Lifestyle Psychologia

O co tyle hałasu? 7 sytuacji, w których nie powinieneś mieć wyrzutów sumienia (nigdy)

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
1 marca 2016
Fot. iStock / Petar Chernaev
 

O byłą dziewczynę. O wyjście z kumplem. O nieodebrany telefon i nieprzeczytany SMS. O to, że kolacja nie smakowała. O zbyt długi czas spędzony w pracy i zbyt krótki w domu. O wszystko.

Mały, zgryźliwy i atakujące nasze sumienie wyrzut: zbyt częste narzędzie manipulacji używane prze naszych najbliższych. I nie oszukujmy się, przez nas samych też. Uwielbiamy wzbudzać u innych poczucie winy, pokazywać jak bardzo nas zranili i jak źle z tego powodu powinno im być. Następnym razem, zanim zaczniesz przepraszać i usprawiedliwiać się, pomyśl: może wcale nie ma powodu? Wcale nie musisz czuć się winny jeśli:

1. Nie spotkałeś się z przyjaciółmi, rodziną, znajomymi

Grzecznie choć stanowczo odmawiasz, bo potrzebujesz pobyć sam. Wielu z nas mimo zmęczenia, stara się w takich sytuacjach „nie zawieść innych. Jakim kosztem? Jeszcze większego zmęczenia i zyskania tytułu najbardziej nietowarzyskiego uczestnika spotkania. Masz prawo spędzić trochę czasu w samotności.

2. Powiedziałeś: „nie”

Wiesz dobrze, że to była słuszna decyzja, ale mimo to gryzą cię wyrzuty sumienia. Analizujesz sytuację kolejny raz i kolejny raz dochodzisz do wniosku, że miałeś rację. Skąd więc się bierze to męczące uczucie? Przykro ci, że zawiodłeś drugą osobę, ale pomyśl: postąpiłeś w zgodzie ze sobą.

3. Wyrzuciłeś kogoś ze swojego życia

Dodajmy od razu – kogoś, kto zdecydowanie ciągnął cię w dół. To mógł być przyjaciel, który tobą manipuluje, albo partner lub partnerka wiecznie pakujący cię w kłopoty. Czasem nawet członek rodziny. Są sytuacje, w których nie można się za siebie obejrzeć, trzeba iść dalej i zawalczyć o siebie.

4. Żyjesz po swojemu

Nie krzywdzisz nikogo, jesteś szczęśliwy. Być może zrezygnowałeś z posiadania rodziny, a może z wysokiego stanowiska w korporacji na rzecz małej, rodzinnej firmy. Wybrałeś inny kierunek studiów niż oczekiwali twoi rodzice. Nie daj się wpędzić w poczucie winy argumentem, że „ w naszej rodzinie jeszcze nigdy nikt tak nie robił”. Cóż, pionierzy zawsze mieli pod górkę.

5. Nie sprawdziłeś e-maila, nie przeczytałeś SMS-a, nie odebrałeś telefonu

Są jeszcze wśród nas wyjątki, którym telefon służy do dzwonienia i to w sytuacjach, kiedy naprawdę trzeba. Nie odebrałeś? Nie mogłeś, były ważniejsze sprawy. Oddzwonisz, gdy znajdziesz chwilę.

A ci, którzy ze swoimi smartfonami się nie rozstają, powinni pamiętać, że choć może myślą inaczej, nie powinni czuć się zobligowani do czytania wszystkich wyskakujących na ekranach powiadomień już, w tej chwili.

6. Zawiodłeś najbliższych, bo w sytuacji dotyczącej ciebie nie postąpiłeś tak, jak oczekiwali

Mistrzami w robieniu wyrzutów tego typu są rodzice. „Tyle dla ciebie poświęciłam, a ty teraz planujesz ślub zamiast dalej rozwijać swoją karierę?! (kiedy założenie rodziny może kolidować z rozwojem zawodowej ścieżki). Masz prawo budować swoje życie tak, by być szczęśliwym. Często innym wydaje się, że wiedzą co jest dla nas najlepsze. Jeśli masz głębokie przekonanie, że wybierasz dobrze, żyj konsekwentnie realizując swój plan i uwolnij się od poczucia winy. Najbliższym jesteś winien szacunek i miłość, ale nie swoje życie.

