostak, dziad), a potem do żartów w stylu „Spotkaliście się i co? Jest excited aby spotkać się dalej?”.

Dwa miesiące później wracamy wieczorem ze spaceru po Starym Mieście i rozmawiamy. O nim, o związkach, o rozczarowaniu, o przyjaźniach. Ona jest piękna, opalona, zrelaksowana. Przypominam jej tę rozmowę. – Zobacz, jakie to słowo jest pojemne – mówię. – Być z kimś i wciąż czuć ekscytację. Chyba za tym przecież gonimy. – I w tym się gubimy – dodaje moja przyjaciółka. – Ludzie błędnie rozumieją to uczucie. Wydaje im się, że związek, w którym nie ma już adrenaliny, nie ma wyzwania, nie ma dreszczyku – to związek pusty. Biegną więc dalej w poszukiwaniu swojego narkotyku, jak owładnięte podekscytowaniem małe dzieci, którym obiecano, że zobaczą gdzieś indziej najbardziej dmuchany zamek na świecie.

Myślę o tym, co powiedziała. O naszych relacjach, błędach i rozumieniu miłości. Dla nas roszczeniowych konsumentów życia, związek dziś jest także, a może przede wszystkim dostarczycielem wrażeń. Jak przestaje „żreć” (jak to się określa w Internecie), traci rację bytu. Ma być ekscytująco, angażująco – tak, żeby chciało się żyć.

Zadanie ambitne – ciekawe, czy świadomie ktoś by się go podjął. Mieć taką rolę do końca życia, aby zadbać o to, by nigdy nie było nudno. By stać się inspiracją. By wciąż mamić i nigdy do końca nie dać się poznać (bo przecież wciąż trzeba wyciągać z rękawa nowe zaskakujące aspekty siebie). Pilnować porządku w domu, zadbać o dzieci, jeśli są, ale nigdy, przenigdy nie zapominać o niespodziankach! Nowa bielizna na wieczorne ekscesy! Oryginalny pomysł na wyjazd we dwoje! Przeczytana książka, by wprowadzać nowe wątki w wieczornych dyskusjach! Gazeta od deski do deski, by wyrobić swój pogląd na politykę! Zastrzyk tu i ówdzie, by zachować młodość! Wyzwania w pracy, awanse, udowadnianie na każdym kroku, że się rozwijam, usamodzielniam, mam własne życie! „Własne życie” to słowo klucz! Każda mądra kobieta wie, że to niezbędne, by nigdy nie było monotonii. Monotonia to wróg!!!

Śmieję się. Ile razy czytam takie porady w magazynach lub na portalach internetowych. Jakby miłość była głównie eksceleratorem życia. Włączasz szósty bieg i jedziesz. Czy naprawdę o to chodzi? Czy tylko bodźce, ilość stymulatorów ma w związku znaczenie? Czy nie zapędziliśmy się w kozi róg?

„Bo ja nie chcę skończyć jak moi rodzice” – tłumaczy mi pewna Pani. „Ojciec na kanapie czyta gazetę, matka przełącza kanał”. Obrazek, który straszy w pokoleniu 30-latków. Ci sami młodzi opowiadają: „Na święta do rodziców, dzieci na wakacje do dziadków, nigdzie tak nie wypocznę jak u mamy. Rytuały, ta sama kawa z fusami od lat, pomidorowa według jednego przepisu, Kościół w niedzielę, a potem lody kręcone za rogiem, spacer ze starszymi po parku”. Monotonia, której nie chcemy, ale która daje nam upragniony spokój.

Czy to jest coś, czego trzeba się bać? Tęsknię za tym każdego dnia. By siąść razem i się ponudzić. Przestać wymyślać. Zjeść razem śniadanie i obejrzeć jakiś serial. Żeby on chciał o tej polityce, a ja, abym wzdrygnęła się na tę dyskusję. By on machnął ręką na moje plotkowanie z koleżankami przez telefon. By założył wieczorem pidżamę jak stary dziad i by się położył obok mnie i mojej aseksualnej koszuli nocnej. Byśmy wiedli normalne życie, a nasze dzieci przyjeżdżały do nas, gdy ich zmęczy ten ekscytujący wielki świat.

