Lifestyle

No i znalazłam. Miał na imię Rafał, chodził ze mną razem do zerówki

Listy do redakcji
Listy do redakcji
16 lutego 2016
Fot. Pixabay/Andreas Weitz / CCO
 

Zmusiliście mnie do poszukiwań w mezozoicznych pokładach mojego mózgu 🙂 Co w sumie okazało się całkiem miłe…
No i znalazłam. Miał na imię Rafał, chodził ze mną razem do zerówki.

Jak sobie teraz patrzę na zdjęcia kolegów z przedszkola mojej córki – to wydaje mi się, że nie ma czegoś takiego, jak „ładny pięciolatek”, zaiste – trzydzieści dwa lata temu miałam diametralnie inne zapatrywania. Rafał wydawał się ładniutki nie tylko mnie, ale całej dziewczęcej części grupy. Ale…

Ale tylko mnie wiązał buty! I to był mój pierwszy podbój miłosny. I pierwsze wykorzystanie mężczyzny na tak wielką skalę. Potem przestał, bo pół roku opanowałam ideę plątania tych cholernych sznureczków, ale chyba nostalgia pozostała – bo podczas karnawałowej zabawy dał mi chusteczkę (wiecie, tę haftowaną, co ma cztery rogi)…

Czyste szaleństwo 🙂
Do czasu, bo potem zakochał się w takiej jednej Ani…
Cóż… Szybko to zrozumiałam: życie 😉 Na szczęście umiałam już wiązać buty 🙂

Ewa Leśniewska


Akcja „Moja pierwsza miłość”

Pierwsza miłość jest wyjątkowa, to zauroczenie, motyle w brzuchu, ta szeptana na ucho przyjaciółki tajemnica. Niepewność, ciekawość i radość. Zakochując się po raz pierwszy mamy wrażenie, że unosimy się nad ziemią.

Luty to taki czas, kiedy na chwilę przystajemy w naszej miłości. Może dlatego, że nie obchodzimy Walentynek, a może właśnie dlatego, że je obchodzimy. Jedno jest pewne. W tym zimowy miesiącu o miłości myślimy bardziej niż zwykle. Dlatego  chciałybyśmy was zachęcić do wspomnienia waszej pierwszej miłości. Zakochania, zauroczenia. Odkurzenie w pamięci tych wyjątkowych chwil. To z pewnością są piękne historie.

Zapraszamy – włączcie się do naszej akcji „Pierwsza miłość”. Napiszcie do nas opisując swoją pierwszą miłość. My najciekawsze listy nagrodzimy i opublikujemy. Powspominajcie z nami <3

i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą
ks. Jan Twardowski


 WEŹ UDZIAŁ W ZABAWIE TUTAJ (klik)


Lifestyle

Zabrałam te dwa zdjęcia, no bo jak lepiej mogłam potwierdzić, że nie jestem świruską zauroczoną idolem telewizyjnym

Listy do redakcji
Listy do redakcji
16 lutego 2016
Fot. Pixabay/Ridelmeier / CCO
 

To był największy zbieg okoliczności, w moim do bólu poukładanym życiu.

