Lifestyle

Najnowsze urządzenie medyczne w Polsce. Hit z USA w warszawskiej Klinice Saskamed

Redakcja
Redakcja
26 kwietnia 2017
Fot. iStock / ronstik
 

Klinika Saskamed specjalizuje się w łączeniu najnowszych technik medycznych z nowymi technologiami. W kwietniu tego roku Klinika zakupiła sprzęt, który obecnie bije rekordy zainteresowania, obecnie jest jedną z nielicznych miejsc w Europie i w Polsce mogących pochwalić się tym sprzętem.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Platforma THERMI to unikatowa technologia wykorzystująca fale radiowe regulowane termistorem, stworzona do bezpiecznego osiągania znakomitych wyników w medycynie estetycznej, poprzez zastosowanie procedur wykorzystujących ciepło. To platforma technologiczna, która łączy precyzyjne kontrolowanie temperatury z zaawansowanym jej monitoringiem w czasie rzeczywistym by umożliwić niezliczone zastosowania medyczne.

Platforma Thermi posiada zastosowanie w niechirurgicznym modelowaniu sylwetki: brzuch, ramiona, kolana, uda. Ma też zastosowanie to poprawienia owalu twarzy. Jest też wykorzystywana w medycynie intymnej. Tu używana jest końcówka o nazwie ThermiVa.

Za pomocą radioferencji iniekcyjnej można leczyć m.in. zwiotczałe podbródki, „chomiki”, obwisłe ramiona, biust, brzuch pociążowy czy cellulit, ale także zmarszczki mimiczne,

Fale od środka skóry

Fale radiowe stosowane są w medycynie estetycznej od lat, dotychczas jednak były aplikowane przez skórę. Innowacyjność technologii ThermiRF i jej większa skuteczność polega na podaniu fal do wewnątrz skóry, metodą iniekcji i jej kontrolowanym podgrzaniu do odpowiedniej temperatury, wywołującej pożądany efekt terapeutyczny.

Zabieg wymaga zastosowania specjalistycznej, dopasowanej do danego trybu pracy, cienkiej i niezwykle precyzyjnej kaniuli. To za jej pośrednictwem urządzenie emituje do określonych tkanek iniekcyjną radiofrekwencję. Wszystko odbywa się pod kontrola termowizyjnej kamery, dzięki której można dokładnie kontrolować temperaturę, do której podgrzewana jest leczona tkanka.

ThermiTight – modeluje sylwetkę tu celem jest wyraźna poprawa napięcia i elastyczności wiotkiej skóry, a także redukcja tkanki tłuszczowej i cellulitu.

Stosowany jest do modelowania sylwetki:

– ujędrniania brzucha, ud, pośladków i ramion

– liftingu dolnej części twarzy – likwidacji obwisłego podbródka czy tzw. „chomików”.

ThermiTight daje natychmiastowe efekty, które w ciągu sześciu miesięcy uwydatniają się w 100 proc. Zabieg nie wymaga rekonwalescencji i nie pozostawia żadnych skutków ubocznych. Jeśli w poddanym terapii obszarze ciała znajduje się nadmiar tkanki tłuszczowej, zabieg ten umożliwia również jej redukcję poprzez zastosowanie wyższej temperatury, rozpuszczającej komórki tłuszczowe.

Przełom w ginekologii beziniekcyjna technologia radiofrekwencji stanowi przełom w ginekologii estetycznej, będąc jednocześnie alternatywą dla dotychczas stosowanych zabiegów laserowych.  Zabieg ThermiVa bezinwazyjnie regeneruje kobiece narządy intymne w terapiach zarówno zewnętrznych, jak i wewnętrznych niedoskonałości.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Jego zaletą jest wyjątkowa nieinwazyjność i bezpieczeństwo zabiegów. Polega na podgrzewaniu leczonych tkanek za pomocą specjalnej głowicy i jest zupełnie bezbolesny, wręcz przyjemny. Zabieg zwiększa napięcie i poprawia nawilżenie ścian pochwy, odmładza narządy, leczy nietrzymanie moczu czy zanikowe zapalenie pochwy. Jego efekty są natychmiastowe, a pacjentka nie wymaga rekonwalescencji. Urządzenie ma certyfikat Amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków (FDA).