7. Masz inne poglądy: polityczne, religijne

Twoje doświadczenia, wiedza, którą zdobyłeś ukształtowały taki, a nie inny punkt widzenia. Zaczynasz inaczej niż bliska osoba postrzegać świat, zadajesz sobie pytania, kwestionujesz zasadność religii. Szukasz odpowiedzi. To twoja, bardzo osobista droga i również do niej masz prawo. Jeśli z tego powodu rodzi się między wami konflikt lub narastają napięcia, szukaj rozwiązania dotyczącego komunikacji z tą bliską osobą, ale nie rezygnuj ze swoich poglądów „dla świętego spokoju”

Życie w zgodzie ze sobą wymaga odwagi. Boimy się być postrzegani jako egoiści więc wolimy poświęcać: siebie, swoje marzenia, życiowe plany. Uwolnijcie się od niepotrzebnych wyrzutów sumienia. Inaczej stale będzie czegoś żałować, albo wiecznie gdybać o tym, co mogłoby się wydarzyć…


Lifestyle Psychologia

Auto w garażu, własne mieszkanie, a w lodówce… pasztet. Tak się żyje z kredytem w obcej walucie

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
1 marca 2016
Fot. iStock / prudkov
 

Własne mieszkanie lub dom, wygodne auto i wakacje, najlepiej za granicą. Pięknie się żyje, gdy żyje się wygodnie i na bogato. Gorzej gdy to, czym możemy się pochwalić, jest zdobyte w mniej  nobilitujący sposób niż pracą własnych rąk. Kredyt? Nic dziwnego, mało kogo stać na zakup dóbr “luksusowych”, czyli skromnego M2 z własnych oszczędności. Życie z kredytem? To już mniej radosne, ale przecież chciałaś, to masz!

– Kredyt mieszkaniowy? Nawet mi o nim nie przypominaj! – usłyszałam od  niej, ambitnej trzydziestolatki z niewielkiej miejscowości – Kredyt musiał być, choć wcale o nim nie marzyłam, ale wolę jeść pasztet, niż nabijać kabzę prywaciarzowi.

Ma niewielkie, ładne mieszkanie, ona sama ładna, zadbana, nikt by nie powiedział, że to małe marzenie o własnym kącie zniszczy jej życie. Miało być lekko i przyjemnie. Nie udało się.

Dobre złego początki

Razem z mężem wydreptali sobie kredyt we frankach szwajcarskich na swoje wymarzone 48 m2 w bloku. Szału nie było, ale w ich mieścinie na nic lepszego nie mogli liczyć. Podobnie jak z walutą – na złotówki za biedni, na franki jak znalazł, wzięli, bo nie mieli innej perspektywy. Mieszkanie kątem u rodziców nie wchodziło w rachubę, wynajem też kosztuje, chcieli płacić za własne miejsce na ziemi, choćby mieli jeść przez pół miesiąca chleb z pasztetem.

Życie bywa przewrotne, ich żarty z biedowania stały się rzeczywistością. Frank podrożał dwukrotnie, ich dochody się zmniejszyły – nieszczęścia chodzą parami – jeszcze przez chwilę próbowali żartować. Kiedy ona straciła pracę, i okazało się, że będą mieli dziecko, już trudniej było grać. Za wszelką cenę chcieli być wypłacalni dla banku, choć było cholernie trudno.

– Nikt nie wiedział o naszych problemach, nie chwaliliśmy się, bo niby czym? Ludzie potraktowaliby nas jak idiotów, którzy dali się naciągać na obcą walutę. Albo cwaniaczków, co chcieli się na plecach złotówkowiczów dorobić. A każdy mądry, kto nie był w naszej skórze – wzburza się ona.

Życie “na bogato”, gdy nikt nie widzi

Grudzień. Urodziny mojej siostry. Jak wiele innych rodzinnych spędów.
– Zastanawiałam się długo, czy jakoś się z tego nie wykręcić. Nie dlatego, że nie chciałam z nią spędzić czasu, świętować. Nie mieliśmy pieniędzy na przyzwoity prezent. A raczej musieliśmy wybierać czy wydamy te pieniądze na nią – czy na chleb. Wiem, że niby to nie to jest w życiu ważne, że by zrozumiała. Ale tak bardzo było mi wstyd, gdy wręczałam jej kartkę. W kopercie tylko kartka, bez pieniędzy. Siostra taktownie podziękowała, choć ledwie ukryła zdziwienie.