Byłam jak sprężyna, pracowałam w międzynarodowej korporacji finansowej, w weekendy robiłam studia podyplomowe, a po godzinach pracowałam nad formą. Lubiłam swoje doskonałe życie i nie narzekałam na brak czegokolwiek … wrażeń też mi nie brakowało, bo ich po prostu nie szukałam – tak idealne to było życie.
I przyszedł dzień, który zapamięta cały świat, a ja z dokładnością do tego w co byłam wtedy ubrana … Umarł nasz Papież. Z powodu żałoby narodowej zostały odwołane moje treningi. Miałam wolny wieczór, więc zaplanowałam go z mężem.
Byłam młodą mężatką, której wydawało się, że małżeństwo oznacza „odfajkowane” życie osobiste. Skoro było dobrze, to dlaczego miałoby się popsuć…? Niewiele rzeczy robiliśmy wspólnie, ale planowaliśmy mieć dziecko.
Byłam szczęśliwa, że spotykam się z mężem, ale jak na złość, do kompletu nieprzewidzianych zdarzeń doszedł brak telefonu, który raz w życiu zdarzyło mi się zostawić w domu. W dodatku każde z nas było przekonane o innej godzinie spotkania. Kiedy mój mąż od godziny czekał na mnie pod kinem, ja stałam w korku ze świadomością, że ominą mnie jedynie reklamy. Według mojej wiedzy spóźniłam się 15 minut, więc kiedy podjeżdżając do kina zobaczyłam odjeżdżającego męża … zapłakałam … „mój mąż kiedyś potrafił czekać na mnie pod uczelnią godzinami, a teraz zawinął się po 15 minutach”.  Nieporozumienie.
Z powodu tego nieporozumienia, wróciliśmy do domu. Rozżaleni, w końcu pokłóceni rozeszliśmy się do oddzielnych pokoi, do oddzielnych spraw. Ja zamiast być na treningu, zamiast spędzać czas z mężem, wlepiałam oczy w telewizor … I zobaczyłam Jego – moją pierwszą miłość.
Po 17 latach, w mojej głowie rozpętało się znów tamto szaleństwo …
Z wypiekami i bez zażenowania, wszystkim opowiadałam o Maćku – mężowi, który podśmiewał się ze mnie z zazdrości, rodzicom, którzy znali go z naszych wspólnych wakacji, znajomym w pracy, przyjaciółkom, które nie miały o nim bladego pojęcia, bo kto w dorosłym życiu opowiada o miłostkach z podstawówki.
Wiedziałam, że Maciek znów pojawi się w programie telewizyjnym, dlatego poruszyłam niebo i ziemię, aby dostać się na widownię. Nikt i nic nie mogło mnie powstrzymać, tak bardzo to było silne.
No i jestem, ubrana w dżinsy, czarny półgolf, czarną sztruksową marynarkę, taki korporacyjny casual i rozglądam się po widowni … – może jest ktoś z bliskich Maćka? Nie ma tam nikogo bliskiego, poza mną. Wydało mi się to smutne, a za chwilę ogromnie wzruszające.. Z pierwszymi tonami Purple Rain, serce mi mało nie wyskoczyło z piersi. Boże jaka ja byłam poruszona, jaka dumna z niego. Czułam się jak matka, która dopinguje swoje dziecko. To była wielka kumulacja emocji!
Nie mogłam odjechać z kwitkiem. Zaczekałam do końca, w korytarzu przez który przechodziło kilka „nieważnych” sław, czekałam na najważniejszą osobę, na Maćka. Stałam z dwoma zdjęciami w ręku.
Tego dnia, 17 lat po naszej letniej znajomości, jechałam kibicować Maćkowi do telewizji z zamiarem powiedzenia mu „hej, słuchaj, byliśmy kiedyś na wczasach z rodzicami .. przyjechałam po autograf, bo rozpoznałam ciebie w tv”.
Zabrałam te dwa zdjęcia, no bo jak lepiej mogłam potwierdzić, że nie jestem świruską zauroczoną idolem telewizyjnym.
Idzie! Idzie Maciek! Pomyślałam w duchu i ruszam swoim pewny krokiem, w jego stronę. Staję przed nim, przerażona i podekscytowana …
– Cześć Maćku. Jestem Monika.
Podaję mu rękę.
– Monika Pawłowska?
Nogi mi się uginają …
– To niemożliwe. Zabrałam zdjęcia z naszych wakacji sprzed 17 lat. Byłam pewna, że będę musiała ci tłumaczyć …
– Pamiętam te oczy Monika.
Jeszcze trzymamy się za dłonie…, on widzi obrączkę.
Proszę Maćka o autograf na naszym zdjęciu, na którym mamy po 12 lat.
„Mojej pierwszej miłości życia, Maciek”.