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe


Lifestyle

Matko, masz w głowie tylko kupki, pieluszki i rzygi. A ja? Ja mam wolność

Listy do redakcji
Listy do redakcji
26 kwietnia 2017
Fot. iStock / izusek
 

Mam 27 lat i na głowie zero rzygów, kaszek, kupek, pieluch i ząbków. Sorry, mamuśki! Zamiast rzygów ukochanego dziecka wybrałam rzygi na cotygodniowej imprezie. No dobra, przesadzam. Nie zawsze każda popijawa kończy się głową w sedesie. I choć kac czasami bywa okropny, to mój ból głowy jest dużo lepszy od waszego. Mój trwa tylko dwa dni. A wasz? Wasz trwa od narodzin ukochanego dziecka i będzie trwał do końca waszych dni. Szczerze? Macie przerąbane. I nie chciałabym być w tym wieku na waszym miejscu. Waszym światem rządzi dziecko. Moim światem – wolność.

Pół roku temu straciłam 24-letnią siostrę. Rok temu – przyjaciółkę, moją rówieśniczkę. Kiedy dzwoniły szczęśliwe z wiadomością, że spodziewają się dziecka, nawet nie przypuszczałam, że po porodzie im odbije. – Gdzie?! JA?! JA nigdy nie będę kwoką – zapewniała jedna z drugą. I NIGDY W ŻYCIU nie będą latać sprawdzać, czy ich dziecko oddycha spokojnie w łóżeczku. Ha, ha. Ostatnio sprawdzałam czas siostrze – biega do pokoju co 10 minut. A jej ukochane dziecko jak oddychało, tak oddycha. I to oddechem spokojnym. W przeciwieństwie do matki, która biegnąc chce wyzionąć ducha.

Ja też biegam. Po parku, do sklepów i do kina. Zapytałam się ostatnio siostry, kiedy gdzieś wyszła. – Kochana, kiedy?- a mi ręce opadły. „Przecież masz męża” – myślę i milczę. Bo przecież on oczywiście nie dopilnuje dziecka tak dobrze, jak ona – matka kwoka. A poza tym, to jak ona może w ogóle zostawić maleństwo w domu i dobrze się bawić na mieście. Z tęsknoty chyba by uschła. AAAA brakuje mi słów. Barman, następną kolejkę poproszę. Wasze zdrowie, mamuśki!

Już nie wspomnę o tym, że ze świeżo upieczoną matką nie ma rozmowy. Tzn. jest, ależ oczywiście! Po każdej wizycie u mam, mogę dopisać do listy kolejnego świetnego lekarza dziecięcego, wiem, gdzie kupić niedrogie, ale dobrej jakości pampersy oraz z pamięci mogę wymienić rodzaje kaszek. Mam wrażenie, że normalnym kobietom przed porodem, podczas porodu pojawia się w mózgu taka właśnie kaszka.

A co mnie najbardziej wkurza? Że kobieta po porodzie staje się matką i przestaje być sobą. Kiedy dzwonię do siostry bądź przyjaciółki, muszę wysłuchać najpierw zachwytów nad ukochanymi dziećmi, dopiero potem, kiedy je mocno ochrzanię, że chcę posłuchać o NIEJ, opowiadają o swoim bogatym życiu. „A nic ciekawego. Całą noc nie spałam, bo Adaś nie mógł spać…”. Potem dowiedziałam się jeszcze, że Adaś wypił mleko, miał zmienionego pampersa i usnął ze smoczkiem. O matko…

A kiedy ja zaczynam opowiadać o swojej nieprzespanej nocy, którą spędziłam na koncercie z nowym facetem, słyszę tylko „O super. Cieszę się, że fajnie spędziłaś noc. Bo ja znowu nie mogłam uspokoić Adasia i poszliśmy spać o…”. Dalej nie słucham. Moja cierpliwość ma swoje granice.

Do usłyszenia, kiedy zaczniesz znowu być kobietą, pa.