Po ostatnich urodzinach odechciało im się rodzinnych imprez. Wszyscy już byli, oni spóźnieni, zamiast ruszać auto spod bloku, poszli lekko spóźnieni piechotą. Mama zapytała, a czemu tak? „Bo zdrowiej, mamuś” – powiedziała Ona, i „taniej”- pomyślała gryząc się w język. Upiekła ciasto, z tego co było – smaczne, ale to tylko ciasto.  Nie pasowali tym razem do uroczystości. Wstyd i poczucie beznadziei, a wokół stołu plotki, ploteczki kto, gdzie był lub co nowego do domu kupił. I choć nikt nic nie wiedział i nie patrzył porozumiewawczo – oni czuli to z każdym brzdękiem talerzyka. Nie chcieli litości na pokaz. I do kompletu te pytania: „A wy co tacy milczący…?”.

Milczący? Bo czym się chwalić? Co było do sprzedania, puścili na aukcjach, zostawili jednak auto, bo on musi czymś dojeżdżać do pracy. Auto było, ale nie było na paliwo do niego, w ruch poszły karty kredytowe. Wstyd od rodziny pożyczać, krótko potem dwie kredytówki były wyczyszczone do zera.

Czyste karty, czyste konto w banku, pusta lodówka.

Aż się rzygać chciało na widok pasztetu i mortadeli przez pół miesiąca. W osiedlowym sklepie zakupy na kreskę, najczęściej chleb, pasztet i margaryna. – Jeszcze tylko dziś i jutro pani Kasiu, pojutrze wypłata, to oddam – tłumaczyła się opuszczając wzrok, bo wiedziała, że to nieprawda.  Dla dziecka na mleko – pożyczone, a żeby starczało na dłużej, czasem rozrabiała je bardziej niż powinna. Mała jeść musiała, oni też, ale zawsze pierwsze było dziecko. “Co dziś na obiad?” – Pytał on. “Zupa nic”- gorzko się śmiała. Życie “na bogato”.

Chciałaś, to masz, proste?

Na spacery pod rękę, na jej twarzy make-up, auto na parkingu, zazdrość sąsiadów. Bo mają coś swojego. Się powodzi, stać na kredyt, regularnie spłacają burżuje. Albo głupcy.

Nie czekała, aż córka skończy pół roku, znalazła pracę na czarno, bo jego pensja nie wystarczała. Bank odmówił wakacji kredytowych, miał do tego prawo, zabrakło innych możliwości. Pracują, auto na chodzie, ale w lodówce dalej światło i ten cholerny pasztet. Lepiej nie będzie, opieka nad córką kosztuje, podobnie jak ich marzenie o swoich 48 m2. Rozmyły się ich plany, żyją z dnia na dzień jak setki innych kredytowiczów.  Cholerne życie zakamuflowane pozorami dobrobytu.

Nie liczą nawet na obietnice przewalutowania ich frankowego przekleństwa z inicjatywy nowej władzy. Nie chodzą na pikiety, nie krzyczą głośno o pomoc, bo zwyczajnie im wstyd. Bo jak się przyznać, że dało się ogłupić bankowi? Miało być znośnie, trzydzieści lat pracy na własny kąt. Wahania kursu owszem, brali pod uwagę, ale jego podwojenie? Absolutnie nie. I nawet nie ma do końca komu wysypać żalu – Przecież nie braliśmy tego cholernego kredytu, żeby przeżreć i przepić go w rok. – ale w tej złości jest więcej smutku niż wrogości.

Chcieli żyć, pracować, zostawić coś dzieciom. Choć teraz ona mówi, że dziecku, swojej córce. Drugie dziecko? – Nie stać nas, a nikt o zdrowych zmysłach nie podejmie ryzyka ponownej utraty pracy. Nie oddam też mieszkania, żeby zdobyć pozorną wolność, bo jeszcze większą głupotą niż wzięcie tych przeklętych pieniędzy od banku, będzie teraz porzucenie lokum, które tak wielkim kosztem spłacaliśmy ostatnie lata.

To prosta i smutna filozofia – spłacaj za wszelką cenę albo zgiń jako przegrana. Nie licz na pomoc kogokolwiek, nie wyciągaj rąk, nie wypowiadaj tego głośno, bo oberwiesz kamieniem od tłumu. Chciałaś kredytu, to masz.

Podobnych historii napisanych „frankiem” jest w Polsce około 953 tysięcy. Mają bardzo różne zakończenia.