O tym marzę. O monotonii ludzi, którzy się kochają i wiedzą, że jutro też będą się kochać. Bez tego moralizowania, że nie wiesz, co będzie jutro, że trzeba się postarać, bo związek jest jak roślina, którą należy nieustająco podlewać wrażeniami, marzy mi się taka pewność, która trochę jest ułudą, trochę naiwnością, ale jak bez niej żyć?

Kiedyś, gdy pytano mnie czym jest miłość, cytowałam koleżankę, którą dawno temu w przerwie między zajęciami na wydziale psychologii, zapytałam o zdanie. Powiedziała mi wtedy „Miłość jest wtedy, gdy wybieram cię każdego dnia”. Byłam młoda, byłam w drodze, byłam odważna, natychmiast przejęłam tę definicję jako swoją. Potem siadłyśmy na kawie i ona dodała „I tak właśnie pewnego dnia już nie wybrałam swojego męża. Leżałam na hamaku na działce, a on zbierał maliny. Pochylony, łysiejący, nudny, metodycznie wrzucał te malinki do koszyka. Wzdrygnęłam się i wtedy chyba podjęłam decyzję, że dziś go nie wybieram”. Śmiałyśmy się jak wariatki z tej opowieści wtedy.

A dziś mnie chyba już nie bawi. Fajnie jest wybierać kogoś wciąż, w każdej minucie, sekundzie, w nocy i o świcie. Być wciąż „excited”. Ale miłość jest taka, że czasami kogoś przestajemy wybierać. Jest pełna rozczarowań. Trwa to chwilę, albo dłuższy kryzys. Dziś powiedziałabym, że miłość to obietnica. Że będę o ciebie walczyć, nawet jeśli przez chwilę leżąc na hamaku, nie będziesz moim wyborem. A miłość jest przede wszystkim wtedy, gdy nic ekscytującego się wokół nie dzieje.


Lifestyle

Naprawdę pozwolisz, by strach zniszczył twoją miłość? Nie pozwól mu na to!

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
8 sierpnia 2016
Fot. iStock/ portishead1

Jak wielu rzeczy w swoim życiu się boimy?

Boimy się:

– że ktoś nas zrani, porzuci,

– że zawiedziemy sami siebie,

– że rozczarujemy siebie lub innych,

– że poniesiemy porażkę

– że zostaniemy źle ocenieni.

A najbardziej na świecie boimy się kochać. Miłość jest uosobieniem naszych wszystkich lęków, pomimo spokoju, szczęścia, jesteśmy wiecznie wystawieni na ataki naszych paranoi, strachów.

Często to lęk staje się przyczyną kryzysu w związku, a bywa, że i rozstań, zwłaszcza, gdy nie potrafimy się mu przeciwstawić, kiedy strach determinuje nasze wybory, myśli, a także uczucia. Jeśli się boisz – mów o tym, sygnalizuj, że to twoje obawy mogą popsuć wasze relacje. Lepiej mówić o swoich lękach niż się w nich zamykać.

Lęk może zniszczyć twój związek. Dlaczego?

Bo cały czas boisz się, że się rozstaniecie

To jak samospełniająca się przepowiednia. Im bardziej będziesz się martwić tym, żeby wasz związek się nie skończył, tym chętniej będziesz ów koniec zapraszać do waszego życia. Twój partner może stać się bardziej zaborczy, zazdrosny. Ty zaczniesz mieć pretensje o najmniejszą nawet rzecz, wiele będzie cię drażnić. Zamiast zażegnywać kłótnie będziesz je podsycać, dążyć do konfliktu zupełnie nieświadomie. Dlaczego? Bo chcesz przestać się bać? Niech to się w końcu stanie, wtedy odetchniesz z ulgą. Ale czy naprawdę tego chcesz? Chcesz się rozstać?