Odkładam słuchawkę i rzucam się na łóżko. Moje myśli krążą wokół macierzyństwa. Na pewno nie jest dla mnie. No dobra, na pewno nie przez najbliższe 3 lata. Nie wyobrażam sobie siedzenia w piątkowy wieczór przed telewizorem, gdzie lecą przygody Świnki Pepy. Ani soboty spędzonej na prasowaniu dziecięcych ubranek z całego tygodnia, których sterta leży zwinięta na fotelu. I nie dam się przekonać, że to może być prawdziwym szczęściem i że to jest spełnienie marzeń.

Do zmiany decyzji nie przekonają mnie uśmiechnięte buzie dzieci, które wpatrują się we mnie z gazet. Ani radosne dzieciaki występujące w reklamie. Kocham wolność, a dziecko ją zabiera. Nie widzę siebie gawędzącej do malucha. I tak miałaby wyglądać moja codzienność?! Bez emocji, bez ludzi, bez decydowania o sobie? Nie ma mowy.

Wychodzę kiedy chcę, gdzie chcę i z kim chcę. Nie muszę żyć według zegarka i pór kaszek, słoiczków i kąpieli. Oddaje się swoim pasjom, na które matka kwoka nie ma czasu – choćby nawet chciała. Jest zbyt zmęczona i zbyt zajęta myślami o dziecku, jego zdrowiu i bezpieczeństwie. Najchętniej nie spuściłaby swojego skarba z oka nawet na pół sekundy. Jak tak można żyć?!

A już najgorzej jest na różnych przyjęciach, gdzie spotykają się matki. Naprawdę, ich myśli krążą wokół dzieci i zezują za nimi, żeby tylko się nie przewróciło i nie zrobiło sobie krzywdy. Jeśli tylko usłyszą, że coś jest nie tak, rzucają talerzyk z ciastem i pędzą ratować dziecko przed złem tego świata. Niestety, nie ochronicie ich, choćby nie wiem, jakbyście się starały.

Drogie matki, wyluzujcie. Przebywanie z wami może być męczące. Wasi bliscy kochają wasze dzieci, ale naprawdę niewielu obchodzi ich kupka. Są inne rozmowy niż dziecko np. uroda, polityka, seriale. Wasze dziecko jest waszym światem, moim światem jest… świat. Ten szeroki, w którym dzieje się dużo więcej niż rozwój dziecka.

Matko, masz w głowie tylko kupki, pieluszki i rzygi. A ja? Ja mam w głowie szumiący alkohol, plany na kolejną daleką podróż i wieczór w teatrze. Która z nas ma lepiej?


Lifestyle

Samotność to nie tylko emocje. Osiem zaskakujących faktów o samotności

Redakcja
Redakcja
26 kwietnia 2017
Fot. iStock / borchee

Samotność nie kojarzy się z niczym dobrym, szczególnie gdy nie zależy od nas, a od splotu pewnych okoliczności. O ile chcemy choć na chwilę uciec od gwaru, pędu codzienności i wyjeżdżamy czy zaszywamy się sami w innym miejscu, zyskujemy na niej. Dzięki chwili samotności możemy w spokoju zresetować myśli i złapać oddech. 

Jednak gdy ten stan się przeciąga, a my nawet w tłumie nie znajdujemy dla siebie miejsca, odczuwamy pustkę. Bo samotność to nie tylko brak partnera na życie, ale i nieumiejętność odnalezienia się wśród osób, które nas otaczają. Tak naprawdę liczy się nie tyle ilość relacji społecznych, ile ich jakość i zadowolenie, jaki powodują.

Samotność to nie tylko dyskomfort emocjonalny, poczucie pustki, namacalnego braku, ale i negatywny wpływ na zdrowie, którego nie można bagatelizować. Samotność jest częsta, ale niewielu ludzi zdaje sobie sprawę jak dramatyczny ma na nas wpływ.

8 rzeczy, które sprawią, że inaczej spojrzysz na samotność:

1. Samotność do pary

Samotność, poczucie odosobnienia, izolacji, może doskwierać nie tylko tym, którzy nie mają nikogo bliskiego. W badaniu, któremu poddano przez 6 lat ponad 1600 osób w wieku powyżej 60 roku życia, aż 63% osób, które czuło się samotnie, było w związku małżeńskim lub partnerskim. Samotność to nie zupełny brak towarzystwa, ale subiektywne postrzeganie jakości związków z ludźmi. Samotność to nie fizyczne, ale emocjonalnie i społecznie izolowanie.

