Lifestyle

Niezwykła starość ma na imię Rozalia i liczy sobie już 93 wiosny… Moja starość też będzie miała na imię Rozalia

Anika Zadylak
Anika Zadylak
28 września 2016
Fot. Unsplash / Jake Thacker /
 

Starość jest straszna

Za ścianą szpitalnego pokoju leżą  zapadnięte oczy i otwarte usta. Tlen w rurce, cewnik, pampers, odleżyny. Fetor i samotność przykuta kroplówkami do łóżka. Od rana do wieczora, poprzez czarną, straszną noc, jęk cierpienia i głośne błaganie,  prośba o ulgę.
Słabość, niemoc, brak nadziei, oczekiwanie w bólu. I przychodzi – czasem późną nocą, czasem podczas obiadu – Ona Nieunikniona. Chciwa na bicie serca, pazerna na szum krwi w żyłach. A  gdy wychodzi wszystko cichnie. Śmierć zabiera starość i zostawia łzy kogoś, kto czasem z grzeczności odwiedzał.  Udawał, że kocha, że się boi, że będzie tęsknił. A tak naprawdę tylko czekał, żeby pozbyć się pomarszczonego balastu.  Akt zgonu, firma pogrzebowa, czarny worek. Ziemia z hukiem, odbijająca się od trumny. Było życie i go nie ma. Przeminęło i odeszło samotnie, licząc zmarszczki na zmęczonej twarzy.

Starość jest nijaka

– Pani to młoda, co pani wie o życiu i chorowaniu. Wszystko wiedząca, schorowana na wszelkie zło, które istnieje w organizmie „staruszka” po sześćdziesiątce, prawi mi o tym, jak to jej niedobrze. I oburza się, gdy lekarz śmie zwrócić jej uwagę, że przesadza. Przez cały dzień, odwiedza tę starość, tabun ludzi. Przyszły dzieci i wnuki, i mąż, i nawet sąsiadki.  Jednak ona wciąż narzeka, wciąż czegoś jej brak, ciągle jest nie tak, jakby sobie życzyła. Jakby strach, przed tym co nastąpi, odbierał jej radość z tego, co jeszcze nadal ma. Do tego stopnia, że nie zauważa, nie dostrzega, nie docenia. Woli leżeć i mówić, że wszystko się kończy, mimo, że dopiero może się zacząć. Woli być rozmyta, niezauważona, czasem trochę upierdliwa, żeby nie wzbudzać podejrzeń. Nie przyznać się, że się poddała, że kalendarz zrobił z nią co chciał, wmówił, że jesień życia jest byle jaka.  Że jest oczekiwaniem na ostatnią podróż.

Starość jest radosna

Niezwykła starość ma na imię Rozalia i liczy sobie już 93 wiosny. Siwiuteńkie jak mróz na trawie, spięte w kok włosy. Delikatna, pomarszczona, pergaminowa skóra. I  brązowe, iskrzące i przepełnione mądrością oczy. Dowcip ostry jak brzytwa, wigor nastoletniej tancerki. Opowiada o swoim życiu i słyszę,  że każda pora roku była ciepła i dobra. Że wnuczek pracuje na budowie, że mało zarabia ale cieszy się, że ma choć tyle. Śmieje się, że jeszcze by poszalała, ale nie wie, co na to mąż, Kazek, który od kilku lat jest jej prywatnym Aniołem Stróżem. Recytuje ulubione wiersze i nuci ukochane piosenki. Zaczepia młode studentki medycyny i na korytarzu plecie im warkocze. Uparcie kręci kółkami wózka inwalidzkiego i burczy na młodego pielęgniarza, który proponuje pomoc. – Synku! Czyś ty oszalał? Ty mnie lepiej do tańca poproś! Oddycha ciężko, gdy dociera do sali i uparcie twierdzi, że tylko wtedy wie, że jeszcze żyje. I zaglądając do okna, cieszy się z jesieni. I każe mi zapamiętać, że tylko ode mnie zależy, w jakie barwy ją ubiorę. I, że deszcz, tak jak łzy, też jest potrzebny. Bo inaczej, nie umiałabym docenić widoku wschodzącego słońca, i poczuć słodkiego smaku radości. A przecież jedno i drugie to po prostu życie. I że starość, to szczęście. Bo nie każdy może jej dożyć.

Szpitalnym korytarzem przechadzają się różne starości. Te mdłe, te zostawione same sobie, te obojętne i zmęczone. I te, które się nie poddają, w których nadal tli się życie. Kiedyś też będę, jedną z nich. I ta moja nieoczekiwana, ale nieunikniona będzie miała na imię Rozalka.

A Twoja?

 


Lifestyle

„Jeszcze za cicho krzyczymy, by każdy z was pojął godność!”. Mega teledysk #czarnegoprotestu

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
28 września 2016
 

Myślę, że komentarz jest zbędny. Pretekstem do nagrania teledysku do punkowej piosenki, która pojawiła się kilka tygodni wcześniej w sieci był #czarnyprotest. Protest tych, którzy sprzeciwiają się zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej, co związane jest chociażby z kompletnym ograniczeniem dostępu do edukacji seksualnej czy badań prenatalnych.

Obejrzyjcie, podajcie dalej! Kto uważa, że trzeba, niech krzyczy głośno!