Monika Pawłowska


Akcja „Moja pierwsza miłość”

Pierwsza miłość jest wyjątkowa, to zauroczenie, motyle w brzuchu, ta szeptana na ucho przyjaciółki tajemnica. Niepewność, ciekawość i radość. Zakochując się po raz pierwszy mamy wrażenie, że unosimy się nad ziemią.

Luty to taki czas, kiedy na chwilę przystajemy w naszej miłości. Może dlatego, że nie obchodzimy Walentynek, a może właśnie dlatego, że je obchodzimy. Jedno jest pewne. W tym zimowy miesiącu o miłości myślimy bardziej niż zwykle. Dlatego  chciałybyśmy was zachęcić do wspomnienia waszej pierwszej miłości. Zakochania, zauroczenia. Odkurzenie w pamięci tych wyjątkowych chwil. To z pewnością są piękne historie.

Zapraszamy – włączcie się do naszej akcji „Pierwsza miłość”. Napiszcie do nas opisując swoją pierwszą miłość. My najciekawsze listy nagrodzimy i opublikujemy. Powspominajcie z nami <3

i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą
ks. Jan Twardowski


 WEŹ UDZIAŁ W ZABAWIE TUTAJ (klik)


Lifestyle

Moją pierwszą miłością był mój sąsiad

Listy do redakcji
Listy do redakcji
16 lutego 2016
Fot. Pixabay/Peggy Marco / CCO

Moją pierwszą miłością był mój sąsiad. (Mam nadzieję, że mąż tego nie przeczyta, wszak od zawsze zapewniam go, że jest od zawsze tym jedynym ;)) Mieszkał na jednej wiosce, był niewiele starszy ode mnie. Jeździł ciągnikiem i to mnie się tak podobało, że na każdy dźwięk turkotu tej rolniczej maszyny me serce biło mocniej. 🙂 Pamiętam, że zawsze stałam w oknie i rzewnym wzrokiem obserwowałam jak obiekt mych westchnień kultywuje czy orze pole. 🙂 Teraz pisząc to mam niezły ubaw ale te naście lat temu to były naprawdę poważne sprawy. Odważyłam mu się nawet wyznać mą miłość ale niestety do tej pory nie otrzymałam odpowiedzi. A kto wie, może gdyby i jemu mocniej zabiło serce byłabym teraz jakąś rosłą gospodynią wielohektarowego gospodarstwa? :)))

Anna Chałowska


Akcja „Moja pierwsza miłość”

Pierwsza miłość jest wyjątkowa, to zauroczenie, motyle w brzuchu, ta szeptana na ucho przyjaciółki tajemnica. Niepewność, ciekawość i radość. Zakochując się po raz pierwszy mamy wrażenie, że unosimy się nad ziemią.

Luty to taki czas, kiedy na chwilę przystajemy w naszej miłości. Może dlatego, że nie obchodzimy Walentynek, a może właśnie dlatego, że je obchodzimy. Jedno jest pewne. W tym zimowy miesiącu o miłości myślimy bardziej niż zwykle. Dlatego  chciałybyśmy was zachęcić do wspomnienia waszej pierwszej miłości. Zakochania, zauroczenia. Odkurzenie w pamięci tych wyjątkowych chwil. To z pewnością są piękne historie.

Zapraszamy – włączcie się do naszej akcji „Pierwsza miłość”. Napiszcie do nas opisując swoją pierwszą miłość. My najciekawsze listy nagrodzimy i opublikujemy. Powspominajcie z nami <3

i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą
ks. Jan Twardowski


 WEŹ UDZIAŁ W ZABAWIE TUTAJ (klik)


Zobacz także

„Dziękuję, że po cichu wybaczyłaś mi tę moją obojętność, zaciśnięte pięści. Że kochałaś kogoś kto traktował Cię jak wroga”. Akcja „Dziękuję Ci Mamo”

Poznaj najciekawsze fakty o wynikach badań nad składem mleka kobiety

Koszmar 12-latki. Była „niewolnicą seksualną” swoich rodziców

https://buysteroids.in.ua

https://danabol-in.com

there antibioticlistinfo.com