2. Samotność zmienia obraz związku

Osoby samotne w relacjach z partnerem, mają tendencję do umniejszania wartość swojego związku. To często powoduje, że samotni ludzie wycofują się jeszcze bardziej od tych, którzy mogliby zmniejszyć ich samotność.

3. Samotność stygmatyzuje

Przyklejona łatka osoby samotnej sprawia, że jesteśmy postrzegani mniej pozytywnie od tych niesamotnych, a w dodatku spycha na margines życia społecznego. Jedno z badań przeprowadzonych w tej materii pokazało, że przez 6 miesięcy obserwacji, samotne osoby były sukcesywnie spychane na peryferia sieci społecznościowych.

Fot. iStock / francescoch

Fot. iStock / francescoch

4. Samotność zwiększa ryzyko wcześniejszej śmierci

Przeprowadzono także badanie w 44 różnych krajach, które objęło prawie 45 tysięcy dorosłych w wieku 45 lat i więcej, które cierpiały na choroby serca. Około 19% wszystkich osób badanych żyło samotnie. Osoby w wieku od 45 do 65 roku życia, mieszkające samotnie, miały o 24% większe prawdopodobieństwo na to, że umrą w trakcie badania, niż osoby żyjące ze współmałżonkami, czy współlokatorami. Wśród nich, poza chorobami układu sercowo-naczyniowego, były także osoby cierpiące również na cukrzycę typu 2. W tym przypadku ryzyko śmierci wzrastało aż o około 40%. Osoby samotne nie dbają o siebie tak, jak pozostające w związkach.

5. Samotność obniża sprawność układu odpornościowego

Stres wynikający z samotności wpływa negatywnie na działanie układu odpornościowego. Gdy działa on mniej efektywnie, zwiększa ryzyko zapadnięcia na wiele różnych chorób i dolegliwości. Już kilka tygodni samotności wystarczyło, by obniżyć odporność. Zaobserwowano to na przykładzie studentów pierwszego roku, gdy samotni mieli gorsze reakcje na sezonową szczepionkę przeciw grypie, niż studenci, którzy nie czuli się osamotnieni.

6. Samotność zwielokrotnia reakcję ciała na stres

Emocje i izolacja, jakie towarzyszą samotności, zwiększają ciśnienie krwi i poziom cholesterolu. To z kolei aktywuje naszą fizyczną i psychiczną reakcję na stres, który jeśli występując przewlekle, staje się zabójczy dla nas.

7. Samotność zwiększa ryzyko wystąpienia chorób 

Samotność jest poważnym czynnikiem ryzyka dla zdrowia i długości życia, podobnie jak palenie papierosów. Izolacja społeczna sprzyja wszelkim chorobom neurodegeneracyjnym, takim jak np. choroba Alzheimera u starszych osób czy różne zaburzenia psychiczne u młodszych. Statystyki pokazują również, że osoby po zawale, żyjące samotnie, niemal prawie dwukrotnie częściej w ciągu kolejnych sześciu miesięcy doświadczają kolejnego zawału. Stres jest poważnym czynnikiem rozwoju dolegliwości sercowych.

8. Samotność potęguje odczuwanie zimna

Badania pokazały, że na wspomnienie czasu, kiedy badani czuli się samotni, temperaturę w pomieszczeniu określali jako znacząco chłodniejszą. Nawet ich faktyczna temperatura skóry obniżyła się. Może to wynikać z dalekiej przeszłości, gdy wykluczenie z plemienia, oznaczało bycie poza wspierającą grupą i ciepłym paleniskiem.

Specjaliści szacują, że ponad 40% z nas będzie odczuwało samotność w którymś momencie swojego życia.


 

źródło: 


Zobacz także

Przemyślenia z poziomu łóżka. Kiedy boli tak bardzo, dopada cię poczucie nieuchronności zdarzeń

Kamienie szlachetne – co trzeba wiedzieć, by wybrać właściwy dla siebie

Do kobiety, która myśli, że jej życie jest złe: masz wszystko, co trzeba, by być szczęśliwą

http://steroid-pharm.com

xn--e1agzba9f.com

сиалис отзывы мужчин