Lifestyle

Zazdrość o partnera? Zamiast szpiegować go na fejsie, lepiej wyhamuj z tym uczuciem

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
28 września 2016
Fot. iStock /demaerre

Kochasz swojego partnera i bardzo ci na nim zależy? Troszczysz się o niego, być może planujesz wspólną przyszłość, mieszkanie i psa. Wszystko jest ok, gdy jesteście razem. Poświęcacie sobie czas, jest wam dobrze, ciepło i przyjemnie. Uczucie kwitnie, nie masz powodów do niepokoju, ale gdy tylko on zamyka za sobą drzwi od domu, zapala się w twojej głowie czerwona lampka.
Zastanawiasz się, dokąd idzie, i czy na pewno z kumplami? Myśl, że może uśmiechnąć się do innej kobiety, powoduje u ciebie szybsze bicie serca. Pewnie sama siebie ganisz za takie zachowanie, a mimo to dzwonisz kontrolnie, czy aby na pewno dotarł na miejsce lub też korzystając z jego nieobecności w domu, wchodzisz na jego konto na Facebooku, myszkując po odebranych wiadomościach.

Zazwyczaj jesteście wszędzie razem, a ty ostentacyjnie łapiesz go za rękę lub w rozmowie stale podkreślasz waszą jedność słowem my – zrobiliśmy, byliśmy, pojechaliśmy, dając tym samym do zrozumienia, że on należy do ciebie. Ale, gdy tylko znika z twojego horyzontu, dręczy cię zazdrość i niepewność. Czasem nawet o to się kłócicie, bo jemu ciężko jest wytrzymać z zazdrośnikiem. Miłość rządzi się swoimi prawami i odrobina zazdrości podkręca płomień w związku. Jednak jej nadmiar, zamiast odkręcać temperaturę, ziębi emocje partnera, bo mało kto wytrzymuje życie w ciągłym podejrzeniu o najgorsze.

Nadmiar zazdrości niszczy, naucz się ją kontrolować

Partner być może przez dłuższy czas wytrzymuje presję, jaką na niego . Nie ma nic do ukrycia, więc przymyka oko na widok swojego telefonu w twojej dłoni, czy setne pytanie kto był jeszcze na imprezie. Jednak dla dobra swojego i partnera zmień nastawienie do kwestii lojalności i uczciwości faceta, zanim naprawdę nie postanowi złapać oddechu, z dala od wiecznych podejrzeń i pytań godnych upartego śledczego. Poluzuj trochę lejce, a zobaczysz, o ile łatwiej jest funkcjonować ze zdrowym podejściem do związku i sporą dawką zaufania.

5 sposobów na wyhamowanie zazdrości o partnera

1. Zastanów się, skąd się ona u ciebie bierze

Zazdrość, o ile nie przesłania ci wszystkiego, jest zwykłym uczuciem. Pojawia się, gdy komuś zależy na danej osobie. O ile jest ono przemijające, nie stwarza dla was zagrożenia. Gdy nie myślisz o niczym więcej, zazdrość staje się destrukcyjna, patologiczna. Często osoby zazdrosne działają impulsywnie, od razu w reakcji na niepokojące odczucia. Zastanów się więc, co stoi za twoim zachowaniem i jakie ma ono konsekwencje dla twojego związku. Najczęstszą przyczyną wątpliwości i podejrzliwości jest niska samoocena lub niezaspokojone potrzeby w związku. Jeśli jednak zazdrość wynika z twoich osobistych przeżyć, to ty musisz sobie z nią poradzić.

2. Rozmawiaj, by wyjaśnić wątpliwości

Rozmowa to podstawa porozumienia, jeśli więc dręczy cię zazdrość, porozmawiaj o tym z partnerem. Możliwe, że on nie jest bez winy i nieświadomie podsyca twoje obawy o wierność. Zazdrość bywa reakcją na określone zachowanie partnera, który być może nie wie, w jaki sposób wpływ ma na ciebie jego styl bycia — np. nadmierna otwartość na inne osoby, skłonność do niewinnych flirtów, które ciebie mogą boleć. W takim przypadku musisz porozmawiać z partnerem, aby wspólnie znaleźć porozumienie odnośnie do jego zachowań i twoich reakcji na nie.

3. Odpuść kontrolę

Nadmierna kontrola i zazdrość idą ze sobą w parze. Zazdrosne kobiety zapominają o tym, że partner nie jest ich własnością i nie powinny podążać krok w krok za facetem. W dodatku na dłuższą metę intensywna kontrola, wręcz inwigilacja, powoduje dyskomfort i chęć wyrwania się spod czujnego wzroku partnerki. Inną kwestią jest, że nie jesteś w stanie przez cały czas upilnować wszystkiego, a partner co ma zrobić i tak zrobi niezależnie od dokładanych przez nas starań.

4. Skup się na sobie

Nakręcając się przez cały czas zazdrością o partnera, zapominasz o samej sobie. A przecież jesteś tak samo ważną częścią związku, jak twój partner. Skup uwagę na sobie i zrób dla siebie rzecz, która poprawi ci samopoczucie i doda pewności siebie. Pasja, hobby, którym się zajmiesz, skutecznie odciągnie myśli od partnera nada nowy wymiar twojemu życiu.

5. Zmień zazdrość w pozytywną motywację

Wbrew pozorom, nawet tak negatywne uczucie, jak nadmierna zazdrość, może być czymś dobrym dla ciebie. Bo jeśli jest coś, czego możesz zazdrościć innym kobietom, równie dobrze możesz wypracować to u siebie. To przewrotny motywator, ale skuteczny, bo jeżeli któraś ma albo wygląda i też byś tak chciała, zadziałaj w tym kierunku. Po prostu. Fryzjer, fitness czy zajęcia artystyczne — świat stoi przed tobą otworem.


źródło:


Zobacz także

Pomaluj mój świat

Zakazany owoc smakuje najlepiej, czyli krótka historia pocałunku

30 prostych zasad, które pomogą ci schudnąć bez efektu jojo

таблетки виагра инструкция по применению

https://steroid-pharm.com