Rada: Rozmawiaj ze swoim partnerem, mów mu skąd się bierze twoje zachowanie, uświadom sobie i jemu, że to strach jest powodem waszych kłopotów.

Bo kurczowo trzymasz się swojego partnera

Nie chcesz go puścić, chcesz, by zawsze był blisko ciebie. Boisz się, że jak pozwolisz mu choć na chwilę skupić się tylko na sobie, to cię porzuci, bo pozna kogoś innego, kogoś ciekawszego, zobaczy, że ty nie jesteś tą jedyną, że może być z kimś lepszym. Nie da się tak dłużej trwać w związku. Nie można komuś ograniczyć przestrzeni, zabrać wolności, przywiązać do siebie. Jeśli ktoś dusi się w związku – ucieknie prędzej czy później.

Rada: Po pierwsze popracuj nad poczuciem własnej wartości. Jeśli boisz się, że inne kobiety są od ciebie lepsze i że twój partner odejdzie do jednej z nich, to powinnaś zacząć skupiać się i doceniać wszystko to, co w tobie dobre. Po drugie – powiedz partnerowi, że dla ciebie bardzo ważne jest, gdy on mówi, czemu z tobą jest, za co cię kocha. To daje ci względny spokój.

Bo we wszystkim na nim polegasz

O wszystko pytasz. Nie podejmujesz sama żadnej decyzji. Nie widzisz tego, ale w pewnym momencie on decyduje nawet o tym, co zjecie na obiad, gdzie zrobić zakupy i kiedy iść do lekarza. On jest w nieustannym napięciu, cały czas przez ciebie naciskany, pytany: czy na pewno, co o tym myśli, co by ci doradził i co zrobiłby na twoim miejscu. Nie da się tan funkcjonować przez dłuższy czas, kiedy nie dajesz wytchnienia, kiedy zawieszasz się na kimś, kto zostaje zmuszony do decydowania nie tylko o sobie, ale jeszcze o tobie. Jasne, partner pomaga nam w wielu rzeczach, ale nie we wszystkich

Rada: Spróbuj sama o sobie zadecydować. Zapisać się na jakieś zajęcia, które będą rozwijać twoją pasję. Stwórz sobie własną przestrzeń. Nie bój się, on nie ucieknie

Bo nie wychodzisz poza swoją strefę komfortu

Wasz związek się nie rozwija, bo ty jesteś zachowawcza. Najchętniej powtarzałabyś stały utarty schemat. Partner proponuje ci wyjazd, wyjście na koncert, na kolację, a ty uparcie odmawiasz, szukasz wymówek, bo przez swoje lęki jesteś zamknięta na to, co nowe. Wolisz obejrzeć film w domu, zamówić jedzenie i spędzić wieczór „jak zwykle”. Co zrobić, jeśli twój partner tego nie chce? Jeśli chce dać ci coś więcej, chce coś zrobić wspólnie?

Rada: Mów mu, że się boisz, że jego propozycje są dla ciebie mało komfortowe. Ale może metoda małych kroków tu pomoże. Niech nie proponuje ci wyjazdu od razu na cały tydzień, ale może na weekend, może na jedną noc. Naprawdę warto próbować przełamywać swój strach.

Jaką miarą mierzysz swój strach? Jak często dopuszczasz go do głosu? Jak bardzo dominuje on nad twoim życiem? Nie pozwól, by zniszczył to, co najcenniejsze, by odebrał ci miłość drugiej osoby.


Zobacz także

Pod choinkę podaruj bliskim swoją troskę. Najlepsze prezenty na zdrówko (i w zgodzie z naturą). Prezentownik Sessionbordercontroller.info 2018

Masakra w Orlando, to przede wszystkim śmierć 50 osób, ludzi, którzy byli czyimiś dziećmi, ukochanymi, przyjaciółmi

Czy przekąski to zło? Nowe stanowisko Ekspertów Żywieniowych

где купить дапоксетин

pharmacy24.com.ua/viagra-sildenafil/