Lifestyle Psychologia

Sephora dekoduje trendy WIOSNA-LATO 2016

Redakcja
Redakcja
1 marca 2016
Wiosna w kolorze nude – relacja z Sephora Trend Report Wiosna 2016
Fot. Materiały prasowe

Przed nami jedno z najgorętszych wydarzeń w Warszawie – Sephora Trend Report! Podczas 3-dniowego święta trendów, które rusza już 4 marca, Sephora wraz z ekspertami świata mody i piękna serwować będzie bezpłatne konsultacje i usługi w trendach sezonu wiosna-lato 2016. W sobotę, o godzinie 15.00, Sephora zaprasza na kulminacyjne show – pokaz mody oraz makijaży rozpoczynającego się sezonu.

  • 4-6 marca w warszawskiej Arkadii, poznaj i przetestuj na sobie najgorętsze nowości kosmetyczne i trendy makijażowe podczas Sephora Trend Report.
  • Czeka aż 16 stanowisk serwisowych! Skorzystaj z bezpłatnych konsultacji z ekspertami makijażu, stylizacji fryzur, manicure, pielęgnacji i zapachów.

Pełen blasku Nude Glowy, elegancki Nude Glamour, czy modelujący twarz Nude Bronze? W której odsłonie zakochasz się wiosną? Sprawdź nieograniczone możliwości ponadczasowego nude podczas Sephora Trend Report! – od dyskretnych, dziewczęcych looków po wypracowany, wieczorowy makijaż w neutralnych barwach.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

To nie wszystkie atrakcje – na odwiedzających czekać będą też styliści fryzur Bumble & Bumble, malowanie paznokci w trendzie nude oraz ekspresowy zabieg relaksacyjny marki Origins. Podczas wiosennego Trend Report skorzystać będzie można również bezpłatnie z warsztatów profilowania zapachowego z certyfikowanym senselierem – Martą Siembab – i odkryć zapachy, które najlepiej oddają Twoją osobowość. Być może to jedna z nowości od Jimmy Choo, Carven, Kenzo, Givenchy, Ferragamo, Missoni lub Carolina Herrera? Sprawdź!

Sephora Trend Report to cykliczne wydarzenie, podczas którego wraz z gośćmi specjalnymi odkrywamy trendy i dajemy możliwość wszystkim chętnym swobodnego ich testowania. Nie inaczej będzie podczas zbliżającej się edycji. W sobotę, 5 marca, makijaże proponowane na sezon wiosna-lato przedstawią Hector Espinal – makijażysta Sephora PRO Beauty Team USA, a także Clare Read (Burberry), Sebastian Gradzik (Smashbox), Sebastian Bukowski (Givenchy), Dariusz Kotarski (Estee Lauder) oraz makijażysta marki Dior – mówi Sergiusz Osmański, Dyrektor Artystyczny i PR Sephora Polska.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Sprawdź na sobie trendy sezonu wiosna-lato! Zrób sobie selfie i podziel się swoim nowym lookiem na Facebooku lub Instagramie. Zgarnij urodowe nagrody!

Już dziś umów się na bezpłatne spotkanie z ekspertami marek Burberry, Dior, Estee Lauder, Givenchy, Smashbox, i Sephora (przez infolinię Sephora tel.: 801 801 400 i 12 682 84 94),
z których skorzystać można przez wszystkie 3 dni Sephora Trend Report, lub po prostu wpadnij w dogodnym dla siebie czasie na bezpłatne, expressowe stylizacje bez zapisów.

R7715875

Nowości i trendy na sezonu odkryjesz też dzięki Trend Book, czyli kompendium wiedzy na temat jesiennych nowości w kosmetyce oraz modzie, dostępnym na www.sephora.pl oraz  na blogmakijaż.pl, videoblogu Sephora, na którym najlepsze makijażystki Sephora prezentują jak krok po kroku wykonać makijaż w trendzie. Zobaczysz tu m.in., jak wykonać najgorętszy makijaż sezonu – nude


Zobacz także

Szukacie idealnego hotelu na wyjazd z przyjaciółkami? Mamy dla was propozycję, ale uwaga – wrócicie tu z pewnością ze swoją rodziną

Jak zachować spokój w czasie kryzysu? Przewodnik minimalistki

Bank Radości

Jak szybko i skutecznie zadbać o Radość Życia?

danabol-in.com/injection/testosteron /testosteron_enantat_kupit

ivf-lab.com/ru/uslugi/143-ginekologicheskaya-klinika-kiev.html

https://danabol-in.com